Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Nauka angielskiego
Forum PSX Extreme > Inne > Pomoc
Saunter
Jakie metody polecacie? Oglądanie filmów, czytanie książek?

Może znacie też miejsca, gdzie można poznać różnych ludzi z wielu zakątków świata i pisać z nimi w ingliszu?

UŻYTECZNE LINKI:

e-booki:
Practical English Usage - M. Swam (rapidshare)
Practical English Usage - M. Swam (sendspace)

radia internetowe:
BBC Radio
Owiec
Zdecydowanie ogladaj filmy po angielsku, jak glos to za malo, to +napisy, ale tez po angielsku. Ludzi poznac... wlazisz na myspace i masz miliony(chyba ,juz tyle bedzie tongue.gif) ludzi ,napewno ktos bedzie chcial gadac.
BBGodzilla
Mieszkam w UK i opracowalem świetny system. Ściagasz film full po angielsku i do tego angielskie napisy ja tak zaczynalem i tego co nie wyłapiesz uszami to przeczytasz i bedziesz przyswajać nowe wyrazy happy.gif

PS. Lol ale się zdublowaliśmy z Owcem ;P
Zaton.
To z oglądaniem po angielsku to najlepsza metoda.
Jak byłem mały, to miałem Cartoon Network tylko po angielsku, co nie zmieniało faktu, że oglądałem jak głupi tongue.gif
Teraz na lekcjach angielskiego śpię tongue.gif
Lain
no dokładnie. filmy dużo dają.

koleżanki siostra oglądała bajki po niemiecku.. przedtem trochę powchłaniała wiedzę z książki itp. i teraz szprecha jak głupia o.O

w sumie ja byłam w Anglii przez dwa tygodnie i nic chyba nie jest lepsze od rozmowy z osobą, która biegle mówi tym językiem. gdy się przebywa wśród tych osób, to wiedza sama ''napływa'' hyh.gif
ProstyHeker
Ja się sporo nauczyłem grając z anglikami i rozmawiając prze teamspeak. Można to nazwać połączeniem przyjemnego z pożytecznym.
Kame
Mi filmy nic nie dają, oglądając skupiam się na tym co oglądam. Sam się uczę, codziennie po ok.pół godziny, w półtora roku mogę spokojnie powiedzieć, że znam ten język bardzo dobrze, z obcokrajowcami rozmawiam bez problemów. Zamierzam zdawać rozszerzoną, liczy się regularność i upór.
ghost.
A ja moge Ci powiedziec, że po półtora roku to możesz znać ten jezyk conajwyzej na poziomie podstawowym. Bo taka własnie znajomosc jest wymagana, zeby porozumiec sie z obcokrajowcem (zakładajac, ze przez porozumienie rozumiesz wymiane podstawowych informacji i zapytań). Proste pytanie - wyobraź sobie rozmowę z obcokrajwcem na temat wrażeń z obejrzanego filmu, dyskusje na temat polityki, rozmowe z włascicielem restauracji na temat ułożenia menu na przyjecie - jeśli bez problemu, płynnie, i z biegu (nie po kilku-kilkunastominutowym zastanowieniu) byłbyś w stanie przeprowadzić takie konwersacje to spoko, umiesz jezyk.

Na marginesie - niszczy mnie to własnie w ludziach, którzy np jadą do Anglii, bez najmniejszej znajomosci jezyka, po czym po roku mówią, że znają jezyk doskonale. Gó.wno prawda, znają jezyk w stopniu umożiwiajacym swobodna komunikacje, ale do doskonałosci to jeszcze w chu.j daleka droga.


