Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Starsze i niedocenione
Forum PSX Extreme > Platforma > PC > Games
Sandking
Temat zakładam, by było na tym forum miejsce do napisania innym użytkownikom o grze, w którą zagrać warto, a nawet trzeba. Mowa oczywiście o grach, które cichcem minęły się z wylądowaniem na naszych dyskach, bądź nikt nam ich nie polecił już dawno temu lub w wyniku różnych przyczyn, nawet nie są przez nas kojarzone. Warto czasami wrócić do starszych hitów (w sensie, tak w 2000 w wzwyż), bo częstokroć prezentują wyższy poziom od obecnych produkcji.

Przy okazji mała ankieta, zobaczymy czy forum lubi wracać do dawnych produkcji.

I tak zacznę może, dwa tytuły, jeden znany i doceniony, ale warto w niego zagrać, bo gra się w niego dalej genialnie, drugi zaliczył finansową porażkę, chociaż był produkcją genialną, pełną humoru i uroku.

Painkiller

Stworzony przez polską firmę People Can Fly, niezbyt szumnie zapowiadany, ale po wyjściu udało mu się trochę namieszać na rynku. Gra nawiązywała w rozrywce do Serius Sama, chodziło głównie o to, by rozwalić jak najwięcej wrogów i nie ściągać palca z myszki. Rozrywka jest podzielona na etapy, każdy zazwyczaj ma inaczej zaprojektowaną strukturę, oglądamy wojskową bazę, wariatkowo, ruiny zamku, most w śniegu. Niszczymy bardzo liczną zgraję przeciwników i jak różnorodną, praktycznie każdy etap ma inną jednostkę, chociaż powtarzają się fakt. Zmierzymi się także z 5 bossami, którzy są po prostu... gigantyczni. To co najbardziej wyróżniało Painkillera to ... 5 broni. Brzmi głupio, ale tak wybajerowanymi maszynami do zabijania mało która gra może się pochwalić. Kołkownica z granatnikiem (genialna broń, animacja lecącego w tył wroga po oberwaniu kołkiem do dzisiaj mnie bawi), rakietnica połączona z minigunem, karabin na "shurikeny" (tak się pisze?) z atakiem elektrycznym oraz shotgun z zamrażarką (shotgun jest szybki, nie tak jak w niektórych grach, strzał, przeładowanie, strzał) oraz tytułowy painkiller, czyli piła połączona z wyrzutnią z hakiem. Można powiedzieć, że mamy 10 broni zamkniętych w 5, dzięki temu nie męczymy się z ciągłym zmienianiem narzędzi zagłady. Pomysł bardzo dobry, co się chwali. Wspomnę jeszcze, że autorzy wzorowali się na pierwszym Quake'u, co wyraźnie czuć w trybie multi, który nie ma sobie równych.

Pojawił się także dodatek, Battle Out Of Hell z 2 nowymi broniami oraz 1 dodatkowym aktem.

Kilka screenów:
http://www.sphid.com/g/new_gg/style_5d/pai...er_shot0001.jpg
http://www.polycat.net/gallery/albums/pain...ainkiller13.jpg
http://www.miastogier.pl/baza/Encyklopedia...nkiller_003.jpg


Beyond Good & Evil

Akcja gry toczy się na planecie Hillys, która jest atakowana przez kosmitów z planety DomZ. Główną bohaterką jest młoda reporterka Jade. Co ważne, gra od początku miała być trylogią, ale marna sprzedaż, spowodowała, że kolejna część stoi pod znakiem zapytania (chociaż już zapowiedziano dwójkę, więc można się radować wink.gif). Gra jest połączeniem platformówek, z grami akcji oraz skradankami. Walczymy za pomocą kija dai-jo, ale zdarza się, że czasami będziemy potrzebowali pomocy od jakiejś postaci, stąd pojawiają się postacie kierowane przez komputer Pey'j i Dwa H. Ważnym elementem gry jest fotografowanie fauny i flory Hillys, gdyż Jade jest fotoreporterką, za zdjęcia zyskujemy perły oraz służą do rozwijania fabuły. Między lokacjami śmigamy za pomocą poduszkowca, możemy także wziąć udział w wyścigach oraz przeróżnych mini-grach. To co chwyta za serce to świetnie opowiedziana fabuła, ogólny humor oraz przepiękna bohaterka. Można się w niej zakochać, ba, często czytam na forach, że Jade był tym elementem BG&E, który wpływał na polubienie gry przez gracza smile.gif Jeżeli ktoś kocha przygodówki, to BG&E będzie dla niego wspaniałym przeżyciem.

