Jump to content


Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/09/18 in all areas

  1. 13 points
    W końcu Resident'y, które brakowały do kolekcji. Skarb od Treasure (Freak Out), mam nadzieję, że uda się skompletować wszystkie gry od nich i bundle na pstryka z gadżetami. Shaman miałeś rację, ogólnie bębenek super, ale jakością wykonania nie powala z nóg. Mimo wszystko i tak must have, jeżeli ktoś chce popykać w Taiko. Na koniec świetnie wydany na analogu ost Castlevanii: Rondo of Blood/Dracula X oraz świetny Artbook/książka o NEOGEO, super szkice, okładki gierek wraz z krótkimi opisami oraz cała historia firmy i ich konsol/automatów (niestety wydany jedynie w języku angielskim). W skrócie jest co poczytać jak i pooglądać.
  2. 6 points
    Tytuł przyprawiający o ciarki na plecach. Koszmar, którego nie da się zapomnieć. Jeden z najbardziej przerażających, przygnębiających, najdojrzalszych horrorów w dziejach i to nie tylko na skalę gier wideo. Geniusz stojący za produkcją Konami można opisać wieloma słowami, nie na darmo też tak wielu graczy ma o nim tak wysokie mniemanie, często stawiając tę grę na szczycie swoich horrorowych rankingów. Nawet nie będę zadawał kretyńskich pytań w stylu "czy aby na pewno słusznie?". Nikt kto zagrał w Silent Hill 2 nie powinien mieć ku temu najmniejszych wątpliwości. Kilka tygodni temu odświeżyłem sobie SH3 i cieszyłem mordę niczym dziecko, które dostało swoje pierwsze wrotki. W Silent Hill poczułem się jak w domu (w sensie, że u mnie też jest syf, ciemno, radio dziwnie szumi, a w pokoju coś zaczyna gnić). Z uśmiechem przywitałem zamglone ulice miasta, jego krwiożerczych mieszkańców oraz wyjącą gdzieś w oddali syrenę alarmową, od której włos się na klacie jeży. To była dobra gra, która mimo wielu lat na karku nie straciła niemalże nic ze swojego blasku. Oczywiście nie mogłem nie pójść za ciosem i nie zapolować na część drugą. Tak też się stało, a więc w piąteczek po pracy zamiast iść na miasto, chlać na umór, wyrywać lachony, a na końcu zarzygać sobie spodnie i zgubić portfel jak każdy normalny człowiek, to wygodnie rozwaliłem się na kanapie, odpaliłem leciwe ps2 i ponownie zatopiłem w tym chorym, obrzydliwym świecie. Zaczyna się niepozornie. Startujemy w obskurnym kiblu gdzieś na obrzeżach miasta, a naszym hirołem zostaje James Sunderland. Chociaż "hirołem" to ciut zbyt mocne słowo, kolesiowi zdecydowanie bliżej do typowego Kowalskiego niż do bohatera Resident Evil. Widać, że facet jest tak samo zagubiony i zdezorientowany jak my, nie do końca wie co tu robi i czego może się spodziewać. Dzięki temu, że mamy do czynienia ze zwykłym szarym bolkiem od razu łatwiej nam się z nim utożsamić i tak jest w istocie. Po co jednak tu przybyliśmy? Wszystko zaczęło się, kiedy James otrzymał list od swojej żony, w którym ta daje znać, że czeka na niego w Silent Hill. Wszystko fajnie i ok, tylko szkopuł polega na tym, że jego żona... nie żyje od trzech lat. Nie ma to najmniejszego sensu, mimo to pchany nadzieją James wyrusza na poszukiwanie miłości swojego życia. I nie ma co owijać w bawełnę, to co dzieje się później to absolutne mistrzostwo świata w pisaniu scenariusza. Na swojej drodze spotykamy kilka postaci, które podobnie jak Sunderland są totalnie zagubione. Poszukująca swojej matki Angela, gruby Eddie (którego na ogół widujemy w towarzystwie jeszcze ciepłych zwłok i już to daje nam poważnie do myślenia nad jego stanem psychicznym), mała dziewczynka imieniem Laura czy Maria, kusicielka łudząco podobna do zmarłej żony Jamesa. Wszyscy są dziwni i każde z nich wydaje się skrywać jakiś mroczny sekret. Jedno jednak jest pewne - nikt nie trafia do Silent Hill przypadkiem. Jakby tego było mało co jakiś czas nawiedza nas facet (tylko czy to aby na pewno człowiek?) w zakrwawionym fartuchu i dziwną, trójkątną maską na głowie. Kat próbujący rozpłatać nam bebechy wielkim nożem, zresztą również odgrywający bardzo istotną rolę w wydarzeniach. Jest w fabule kilka momentów, kiedy gały wyjdą Ci z orbit (obejrzenie kasety VHS pod koniec gry przewraca całą historię do góry nogami, a gracz podobnie jak James siedzi tylko na dupie i nie może pojąć co się właśnie wydarzyło), jednak to nie postacie, dialogi czy zwroty akcji stanowią o największej sile fabularnej Silent Hill 2. To zawarta symbolika, szczypta niedomówień oraz umiejętne wykorzystanie poważnych zagadnień robi tu najmocniej. SH2 sięga po mocne tematy, przedstawia je z ogromnym wyczuciem i perfekcyjnie przekłada na język gry; molestowanie seksualne, znęcanie się, zmaganie ze śmiertelną chorobą. Mamy tu nawet tragiczne love-story, zrobione w taki sposób, że można się popłakać niczym bóbr. Nic nie jest na siłę, nic nie sprawia wrażenia tandetnego. Cały czas przewijają się tu motywy poświęcenia, kary, odkupienia, samo Silent Hill można zresztą interpretować jako formę czyśćca, co zresztą tłumaczy co tu robią ci wszyscy ludzie. Ciężko pisać więcej bez spoilerowania, najlepiej to po prostu przeżyć, zwłaszcza jeżeli wcześniej nie było ku temu okazji. Odpalić grę na czymkolwiek czym się da, a jeżeli nie ma takiej możliwości to chociaż obejrzeć na YT i sprawdzić jak dobrze można skonstruować fabułę, z wielkim szacunkiem dla inteligencji gracza i wywołującą takie emocje, których już dawno nie doświadczyłeś. Za sam scenariusz tej grze należy się 11/10. Sam gameplay nie postarzał się wcale tak bardzo, powiedziałbym nawet, że jest lepszy niż w SH3. Tam do miasteczka trafialiśmy mniej więcej w połowie gry, a