Ucze sie angielskiego w sumie jakieś 16 lat w tej chwili, w tym roku (za jakies 3 tygodnie w sumie) bede udowandniał swoją znajomosc jezyka na brytyjskim egzaminie (CPE). Co było dla mnie najlepsze? Słuchanie. Obycie z językiem, używanie tego jezyka (nie tylko przy ksiązkach), próba 'myslenia' po angielsku, a nie odtwarzania. No i tak naprawde, jak w każdym jezyku, słownictwo jest bardzo ważne. Im szerszy zasób tym łatwiej się wysłowić. A słownictwo jednak najlepiej poszerza się przez czytanie. Oglądanie czasami moze mijac sie z celem, bo ktoś faktycznie moze nie miec podzielnosci uwagi i bedzie skupiał sie na filmie, aniżeli na jezyku.
_Milan_
Nie potrafie zrozumiec zjawiska w ktorym ktos w dzisiejszym czasach pod naporem mediow nie potrafi ani zadukac po angielsku.
Nieprawdopodobne dla mnie, ludzie ogladaja ciagle amerykanskie filmy, z polskimi napisami lub lektorem, i nic nie kojarza, zadnych zwrotow.

to tak a propo nauki angielskiego.
RoL
Jesli chodzi o slownictwo, to polecam ogladanie TV po angielsku. Co prawda, taka metoda jest najbardziej efektywna, mniej wiecej do 12 roku zycia (kiedy to tracimy "matryce"), ale nawet u doroslych przynosi zadowalajace rezultaty.
maciucha
Ja uczę się angielskiego od 6 lat. 2 dni w tygodniu po 1,5h (szkoła ang.) I muszę Ci powiedzieć, że najwięcej daje mi czytanie. Czy to napisów na filmie, czy też książek czy tekstów w grach. Czasami sam sie łapie na powtarzaniu jakiś fraz/zwrotów i automatycznego tłumaczenia sobie (czaasami naprawde nie wiem że mówię/myśle po ang., nie zauważam tego, ot idę ulicą i powtarzam jakiś tekst). Mimo iż w tej szkole mamy jakiś tam ćwiczenia/karty pracy itd. to najwięcej daje mi czytanie czegokolwiek w ang. Słowa któych nie kumam tłumaczę sobie w słowniku (polecam www.dict.pl ), jak nie zapamiętam go za pierwszym razem to znowu spradzam jak na nie trafie itd. itd. . W przyszłym roku zdaję na "efsi". Zobaczymy jak to będzie...
LegionPolski
CYTAT(ghost. @ 19 05 2008, 16:55) *
Ucze sie angielskiego w sumie jakieś 16 lat w tej chwili, w tym roku (za jakies 3 tygodnie w sumie) bede udowandniał swoją znajomosc jezyka na brytyjskim egzaminie (CPE). Co było dla mnie najlepsze? Słuchanie. Obycie z językiem, używanie tego jezyka (nie tylko przy ksiązkach), próba 'myslenia' po angielsku, a nie odtwarzania. No i tak naprawde, jak w każdym jezyku, słownictwo jest bardzo ważne. Im szerszy zasób tym łatwiej się wysłowić. A słownictwo jednak najlepiej poszerza się przez czytanie. Oglądanie czasami moze mijac sie z celem, bo ktoś faktycznie moze nie miec podzielnosci uwagi i bedzie skupiał sie na filmie, aniżeli na jezyku.


