Pozwólcie, że nie będę się silił na wywody, lecz wkleję swoją recenzję z innego forum.
PONIŻSZA RECENZJA NIE MA NA CELU URAŻENIA NICZYICH UCZUĆ. DLA WŁASNEGO DOBRA, CZYTAJ JĄ PO DWÓCH PIWACH

(to tak, żeby nie było

)
Niech będzie pochwalony, moi drodzy parafianie. ... A co to tu tak pusto? Jak to nikt nie chce przychodzić na moje mszy? Że ja niby jestem stary pierdziel? Że młodzież woli inne rozrywki? No ale przecież jak pan Józio organista zagra psalm 34 to fajnie jest, nie? Nie jest? A gra w ,,mam krzyżyk i ręce i nimi sobie pokręcę" - w rytm muzyki ,,chrześcijanin tańczy"? Że jak? Że nuda i sztampa? Jakie szamba? Że co?! Że niby pełno tu paciorkowców walących naftaliną? A czym mają pachnieć, channel 5? No i masz. I co? Znowu mam tylko przemawiać do panny Małgorzaty z pobliskiego zaprzyjaźnionego koła Moher - power? ... damn ... Oj, nieładnie. ... To młodzi się doigraliście. Teraz zobaczycie na co mnie stać. Ju łont dad? Den kamon!
Panie Józefie, jazda! Uwertura numer 5 - coś z Korna ! Yeah! A co do was , moje owieczki; dzisiejszy temat ewangelii : Vexille.
Zanim rozpocznę swe kazanie, krótka nota od producenta:
,,Co może wydarzyć się, gdy Japonia zdecyduje się wystąpić z ONZ? Jakie mogą być skutki niebezpiecznych i supertajnych prac nad robotyzacją ludzkiego ciała? Jak może wyglądać japońska rzeczywistość w 2067 roku?
O tym właśnie opowiada japońska superprodukcja 3D „Vexille”. Po 10 latach izolacji, Japonia niespodziewanie znów daje o sobie znać. Przedstawiciel największej japońskiej korporacji organizuje w prywatnej posiadłości w USA, spotkanie przedstawicieli najbogatszych państw świata. Amerykańska armia dostaje jednak ostrzeżenie o zbliżającym się niebezpieczeństwie i jej dowództwo postanawia wysłać do Japonii swój zrobotyzowany oddział specjalny SWORD. To co jego żołnierze zastaną na miejscu, przerasta ich najśmielsze wyobrażenia…"
Zaczynając oglądać ten ,,film" byłem pełen optymizmu. Raz, że wiele osób mówiło, że będzie to porządny seans; dwa, że porządnie animowany; trzy, że przebije pod względem animacji ff: advance children. Minęły dwie godziny i niestety muszę stwierdzić, iż nie wszystkie obietnice zostały dotrzymane.
Coby jednak nie zaczynać pesymistycznie. Animacja jest świetna. Piękna, drobiazgowa, dopracowana w każdy calu. Gdybym musiał określić jak ,,to to" się prezentuje powiedziałbym: ,,skrzyżuj ff:a ch oraz APPLESEED, dodaj odrobinę magi Fear effect, a będziesz miał pełen obraz czego się spodziewać.
Oprócz animacji, pozytywne wrażenie sprawia muzyka. Odpowiednio dobrana, w odpowiednich momentach; ogółem nie ma się co do niej przyczepić. Jest gites, że hej.
Co się jednak tyczy samej historii. Ja wiem, miało być sci - fi, miało być lekko łatwo i przyjemnie, ale szczerze mówiąc cała ta opowieść nie powala na kolana. Ani ona rewolucyjna, ani przełomowa. Spodziewano się Bóg wie czego, a dostaliśmy, dość powiedzieć, średnią historyjkę. Jeden seans, i zapomnicie o niej, niestety. Hej! Tylko mi się nie obruszać, że
zamiana ludzi w roboty oraz chęć zniszczenia świata przez psychola to motywy całkiem innowacyjne i cholera wie co jeszcze. Przyznaję, przyjemnie mi się to oglądało, ale szczerze - mogło być lepiej. No i oczywiście patetyczne zakończenie. Co to niby ma być?
główni bohaterowie odlatują w stronę zachodzącego słońca, prawiąc morały rodem dla 5 - latków Przyczepić też się trzeba do paru ,,baboli". Małe są, bo małe, ale jak trzeba to trzeba. Mimika niektórych postaci. Mogłaby być zdecydowanie bardziej rozbudowana. Zwłaszcza piję tu do tytułowej Vexille. Trzy miny na krzyż (lekki uśmiech a'la mam ochotę na ciebie kotku; mina z gatunku ,,ale dziwnego bąka puściłam, ciekawe czy ktoś zauważy"; oraz mina - przerażenie - to mało, zdecydowanie. Tak samo wkurzające są sceny w których widzimy grupkę osób, które stoją z rękami ,,wiszącymi". Czy prawdziwi ludzie tak stoją? No weźcie przestańcie.
Co by jednak osłodzić życie, większość postaci - całkiem fpyteczkę. Zarówno pod względem animacji jak i mimiki. No i kilka ,,oczek" w stronę publiczności (zwłaszcza graczy. Polecam zapoznać się z RE, Dune oraz Halo. Przeinaczam? Może, ale miło się na takie smaczki patrzy

).
A więc jaki werdykt końcowy? Warto czy też nie? Powiedziałbym, że warto. Warto dla zobaczenia świetnie zrealizowanej początkowej sekwencji filmowej, dla nacieszenia oczu piękną animacją, dla pięknych kociaków (he he, dwa bo dwa, ale rekompensują jakością

) i dla paru innych rzeczy. Jeżeli masz ochotę na lekkie kino z gatunku sci- fi oraz (lekko)real + mechy, to zapraszam. No i wszystkich fanów animacji, oczywiście

W przeciwnym wypadku patrz na własną odpowiedzialność. Rzekłem. Amen.
I co? Można być fajnym? Można! O! I jak tu się teraz tłoczno zrobiło. He he, warto było zainwestować w mobilny internet i msze przez neta. Podobało się? To zapraszam ponownie. Kiedy tylko będziecie mieć ochotę. Następnym razem będzie zdecydowanie ciekawiej. A teraz powstańmy. I wszyscy razem: Evolution!!!

Ocena obiektywna: 7/10
Ocena subiektywna: 7=/10
Zalety: animacja, muzyka.
Wady: czasem fabuła ssie, nie powala na kolana
produkcja: Japonia
gatunek: Anime
reżyseria: Fumihiko Sori
scenariusz: Haruka Handa, Fumihiko Sori
rok produkcji: 2007