Nie chcę spoilerować fabuły, warto zerknąć na screeny i załatwić sobie BG&E i przejść. Widziałem ostatnio za 19,99 w sklepie, kupiłem i nie żałuję wink.gif

Klick1
Jade
Klick2

estel
Moze cos z troszke starszych.

Planescape: Torment -> absolutny krol wszelkich komputerowych RPGow. Fabula/dialogi/ilosc questow/rysy bohaterow miazdza. Kto nie gral nie moze sie nazywac prawdziwym fanem cRPG.

Baldur's Gate 2 (+ToB) -> IMO idealne wywarzenie pomiedzy tekstem czytanym, a akcja przez co gre przechodzi sie z bananem na ustach. Lekka i przyjemna. (polecam poszukac latek utrudniajacych ;] )
LegionPolski
@Sandking, thx za przypomnienie o Painkillerze - mam nawet oryginał smile.gif A że po południu się nudziłem to wygrzebałem skądś i gra nadal trzyma poziom.

@Estel, temat jest o starszych i niedocenionych, a - tak jak napisałeś - przygody niebieskiego chłopka to jeden z lepszych RPG na piece; Baldur również znany ;p
No, chyba że temat ma iść w tym kierunku, no to cofam to co napisałem na górze i sam polecam hit:
Fallout 1: niesamowity KLIMAT, grywalność, niesamowity KLIMAT, dużo ciekawych questów, niesamowity KLIMAT, wiele zabawnych easter eggów i żartów, niesamowity KLIMAT, wszystko...
Fallout 2: -||-

Jak ktoś nie grał, a chociaż trochę lubi turowe RPG (a jeszcze lepiej postapokaliptyczny klimat) - mus!
ako
FreeSpace i FreeSpace 2, obecnie obie dostępne za darmo i w ulepszonej wersji - dostosowana do obecnych standardów oprawa graficzna oraz kilka ciekawych dodatków (FreeSpace Open Source Project) - http://www.fsoinstaller.com/

IMO najlepsza do dziś seria traktująca o wojnie w przestrzeni kosmicznej - ciekawa fabuła, niepowtarzalny klimat, ogromna skala działań (zwłaszcza w drugiej części) i świetny, przystępny gameplay.
Haibane
FEAR - dziś nie wypala oczu grafiką, ale jest dobrze. Tutaj rządzi przede wszystkim arsenał, galeria oponentów i kozacki bullet-time - nie ma jak wyskoczyć zza rogu, włączyć blur, przymierzyć w łeb i... Plask ! Do tego świetny, horrorowy klimat (Alma!) - jeden z najlepszych FPSów ever smile.gif
kurczakov
Z bardzo starszych, to:

Street Rod* - kapitalna scigalka z odrobina nielegalnych wyscigow, tuningu i niesamowitym poczuciem predkosci. Taki prekursor NFS'a.

Gearhead Garage - kolejna z cyklu samochodowych gierek. Tym razem wcielamy sie w role mechanika. Strasznie przyjemna.

Sheep, Dog 'n Wolf - crossover skradanki, gry logicznej i humoru. Polecam.


* - graficzni masturbatorzy niech lepiej odpuszcza ta pozycje.
Vidoter
To ja może jeszczze coś dorzucę od siebie wink.gif

C&C Red Alert 2 + Yuuri's Revenge - Znakomita strategia w którą każdy powinien zagrać. Ta gra (a dokładniej kampania) nigdy (przynajmniej mi wink.gif ) się nie nudzi. smile.gif
Mr. Blue
Ze starszych?

"Najdłusza Podróż" - przygodówka, która swoim wydżwiekiem jest lepsza np. od Diuny. Każdy, ale to każdy fan przygodówek, musi w nią zagrać.
luk_ash
Tony Hawk Pro Skater 2 - dla mnie najlepsza część z tej przydługawej już trochę serii, przede wszystkim soundtrack!