eksploracja praktycznie nie istniała, tutaj natomiast mamy parę razy okazję do pozwiedzania Silent Hill. Oczywiście nie jest to metropolia na skalę GTA (i bardzo dobrze) i nie ma też wiele do odkrycia, ot możemy pośmigać przez kilka skrzyżowań, zajrzeć co tam ciekawego na parkingu przed marketem i wejść do zaledwie paru pomieszczeń (jakieś przyczepy czy sklepiki). Mimo to fajnie, że dano nam choć taką małą namiastkę swobody zamiast kisić nas cały czas w zamkniętych lokacjach. Gra zresztą premiuje zaglądanie w każdy kąt, bo spacerując po mieście można całkiem ładnie obłowić się w naboje i apteczki. A poza tym? Standardowo biegamy po różnych nawiedzonych budowlach (budynki mieszkalne, szpital, muzeum czy hotel), zbieramy klucze, rozwiązujemy łamigłówki i walczymy ze stworami. Jest bardzo klasycznie, bez udziwnień. Podobnie jak w części trzeciej można sobie oddzielnie ustawić poziom trudności walki oraz zagadek, jednak nawet na hardzie gra nie sprawia aż tak wielkich trudności jak SH3 - tam liczyłem każdy jeden nabój, omijałem niemal wszystkich przeciwników, a i tak na ostatniego bossa nic mi nie zostało, tutaj z kolei zakończyłem przygodę z toną medykamentów i wiadrem pocisków. Grę daje się łatwo cheesować, np. wyłączając latarkę przeciwnicy nie atakują nas tak agresywnie (inna sprawa, że utrudnia nam to eksplorację), a po zdobyciu wielkiego noża Piramidogłowego kata każdy boss pada po kilku cięciach (tylko trzeba najpierw tę zabawkę znaleźć). Fajnie, że loadingi są szybkie, mapka bardzo czytelna, a lokacje nieco mniejsze niż w pozostałych odsłonach, więc i zgubić się trudniej. Łamigłówki zostały sensownie skonstruowane, a rozwiązywanie ich sprawia sporo satysfakcji. Suma summarum gameplay nie zaskakuje niczym rewelacyjnym, po prostu jest bardzo dobry i przemyślany, potrafi bawić i nie utrudnia graczowi życia na siłę. Po grafice już niestety widać lekkie nadgryzienie przez ząb czasu, denerwuje zwłaszcza ziarnisty filtr sprawiający, że niektóre elementy otoczenia są nieczytelne. Z kolei postacie są ładnie wykonane i dobrze animowane, a najwięcej polygonów zdecydowanie poszło w Jamesa (kiedyś takie wykonanie musiało urywać łeb), mgła jest gęsta jak cholera, no i standardowo jak na serię piękną robotę robi design. Nie jest co prawda aż tak strasznie jak w SH3, miejscówki nie atakują aż takim zwyrodnieniem, ale miasteczko po zmroku czy Otherworld (piekielna wersja lokacji) dalej potrafią zjeżyć włos. Przeciwnicy też dużo nie odstają od całości, bardzo do gustu przypadł mi zwłaszcza koleś z mordą i rękami zaszytymi w jedną całość (mniam) oraz oczywiście sam Piramidogłowy. Animacja tych stworów, dźwięki jakie wydają i sposób w jaki atakują zawsze sprawia, że pikawa trochę skacze. Na osobną wzmiankę zasługuje strona audio, która jest najmocniejszym elementem gry zaraz obok scenariusza. Akira Yamaoka ponownie wspiął się na wyżyny dostarczając soundtrack przez który w przerażeniu będziesz zdejmował słuchawki z głowy i chował się ze strachu pod kocyk tuląc się do swojego ulubionego pluszaka. Dziwne jęki, zgrzytanie, jakby walenie wielkimi młotami o siebie i cała masa innych chorych kompozycji, a kiedy robi się spokojniej wchodzi niesamowicie kojący ambient albo relaksujące kawałki na gitarze akustycznej. Ta ścieżka dźwiękowa to małe dzieło sztuki. Świetnie i jednocześnie bardzo nietypowo wypada voice acting, aktorzy sprawiają wrażenie jakby amatorów, ale paradoksalnie właśnie dlatego brzmią tak przekonująco i wiarygodnie. Nie mam tu na myśli celowego zabiegu jak w pierwszym Resident Evil, gdzie dialogi to była zamierzona parodia. W SH2 głosy zawsze idealnie oddają to co w danej chwili czują bohaterzy: złość, smutek, rozpacz czy przerażenie, sęk w tym że pozbawione są tego całego teatralnego sznytu. I w akcji sprawia się to rewelacyjnie. Mowa oczywiście o wersji gry z PS2, bo w remasterze na PS3 / Xbox360 v-a zmontowany jest od nowa i tam już według mnie razi ta wspomniana teatralność i suchy profesjonalizm. Wystarczy odpalić sobie na YT filmik porównujący voice acting z obu gier, żeby odczuć różnicę. Oryginalne głosy to jest coś nie do podrobienia, pomijając już to, że idealnie dobrano tam aktorów. Jakieś większe wady? Na siłę nie będę nic wymyślał, gra zestarzała się godnie. Irytują jedynie drobiazgi, np. czasem kamera dziwnie się ustawi (tak że klimat oddaje na piątkę z plusem, ale jednocześnie potrafi utrudnić nam orientację w terenie) albo NPC sporadycznie ustawi nam się na linii strzału. Poza tym Silent Hill 2 to rewelacyjna robota do której ciężko się dowalić. Pewne elementy (scenariusz, muzyka, atmosfera) wypieprzają licznik poza skalę, przez co ciężko je w ogóle oceniać standardowymi kryteriami. Gra autentycznie straszy, niekiedy wręcz przeraża i często robi to nawet bez udziału zabryzganych juchą przeciwników, wystarczy odpowiednie ustawienie kamery, robiąca sieczkę z mózgu muzyka i niepewność co czai się za rogiem. Sama historia Jamesa Sunderlanda to jedna z najbardziej emocjonujących, inteligentnych i poruszających podróży w grach wideo, coś do czego większość twórców gier nigdy się nawet nie zbliżyła. Spokojnie można powiedzieć, że jest to jakaś forma sztuki. Stąd taka, a nie inna ocena, według mnie jakakolwiek inna dla tak unikatowego dzieła byłaby zwyczajnie krzywdząca. FucKonami, ale to Wam gnoje naprawdę wyszło. 10/10
  3. 5 points
    Dopiero dziś to zobaczyłem. Złoto xD
  4. 4 points
  5. 3 points
    Po prostu wyloguj się i przestań wchodzić na forum. Atencjuszu.
