Mazur13
11 06 2006, 09:50
Może mi ktoś wyjaśnić dlaczego chłopaki z Trynidadu i Tobago (o mniejszej populacji niż Kraków czy Warszawa) potrafią zostawić na boisku krew,pot i łzy i WYDRZEĆ Szwecji (która nas regularni leje jak chce)remis???Nasi są kiepsko przygotowani fizycznie;oglądałem do tej pory wszystkie mecze i w porównaniu do np takiego WKS to poruszamy się jak mucha w smole...Nie wspomnę o AMBICJI (to a'propo Trynidadu)...
Partyzant
11 06 2006, 10:18
Słownik wymówek piłkarzy, działaczy i trenerów obracajacych się w polskiej piłce a zwłaszcza w reprezentacji:
"Zawodnicy, trenerzy, działacze, a także dziennikarze zasypują nas milionami słów o futbolu. Tyle że najczęściej znaczą one zupełnie co innego niż myślimy - trzeba specjalnego słownika, by zrozumieć piłkarskie zdania. Oto on. Przed Mundialem jak znalazł..
Wypowiedź trenera, piłkarza, działacza, komentatora, dziennikarza: Pierwsza, jakże ważna interwencja bramkarza.
Tłumaczenie na polski, czyli jak to należy rozumieć: Ponieważ grę rozpoczyna dwóch zawodników z pola, pierwszy raz do bramkarza piłka trafia po jakimś czasie. Podobnie zresztą jak do pozostałych piłkarzy z pola nie biorących udziału w rozpoczęciu. Sformułowanie z gatunku nonsensownych.
W kolejnym meczu musimy dać z siebie wszystko i powalczyć o zwycięstwo.
Ulubione wyjaśnienie trenera lub piłkarzy dla dziennikarzy na gorąco zaraz po przegranym meczu. Znaczy: "nie mam pojęcia dlaczego przegraliśmy. Zresztą nie interesuje mnie to, idę zaraz na dyskotekę, spadajcie" - vide Kamil Kosowski.
Rywal postawił trudne warunki.
Przegraliśmy 0:5 po koszmarnej grze. Przeciwnik punktował nas niemal w każdej akcji, mieliśmy trudności z przekroczeniem linii środkowej.
Wszystko zweryfikuje boisko.
Tradycyjne przedmeczowe lub przedimprezowe ubezpieczenie na wypadek porażki. Kompletnie nic nie wiadomo o formie drużyny. Nikt w sztabie szkoleniowym nie ma pojęcia - na co stać piłkarzy, jakie należy im stawiać cele. Treść wyświechtana, a na dodatek niezrozumiała.
Jedna akcja rozstrzygnęła mecz.
1:0, gol strzelony cudem, czyli po rykoszecie, plecami, przez zawodnika drużyny przeciwnej. Poza tym na boisku była - to także piłkarskie określenie - "padlina". Ale po premie można iść.
Kibice odstawili wiochę
Niewazne że o wiele większa wiochę odstawili piłkarze na boisku, a sam wypowiadający te słowa do metropolii tez przyjechał se wsi...
To był mecz walki (ew.: to była twarda walka o punkty).
Obie drużyny nie przeprowadziły ani jednej w miarę składnej akcji, dominowało wybijanie piłki na oślep, wzajemne faule i gwizdy znudzonych kibiców. Według tej miary np. w lidze angielskiej nie ma ani jednego meczu walki.
Mecz mógł się podobać
Słowa najczęściej wypowiadane po wyniku 0:0 i w rzeczywistości znaczące coś dokładnie odwrotnego - gra była tak nudna, że i ślimak by nie zdzierżył.
Zadecyduje dyspozycja dnia.
Patrz "wszystko zweryfikuje boisko".
Dziś nie ma już słabych drużyn.
Jeśli po meczu, to znaczy że rywalem byli niewykwalifikowani kelnerzy, a spotkanie, które powinniśmy wygrać hokejowym wynikiem, zakończyło się naszą porażką 0:1. Gdyby np. 14 maja polska przegrała we Wronkach z Wyspami Owczymi - na 100 proc. ktoś by tak właśnie powiedział. Jeśli zaś przed meczem, to znaczy, że rywal nie jest z najwyższej półki, ale i tak obawiamy się o rezultat, bo wiemy, że kto jak kto, ale my to możemy przegrać z każdym.
Nie zrealizowaliśmy przedmeczowych założeń taktycznych.
Przeciwnik bez problemów rozbił nas 3:0, a my nie mamy pojęcia dlaczego. Trener na przedmeczowej odprawie coś tam mówił jak tamci będą grali. I rzeczywiście tak grali...
Nasz zespół to mieszanka rutyny z młodością.
Ponieważ seryjnie przegrywamy mecz za meczem, wpadamy na pomysł, by porażki tłumaczyć różnym wiekiem naszych zawodników. I nieistotne, że w żadnym zespole nie ma wyłącznie piłkarzy, którzy mają tyle samo lat.
Liczy się to, co w sieci.
Niewiarygodnym zbiegiem okoliczności udało się wygrać 1:0, mimo że to przeciwnik miał zdecydowaną przewagę, cztery razy trafił w słupek, trzy w poprzeczkę i przestrzelił rzut karny. Zdanie z kategorii mocno subiektywnych.
Karne to loteria.
Mimo wszystko powiedzenie nie do końca zgodne z rzeczywistością, bo nie wiadomo jak grać na loterii, by wygrać. A jak strzelać karne, by piłka wpadła do siatki - da się z grubsza ustalić.
Brawa za pomysł, gorzej z wykonaniem.
Najczęściej po strzale w niebo nad bocznymi trybunami.
Zagraliśmy na zero z tyłu.
Mecz zakończył się remisem 0:0, a więc trzeba jakoś wyjaśnić, że nie stworzyło się ani jednej okazji, a rywal miał przez 90 minut przygniatającą przewagę i tylko cudem nie strzelił gola. Poza wymiarem formalno-statystycznym zdanie bez wartości.
Przeciwnik wysoko zawiesił poprzeczkę
Patrz "rywal postawił trudne warunki"
Bramkarz był na posterunku
Nie chodzi o wizytę w komendzie dzielnicowej w celu zgłoszenia kradzieży auta. Po prostu bramkarz złapał piłkę. Określenie niestosowane w odniesieniu to zawodników z pola. Dobre podanie nigdy nie doczeka się komentarza: "pomocnik był na posterunku".
Szybko stracona bramka ustawiła mecz.
Jedna z drużyn strzeliła gola w pierwszych kilku (kilkunastu) minutach, co - nawiasem mówiąc - jest jak najbardziej zgodne z przepisami futbolu, wręcz celowe. Doskonała wymówka po meczu przegranym 0:4, w którym pierwszy gol padł w 19. min. Na Zachodzie powiedzenie kompletnie nieznane.
Mecz ostatniej szansy (ew.: mecz o wszystko)
Dostajemy łupnia raz za razem, ale przed nami są jeszcze mecze - wciąż mamy matematyczne szanse np. na wyjście z grupy. W związku z czym znów możemy przegrać mecz i przed następnym powtórzyć tę samą śpiewkę.
Mundial rządzi się własnymi prawami.
Jesteśmy lepsi od rywala, przed tygodniem wygraliśmy z nim sparing 5:1, ale teraz równie wysoko on pokonał nas. Częste wytłumaczenie zaskakującej porażki. I może zyskiwać na popularności - należy się spodziewać, że wkrótce możemy usłyszeć: "futbol rządzi się własnymi prawami".
Damy z siebie wszystko
Szans nie mamy żadnych, ale przed najważniejszym meczem sezonu nawet pogodzeni z porażką muszą coś powiedzieć. Można się tylko domyślać, że w poprzednich spotkaniach zespół nie dawał z siebie nic i dlatego przegrywał. Podobnie jak i to przegra...
źródło: gazeta.pl
44bronx
11 06 2006, 11:05
QUOTE(Mazur13 @ 11 06 2006, 10:50)

