Jump to content

The Legend of Zelda: Breath of the Wild


Figaro

Recommended Posts

13 minut temu, eloszki napisał:

Co robię nie tak ze gdzie nie pójdę to dostaje po ryju ? Jestem dosłownie na samym początku - mam z 3 misje główne zrobione może i każdy następny quest a raczej wspomniany kierunek gdzie mam iść wydaje się jakiś mega hardcorowy - tzn moby kładą mnie na strzała. Cos pomijam ? Jestem dokładnie po misji „fotografia fontanny”.

Jakieś pomysły, rady ?

 

Ciężko coś doradzić, bo lepiej grać po swojemu, ale skoro jesteś za cienki, żeby iść od razu do ostatniego bossa, tak jak ja, to może omijaj te cięższe osady na razie? Zwiedzaj, szukaj świątyń, żeby nabić trochę serc, odkrywaj wieże.

  • Like 1
Link to post


Dzięki. Wydaje mi się ze każda odkryta wieża to cięższe moby. Próbowałem pchać fabule do przodu No ale nie da rady. Zastosuje się do rad i po prostu spędzę zdecydowanie więcej czasu w lokacjach początkowych :)

Zobaczymy co dalej.

  • Upvote 1
Link to post

Dałem drugą szansę tej grze. Pierwsze podejście całkiem zawiedzony pograłem kilka godzin i skasowałem save.
Po przerwie nastawiłem się psychicznie i zacząłem ją na nowo. Mam obecnie około 40h i na tym kończy się dla mnie zabawa z BOTW.

Nie będę pisał poematów, wypiszę (chaotycznie pewnie) kilka moich uwag:

Mam obecnie odkrytą całą mapę Hyrule, czyli wszystkie wieże zaliczone. Świat jest piękny, ale niepotrzebnie nadmuchany rozmiarowo (tzn dla obecnych
mechanik w grze to musieli zrobić tak spory świat).
Zaliczone kilkanaście Shrines. Wszystkie są podobne, więc szybko mnie zanudziły i kolejne już tylko otwierałem aby mieć szybką podróż.
Shrines z wyzwaniami walki zawsze te same, jedynie ten sam przeciwnik jest mniej lub bardziej trudny.
Słoniowate monstra ukończone dwa i już nie chciało mi się kolejnych. Nieco przypominają stare dungeony, ale są zbyt podobne do siebie.
Zmiany pogody super sprawa, ale już deszcz który utrudnia wspinaczke jest mega irytujący.
Niszczenie broni fajna sprawa, to mi się podoba bo wymusza zabawę każdą z nich.
Gotowanie super sprawa, daje dużo frajdy i jest pomysłowe z tym mieszaniem różnych składników.

Gra daje za dużo na starcie, ktoś na YT w jednej recenzji porównał nową Zeldę do Minecrafta i faktycznie jest w tym coś.
Szukanie skarbów nie daje już tej frajdy jak kiedyś, bo w tych skrzyniach nic fajnego nie ma. Niby są rupie, ale to już nie to samo,
nie ta radocha co kiedyś gdy trafiło się na srebrną rupie (100) - teraz lepiej coś ugotować i opylić. Nie ma już serc w skrzyniach i jest
to kolejny fakt zniechęcający do ich szukania.
Brak portfeli zwiększających ilość noszonych rupii. Brak butelek, teraz gotujemy sobie eliksirek i tyle. Ile frajdy było jak znajdywało
się kolejną butelkę dając możliwość noszenia jednego eliksiru czy wróżki więcej. Wszystko dostajemy na starcie, nie chce się nic szukać.
Pewnie dla fanów obecnej rozgrywki czyli "Craftingowej" jest co szukać. Ale nie dla mnie, nie chcę Zeldacraftu.

Ktoś może powiedzieć ale za zaliczone 4 Shrines dostajemy serce lub staminę - ok, zgadza się, tylko można sobie na raz dodać 20 serc
gotując odpowiedni posiłek. To samo Stamina, jak gdzieś wysoko się wspinamy można zjeść coś uzupełniające ją i także nie ma ciśnienia
na trwałe zwiększanie pasków. Jedna mechanika niszczy drugą, takie moje zdanie. Dawniej trzy serca to było mało i mieliśmy chęć to zmienić.
Ja chodziłem po świecie mając trzy (za Shrines upgradowałem jedynie staminę) i gra była łatwa, jedynie przed bossami zaopatrywałem się
w jedzonko zwiększające ilość serc na +20 :)

Stara Zelda była Metroidvanią, mocno ograniczona na początku z masą zablokowanego świata, co jakiś czas nowa mechanika dochodziła umożliwiając
otworzenie kolejnego przejścia. Zostało to zabrane. Po tych 40h już tylko zwiedzałem świat i na tym zakończyła się moja przygoda :)

Szkoda, że nie jest to nowa seria gier w uniwersum np. "The Adventures of Link - Breath of The Wild", a stara seria The Legend of Zelda po staremu.