Worms2 - razem z dodatkami Armageddon i World Party, najlepszy multi:D, klimat, klimat i jeszcze raz klimat:P wciągają się nawet Ci co kompa nie tykają, setki godzin w tym roku:P
Oran
CYTAT(kurczakov @ 1 06 2008, 15:50) *
Street Rod* - kapitalna scigalka z odrobina nielegalnych wyscigow, tuningu i niesamowitym poczuciem predkosci. Taki prekursor NFS'a.

* - graficzni masturbatorzy niech lepiej odpuszcza ta pozycje.


Street Legal Racing: Redline, jak sie nie myle to kontynuacja Gearhead garage, albo coś na tym samym silniku, tylko tu można latać po miescie, niestety gra troche zbugowana była i bardzo źle zoptymalizowana, chociaż dało się grać, na "teraźniejszych" kompach myśle, że powinno ładnie hulać, zawsze mi się ta gra podobała i zawsze tuning w każdej innej grze porównywałem do zawartego w tej grze. smile.gif Polecam i tyle.

EDIT: aha to co w cytacie jest to chodziło mi o to, że ten opis także pasuje do tej gierki smile.gif
Sonotori
CYTAT(Haibane @ 31 05 2008, 20:13) *
FEAR - dziś nie wypala oczu grafiką, ale jest dobrze. Tutaj rządzi przede wszystkim arsenał, galeria oponentów i kozacki bullet-time - nie ma jak wyskoczyć zza rogu, włączyć blur, przymierzyć w łeb i... Plask ! Do tego świetny, horrorowy klimat (Alma!) - jeden z najlepszych FPSów ever smile.gif

F.E.A.R. chyba nie jest ani tak stary, ani tak niedoceniony, żeby komuś trzeba o nim było przypominać. Dla mnie najbliższy ideału "szutera w którym gaśnie światło" jest Alien vs Predator 2 (wcześniejsza produkcja studia Monolith). (Doom 3? Panie, był jakiś Doom 3? Ten sam, który wymagał karty dźwiękowej co najmniej Audigy, żeby w ogóle raczył odpalić dźwięk 3D? Na tego to się odszczałem.)
CYTAT(LegionPolski @ 31 05 2008, 01:43) *
Fallout 1: niesamowity KLIMAT, grywalność, niesamowity KLIMAT, dużo ciekawych questów, niesamowity KLIMAT, wiele zabawnych easter eggów i żartów, niesamowity KLIMAT, wszystko...
Fallout 2: -||-

Jak ktoś nie grał, a chociaż trochę lubi turowe RPG (a jeszcze lepiej postapokaliptyczny klimat) - mus!

Fallouty rekomendować trzeba chyba tylko komuś, kto uważa Diablo (hack & slash skądinąd bliski memu sercu) za cRPG i z tej racji głosi wyższość jRPG-ów nad cRPGami. Zaiste, kto prawdziwego cRPG-a w życiu nie zaznał, powinien przejść Fallout (właśnie zacisnąć zęby i przejść, a nie zainstalować, zobaczyć i odinstalować). Cała reszta, jak mniemam, jeśli nawet nie doceniła, to przynajmniej nie zapomniała.

Z gier niedocenionych i nienajnowszych, a wartych uwagi przychodzą mi w tej chwili na myśl:
IronStorm (a.k.a. Iron Storm; nie mylić z konsolowym IronStormem, którego Bóg raczy wiedzieć po co przeniesiono później na PC) - Call of Duty nieodwracalnie pogrążył tego FPS-a w cieniu, a szkoda, bo świat przedstawiony (alternatywna historia; I wojna światowa tocząca się od półwiecza), wypasione pukawki, celowniki kolimatorowe (w jakiej innej grze czerwona plamka zdradza obecność - nie stanowisko, tylko właśnie obecność - snajpera?), pojedynki strzelców wyborowych o uczciwie zawężonym polu widzenia, zabawa w syfa z czołgiem i - last but not least - kurz z podłogi zrujnowanego domostwa, który niemal smakowałem, chowając się pod stołem przed czyhającą za oknem śmiercią, złożyły się dla mnie na jedno z fajniejszych FPS-owych doznań.
Nosferatu - survival horror FPP. Gra przestarzała technologicznie w momencie wydania, o specyficznej grafie (kto widział Nosferatu - symfonię grozy Friedricha Wilhelma Murnaua z roku 1922 zrozumie, jaki cel wyznaczyli sobie twórcy i chyba przyzna, że osiągnęli "sukces artystyczny"), z losowo generowanym na początku nowej gry zamkiem, robata niesamowicie (ale niektóre błędy nawet ją dohorrorowiły), o GENIALNEJ, porażającej muzyce. Na pewno zabawa z Nosferatu wymaga dużej dozy dobrej woli i nie jest owa gra "poważną" konkurencją dla dopieszczonych developersko horrorów konsolowych. Tym niemniej- rzetelny survival, coś dla konesera (i dla amatora kina ekspresjonistycznego).
CYTAT(Sandking @ 29 05 2008, 16:22) *
Beyond Good & Evil
(...)Gra jest połączeniem platformówek, z grami akcji oraz skradankami.