  6. 3 points
    Darmowe DLC z nowym scenariuszem pojawi się jakoś w 2019 roku. Nadal explicite informacja tylko o Switchu i PC. Możliwe, że plany wersji PS4 nie ziszczą się wobec, jak na tak dobre recenzje, jednak średniej sprzedaży gry.
  7. 3 points
    Trafiła mi się wersja deluxe za 105 zł to się skusiłem.
  8. 3 points
    Dobra koledzy dziękuję za porady. Auto kupione inne niż tu wypisywałem ale o wiele tańsze i akurat do jazdy po mieście. Kia nowy ceed odpadła bo długo czeka się i nic nie chcieli z ceny spuścić. I30 jakoś nie pasował mi podczas jazdy. Zły nie był ale no to nie było to. Meganka okazało się że po podliczeniu kilku wydatków jak OC AC cena poszybowała do ponad 80 k. Co wybrałem. Reno Captur 1,2 TCe w wersji full wypas najbogatszej w dodatku limitowanej (17 calowe alufelgi, pięknie wykończone wnętrze skóra i welur, miękkie plastiki, kamerą i czujniki przód tył, start stop bez kluczyka, bt, lusterka składane, podgrzewana kierownica i siedzenia, klima automatyczna i kilka innych bajerów jak full LED światła) po liftingu rocznik 2018. 5 lat gwarancji (opcja dokupiona do 2 lat dodatkowe 3 z darmowymi przeglądami czyli nie płacę za wymianę oleju czy filtry przez 5 lat) , opony na lato i na zimę oba komplety Continental, OC AC w cenie i lepsze dywaniki oraz dodatkowy dywanik w bagażniku. Cena razem 72 tysiące 3 na 3 nadplace dodatkowe 2 tysięce - jeden za rok i jeden za 2 lata. Uprzedzając pytania tak jeździłem testowo Captur tylko w gorszej wersji silnika 90 konnej i mi bardzo przypasował o to jak jeździ aż byłem zdziwiony że to 90 koni po mieście nie czułem tego. Tutaj zdjęcia mojego samochodu bo wybrałem oczywiście z wyprzedaży dostępny w salonie (8 km na liczniku;) ). Lepsze zdjęcia dam jak ktoś będzie chętny jak odbiorę pewnie w czwartek/piątek a teraz te co na szybko dzisiaj zrobiłem.
  9. 3 points
    Switch, ty wspaniały skurczybyku. Coraz bliżej stu pudełek. Ta platforma to jakiś fenomen. @_Shaman_ Ten Jackie Chan z allegro? Kumpel mi powiedział po fakcie - fenomenalna gra, muszę przy najbliższej okazji kupić, bo wersja na PCE miażdży famicomową.
  10. 3 points
    Trochę mnie tu nie było, więc przyszykujcie sobie jakieś napoje, kanapki i zapasową myszkę, by pierwsza od przewijania strony w dół nie padła, bo wówczas wiadomo PETA i problemy. Zaczynamy Tekken 7 - ni jak nie idzie go przyrównać do kultowej trójki, ale bawiłem się bardzo dobrze. Tekken, to Tekken. Jakby nie było, gdy dwóch graczy zasiądzie obok siebie, to dziesiątki walk można stoczyć świetnie przy tym spędzając czas. Nie dam jednak więcej jak 8/10 (i tak łaskawie grę potraktowałem), bowiem gra 240 zł mnie kosztowała, za granie przez sieć opłacam na konsolach abonament, a to granie on-line w Tekkeńca było nieporozumieniem. Na kilkadziesiąt prób przez pierwsze dwa dni połączyło mnie bodaj dwa razy. Później niby coś tam połatali, brałem udział w turniejach często do finału dochodząc i często w tym finale połączenie się urywało. Sama platyna to nie więcej jak 4/10. Można ją zdobyć w kilkanaście godzin, nic ciężkiego, ale nawet wprawnemu graczowi bossowie mogą nieco krwi napsuć (tani są). Niemniej to nic co wymagałoby więcej jak kilka prób. Szkoda też, że wzorem piątki i Taga seria nie wyznacza już standardów graficznych. Far Cry 5 - od lat w serii Far Kraj zdobywam platyny, więc i tu nie odmówiłem sobie tego. Moją ulubioną częścią pozostaje kultowa trójka (no cześć Vaas). 4ka to jej ładniejsza kalka, a piątka to klasyczne powielanie pomysłów i dodawanie lekkich modyfikacji. Gdyby wydawali kolejne odsłony co rok, byłoby nieciekawie, a tak, raz na jakiś czas zdecydowanie warto postrzelać. Bardo dobra, bardzo przyjemna wizualnie pozycja. 8/10 ode mnie. Platyna łatwa, przyjemna, bez specjalnego kombinatorstwa. Daje 4/10. Detroit: Become Human - wspaniała pozycja, jestem nią zachwycony. Całości dopełnia fantastyczna sfera A/V. Po pierwszym jej przejściu wystawiłem sumienne 8/10. Grałem tak, by możliwie jak najlepiej zakończyć przygodę. Jednakże do zdobycia 100% należy dokonać niekoniecznie odpowiednich moralnie wyborów. Musimy także osiągnąć te złe zakończenia i przyznam, że robi to wrażenie. Na tyle, że uważam, iż śmiało można jej 9/10 dać. Sama platyna bardzo łatwa, choć na wszelakie znajdźki trzeba uważać. 4/10 to absolutne maks jakie za trudność mogę wystawić. Marvel's Spider-Man - Pajęcza platyna #124. Na podstawowym słupku trudności nic szczególnie wymagającego. Sporo zbieractwa, nieco wyzwań. Jedyne co było sola w oku, to wymóg zaliczenia każdej dzielnicy na 100% - raczej wpada na długo po ukończeniu gry i wymaga kilkugodzinnej farmy. Całość to nie więcej jak 4/10, a sama gra .... jest wspaniała. Jedna z najpiękniejszych i przy tym jedna z najlepszych gier jakie grałem w bieżącym roku. 9/10 bez wątpienia się należy. Rewelacyjna, jak to bujanie się po mieście na wysokości co najmniej 16tego piętra. God of War - graficznie coś nieprawdopodobnego Ostatni raz takie wrażenie w tym aspekcie wywarło na mnie kombo Uncharted4/Raczet i Klank. Piękna gra. Walka z Konorem MakGregorem na początku, i kolejne kilka godzin - coś wspaniałego. Później jest różnie, ale i tak pod względem całości świetnie przygody Kratosa wypadły. 