Może mi ktoś wyjaśnić dlaczego chłopaki z Trynidadu i Tobago (o mniejszej populacji niż Kraków czy Warszawa) potrafią zostawić na boisku krew,pot i łzy i WYDRZEĆ Szwecji (która nas regularni leje jak chce)remis???Nasi są kiepsko przygotowani fizycznie;oglądałem do tej pory wszystkie mecze i w porównaniu do np takiego WKS to poruszamy się jak mucha w smole...Nie wspomnę o AMBICJI (to a'propo Trynidadu)...
Zgadzam się.Wystarczy spojrzeć na mecz WKS z Argentyną która przecież nie pierwszy i nie drugi raz występuje w mistrszostwach świata a wg mnie to WKS zasługuje na słowa uznania po tym meczu.Gdyby mieli jeszcze chwile chociaż 10 minut to jeszcze by strzelili...ale ja nie o tym miałem pisać.To samo
Trynidad - bronili się jak mogli a do tego grali w dziesiątke i mimo ataków Szwedów nie dali sobie walnąć siaty a do tego jeszcze mieli kilka groznych akcji pod polem karnym Szwecji.Pasuje tu takie znane przysłowie - " dla chcącego nic trudnego " i gdybyśmy walczyli tak jak drużyny afrykańskie to byłoby o niebo lepiej...
jak zwykle fakt rządzi :f
Jacek czytaj temat