Gra jest nade wszystko action adventure w stylu Zeldy. Jedno wielkie nawiązanie, od menu począwszy, na rozgrywce skończywszy. Trochę mi wstyd za dziennikarzy z prasy PC-towej, a więc graczy PC-towych, którzy najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy z tego faktu. Rozumiem, że nie każdy musi być za pan brat z produkcjami Nintendo, ale pisujący 4 life o grach ludzie Zeldę powinni znać.
Oczywiście jestem jak najdalszy od wysuwania zarzutu wtórności, a to z tej przyczyny, że sama formuła takich gier wymaga od twórców odrobiny oryginalności, implementacji czegoś unikalnego. Np. w The Legend of Zelda: Ocarina of Time jest to granie na tytułowym instrumencie, w BG&E możliwość/konieczność fotografowania, a w Ōkami... Ktoś jeszcze nie wie, czym jest to coś w Ōkami?
Wydanie BG&E na wszystkie liczące się wówczas platformy postrzegam jako akt swoistej growej ewangelizacji, Niesienia Dobrej Nowiny masom grającym, którym ta Nowina (jak się okazało) lata koło pyty. Casus Ōkami potwierdza tezę, że aby sprzedać taką grę, trzeba ją nazwać The Legend of Zelda i wydać na system Nintendo. Co mnie bynajmniej nie cieszy.
Tomaszek88
Wracam oj wracam wink.gif Szczegolnie do Settlersow i Civilization 2 wink.gif
mord00k
Fallouty na zawsze.
Jedne z najlepszych stworzonych gier ever.
Yahoosh
D i s c i p l e s 1 & 2,
o niebo lepsze od Heroes Of Might And Magic (nawet tej wychwalanej 3),
zamiast tysięcy chętnie umierających na twój rozkaz podwładnych składamy drużynę zkładającą się z max 6 jednostek w tym wodza o specjalnych zdolnościach,
turowa rozgrywka, pięknie rysowana grafika, plądrowanie mapy podobnie jak w HoM&M,
parę bardzo różniących się od siebie ras, masa zwojów magicznych i czarów ofensywnych i defensywnych rzucanych przed walką,
itemy upgreaduyjącą twoją główną postać, potiony podnoszace statystyki na stałe i na jakiś czas,
wódz i określone przedmioty przez gracza wybrane przechodzą do kolejnych misji sprytnie wymyślonych kampani,
bardzo polecam, świetnie przetłumaczone i wykonane, za niedługi czas wyjdzie też D i s c i p l e s 3.

D i s c i p l e s 1 Mapa

D i s c i p l e s 2 Walka


Bardzo Polecam.
mord00k
Zgadzam się. Zagrywałem się kiedyś w Dis(pipi)les gdy akurat brakło Heroes'ów wink.gif
Potrafi wciągnąć i jest naprawdę bardzo dobrą grą, nie tylko substytutem wink.gif

Co do wymienionego wyżej Planescape Torment także się zgodzę, geniusz.
Muszę to wykopać.
Oran
CYTAT(mord00k @ 21 07 2008, 12:17) *
Fallouty na zawsze.
Jedne z najlepszych stworzonych gier ever.