9/10 zasłużone w pełni. Platyna trochę mnie wymęczyła zbieractwem. Trochę asasynowo przyznam. Ołtarze Jotunów wypadły najlepiej - jest ich jedenaście, są ciekawe, ale te skarby.... Otwierasz portal, robisz kilkadziesiąt kroków, zbierasz, wracasz, otwierasz znowu wrota przenosząc się w inne miejsce - powtórz to wielokrotnie. Za trudność platyny dałbym sumienne 5/10. Polecam grać minimum na podstawowym poziomie trudności, ewentualnie słupek wyżej. Oczywiście rozumiem, że nie każdy ma czas, chęci powtarzać dane sekwencje kilkukrotnie, ale też nie chodzi w grze tego formatu o beznamiętne parcie do przodu naciskając beznamiętnie R1. Przynajmniej na wyższych stopniach w pełni wykorzystujemy dane umiejętności i czerpiemy satysfakcję z walki, a ta z Sigrun potrafi być wyzwaniem, stąd ocena. Final Fantasy XV - nie ukrywam, że przy VIII tudzież XII bawiłem się znacznie lepiej. Taka (niestety) gra tych czasów. Czyli na dzień dobry produkt w pełnej cenie, który poprawiają, ulepszają, a po roku, gdy jest dwukrotnie tańszy, jest przy tym znacznie lepszy. U mnie było z Fajnalem o tyle dobrze, że kupiłem go kilka miesięcy po premierze w stilbuku, specjalne wydanie za 144 zł bodaj i gra była już w jakimś tam stopniu usprawniona. Spędziłem z nią 77 godziny i (bardzo) dobrze się bawiłem. Ostatecznie niczym w martwym ciągu podniosę ocenę z siódemki na 8/10, bo jednak ma sporo zalet i bawiłem się przez te godziny na odpowiednim poziomie. Z drugiej strony mam świadomość, ze taki leciwy Suikoden II nie licząc szaty graficznej bije FF XV na głowę chyba w każdym aspekcie (fabuła, postacie - no cześć Viktor, Flik i ty, tfu, Luca Blight). Platyna jest łatwa. Na podstawowym poziomie nie sprawia większych problemów, ale nadgodziny w święta dałbym osobie, która wpadła na pomysł trofeum "survival expert". Prompto porobi zdjęcia, Ignis pogotuje, Noctis połowi ryby (co nieźle zrealizowano), a Gladiolus musi wiele, wie godzi dreptać po ziemskim padole. Z początku, jak najbardziej można, ale później masz pojazd, czokobo do dyspozycji, ale nie, reszta ma zdobyte dawno 10/10, a miłośnik protein po 40 godzinach 4/10 .... W każdym razie sumienne 4/10 wystawiam. Batman: The Telltale Series - lubię pozycję od Telltale. Wilczek był rewelacyjny, ależ ja się przy Borderlands uśmiałem (Hugo Vasquez i jego pif-paf), Gra o Tron miała swoje mocarne momenty, jak w książce/serialu, a i Uszaty wypadł niezwykle przyjemnie w odbiorze. Ja wiem, że moze i 7/10 byłoby bardziej sprawiedliwe i na miejscu, niemniej mroczny sekret rodziny głównego bohatera, przedstawienie kilku postaci (Pingwin) zapadło mi w pamięci wiec doceniam całokształt dając 8/10. Platyna to rzecz jasna 1/10. Wystarczy przejść banalną grę, a wszytko samo wpada. The Walking Dead: The Telltale Series - również miło ją wspominam. Dam 7/10, ponieważ rozrywkę na odpowiednim poziomie zapewnił, a kilka akcji było dość zaskakujących i robiło wrażenie. Ogólnie poleca. W kwestii platynowego pucharka nie może być inaczej - 1/10. Tak jak to u Telltale bywało. Dark Souls Remastered - klasyczne odświeżenie (wyższa rozdzielczość, płynniejsza animacja + dodatki), ale odświeżenie fantastyczniej produkcji. DkS zapewnił mi dziesiątki godzin rewelacyjnej zabawy wiec daję w pełni zasłużone 9/10. Platyna jest wymagająca, dodatkowo lubię wszelakie dusze przechodzić w pojedynkę, więc oceniam jej trudność na 7/10. Polecam i wyczekują 4ki. Fallout Shelter - ostatnia na dzisiaj w tym zestawieniu. Pozostaje kręć nosem, że na Vicie się nie ukazała, spowodowałaby się kapitalnie nań. Na dużej konsoli sterowanie do najwygodniejszych nie należy. Całość jest zaskakująco dobra. Dobra na tyle by 7/10 wystawić, ale nie na tyle by pójść oczko wyżej, bo jednak po pewnym czasie pojawia się lekka monotonia i zastój, ale do tego czasu potrafi wciągnąć jak diabli. Platyna jest czasochłonna i okolice 40tu godzin są jak najbardziej realne. Całość jest bardzo łatwa i wystawię 3/10, ponieważ zanim ekipa Deathclaw grającego odwiedzi, to raczej jesteśmy na tyle mocni, że mało kto ginie, a całość opiera się na zdobyciu odpowiedniego ekwipunku, oraz obrony przed wrogiem, jak i budowie danych budowli. No dobrze. Ty tyle. Teraz będę celował w platynę w zbiorczym wydaniu Castlevanii oraz chciałbym w przyszłości w Hollow Knight. Mam w wielu eksach Sony zdobyty platynowy pucharek i z tego tytułu będę także atakował Horizon Zero Dawn, które już dawno ukończyłem. Gra jest piękna, bardzo mi się podoba, a przygodę ukończyłem mając nieco ponad połowę osiągnięć zaliczonych - zostało kilka ukrytych, jak i zdobycie wymaganego poziomu oraz umiejętności.