Ja się uczę jakieś 5 lat (bo podstawówka się chyba nie liczy) we własnym zakresie i przez rok chodziłem na dodatkowy angielski... Nauczania w szkole nie liczę, bo dopiero teraz, w klasie dwujęzycznej jest pierdzielnięcie z tego języka i to srogie (tym bardziej, że będę pisał maturę dwujęzyczną z angielskiego, która jest na poziomie pre-CPE i trochę się tego boję)
Ale co ja chciałem napisać - słuchanie mocno robi. Za czasów podstawówkowych dużo słuchałem Cartoon Network po angielsku (co nie nauczyło mnie w ogóle żadnych słów ani zwrotów, ale słuchanie obcego języka w dużych ilościach jako dzieciak jednak robi) i wyszło mi to na plus, jednak najbardziej w moim przypadku pomaga oglądanie filmów po angielsku, z napisami w takim też języku - mimo że jestem wzrokowcem do  square.gif , to takie oglądanie jak najbardziej pomaga i przyswajam wiele zwrotów (zazwyczaj domyślam się w trakcie oglądania filmu z kontekstu, toteż przyjemność z oglądania filmu jest taka sama jak z normalnymi napisami, a poza tym mam satysfakcję, że się uczę), a także poznaję ich wymowę.
No.
"Ja cię stresuję, kur'wa?! Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!"
kotlet_schabowy
CYTAT(ghost. @ 19 05 2008, 14:55) *
(...)
Na marginesie - niszczy mnie to własnie w ludziach, którzy np jadą do Anglii, bez najmniejszej znajomosci jezyka, po czym po roku mówią, że znają jezyk doskonale. Gó.wno prawda, znają jezyk w stopniu umożiwiajacym swobodna komunikacje, ale do doskonałosci to jeszcze w chu.j daleka droga.
(...)

No chyba celem znajomości języka jest swobodna komunikacja. Taki emigrant nie napisze Ci "jakiegośtam" egzaminu, ale po co niby miałby to robić ? Można nie znać zasad gramatycznych, "tysiąca" czasów, z których i tak połowy się nie wykorzystuje (a drugą połową posługuje się własnie intuicyjnie) i nie widzę w tym problemu. Zupełnie jak w Polsce : komu poza polonistami i uczniami podstawówki/gimnazjum jest potrzebna kompleksowa znajomość zasad gramatyki ? Liczy się umiejętność mówienia, układania zdań, obycie z językiem i znajomość słów. takie jest moje zdanie.
Chyba, że chodzi Ci o samo puszenie się tą znajomścią.
LegionPolski
CYTAT(kotlet_schabowy @ 19 05 2008, 18:26) *
CYTAT(ghost. @ 19 05 2008, 14:55) *
(...)
Na marginesie - niszczy mnie to własnie w ludziach, którzy np jadą do Anglii, bez najmniejszej znajomosci jezyka, po czym po roku mówią, że znają jezyk doskonale. Gó.wno prawda, znają jezyk w stopniu umożiwiajacym swobodna komunikacje, ale do doskonałosci to jeszcze w chu.j daleka droga.
(...)

No chyba celem znajomości języka jest swobodna komunikacja. Taki emigrant nie napisze Ci "jakiegośtam" egzaminu, ale po co niby miałby to robić ? Można nie znać zasad gramatycznych, "tysiąca" czasów, z których i tak połowy się nie wykorzystuje (a drugą połową posługuje się własnie intuicyjnie) i nie widzę w tym problemu. Zupełnie jak w Polsce : komu poza polonistami i uczniami podstawówki/gimnazjum jest potrzebna kompleksowa znajomość zasad gramatyki ? Liczy się umiejętność mówienia, układania zdań, obycie z językiem i znajomość słów. takie jest moje zdanie.
Chyba, że chodzi Ci o samo puszenie się tą znajomścią.


Nie będę tutaj pisał "za" Ghosta (bo jeżeli chodzi o języki, to on Ci zaraz pier'dolnie tak długiego posta jak Mendrek w temacie, gdzie jest cokolwiek o filozofii i psychologii ;p), ale On to na 100% pisał w innym kontekście...
Mogą się swobodnie komunikować, to nie znaczy, że mówią i myślą zaje'biście po angielsku, tylko robią to mniej więcej tak jak emigranci z innych krajów w Polsce:
"Daj mnie 3 kila ziemniaków i 1 schypty zczypiorku, wsypujem tam do zupa knorr i wojla, rosoł z kurczak w śliwce z sos beszamę".
Ale taki człowiek zazwyczaj traktowany jest trochę inaczej niż jak ktoś, kto wypowie się poprawną polszczyzną.
ghost.
Napisałem: osoba ta opisuje swoją znajomość języka jako "doskonałą", podczas gdy nie da sie, od zera, nauczyć jakiegokolwiek jezyka "doskonale" w ciągu roku.