Sorry to miały być niedocenione raczej a nie tylko starsze (chyba, że ja tematu nie zrozumiałem) a Fallout jest jedną z gier wszechczasów także, wiesz ;]

Ja bym polecił dla fanów Diablo Sacred, bardzo niedoceniona gra. Także Titan Quest (również Hack n' Slash).
mord00k
Widziałem ,że Legion o Falloutach napomknął więc pomyślałem ,że zasadzi thread poszedł w inną stronę wink.gif

Co do Sacreda także się zgodzę. Gra jest przyjemna, potrafi wciągnąć ,a i w sumie graficznie jest całkiem ok smile.gif
bor
Max Payne 2. Gra oferowała więcej od poprzedniczki, która została w 2001 roku najlepszą grą. Ale mimo, ze
byla bdb kontynuacja jakos o niej zapomnieli.
Suavek
Bezdyskusyjnie należy wspomnieć Emperor: Battle for Dune. Gra o dziwo oceniana dość przeciętnie, i prawdę mówiąc nie mogę zrozumieć dlaczego. Silnik/system będzie znany każdemu kto grał w C&C, gdyż jest to także twór Westwood wykorzystujący podobne rozwiązania. Dostajemy do wyboru trzy nacje - Atrydów, Harkonenów oraz Ordosów - każda drastycznie różniąca się od pozostałych, wymagająca obrania zupełnie innej taktyki. W sumie podział jest standardowy - Harkoneni polegają na sile ognia, lecz ich jednostki są raczej powolne i ubogie w bonusy. Armie Ordosów są raczej wątłe, ale szybkie, oraz posiadają różnorodne zdolności pozwalające im na ataki z zaskoczenia. Atrydzi natomiast to typowo wyważony ród. Tradycyjnie dla gier Westwood, otrzymujemy nawet nie najgorszą fabułę, opowiadaną przy pomocy filmów z żywymi aktorami. Jedyny problem to to, że nie wiem kiedy rozgrywa się akcja w stosunku do książki, ale to akurat najmniejszy problem. Co także jest rzadkością, gra posiada genialny soundtrack, którego miło się słucha nawet samodzielnie. Otrzymujemy trzy gatunki muzyczne, odmienne dla każdej ze stron. Atrydzi to nasz dumny, ce(pipi)ący się honorem ród, u którego przygrywają doniosłe brzmienia. Podczas gry Harkonenami słuchać będziemy mocnych gitarowych riffów, urozmaicanych różnymi bębnami i temu podobnymi. Natomiast Ordosi to dziwne, aczkolwiek chwilami zaskakująco dobre motywy elektroniczne. Jednostek jest sporo, są one bardzo rozmaite i większość - ku memu zdziwieniu - naprawdę znajduje swoje zastosowanie. Oprócz tego podczas kampanii możemy zawrzeć sojusz z kilkoma pomniejszymi rodami, które wspomogą nas dodatkowymi zdolnościami i jednostkami. Ogółem, świetna niedoceniona gra, i jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to byłaby to monotonia misji, których większość polega po prostu na pokonaniu przeciwnika. Są jednak urozmaicenia mimo to.

Od kilku dni zagrywam się natomiast w Divine Divinity. Naprawdę świetna gra, jak dla mnie o niebo lepsza niż wydany w tym samym roku przereklamowany Morrowind. Połączenie klasycznego RPG z rąbanką typu Diablo. Początek mnie swego czasu trochę zniechęcił ale teraz się oderwać nie mogę. Ogromne i różnorodne lokacje, świetne i urozmaicone questy główne i poboczne (nie żadne "przynieś/zanieś/znajdź/zabij", prędzej coś jak zadania w Fallout) oraz bardzo ładna jak na swoje czasy grafika 2D. Muzyka także bardzo nastrojowa. Tytuł ten można dostać dzisiaj za grosze, więc kto jeszcze nie grał a lubi RPGi niech natychmiast nadrobi zaległości. Aż dziw bierze, że wcześniej o Divine Divinity nie słyszałem.

The Elder Scrolls II: Daggerfall. Ta gra potrafiła mnie bawić nawet po premierze Morrowinda. Pewnie dlatego, że od Morrowinda jest zwyczajnie lepsza ;>. Mimo licznych bugów, tytuł ten uważałem i będę uważał za genialny. Sporo statystyk, świetny klimat, możliwość zapomnienia o głównym zadaniu i prowadzenia zwykłego życia wojownika/zabójcy/podróżnika/whatever. Wady? Zbyt chaotyczne lochy, w których łatwo się zgubić.

