QUOTE
Equilibrium Kurta Wimmera. Dla mnie jako dla fana twórczości Orwella ten film to po prostu spełnienie marzeń, w sensie przedstawienia świata
...film jest dobry, ale nie aż tak dobry jak co niektórzy mówią/piszą - Orwell Orwellem, społeczeństwo bez uczuć, zniewolone, mechaniczne, pytania odnośnie istoty człowieczeństwa... wszystko pięknie, niby można to w tym filmie znaleźć, ale... próbując pokazać ludzkość, której obce są uczucia twórcy filmu podjęli się bardzo trudnego zadania (to już nie Matrix) i moim zdaniem zabrakło im konsekwencji (która jest jedną z zalet Matrixa), bo w filmie pojawia się parę nieścisłości... bo co ma niby znaczyć uśmiech co jakiś czas goszczący na twarzach ludzi "nie czujących" - przecież uśmiech jest wynikiem impulsu spowodowanego przez jakieś uczucie właśnie... człowiek taki oczywiście mógłby zademonstrować, umiałby to zrobić, ale wplatanie tej "czynności" w rozmowę wyraźnie dowodzi, że dana osoba jednak COŚ CZUJĘ... mój wywód, cokolwiek poparty dziwnym przykładem, ma na celu zwrócenie uwagi, że aby film był wiarygodny musi trzymać pewne normy i założenia w jakich się obraca - tutaj niestety nieraz można oprzeć się wrażeniu, że problem człowieczeństwa został w tym filmie potraktowany po macoszemu, co jest wynikiem braku konsekwencji... inaczej niż w takim Matrixie (twórcy Equilibrium mieli jednak trudniejsze zadanie)...
...no bo czymże jest człowiek pozbawiony uczuć? maszyną wykonującą automatycznie pewne czynności... jeśli nie ma uczuć to w znacznym stopniu ograniczony zostaje indywidualizm człowieka (scena z biurkiem), robi wszystko tak jak inni, bo brakuje mu tego impulsu, chęci która pcha go do wykonania danej czynności... jest tylko rozkaz i jego wypełnianie... nie ma wyrzutów sumienia, niepewności, zadowolenia, wątpliwości...
...no i jeszcze sprawa substancji którą biorą - nie mogą jej wydawać w większej ilości, "na zapas", przecież jak ktoś zbije to musi zap$&%@#ć po nową fiolkę, a to jest nieekonomiczne...
...no i zakończenie: typowe amerykańskie zestawienie mini-maks -> cały świat to jedno wielkie miasto (MINI), ewentualnie dziwnym trafem bohater mieszka tam, gdzie jest "centrum"... łatwość z jaką dokonuje się "wyzwolenie" - parę bomb i już (MAKS)... ehh za prosto, za łatwo... ja chciałbym zobaczyć jak system wchłania swych niedoszłych "zabójców"... może w Matrixie 3 się doczekam...