Moze faktycznie, źle sie wyraziłem, pisząc o "swobodnej komunikacji", bo zaiste taki jest cel własnie nauki języka- chodziło mi o to, że dla osób, o których wspomniałem, wyrażenie "swobodna komunkacja" oznacza podstawową znajomość kilku zwrotów pozwalajacych na to, zeby trafić do domu jak sie z niego wyjdzie ("poprosze dwie bułki" albo "któredy na dworzec"). A ludzie tacy, a przynajmniej Ci, których ja spotykam, mają tendencje do gardzenia polaczkami i ich uczeniem sie w szkole jezyka, i twardo obstają przy zdaniu, że znają jezyk perfekcyjnie, podczas gdy wystarczy aby natrafiła sie jakaś bardziej skomplikowana sytuacja, wymagająca troche inwencji jezykowej, i idealna znajomosc jezyka sie sypie. Bo kazda taka sytuacja wymaga znajomości przede wszystkim słownictwa i umiejetnosci jego poprawnego wykorzystania, a w mniejszym stopniu znajomosci gramatyki (aczkolwiek trzeba ją znać, zeby prawidłowo mówić/pisać).

EDIT: hehe, no własnie juz zdazyłem skrobnąc tego posta długiego ;p, ale Legion mnie uprzedził i napisał to sam chciałem przekazać ;]
RoL
CYTAT(kotlet_schabowy @ 19 05 2008, 18:26) *
Można nie znać zasad gramatycznych, "tysiąca" czasów, z których i tak połowy się nie wykorzystuje (a drugą połową posługuje się własnie intuicyjnie) i nie widzę w tym problemu.

Tak naprawde, w angielskim sa tylko 2 czasy (tenses). Niestety w polskich szkolach, nauczyciele robia uczniom wode z mozgow i wmawiaja, ze jest 10 czasow, czy ch.uj wie ile. No, ale to juz wina nieudolnego programu nauczania.
White
Present Simple, Past Simple, Future Simple, Present Perfect, Future Perfect, Past Perfect, Present Continous, Past Continous... Trochę więcej niż 2 tongue.gif.

No, jak inni, polecam czytanie książek, oglądanie filmów i... słuchanie radia internetowego (BBC World Service). Jeśli korzystacie ze słownika, zawsze sprawdzajcie wymowę. I uczcie się najlepiej akcentu brytyjskiego, chociaż w dzisiejszym zamerykanizowanym świecie to nie takie proste. ;/
RoL
CYTAT(White @ 19 05 2008, 19:04) *
Present Simple, Past Simple, Future Simple, Present Perfect, Future Perfect, Past Perfect, Present Continous... Trochę więcej niż 2 tongue.gif.

Czasy sa 2:
- non-past tense
- past tense
White
To są tak zwane czasy podstawowe, w których pojawiają się różnice w odmianie czasownika. W rzeczywistości czasów jest dużo więcej i do sprawnej komunikacji "Basic Tenses" nie wystarczą. No, chyba że idziesz po bułki.
Bzdurski
Moja nauka angielskiego zaczęła się od siedzenia ze słownikiem przed Final Fantasy 8. Głupie? Możliwe, ale teraz język znam na poziomie co najmniej komunikatywnym. Teraz mi by się nie chciało siedzieć ze słownikiem, żeby zrozumieć grę, ale za małolata chłonąłem język jak gąbka.
RoL
CYTAT
To są tak zwane czasy podstawowe, w których pojawiają się różnice w odmianie czasownika. W rzeczywistości czasów jest dużo więcej