Metal Fatigue. Gra baaaaardzo słabo znana i podobnie jak w przypadku Emperor: Battle for Dune - niedoceniona . Trzy strony konfliktu, prowadzenie bitwy na trzech polach jednocześnie (podziemia, grunt oraz platformy orbitalne) oraz największy smaczek - konstruowanie własnych mechów z dostępnej niemałej liczby części. Co ciekawe, możemy zdobyć także części wroga, przywlec je do bazy a następnie wprowadzić do normalnej produkcji. Bardzo przyjemna, w dodatku posiadająca całkiem niezłą, nastrojową muzykę.

Star Trek Armada. Choć wyszły dwie części tej gry, to polecić mogę jedynie pierwszą. Po pierwsze gra sama w sobie jako strategia jest bardzo przyjemna, ciekawa i rozbudowana, a w dodatku okraszona jest świetną muzyką, odmienną dla każdego gatunku. A pograć możemy (jeśli ktoś kojarzy serial) Federacją, Klingonami, Romulanami oraz Borg. Oprócz tego gra ma naprawdę świetnie prowadzoną fabułę, podzieloną na pięć kampanii tworzących całość - prawie jak w Starcrafcie. Pozycja ta była dołączana do któregoś starego CD Action i jest dostępna na allegro za śmieszne pieniądze. Tym samym zachęcam do styczności, a jednym przeciwnikiem może być co najwyżej sam sprzęt (osobiście miałem problemy z tragicznie wolno przesuwającym się kursorem ostatnio kiedy próbowałem grać).
Druga część tej gry niby oferuje więcej jeśli chodzi o samą strategię (dwie nowe rasy - Kardasjanie oraz Gatunek 8472, więcej jednostek, budynków, kolonizacja planet itp.) ale wcale nie czyni to rozgrywki przyjemniejszej. W dodatku dwójka jest monotonna, nudna, fabuła beznadziejna a muzyka wcale nie zagrzewa do walki tak jak w poprzedniku.

Skoro już o Star Treku w CDA wspomniałem, to należy wymienić także Star Trek: Starfleet Command. Jest to symulator okrętu kosmicznego, który duży nacisk kładzie na taktykę. Nie toczymy walk wielkich flot, ale z reguły pojedynczych okrętów. Musimy odpowiednio manewrować, dysponować energią oraz korzystać ze specjalnych możliwości statków. Dwie pierwsze części polecam bez wahania - były one pozytywnie oceniane nawet w większych serwisach internetowych. Wymieniam grę tutaj, gdyż z doświadczenia wiem, że ludzie na samą wzmiankę o Star Treku z reguły zaczynają grymasić (tjaa... ale "Star Warsy to są fajne..."). Trzeciej części nie polecam gdyż w porównaniu do poprzedników została ona strasznie uproszczona, pewnie aby przypodobać się szerszemu gronu odbiorców.

Na razie nic więcej mi się nie przypomina. Wspominam oczywiście tylko pozycje mniej znane a przeze mnie wielbione. Oczywistym jest, że w takie popularne Fallouty czy Deus Ex to powinien przynajmniej spróbować zagrać każdy, jeśli jeszcze tego nie zrobił ;>.
Oran
CYTAT(mord00k @ 21 07 2008, 12:17) *
Fallouty na zawsze.
Jedne z najlepszych stworzonych gier ever.


A ja nie widziałem, tak to bym się jego uczepił biggrin.gif

No bo sami wiecie, że ta gra z ZAPOMNIENIEM nie ma nic wspólnego, czy tam niedocenieniem - chyba każdy zna ten tytuł nawet jeżeli w niego nie grał.