To już było

NB: Ciekawe czy doczekamy się Mili na boisku
Ölschmitz
11 06 2006, 12:05
imo fakt przegial pale. ok, zagrali choojowo, ale okladka jest przesadzona. no i wydaje mi sie, ze taki smolarek czy boruc jednak maja prawo wrocic do domu nie bedac posadzanymi o frajerstwo...
dr_hakenbusz
11 06 2006, 15:59
Janas - Jan ass
QUOTE(dr_hakenbusz @ 11 06 2006, 16:59)

Janas - Jan ass
Ja-nas na tych mistrzostwach nie widze...
ten Fakt nalezy do niemieckiego Bildu , czyli najgorszego brukowca w szkopach
Hej panowie! Porażka z Ekwadorem, to element pieczołowitego planu Janasa, jakim jest zdobycie pucharu świata. Zresztą sami zobaczcie.
QUOTE(Poeticus Extinctor)
Chytry plan Janasa
To dla tych którzy jeszcze nie przejrzeli na oczy - pseudo znawców i krytyków Janasa. Jak dla mnie jego plan jest niezwykle przebiegły i od dłuższego czasu klarowny, wystarczy zwrócić uwagę na jedną rzecz - celem na tych mistrzostwach jest nie tylko wyjście z grupy, ale przede wszystkim pokonanie Niemców, no tylko taki wyczyn zapewni Pawłowi rozdział na kartach historii polskiego futbolu.
Janas dramaturgiem jest wybitnym, to fakt. Ale to balansowanie na emocjach kibiców ma realny sens. Przegrana z Kolumbią była pierwszym czytelnym znakiem, mającym na celu wzbudzić przekonanie, że Polska jest zespołem słabym i zupełnie nie przygotowanym na mundial. Janas nie przewidział jednak, że improwizowany dramat z `południowcami' spowoduje takie rozeźlenie wśród kibiców, toteż aby nieco uspokoić krytykę wygrał z o niebo lepszą od Kolumbijczyków Chorwacją.
Co ma wspólnego zachowawcza i pełna indolencji gra Polaków w Ekwadorem i tajemniczy uśmieszek rysujący się na małomównej twarzy selekcjonera? Według mnie Janas wszystko przewidział. Rachunek jest prosty: 14 czerwca w Dortmundzie Polska pokona rozluźnionych Niemców przekonanych o słabej formie Polaków (nasza przegrana z słabiutkim Ekwadorem uśpiła naszych sąsiadów w stopniu wystarczającym), po czym po czterech dniach rozprawi się z mającą nóż na gardle Kostaryką. 6 punktów które zdobędziemy nie tylko wystarczą do awansu, ale spowodują, że na pewno będziemy przed Niemcami. Reprezentacja Klinsmana w najlepszym razie (o ile wygra z Ekwadorem) będzie miała ich również 6, ale będzie za Polakami o czym zadecyduje bilans bezpośredniego spotkania.
Tym sposobem Janas w dość ryzykowny sposób chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wyjść z grupy i upokorzyć Niemców. Paweł rzadko się uśmiecha, nigdy się nie śmieje, bowiem szanuje stare polskie przysłowie: ten się śmieje kto się śmieje ostatni. Paweł Janas będzie się śmiał 9 lipca.
QUOTE(walek @ 12 06 2006, 20:46)

Hej panowie! Porażka z Ekwadorem, to element pieczołowitego planu Janasa, jakim jest zdobycie pucharu świata. Zresztą sami zobaczcie.
QUOTE(Poeticus Extinctor)
Chytry plan Janasa
To dla tych którzy jeszcze nie przejrzeli na oczy - pseudo znawców i krytyków Janasa. Jak dla mnie jego plan jest niezwykle przebiegły i od dłuższego czasu klarowny, wystarczy zwrócić uwagę na jedną rzecz - celem na tych mistrzostwach jest nie tylko wyjście z grupy, ale przede wszystkim pokonanie Niemców, no tylko taki wyczyn zapewni Pawłowi rozdział na kartach historii polskiego futbolu.
Janas dramaturgiem jest wybitnym, to fakt. Ale to balansowanie na emocjach kibiców ma realny sens. Przegrana z Kolumbią była pierwszym czytelnym znakiem, mającym na celu wzbudzić przekonanie, że Polska jest zespołem słabym i zupełnie nie przygotowanym na mundial. Janas nie przewidział jednak, że improwizowany dramat z `południowcami' spowoduje takie rozeźlenie wśród kibiców, toteż aby nieco uspokoić krytykę wygrał z o niebo lepszą od Kolumbijczyków Chorwacją.
Co ma wspólnego zachowawcza i pełna indolencji gra Polaków w Ekwadorem i tajemniczy uśmieszek rysujący się na małomównej twarzy selekcjonera? Według mnie Janas wszystko przewidział. Rachunek jest prosty: 14 czerwca w Dortmundzie Polska pokona rozluźnionych Niemców przekonanych o słabej formie Polaków (nasza przegrana z słabiutkim Ekwadorem uśpiła naszych sąsiadów w stopniu wystarczającym), po czym po czterech dniach rozprawi się z mającą nóż na gardle Kostaryką. 6 punktów które zdobędziemy nie tylko wystarczą do awansu, ale spowodują, że na pewno będziemy przed Niemcami. Reprezentacja Klinsmana w najlepszym razie (o ile wygra z Ekwadorem) będzie miała ich również 6, ale będzie za Polakami o czym zadecyduje bilans bezpośredniego spotkania.
Tym sposobem Janas w dość ryzykowny sposób chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wyjść z grupy i upokorzyć Niemców. Paweł rzadko się uśmiecha, nigdy się nie śmieje, bowiem szanuje stare polskie przysłowie: ten się śmieje kto się śmieje ostatni. Paweł Janas będzie się śmiał 9 lipca.
wiesz, nawet sam o tym myślałem wczoraj