Nie bardzo, ale nie bede teraz tutaj referatu pisal, bo gramatyka opisowa mi juz bokiem wychodzi ;P
White
Ja tam lubię gramatykę opisową, nawet pomimo faktu że za kilka dni będę miał z niej kolosa, hehe.
jjot
ja gadalem z ciotka- nauczycielka angola, to mowila ze filmy malo daja, co najwyzej slangowe zwroty typu fuck off you idiot. jako 3 krotny laureat english high flier <napinka> polecam ksiazki FCE use in english. przejrzysz kilka razy tabelki (ulozone tematycznie), wykorzystasz w przykladowych zdaniach w kolejnych cwiczeniach i zostaje naprawde na dlugo. na poziom FCE naprawde wystarczy. jesli mierzysz wyzej to juz anglojezyczna prasa i ksiazki.
jesli rozmowy w necie to raczej tylko z non-ingliszami, bo ci z us czy uk to beda gadac w slangu, skrotami i nie beda chyba mieli ochoty uczyc Cie jezyka. w przypadku korespondowania z ludzmi np. z francji, to korzysc bedzie dwustronna, pomysl o tym. a napewno sa jakies fora skupiajace takich pen-friendow.
Saunter
Właśnie myślałem o takich forach. Jakieś linki etc?

Poważnie też myślę o książkach w Englishu, takich klasykach, które czytałem po polsku i teraz machnę w brytolu.
White
Tylko że znajomość języka to sprawa kompleksowa- poza gramatyką, słownictwem etc. bardzo ważne jest ćwiczenie wymowy, intonacji, oraz rozumienia ze słuchu, a w przypadku braku kontaktu z native speakerem jedyną drogą do poprawienia sposobu w jaki mówimy są właśnie filmy i stacje radiowe. To też jeden z powodów dlaczego ludzie którzy wyjadą żyć do innego kraju tak szybko podłapują język- ponieważ się nim otaczają i mają wystarczająco dużo czasu żeby się go nasłuchać ;].
Jest to też powód tego że Polacy tak boją się uzywać języka, nawet jeśli go teoretycznie znają- w szkołach za dużo czasu poświęca się na suchą teorię niż na kontakty międzyludzkie.
Saunter
Ok. ok, ta teoria, którą przedstawiacie jest cenna i na pewno chętnym się przyda. Proponuję wrzucać linki (radia, e-booki, fora, wszystko użyteczne) a powrzucam to do pierwszego posta i zrobimy małą bazę wiedzy. Byłoby sympatycznie.
RoL
Bardzo dobra ksiazka do nauki angielskiego:
http://rapidshare.com/files/65997062/Pract...glish_Usage.rar

Psyko
Tak się składa, że studiuje filologię angielską. Nigdy nie miałem z tym językiem żadnych problemów, ale np. niemieckiego nie kumam wogóle. Chodziłem przez kilka lat na angielski prywatnie, ale uważam, że cała ogromna baza, na której się opieram i ją tylko rozbudowuje, została utworzona poprzez nałogowe granie i oglądanie wszelakich kreskówek/filmów po angielsku, no i sporo do tego przyczyniła się co miesięczna paka komiksów od rodzinki z Kanady. Ale jak ghost napisał, zawsze jest za mało, trzeba szlifować i zdawać sobie sprawę z tego, że zawsze jakiś native speaker może cie zagiąć jakąś głupotą...
Saunter
Ten link co go podał RoL to wybitna książka autorstwa Michaela Swama. Jeśli ją się zna, z gramatyką nie ma najmniejszych problemów. Swoje waży, ale jest świetna.
White
http://www.bbc.co.uk/radio/

Siedzicie przy komputerze, przeglądacie forum, maila, cokolwiek- włączcie tą stronę i kliknijcie na "listen to latest news". Nawet nie musicie się skupiać, ważne żeby się otaczać językiem.

Bardzo dobre ćwiczenie fonetyczne, które często stosujemy na lingwistyce- wkładacie słuchawki i staracie się na głos powtarzać wszystko co słyszycie. Z początku jest to bardzo, bardzo trudne, ale z czasem efekty są naprawdę zdumiewające.
ghost.
ej, a moglibyscie przerzucić tą ksiązke Swama na inny serwer? najlepiej na speedyshare.com , bo z tego je.banego rapida coś zassać... ;/
ghost.
:*
Saunter
Ok, zrobiłem i mirrora.