  11. 2 points
    Nie ma wielu gier tylko na Switcha, ale czasami na jakiś czas wychodzą, i oto za tydzień pojawia się GRIS. Gris znaczy szary po francusku. O jednej rzeczy nie muszę mówić. Gra jest bardzo ładna i ma wspaniały art design. Czego innego oczekiwać po grze, którą wymyślił Conrad Roset, znany rysownik kobiecych emocji z Barcelony, przez lata zbierający resztę ekipy do wykonania gry ze swojej wizji. Ma więc czym promować grę, na pewno ikona Gris wyróżnia się na eShopie spośród zalewu mało wyrafinowanego szrotu dokoła, nawet jeśli nie pochodzi przecież z samej gry. Wiele czasu spędziłem, włączając tylko ekran tytułowy na eShopie i zostawiając go na TV. W sumie lepsze wrażenia niż z grania w większość gier. Ten urok nie jest bynajmniej niszowy. Właściwie w pewnych kręgach to jest już kultowa pozycja przed premierą i zainspirowała już więcej fanartu w internecie, niż niejedno anime o cycatych robotach. Na stronie gry można zamawiać plakaty narysowane przez różnych rysowników ze świata inspirowane grą. A także ten główny Roseta. O reszcie do końca nie wiadomo. To znaczy, wiadomo wszystko, co się dzieje w grze, tylko nie efekt: ilu osobom spodoba się tego typu gra, a ile oleje? Rozgrywkę w GRIS wypełniają zagadki i inne interesujące warianty platformówkowego chleba, ale nie brak też momentów, gdy zwyczajnie "mało się dzieje", niczym w jakimś Journey. Gracz idzie. Wygląda na to, że bardziej "skillowe" fragmenty będą raczej poboczne i nieobowiązkowe. Przy rozgrywce nastawionej na nastrój raczej niż klikaninę, przy narracji pozbawionej standardowego w gierkach przegadywania wszystkiego jak do dziecka i opartej o wizualne opowiadanie, przy krótkim czasie gry - raczej Gris zbierze więcej negatywnych recenzji, niż RDR 2. Na pewno jednak wśród grających (review code rozdawany dość na luzie) nie brak fanów. Brian Altano, IGN: "jedna z najładniejszych gier 2018 i ogólnie unikalne doświadczenie w świecie gier. Naprawdę bystra, uderzająca platformero-przygodówka". Paste: "Założenia rozgrywki to prosty standard platformero-zagadkowania, ale intuicyjny design sprawia, że czerpie się mnóstwo frajdy z płynności i gładkości poruszania się naprzód. Wypełnione bogatymi tonami akwarelowego malowidła lokacje oddają głęboki nastrój izolacji i melancholii. (...) Nie wiem, czy zasługuję na taką grę, jak GRIS" [3. miejsce na liście top roku] Charlie Hall, Polygon: "jedna z najładniejszych gier, w jakie grałem. (...) Styl graficzny rozwija się, warstwy kształtów stają się coraz bardziej kompleksowe w miarę przechodzenia gry. (...) Chce nas czegoś nauczyć o lękach, jakie w sobie trzymamy, poprzez piękne wykonanie, poruszający dźwięk oraz rozgrywkę, która przeplata się z metaforą. (...) Zacząłem szukać symboli wszędzie. Te lokacje wołają do gracza, by przystanął i pomyślał chwilę nad bólem i utratą (...) Najlepszy platformer, w jaki grałem od... dawna". Ashley Oh, Polygon: "naprawdę każdy powinien zagrać w Gris. Jedna z moich ulubionych gier w tym roku. Płakałam na koniec. Fantastyczna gra o utracie siebie i poczucia kontroli" Rigged for Epic, bloger: "jedna z najpiękniejszych i najbardziej nasyconych emocjami gier, w jakie grałem. Na pewno kandydat do GOTY, Bartek daj spokój z ankietami" [luźne tłumaczenie] Skill Up, youtuber: "fenomenalne" Mill Yoshi, Famitsu: "najpiękniejsza gra, w jaką grałem. A zarazem najbardziej znaczące doświadczenie celebrujące ludzkość". Danny Penia, Gamertag Radio: "ostatnio miałem wiele problemów w życiu i to były moje najgorsze momenty. Wtedy wysłano mi review code gry Gris na Switcha.To zmieniło moje życie. Uśmiechałem się cały czas. Ta gra tak bardzo mi pomogła" 13 grudnia (nie będzie wcześniej ocen), gra zajmuje kilka godzin, cena 60 zł. Na eShopie nie jest podany język polski, choć na Steamie tak. Na razie nie wiadomo, kiedy pojawi się na inne konsole. Możliwe, że wersja na PS4 została porzucona.