ale wg mnie to jest nierealne

oczywiście wierze w nasze orły
QUOTE
Artur Boruc: Dajcie mi tych Niemców Poniedziałek, 2006-06-12 07:17 - Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie odegram się na Niemcach. Irytujące są żarty jakie robią sobie z Polaków. Jestem wesołym facetem i też lubię się powygłupiać, ale bez przesady. Ostatnio napisali, że doskonale znają polską reprezentację, bo większość z nas już kiedyś u nich pracowała, sprzątając mieszkania. Co za ... Aż nie chce mówić, bo mi się cisną takie słowa na usta, że nie są do zacytowania. Ja w każdym razie jestem gotowy, jestem gorący. Dajcie mi tych Niemców - mówi były bramkarz Legii Artur Boruc - Jesteśmy jednak na kolanach po porażce i wcale nie będzie się łatwo podnieść. Ale jestem dobrej myśli. To kwestia nastawienia psychicznego. Trzeba w głowie zamalować czarne myśli, zapomnieć złe wspomnienia z piątku. Niemcy nie są aż tacy mocni. Strasznie się denerwują, co widać w ich poczynaniach. A my? Nie zrzucajmy winy na taktykę, to tania wymówka. Tak samo jak ta, że jesteśmy zajechani fizycznie. Ja sie czuję dobrze, zapieprzamy na treningach aż miło. Brakuje nam za to piłkarskiego cwaniactwa, mocnego polskiego charakteru, chamstwa. Aby w piłce odnosić sukcesy, trzeba być sukinsynem. Powinniśmy wziąć się w garść, a nie być jak ta bida, co coś tam zrobiła i piszczy. dodał: Marcin Szymczyk źródło: Dziennik
QUOTE(Maiden @ 12 06 2006, 20:53)

QUOTE
Artur Boruc: Dajcie mi tych Niemców Poniedziałek, 2006-06-12 07:17 - Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie odegram się na Niemcach. Irytujące są żarty jakie robią sobie z Polaków. Jestem wesołym facetem i też lubię się powygłupiać, ale bez przesady. Ostatnio napisali, że doskonale znają polską reprezentację, bo większość z nas już kiedyś u nich pracowała, sprzątając mieszkania. Co za ... Aż nie chce mówić, bo mi się cisną takie słowa na usta, że nie są do zacytowania. Ja w każdym razie jestem gotowy, jestem gorący. Dajcie mi tych Niemców - mówi były bramkarz Legii Artur Boruc - Jesteśmy jednak na kolanach po porażce i wcale nie będzie się łatwo podnieść. Ale jestem dobrej myśli. To kwestia nastawienia psychicznego. Trzeba w głowie zamalować czarne myśli, zapomnieć złe wspomnienia z piątku. Niemcy nie są aż tacy mocni. Strasznie się denerwują, co widać w ich poczynaniach. A my? Nie zrzucajmy winy na taktykę, to tania wymówka. Tak samo jak ta, że jesteśmy zajechani fizycznie. Ja sie czuję dobrze, zapieprzamy na treningach aż miło. Brakuje nam za to piłkarskiego cwaniactwa, mocnego polskiego charakteru, chamstwa. Aby w piłce odnosić sukcesy, trzeba być sukinsynem. Powinniśmy wziąć się w garść, a nie być jak ta bida, co coś tam zrobiła i piszczy. dodał: Marcin Szymczyk źródło: Dziennik
Swiete slowa, zobaczymy czy sie do nich zastosuja ;]
QUOTE(Odin91 @ 12 06 2006, 19:21)

to już lekkie przegięcie...