Kurde, niech mnie ktoś podratuje linkiem do strony a'la my space, jakieś inne linki, gdzie mogę znaleźć maile do ludzi, którzy chcieliby popisać o czymś.
White
Czytanie obcojęzycznych książek przyniesie takie same rezultaty, może nawet lepsze, bo nie wiesz czy ktoś nie będzie pisał z błędami albo niegramatycznie, a i słownictwo sobie rozbudujesz.
Soq
Może www.friendsabroad.com ? Poćwiczysz nie tylko angielski, ale również inne języki
genetyk@
Mieszkam w UK i to jest duzy plus by przyswoic jezyk, chociaz rozmowa i bycie wsrod anglikow nie wystarcza uzupelniam wiedze ogladajac filmy bez lektora- czasami tylko napisy po polsku, czytanie ksiazek,czasopism i artykulow no i oczywiscie slowniki i inne ksiazki do nauki.
osobiscie polecam pomoce w ktorych wypelniamy braki a na koncu mamy odpowiedzi stary i dobry patent.
Jesli chodzi o gramatyke wedlug mnie na poczatku zbedne ( w wikeszym stopniu przyswajania), gdyz swoja droga wszystko w swoim czasie sie dowiesz

CYTAT(Saunter @ 19 05 2008, 22:29) *
Ok, zrobiłem i mirrora.

Kurde, niech mnie ktoś podratuje linkiem do strony a'la my space, jakieś inne linki, gdzie mogę znaleźć maile do ludzi, którzy chcieliby popisać o czymś.


www.bebo.com
jjot
1 link z gogla: http://www.englishjet.com/english_courses_files/people.htm

international english penfriends, email exchange. o takim czyms wlasnie myslalem.
Kania
Podejmowanie nauki języka angielskiego, lub jakiegokolwiek innego, na poziomie podstawowym, zaczynając od czytania książek jest dla mnie trochę nie rozsądne. Nie znając słownictwa i podstawowych zasad gramatyki, nawet nie wiemy od czego zacząć. Dla mnie najlepszym systemem nauki języka obcego jest uczenie się słownictwa podstawowego, podstawowych wzorców językowych, pomalutku całych zdań. Na tym polega prawidłowa nauka języków. Z czasem przyswajamy sobie gramatykę, podstawowe czasy, etc.
Angielskiego uczyłam się najpierw poprzez tv, teksty piosenek, z czasem rozmowa z Anglikami. Teraz znam go na poziomie swobodnego porozumiewania się, tzn. poziomie komunikacyjnym. I na tym raczej przestanę, z tego względu że jestem germanistką i angielski nie bardzo mnie interesuje.
Ale tak jak już wcześniej wspomniałam, uczmy sie regularnie, małymi krokami, a efekty będą duże.
Najlepiej uczyć się swobodnego porozumiewania się, bo gramatyka tak na prawdę stoi na drugim miejscu, oczywiście trzeba znać jej podstawy, ale najważniejszy jest cel komunikacyjny, tak żeby Cię zrozumieli, bo to jest normalne że żaden obcokrajowiec nie pojmie języka obcego idealnie.
Mr.Jinx
Co do tego języka podstawy załapałem dzięki grom i filmom(te pierwsze bardziej pomogły),potem "szlifowanie" w szkole i częste rozmowy z cudzoziemcami tongue.gif No i cały czas powtarzałem sobie "english is funny,english is cool" wink.gif
Saunter
Jeśli komuś zależy na ćwiczeniu i opanowaniu gramatyki tak na dobry level to polecam książkę pana Martineta i Thomsona- Exercice 2. Dostępna w empikach, świetna sprawa. Do każdego głupiego czasu ponad 30 zadań do zrobienia.