EDIT:

Teraz to nawet zauważyłem, że Sonotori się uczepił Legionka ;]
Sonotori
CYTAT(7ahoosh @ 21 07 2008, 13:10) *
D i s c i p l e s 1 & 2,
o niebo lepsze od Heroes Of Might And Magic (nawet tej wychwalanej 3)

"O niebo lepsze"? Lekka przesada. W jedynkę Dyscyplów nie grałem, w dwójce się zakochałem. Takiej grafy 2D na kompie już potem nie widziano. Podobnie wzruszyło mnie parę lat później Odin Sphere na PS2. Jednak suchym okiem porównując z Hirołsami 3 stwierdzam, że HoM&M3 jest grą bardziej złożoną i jednak strategiczniejszą (w Dyscyplach trzeba wygrywać bitwy i to w sumie wystarczy, w Hirołsach bez strategii - nie mylić z taktyką - wiele się nie zwojuje). Należy się pogodzić z faktem, że ktoś w Hirołsach odnajduje większą głębię i replayability. Tym niemniej Dyscyple II skradli mi serce i pocinanie w tę grę jest u mnie z reguły objawem depresji (eskapizm). Walić rzeczywistość.
CYTAT(Suavek @ 21 07 2008, 19:29) *
Od kilku dni zagrywam się natomiast w Divine Divinity. Naprawdę świetna gra, jak dla mnie o niebo lepsza niż wydany w tym samym roku przereklamowany Morrowind. Połączenie klasycznego RPG z rąbanką typu Diablo. Początek mnie swego czasu trochę zniechęcił ale teraz się oderwać nie mogę. Ogromne i różnorodne lokacje, świetne i urozmaicone questy główne i poboczne (nie żadne "przynieś/zanieś/znajdź/zabij", prędzej coś jak zadania w Fallout) oraz bardzo ładna jak na swoje czasy grafika 2D. Muzyka także bardzo nastrojowa. Tytuł ten można dostać dzisiaj za grosze, więc kto jeszcze nie grał a lubi RPGi niech natychmiast nadrobi zaległości. Aż dziw bierze, że wcześniej o Divine Divinity nie słyszałem.

Zaczynałem Divine Divinity chyba 2 razy i w sumie grałem wiele godzin. Problem jest taki, że po tych wielu godzinach wychodzi na jaw, iż gra w co najmniej 99% jest hack & slashem. Na pewno miała zadatki na niesamowitego cRPG-a (może nawet po kilkudziesięciu godzinach się nim okazuje, ale nie doczekałem). Może kiedyś dam DD ponownie szansę... Natomiast TESIII: Morrowind grywalności dla mnie żadnej nie posiadał, a szansę mu dałem.
Suavek
Hmm, jeśli grałeś wiele godzin to powinieneś już wyjść z początkowej wioski, która przynajmniej mnie sprawiała nieco mylne wrażenie. Gram do dzisiaj, myślę, że już spokojnie kilkadziesiąt godzin przy tym przesiedziałem, a cały czas dobrze się bawię (choć w tych Mrocznych Kniejach pustki straszne). A powiem Ci, że za grami typu hack'n'slash nie przepadam. Diablo 1 i 2 przeszedłem po razie, i jakoś nie widziałem sensu wracać (co najwyżej na umówioną partyjkę multi). Tymczasem powoli kończę DD i zastanawiam się, czy nie spróbować po tym ukończyć gry raz jeszcze, inną profesją, jako postać negatywna, wybierając inne opcje dialogowe itp. Po prostu odbieram DD jako typowego RPG, z systemem walki a'la Diablo. Równie dobrze moglibyśmy mieć widok FPP, a i tak spora część gry ograniczałaby się do rozwalania potworków, co ce(pipi)e większość cRPG.

Nie wiem też jaką grałeś profesją, ale sam wybrałem maga i wyszkoliłem go we władaniu łukiem. Dodałem do tego moce przyzywania oraz kilka pomniejszych, typu zamrożenie, i rozwalanie potworków jest tym samym bardzo przyjemne, nie sprowadzające się do monotonnego ciachania mieczem. Może to też w dużej mierze zaważyło na tym jak odebrałem grę.

A i ta liczba 99% jest jednak wyraźnie przesadzona, gdyż wiele było chwil w grze, gdzie więcej biegałem z lewa na prawo wykonując mniejsze lub większe zadania dla prostych ludzi, niż łaziłem po lochach. Swego czasu nawet pragnąłem, abym w końcu natknął się na jakieś korytarze z potworkami, bo odczuwałem niedosyt.

A może to po prostu kwestia gustu. Zmuszać nie ma sensu, ale odliczając nieco powolny i nudny początek bardzo grę polecam mimo wszystko. A nuż...
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.