Rasiak może słaby jest, ale w Polskiej i 1. lidze angielskiej nieźle sobie radził....
QUOTE(Odin91 @ 12 06 2006, 21:21)

Co było, kurde, na tej fotce, bo ją usunęli???
QUOTE(mashter @ 10 06 2006, 13:29)

Nie wiem, czy to ktoś zauważył, ale ja sądzę że Janas jest chory psychicznie. Nie chodzi mi w ogóle o ustawienie jakie wystawił na mecz z Ekwadorem, czy o inny ewidenty błąd taktyczny, którego nie popelnił by 4letni Kuba trzaskający resorakiem o podłogę. Chodzi o to jak on się zachowuje. Kiedy jest konferencja prasowa on gdzieś ucieka, kiedy już dochodzi do tego, że się wypowiada, to robi to jakby coś tkało mu gardło, a kiedy w końcu zjawia się w studio po porażce to kompormituje się (wypowiedzią) i co jakiś czas usmiecha się jakoś do podłogi. Co najważniejsze, przyjrzyjcie się dokładnie jego mimice twarzy kiedy się wypowiada - ja uważam, że to nie jest zwyczajny tik nerwowy. On ma problemy z psychą, za dużą mam wiedzę na ten temat

psychoza maniakalno-depresyjna?... link:
http://sport.gazeta.pl/Mundial2006/1,73022,3413582.html
no wygląda jakby miał lada moment dostać schizofreni kiedyś się tak nie zachowywał. przerosły go te mistrzostwa. jeśli wszyscy zagrają tak ambitnie jak Smolarek w meczu z niemcami to nawet jak przegramy 0-6 będe im bił brawo, bo póki co jesteśmy jedyną reprezentacją w której nie walczy 11 zawodników tylko góra trzech
Olafelum delfin Um
13 06 2006, 10:01
Od dzisiaj nieoficjalnie zezpol poprowadzi Apostel i Piechniczek.Na eliminacje Euro 2008 warto juz zatrudnic dobrego trenera z zagranicy.Wszystkie slabe zespoly na MS w Niemczech maja takich profi coachow i efekty sa widoczne golym okiem.
a z jakiej racji apostel ( czyt. człowiek kieliszek) ma się wpier***** w pracę człowieka który wprowadził legie do ćwierćfinału LM i Polske do MŚ. DAJCIE SPOKÓJ JANASOWI !!! NIEDA SIĘ JUŻ NIC ZROBIĆ W KWESTII SZKOLENIOWEJ CZY PERSONALNEJ !!! POPSROSTU NASI PIŁKARZE TO NIE AMBITNE P**** I NIKT OPRÓCZ ICH SAMYCH ICH NIE ZMOBILIZUJE !! !! !!
Olafelum delfin Um
13 06 2006, 10:11
Zauwaz ,ze Engel,Boniek,Janas zaden z nich nie potrafil przygotowac zespolu do najwazniejszej imprezy.Wnioski nasuwaja sie same
Trenerem powinien byc H.KASPERCZAK!!!!A nie ten Alkoholik Janas!!!Facet sie nie nadaje do niczego!!!Przema zapomnij juz o LM to było dawno dawno temu za górami za lasami.... a do MŚ Polske to wprowadził ale Franek a nie Janas mylisz osoby!!Licze że przynajmniej jutro chłopaki beda chociaż walczyli do ostaniej kropli potu!!!
Olafelum delfin Um
13 06 2006, 23:37
Beda,ale to i tak nic nie da,za pozno
jusz to widze jak oni beda sie starac