  12. 2 points
    Taki sztosik jeszcze wpadł. Miałem brać w sklepie forumowego kolegi, ale nie ma już w ofercie.
  13. 1 point
    Tu masz build napisany łopatologicznie dla witch arc https://www.pathofexile.com/forum/view-thread/1147951 Ja nie wiem jak można w to grać na konsoli, tam też podobno są jakieś filtry ale czuje że dostałbym wylewu w to grając na padzie. No i nie wiem czemu tyle ludzi się odbija od PoE. Są tutoriale w grze, jest pełno poradników na forum czy na reddicie. Chyba chodzi o to że jak ktoś chce pograć to nie chce mu się tyle czytać tylko idzie na żywioł a potem płacz że trudne. Ale dzisiaj był dobry dzień, jeśli chodzi o currency, jak tylko sprzedam swojego chesta za jakieś 5-6 exów to jestem ustawiony na długi czas Coś czuję że jutro w robocie produktywność spadnie a wzrośnie czas poświęcony na reddita poe xD
  14. 1 point
  15. 1 point
    0.42 zjeżdżasz nieco niżej, robisz obrót o 180 stopni i wybijając się ze zjazdu przeskakujesz na tor obok. Musisz mieć nitro albo maskę bo ciężko wybić się bez tego. Nie ma tam niewidzialnej ściany więc możesz przeskoczyć zyskując sporo czasu.
  16. 1 point
    https://www.eventhubs.com/news/2018/dec/06/heres-how-quickly-unlock-all-characters-super-smash-bros-ultimate-obtain-entire-cast-just-about-three-hours/
  17. 1 point
    No ok ale ja np nie ukrywam że nie chce robić biblioteki gier za 1000zl, ogrywam i sprzedaję bez wyjątku. Jakbym kupił tego bundla to bym założył oddzielne konto na te gierki. Kurczę odkąd kupiłem Astro to dzień w dzień mi szwagier przyjeżdża xD. Stary chłop a cieszy się jak dziecko. Te późniejsze levele są kosmiczne :0 Wysłane z mojego MI 5 przy użyciu Tapatalka
  18. 1 point
    I czemu gość wrzuca do zdjęć fakturę z serwisowania innego samochodu?
  19. 1 point
    No prawie jak Sharknado. Milanowi pękła du.pa razem z prostatą i brnie dalej, że to gó.w.no jest dobre. XD Jakby w kategorii dali upośledzona parodia to by pasowało.
  20. 1 point
    Dla mnie jedyny minus to, że gra jest za wolna. Potrzebuje turbo mode!
  21. 1 point
    Switch wymaga ładowarki pd 5v 3a. QC to inny standard. Na ładowarce 5v 2.4a przy całkowitym rozładowaniu wstanie, ale musisz go zostawić na 15 minut. Najgorsze jest, że switch jak się kompletnie wyładuje i go podłączasz włącza ekran, przez to pobiera sporo energii i wydłuża ładowanie. Do ładowania w uśpieniu starczy ładowarka 2a.
  22. 1 point
    Bier, gra warta pełnej ceny a co dopiero po zniżce singiel jest fenomenalny, nie gram inaczej a bawię się mega, strasznie wciąga Pomimo tego ze przechodziłem wcześniej na 360 i x1
  23. 1 point
  24. 1 point
    Ja ladowalem ładowarka od telefonu. Jednak przy całkowitym rozladowaniu switch wstawal tylko na oryginalnej.
  25. 1 point
    Kto się jeszcze waha ma niepowtarzalną okazję: http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=7712192281 949 zł Plus Skyrim, Doom, AstroBot, Wipek, VR Worlds. Mega. Oczywiście V2.
  26. 1 point
    Ten z questu Eileen to najgorsze ścierwo w ogóle w soulsbornach. Nie ma lepszego testu umiejętności w całej grze.
  27. 1 point
    Obejrzałem, po końcówce chcę drugą część
  28. 1 point
    Puść go na Bjj albo judo , kyokushin to ciota i (pipi) .
  29. 1 point
    Żeby to sprawdzić trzeba mieć potrzebę
  30. 1 point
    Milan, ale zagraj w więcej niż trzy gry i wtedy zacznij pisać w tematach growych, ok? Teoretyku od siedmiu boleści. A co do gry, to fajnie, że będzie split screen. I premiera już w środę.