Uczyłem się do niej do matury i myślę, że troszkę ruszyła moją skostniałą gramatykę.
GUSTAWSON1
Przerabiam obecnie ksiązkę "Cosa Nostra" w celu przyswojenia słownictwa. Słówek do opanowania mam duuużo - z każdej strony minimum 3-5. Mam zacięcie do nauki ang i łatwo przyswajam wiedzę, wkurza mnie tylko, że zapominam sporo słów, które wcześniej próbowałem się nauczyć. Robiłem rozeznanie w metodach nauki i natrafiłem na te TEH Okulary SITA ale piszą, że nie ma programu "zaawansowany", więc mi się nie przyda.
Najlepszą formą nauki wg mnie jest przebywanie w obcym kraju, łapiesz potoczne zwroty. Kilka razy dane mi było usłyszeć od rodowitych mieszkańców "wow, your English is very good", choć sam uważam, że jest jeszcze daleko do very good. Bez solidnego ostukania się z językiem nie ma nawet co mówić o dobrej znajomości, na forach o tematyce tego języka często widzę przypadki chwalenia się znajomością na poziomie CAE/CPE a w wypowiedziach znaleźć mozna wiele nieużywanych, dziwnych zwrotów/wyrażeń, które ktoś znalazł w jakimś słowniku i uważa, że tak będzie dobrze.
Może będę też studiować kiedyś filologię ang bo chciałbym mieć pracę jako tłumacz.
dziewczyna
CYTAT(ghost. @ 19 05 2008, 16:55) *
Ucze sie angielskiego w sumie jakieś 16 lat w tej chwili, w tym roku (za jakies 3 tygodnie w sumie) bede udowandniał swoją znajomosc jezyka na brytyjskim egzaminie (CPE). Co było dla mnie najlepsze? Słuchanie. Obycie z językiem, używanie tego jezyka (nie tylko przy ksiązkach), próba 'myslenia' po angielsku, a nie odtwarzania. No i tak naprawde, jak w każdym jezyku, słownictwo jest bardzo ważne. Im szerszy zasób tym łatwiej się wysłowić. A słownictwo jednak najlepiej poszerza się przez czytanie. Oglądanie czasami moze mijac sie z celem, bo ktoś faktycznie moze nie miec podzielnosci uwagi i bedzie skupiał sie na filmie, aniżeli na jezyku.


Zgadzam się. To o czym piszesz nazywa się the acquisition of the language i faktycznie 2 skills, które nam to zapewnią to listening i reading.
Wg mnie ważne jest, aby łączyć różne techniki w uczeniu się/nauczaniu, bo język jest żywy i nauka poprzez wyłączne oglądanie filmów albo słuchanie piosenek na dłuższą metę sensu nie ma.
Ważne jest, aby systematycznie i stopniowo zwiększać zakres, a przede wszystkim poziom słownictwa. I jeśli już to uczyć się pojęć w kontextach zdań.
Nieodzowne jest również włączenie elementów kulturowych, żeby zrozumieć mentalność takiego „native’a” i zacząć myśleć jak on. Odtwarzanie języka jest sztuczne i małoprzydatne.

Zawsze mnie śmieszyły stwierdzenia ludzi, że po 2 latach nauki to już super mówią w danym języku. Ja się go już uczę 18 rok i wiem, że jest wiele słów, o których istnieniu pojęcia nie mam. Miesiąc temu zabrałam się za terminologię informatyczną/komputerową. Fantastyczna zabawa, polecam ("english is funny,english is cool" wink.gif ). Tłumaczenie gier i programów to naprawdę wyzwanie, zwłaszcza, że przy okazji człowiek dowiaduje się, że również w języku ojczystym istnieją „dziwne słowa” typu „rastrowanie” huh.gif

BTW autorem książki „Practical English Usage” jest Michael SwaN. Może to literówka, ale wielu mogła wprowadzić w błąd.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.