tak sie zastanawiam czy nie dac 500zl na zwyciestwo szkopow
Partyzant
14 06 2006, 00:11
Minęło parę dni od meczu z Ekwadorem więc można pokusic się o analizę.
Dlaczego przegraliśmy z Ekwadorem
Wina leży po stronie Ekwadoru - Ekwadorczycy nie dostosowali się do naszych założeń taktycznych, co było kompletnie wbrew zasadom fair play. Szczególnie pierwsza bramka to jakieś kuriozum. Padła bo Ekwadorczycy bezczelnie uparli się, żeby ją zdobyć zamiast uciec od wyrzucającego i ustawić się tak, zeby piłkę przejęli nasi obrońcy jak to jest przyjete w europejsko - polskim futbolu. Na dodatek zdobyli ją po dwóch uderzeniach głową, co w dyscyplinie sportowej zwanej "piłką nożną" powinno byc już dawno zabronione. Szczególnie raziło mnie chamstwo jakim wykazali się Ekwadorczycy bezwzględnie przecinając nasze podania, zamiast jak nasi stać i patrzeć jak piłka toczy się do adresata
podania. Po prostu ci cali Ekwadorczycy byli moim zdaniem skandalicznie inteligentni.
Tacy ludzie niech idą na studia zamiast grać we piłkę. U nas to jest nie do pomyślenia, żeby piłkarz potrafił przewidzieć tor lotu piłki, inteligentnie zagrać na wolną pozycję, czy dobrze się ustawić. Taki ktoś niech sobie będzie inżynierem, nie piłkarzem.
Osobna rzecz to stronniczy japoński sędzia. niesłusznie uznał dwie strzelone
przez nich bramki , które jak widać na powtórkach padły w chwilach gdy nasi byli
rozkojarzeni, co jest równorzędne ze spalonym. Nie uznał za to dwóch prawidłowo
zdobytych przez nas słupków. Poza tym nasi zawodnicy nie mieli do kogo podać bo
partnerzy widząc, że grozi im podanie odwracali sie plecami...To oczywiście wina
partnerów naszych zawodnkików, a nie naszych zawodników. No i jeszcze błąd w
taktyce: naszych było moim zdaniem za mało na boisku. Powinniśmy zagrać
ustawieniem: 6 6 3 plus jeden bramkarz na przedpolu i jeden cofnięty na linię
bramkową.
Zasadnicze przyczyny porazki są dwie:
1) Obecność kulistego przedmiotu na boisku - gdyby nie on, grałoby się łatwiej
2) Obecność przeciwnika na boisku - to też sprawy nie upraszcza
Poza tym:
3)kibiców z Polski było za dużo, byli za głośni, przeszkadzali naszym, którzy
lubią w ciszy i skupieniu konstruować akcje ofensywne. Na dodatek nie dało się ich wszystkich nagrac kamerką na przedmeczowej rozgrzewce.
4)nasi nie lubią grać w piątki o 21.00, bardziej wolą np. w niedzielę o 18.00
5)sędzia był z Japonii i trudno się było z nim dogadać
6)trawa mogłaby być lepiej przycięta
7)stroje były jakieś takie workowate, krępowały naszym ruchy
8)bo nasi myśleli ze odbicie piłki głową po kolei przez dwóch zawodników tej
samej drużyny jest zakazane przepisami
9)bo zawodnicy Ekwadoru mieli jaskrawe koszulki, które męczyły wzrok i
utrudniały prawidłowe krycie
10) bo nasi pamiętali że mamy zapas 3 bramek z meczu z Ekwadorem sprzed paru
miesięcy i nawet strata dwóch bramek w dalszym ciągu oznacza nasz awans do
kolejnej rundy
Już dziś mecz z Niemcami. Tematów do analiz pewnie znowu nie zabraknie...
Analiza by Dan Petrescu

?
Olafelum delfin Um
14 06 2006, 01:22
Rzeczywiscie,wszystko trzyma sie kupy
QUOTE(GOPA @ 14 06 2006, 01:01)

jusz to widze jak oni beda sie starac

tak sie zastanawiam czy nie dac 500zl na zwyciestwo szkopow
te 500 zł to lepiej zainwestuj w naukę poprawnego pisania ;*
Niemców pokonamy za Tokio Hotel! I za Erikę Steinbach! I za Hakatę!
ZA OŚWIĘCIM, ZA MAJDANEK NASTRZELAMY KU**OM BRAMEK!
Ölschmitz
14 06 2006, 09:28
"- Z Niemcami zagram na 120 procent. Wszystko co mam, całe moje serce, zostawię na boisku. Mogę nawet nie mieć sił po meczu, żeby zejść z murawy. Ale wypruję sobie żyły, żeby zrealizować największe marzenie: strzelić Niemcom gola na moim stadionie w Dortmundzie - Ebi Smolarek (25 lat) już się nie może doczekać dzisiejszego meczu."
"Nie odpuszczę Niemcom, i tak mają grać wszyscy! Pierwszy zagram ostro, nawet gdybym miał iść do gipsu na trzy miesiące - mówi "Gazecie Wyborczej" kapitan reprezentacji Polski Jacek Bąk.
Słowa, jak zwykle przed meczem, bardzo bojowe...
Jacek Bąk: K..., no musimy zagrać inaczej niż z Ekwadorem. Walnąć pięścią w stół i jasno powiedzieć, że nie przyjechaliśmy tu bawić się, tylko pokazać jaja! Mamy wyjść na boisko i walczyć, a nie czekać, żeby nas rozjechali.
Wie Pan, ile razy faulowaliście Ekwadorczyków?
- Ile?
Osiem!
- Bo gramy za delikatnie! Każdy się boi! Ile wślizgów było? Trzy? Pięć? Nie liczyłem, ale też mało! W Niemców musimy "wjeżdżać" na każdym centymetrze boiska! Nie na metrze, na centymetrze! Tak jak oni w nas! Jestem pierwszy, który może Niemców "napocząć". Nie ma problemu. Tylko róbmy to z głową. Nietrudno jest urwać komuś nogę i dostać czerwoną kartkę."
ku,rwa pierwszy raz im wierze ;]
Janol nie badz taki madry profesorze
zaraz ich poniesie i posypia sie czerwone kartki

Tu trzeba zagrac z glowa ,,,,,,,,,, zreszta o czym tu mowic.Gramy z Niemcami !! gramy z gospodarzami !! gramy z najezdzca z 39 !!!!
Olafelum delfin Um
14 06 2006, 10:51
Jak juz mamy przegrac to chociaz polammy im nogi .Chcem zeby murawa przesiakla krwia
Ölschmitz
14 06 2006, 11:02
albo przegrajmy walkowerem po zbyt duzej ilosci czerwonych kartek ;]
CRAZY FOOTBAAL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pamietacie ta gre na Amidze ??
Partyzant
14 06 2006, 12:19
QUOTE(GOPA @ 14 06 2006, 13:09)

CRAZY FOOTBAAL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pamietacie ta gre na Amidze ??