  31. 1 point
  32. 1 point
    No i kolejna gra dołączyła do listy "ukończone" Jest to oczywiście Spider-Man na PS2. Mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony nastawiłem się do tej gry pozytywnie i cały czas pozostaję przy opinii, że jest to gra, która chciała być dobra, ale z drugiej strony wiem, że nie koniecznie jej się udało. Zacznę więc od tego co mi w tej grze "zagrało". Po pierwsze - grafika. Jest okej. Nie wiem co tu więcej powiedzieć, po prostu mi się podoba i nie za bardzo mam się tu do czego przyczepić. Po drugie - gameplay. No tutaj mam pewne poważne zastrzeżenia do niektórych elementów, ale poza nimi gra dawała mi nawet jakąś przyjemność z grania. Misje choć śmiesznie krótkie, to oferują jakąś tam odrobinę różnorodności. Są pościgi, jest akcja i jest skradanie. Po trzecie - filmowość. Pierwszego Spider-Mana nie oglądałem od wieków, a mimo to podczas gry, szybko kojarzyłem fakty i zauważyłem że tytuł ten jest dość wierny swojemu filmowemu odpowiednikowi. Niestety cały wątek wydaje się być potraktowany po łebkach i można by tu upchnąć coś więcej. No i tutaj zaczyna się moja lista skarg i zażaleń... Największa wada tej gry? STEROWANIE! Ogólnie sam układ klawiszy jest jak najbardziej w porządku. Problem polega na współpracy sterowania postacią z pracą kamery. Gdy postać stoi w miejscu, to wszystko jest okej. Sterowanie dostosowuje się do tego gdzie patrzy kamera. Wszystko jednak zmienia się, gdy postać jest w ruchu. W normalnej grze, naturalnym jest to, że sterowanie podąża za kamerą. Tutaj jednak jest inaczej. Sterowanie podczas poruszania się postaci jest przywiązane do tego gdzie patrzy postać, a nie nasza kamera. W związku z tym, gdy podczas ruchu obrócimy kamerę np. w lewo, postać nie skręci, tylko dalej będzie ślepo iść przed siebie, dopóki albo się nie zatrzymamy, albo nie skręcimy analogiem w lewo, by obrócić postać w kierunku kamery. Nie mam pojęcia kto to tak wymyślił, ale jest to tak duże utrudnienie, że mogłoby to stawać w konkury ze sterowaniem z Quake 2 na PS1. Sterowanie to jednak nie jest jedyny problem. Sama praca kamery momentami kuleje, więc są chwile, gdy kamera nagle zmienia kąt widzenia i wprowadza totalny chaos, bo postać robi swoje a kamera swoje. Do tego czasem, w wybranych lokacjach sterowanie pracą kamery częściowo się wyłącza i bywa, że możemy jedynie rozglądać się na boki, co potrafi trochę utrudnić grę. To nadal nie koniec moich zażaleń. Czepić się jeszcze muszę samego poziomu trudności gry. Grać zacząłem na poziomie "Normal" (2 z 4), ale po dojściu do pierwszego bossa i kilku przegranych pod rząd, stwierdziłem że nie będę się frustrował, bo nie dość, że przeciwnicy są przesadnie mocni, a boss to jakiś przekoks ze strzelbą, to jeszcze samo sterowanie jest wystarczającym utrudnieniem, które samo w sobie podnosiło poziom trudności gry o jeden stopień. Tak więc, radośnie cisnąc na easy, gra stała się nieco prostsza, choć pierwszy boss nadal był moim zdaniem przesadzony. Ta jego strzelba zabierała nam mnóstwo życia i skutecznie utrudniała walkę w zwarciu. Żeby chociaż dało się go ubić pajęczynami, ale nie... Próba oplątania bossa kończyła się fiaskiem, a wystrzeliwanych w jego kierunku kul pajęczej sieci skutecznie unikał. Niemniej jednak, pierwszy antagonista padł, a dalej gra w dużej mierze stała się wręcz śmiesznie łatwa. Oczywiście nie do końca, bo nadal bywały momenty, które doprowadzały mnie do frustracji, tutaj jednak głównie ze względu na to cholerne sterowanie. Tym samym gra była trudna, nie ze względu na inteligencję wrogów, a walkę ze skopanym sterowaniem. Oprócz tego, podczas jednej z misji (pościg za Green Goblinem), dostawaliśmy od gry potężnego plaskacza w twarz. Misja polegała na ciągłym gonieniu za przeciwnikiem, gdzie na drodze stawało nam oczywiście po raz kolejny sterowanie, oraz jak mniemam jakiś durny skrypt postaci. Ze sterowaniem problem był taki, że przy automatycznym namierzaniu przeciwnika (co by go nie zgubić), kamera sztywno trzymała się wroga, nawet jak ten był za budynkiem. Aby dogonić oponenta trzeba było uciekać się do korzystania ze "skrótów", więc kamera skutecznie to utrudniała. Jedynym sensownym wyjściem było wyłączenie automatycznego namierzania, tak aby kamera podążała za nami. To jednak nie koniec problemów. Wspominałem o czymś w rodzaju skryptu postaci. Otóż w pewnym momencie pościgu, gdy między nami a goblinem nie ma żadnych przeszkód czy budynków, a droga jest praktycznie prosta, nasz przeciwnik nam po prostu ucieka. Gość goni jakby miał motorek w dupie, a my nie możemy nic poradzić, bo Spider-Man jest od niego wyraźnie wolniejszy. Nie ma tu też możliwości skrócenia sobie tego odcinka pościgu, bo jak wspomniałem, nic nie staje nam na drodze. Zacząłem już powoli załamywać ręce, gdy w końcu opracowałem sposób na tę misję. Skoro gra chciała oszukać mnie, to ja musiałem oszukać ją. Wyuczyłem się części trasy na pamięć, więc zanim pojawiał się ten oskryptowany moment pościgu, to nie ja goniłem za Goblinem, a on nie nadążał za mną, bowiem korzystałem z wszelkiej maści skrótów, które pozwoliły mi zyskać przewagę. Tym samym udało się dokończyć ten durny pościg i stanąć do finałowej walki, która potrwała może z minutę, albo dwie. Serio, pościg za tym gamoniem to była katorga, ale sam pojedynek to śmiech na sali. Wiadomo, grałem na easy jak lamus, ale wszystko to przez nieuczciwość gry, która czasem stawała się wyraźnie trudniejsza niż zazwyczaj. Niemniej jednak, grę ukończyłem w jakieś 4, może 5 godzin. No nie wiem czy mam się teraz z tego śmiać, czy narzekać, że gra jest tak żałośnie krótka. Jak wspominałem, bazuje ona na filmie, ale wydaje się pomijać, bądź skracać wiele wątków, więc dałoby się z tego wyciągnąć trochę więcej zawartości. Do tego gdyby dopracować sterowanie i zrównoważyć poziom trudności, to byłaby to całkiem niezła gra. A tak w mojej opinii, pozostaje ona tytułem, który chciał być czymś więcej, ale nie został należycie dopracowany. Trochę jak taka beta, czy demo, które robi smaka na więcej i lepiej. Na koniec mam tylko jedno pytanie - Jakim cudem Treyarch mogło tak zmarnować potencjał tej gry?! Przecież to oni byli chyba odpowiedzialni za fantastyczną grę o przygodach komiksowego Spider-Mana na pierwszego plejaka, wydaną bodajże dwa lata wcześniej. Czyżby to magia "gry na licencji filmu" sprawiła, że do tego tytułu podeszli na totalnej olewce, lub ukręcili ją na prędce, by zdążyć opchnąć trochę pudełek na fali popularności kinowego hitu? Naprawdę szkoda mi tak zmarnowanego potencjału, ale mimo to z pewnością będę chciał dorwać część drugą, by sprawdzić jak seria ewoluowała, bo na półce od dawna czeka też część trzecia. Dla tych którzy nie lubią dużo czytać, streszczenie tego co powyżej - Gra niedopracowana technicznie, ze skopanym sterowaniem i nierównym poziomem trudności, spowodowanym głównie przez wymienione właśnie sterowanie, do tego strasznie krótka, możliwa do ukończenia w kilka godzin.
