Komiks amerykański w swoich założeniach opiera się na schematyczności bohatera. Mamy nadprzyrodzone moce, kostiumy, praktycznie postacie czarno-białe, ba w zamierzchłych czasach nawet po najgorszych walkach herosi stali w idealnie zachowanych outfitach bez choćby zadrapania. Oczywiście zaczęło się to wszystko zmieniać, schematy w gruncie pozostały, ale pojawiło się dużo głębsze studium psychologiczne postaci. Nowym byli dopiero bohaterowie, którzy nie bazowali na nadprzyrodzonych mocach i świecących kostiumach jak Hitman, czy Batman, który mimo kostiumu jest postacią niezwykle intrygującą i głęboką, czy też Sandman, Preacher... Niby jakieś tam moce pozostają, czynnik fikcji, ale bohaterowie nie są już wyciętymi z papieru pajacykami. Mamy wielki rynek zapchany xmenami, hulkami, avengersami i uj wie czym jeszcze i rynek fabularnych perełek, które o dziwo koło siebie egzystują.
konstruktywnie saff, konstruktywnie i zwiezle, calkowice sie z toba zgadzam.
jak nie, jak tak.
psyko to co masz w podpisie to z "full metal jacket"?