Miazga

Był też Brutal Sports Football
Ale BSF to był futbol amerykański, a przynajmniej jego wariacja ;)
QUOTE(janol @ 14 06 2006, 07:36)

ZA OŚWIĘCIM, ZA MAJDANEK NASTRZELAMY KU**OM BRAMEK!
dobre

nie obrazisz sie jak sobie to je'bne na opis ?

:*
jeżeli w 88 minucie będziemy przegrywać to proponuję zacząć bijatykę na boisku i na trybunach, do tego wejście korkami z całej P**DY w kolana Ballacka i jeszcze długo będzie się mówiło o odwecie za Oświęcim
QUOTE(przema @ 14 06 2006, 15:33)

jeżeli w 88 minucie będziemy przegrywać to proponuję zacząć bijatykę na boisku i na trybunach, do tego wejście korkami z całej P**DY w kolana Ballacka i jeszcze długo będzie się mówiło o odwecie za Oświęcim

nie ukrywam że byłoby to ciekawe widowisko

możnaby dowołać Hajte - on potrafił faulować

o, i Rasialda wprowadzić !

w końcu jego głowa sie przyda

QUOTE(przema @ 14 06 2006, 15:33)

jeżeli w 88 minucie będziemy przegrywać to proponuję zacząć bijatykę na boisku i na trybunach, do tego wejście korkami z całej P**DY w kolana Ballacka i jeszcze długo będzie się mówiło o odwecie za Oświęcim

Papież nas uczył, żebyśmy przebaczali, miłowali się, a Wy takie rzeczy piszecie...
QUOTE(Mathiu @ 14 06 2006, 15:36)

QUOTE(przema @ 14 06 2006, 15:33)

jeżeli w 88 minucie będziemy przegrywać to proponuję zacząć bijatykę na boisku i na trybunach, do tego wejście korkami z całej P**DY w kolana Ballacka i jeszcze długo będzie się mówiło o odwecie za Oświęcim

Papież nas uczył, żebyśmy przebaczali, miłowali się, a Wy takie rzeczy piszecie...

przebaczymy jak wygramy z nimi
"Ktoś" puszcza plotki, że dzisiaj znowu będziemy grać 4-5-1 (bo to w sumie było ustawienie na Niemcy), ze Smolarkiem w ataku (dobra decyzja!), Żurawiem za Szymkowiaka (dobra decyzja!) i Jeleniem na prawym skrzydle (dobra decyzja!). Po ostatnich meczach nie widzę użyteczności Szymka, zaś wspomniane pozycje rzeczywiście wydają się lepsze. Żeby tylko Radomski i Sobolewski robili chociaż tyle, co jeden dobry defensywny pomocnik... Jak pomyślę o dwóch golach, jakie strzeliła Kostaryka (słaby zespół), to widać że bijąc głową w Niemców można liczyć na błędy.
Nie żebyśmy mieli choć 5% szans na zwycięstwo. Ale może z 2-3% jest.
A jak Żuraw się nie sprawdzi to od razu wpuściłbym Brożka. Już nie raz na mistrzostwach ktoś wpuszczał nowego piłkarza, który dużo wnosił do gry, bo po prostu dawał z siebie wszystko. Ostatnio na mistrzostwach Engel się z tym spóźnił, niech więc Janas uczy się na jego błędach. I jeszcze Kosowskiego (małe możliwości, ale widać duże chęci) za Krzynówka (razem z Szymkiem tworzył "tragiczny duet").
QUOTE(Odin91 @ 14 06 2006, 15:33)

QUOTE(janol @ 14 06 2006, 07:36)

ZA OŚWIĘCIM, ZA MAJDANEK NASTRZELAMY KU**OM BRAMEK!
dobre

nie obrazisz sie jak sobie to je'bne na opis ?

:*
To nie mój tekst, autor chyba nic by nie miał przeciwko
QUOTE(Odin91 @ 14 06 2006, 15:33)

QUOTE(janol @ 14 06 2006, 07:36)

ZA OŚWIĘCIM, ZA MAJDANEK NASTRZELAMY KU**OM BRAMEK!
dobre

nie obrazisz sie jak sobie to je'bne na opis ?