  33. 1 point
  34. 1 point
    Chwilę trzeba poczekać, ale .... warto. Pierwsze co rzuca się w oczy, to znakomita szata graficzna. Postacie są niezwykle plastyczne i bardzo dobrze wymodelowane. Tekstury nie narzekają na brak ostrości, a całość jest niesamowicie płynna, szybka i diablo efektowna. To rzecz jasna nie ten ukochany przez wszystkich pierwszy Devil May Cry, klimat jednak nieco inny, ale gra się przyjemnie i to bardzo. Demo nie jest opasłe, kilka aren plus walka z bossem, a ta wypada szalenie efektownie. No i ta muzyka podczas walki Zdecydowanie jest na co czekać i trzymam za nową odsłonę kciuki. Od lat darzę sympatią tę serię. Miała wzloty i upadki, ale wygląda na to, że piątka ma spore szansę być jedną z lepszych odsłon.
  35. 1 point
  36. 1 point
    Przyszedł, jest mega! Ale te piksele xD
  37. 1 point
    2 sezon Narcos: Mexico potwierdzony
  38. 1 point
    Najlepsza gra 2018, gratulacje SMS!
  39. 1 point
    Premiera 21 czerwca 2019r. Zatem na dwudziestolecie kapitalnego CTR jak znalazł.
  40. 1 point
    Testuje obecnie. Wszystko podlaczylem i odpalilem Kitchen. Wiadomo co. Moja reakcja. Mozecie sie śmiać, ze slunskiego akcentu ale to byla autentyczna reakcja gdy założyłem gogle. Ja pyerdole przeciez to jest jakis kosmos. Czuje sie maly guwniak co dostal ataryne, c64 czy amisie na święta. To w jaki sposob jest slabo zrobione graficznie to walic kompletnie bo rekompensata jest gdzie indziej. Dawno, ale to qurwa dawno nie mialem takiej podjary. Dla mnie to kamien milowy i moglbym na nowych generacjach juz tylko tak sie bawic. Serio. Kto nie spróbuję nie pozna. Nie rzygam, nie kreci sie w glowie. Jedynie co to gdy sie je zdejmie to czlowiek wraca do guwno świata Sciaglem wlasnie z glowy po zabawie z Last Guardian. O ciul, tu widac ze ta gra ewidentnie byla pisana pod VR. Kosmos, qurwa kosmos jako całość.
  41. 1 point
    O północy zaczynam zabawę z kolejnym mesjaszem od Nintendo
  42. 1 point
    Wbrew pozorom trekkingowe buty z Decathlona to bardzo dobry towar.
  43. 1 point
    Weźcie się lepiej za oglądanie tego "SSSS. Gridman" - w zeszły tydzień (pipi)ło epizodem nr 9, który na lajciku wyrasta na faworyta w głosowaniach na "najlepszy pojedynczy odcinek 2018 roku". 3 epizody do końca, oby poziom się utrzymał
  44. 1 point
    Serio, zesralbym sie wam do ryja za tego drwala. Oddawac moje 15zl. Sos chyba stal kolo ch.uja. Miesa nie czuć, bo smak jest zabity przez ta panierowana mastke - zwana serem. Na szczęście wziąłem na ostro, to przynajmniej jakies emocje były. Serio nie wiem co ludzie widzą w tej kupie (pipi). A nadmienię, ze bylem w maku gdzie wszystko robią na świeżo i nic nie leży. Jest mi smutno przez was, bo zjadlem 1000kcal na próżno.
  45. 1 point
    Burgery ostatnio jadłem jedynie w Burger Kingu. Dzisiaj wziąłem Drwala i Zbójnickiego. Takiego ścierwa (pipi)onego to się nie spodziewałem. To jakiś żart? Przecież to smaku nie ma. Jedno mega mdłe drugie suchy papier. Zaraz bełtne. PS: Kręcone frytki też uja warte.
  46. 1 point
    Gra ukończona. Lekki powiew świeżości w RPGach to granie po napisach końcowych, podczas którego świat reaguje na nasze poczynania (można obskoczyć pełno postaci i usłyszeć gratulacje, albo i wręcz przeciwnie, w zależności od wyborów). Nie ma nic bardziej psującego imersję, gdy wg zakończenia stajemy się królami świata, a byle lamus po drodze rozkazuje nam ubić szczura w piwnicy. No ale kurła te postacie, chyba z żadną nie da się zżyć xD Jakiś niby romans mi się nawiązał z Kają, ale znaczyło to dla mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. To nie budowanie relacji jak chociażby w FF7 (Aeris ;( ). Jeśli powstanie część druga, to lepiej żeby naprawiała sporo niedociągnięć jedynki.
  47. 1 point
  48. 1 point
    juz jakis czas temu uznalem, ze na vite bede zbierac tylko gierki moim zdaniem dobre w jakie chce zagrac oraz ze nie bede dublowac zakupow cyfrowych, a niestety swojego czasu bralo sie cyfraki jak najety, wyjatek zrobilem dla p4g wiec pewnie z drugie tyle gierek co na zdjeciu by sie uzbieralo
  49. 1 point
    Duzo w 2016 nie doszlo (wygodniej bylo cyfrowo kupowac) zobaczymy co ten rok przyniesie
  50. 1 point
    Tyle czasu sie zbieralem zeby udokumentować swoja kolekcje gierek na DS i 3DS, ale jakos nigdy mi sie nie chcialo, a pozatym nie jest kompletna bo wciaz brakuje mi z 70 tytułow, które chce na obie platformy, ale zanim to wszystko uzbieram to minie kolejne 5 lat wiec skoro juz robilem porządki to prosze bardzo, wrzucam.
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.