:*
a ja bym proponował żeby ten tekst był na polskim autokarze !! !!
jak zagramy 4-5-1 to przełączam się na tv trwam i zaczynam się modlić o najmniejszy wymiar kary
--wojtas--
14 06 2006, 16:26
Po meczu z Ekwadorem wstrzymałem się od komentarza, jako że byłem kompletnie rozbity, zirytowany, zmulony, zawiedziony jakoś do poniedziałku. Jednak to uczucie zaczęło przemijać i mimo iż zarzekałem się, że do meczu z Niemcami podejdę z rezerwą, to wyszło na to że jestem bardziej "nakręcony" niż przed meczem z Ekwadorem. Jednak w tym wypadku porażkę jeszcze przetrawię, oby tylko Polacy (tu posłuże się frazesem) "dali z siebie wszystko". Chce widzieć, że zrobili wszystko co w ich mocy aby wygrać to spotkanie, bo jak sobie przypomnę moment z meczu z Ekwadorem, kiedy to nasi kibice śpiewali Mazurka Dąbrowskiego, a Ekwadorczycy nas ogrywali jak dzieci, po czym pochwili strzelili bramkę, uciszajac naszych kibiców to mnie krew zalewa....
A tak na marginesie co do tych teorii jakoby Janas miał problemy z psychiką, to już od soboty (po porażce z Ekwadorem) zastanawiam się nad tym. Już nawet nie chodzi o kierowanie wzroku w podłogę czy nerwowe gestykulacje podczas wywiadów, bo to jeszcze mogę zrozumieć, ale np. wczoraj na konferencji kiedy Żewłakow i Smolarek odgryzali się dziennikarzom (głównie Żewłakow) to Janas dzielnie przycieszał pod nosem lub niedzielna sytuacja, kiedy to nikt się nie zjawił na konferencji i cała kadra (łącznie z Janasem) miała wolne. Dlatego wnioskując po tych wydarzeniach dochodzę do wniosku, że Janas jest faktycznie jakiś p.ierdolnięty albo genialny. Wszystko zweryfikuje dzisiejsze spotkanie, bo dla mnie jest nie do przyjęcia, że zdrowy psychicznie człowiek mógł zatracić mechanizmy obronne, przecież Janas to nie dziecko domyśla się, ze prędzej czy później do Polski trzeba wrócić, a takie zachowania z pewnością nie zjednają mu sympatii (delikatnie mówiąc), w dodatku zarzekał się, że bierze za występ kadry pełną odpowiedzialność (od której jakby starał się uchylać). Drugi wariant jest taki, że Janas ma już wszystko rozłożone na czynniki pierwsze w głowie i ze spokojem czeka na potyczkę z Niemcami. No naprawdę, innych możliwości tutaj nie widzę. Swoją drogą, jeżeli wygralibyśmy z tymi Niemcami to już widzę te nagłówki w gazetach "Umarł król, niech żyje król!" itd. Ja niezależnie od tego kim zagramy i jakim ustawieniem to ja będę wierzył/łudził się, że wygramy. Nie ma już co krytykować ani narzekać, ponieważ teraz już jest wóz albo przewóz, jak przegramy to kolejna zmiana trenera, euro pewnie znowu nam ucieknie, ale dostaniemy się na MŚ w RPA i błędne koło (z tym czarnym scenariuszem to żart oczywiście, przynajmniej mam taką nadzieję). Jednak przetasowania w kadrze (zarówno wśród trenerów jaki i zawodników) nastąpią z pewnością, także już nic innego nie pozostaje jak tylko wierzyć w naszych. Przy czym tak jak wspomniałem, jeżeli przegramy, ale będę widział, że wypruwają z siebie żyły to z pewnością przełknę jakoś porażkę. W dodatku te ich buńczuczne deklaracje, zamieszczone przez Olszesky'ego podniosły mnie na duchu i mam nadzieję, że ów duch nie spadnie z dużej wysokości. Chociaż jak wiadomo coś niematerialnego jest nieśmiertelne, więc tak czy inaczej po odchorowaniu będe znowu za naszymi. Cóż, kibic to człowiek naiwny i jednocześnie wielkiej wiary...
eee ponoć na środku zamiast Jopa ma grać Bosacki oO
Jeleń na miejsce Szymkowiaka ok, ale Bosacki? PRzecież on prawie wogle nie grał w reprezentacji...
Olafelum delfin Um
14 06 2006, 16:54
A o to oficjalna bron Janasa na Niemcy ,Bosacki i Jelen.Ten czlowiek jes geniuszem
Ölschmitz
14 06 2006, 17:01
bez kitu jak dzisiaj zdobedziemy punkt z niemcami to upije sie do nieprzytomnosci
małe szanse na wygraną - ch*j z tym, idę zara kibicować i niech się dzieję co chce!
nara
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.