Oceny nie mogę dać, bo nie jest to Zelda jaką uwielbiałem. To inna gra, w innym "stylu" za jakim nie przepadam.

 

Smutno mi, bo jestem mega fanem serii (pewnie ortodoksyjnym), ukończyłem wszystkie poprzednie części (niekóre kilka razy) i niestety ta odsłona mocno mnie rozczarowała. :(

Ciekawy artykuł, widać wiele osób ma podobne uwagi:
https://www.nintendoworldreport.com/editorial/53069/why-zelda-breath-of-the-wild-is-a-failure-to-the-zelda-franchise

Edited by siudym
Link to post
10 godzin temu, eloszki napisał:

Co robię nie tak ze gdzie nie pójdę to dostaje po ryju ? Jestem dosłownie na samym początku - mam z 3 misje główne zrobione może i każdy następny quest a raczej wspomniany kierunek gdzie mam iść wydaje się jakiś mega hardcorowy - tzn moby kładą mnie na strzała. Cos pomijam ? Jestem dokładnie po misji „fotografia fontanny”.

Jakieś pomysły, rady ?

 

Chyba tak ma być, to jest open world. Masz dostawać po ryju na początku. Twórcy w wywiadach mówili zawsze: "jeśli ktoś ma zginąć, ech, niech zginie" albo "jak zginą to się nauczą". Przy czym raczej nie mają na myśli "nauczą się wymiatać", tylko "nauczą się uciekać".

 

Ta gra ogólnie chyba nie jest zbyt ciekawa przy podejściu "idę do przodu i przejdę", niewiele ciekawego zostaje. Lepiej wypada jako gra w bieganie sobie dokoła świata

 

Ogólnie to napisałbym tyle, żeby to zmitygować na początku:

 

- pamiętaj, że nie musisz walczyć, praktycznie w ogóle. Ja przez pierwsze kilkadziesiąt godzin niespecjalnie cokolwiek zabiłem, pakowałem staminę. Z walk nie wynika tak wiele

- dla bezproblemowego łażenia po świecie, świątynie są jednak praktycznie wymagane. Dodawanie serc i staminy wszystko zmienia. Świątynie to główna metoda rozwoju postaci

- jeśli jesteś w Kakariko/Hateno (większość graczy chyba tam zaczyna), najprzystępniejsza zbroja robiąca różnicę to pewnie Soldier's Set i jego ulepszenie, dodatkowe punkty obrony wszystko zmieniają

- ogólnie ulepszenia zbroi to raczej to, co cię najbardziej wzmocni. Idąc po questach, które powiedziała, pewnie przez wiele dziesiątek godzin będziesz miał tylko 1-2 level ulepszenia, ale to i tak sporo

- niektórzy lubią dodać sobie 20 serduszek poprzez odpowiedni posiłek, choć ja nie opierałem się na tym zbyt mocno

- walka mieczem sama w sobie nie jest bardzo subtelna. Metoda, żeby wygrać trudne walki, jest głównie jedna: unik w odpowiednim momencie i flurry rush. W niektórych przypadkach perfekcyjny blok tarczą. Z dystansu - walenie headshotów łukiem (łatwe i fajne gdy używasz sterowania ruchowego)

- pamiętaj, że zawsze możesz włączyć menu i się teleportować gdzie indziej. Chciałbym o tym pamiętać, gdy zaczynałem grę i przez tę sekundę wiedziałem, że teraz zginę.. i loading... i 15 minut gry w du'pę...

- zazwyczaj widzisz, co jest groźne. Twardzi przeciwnicy z daleka wyglądają odstraszająco, a jeśli przeciętny goblin ma wyjątkowo mocną broń, to też widzisz, że ma tę broń. Zazwyczaj widzisz, gdzie ta broń jest i jak on ją chwyta. Tutaj pytanie, jak możesz ich pozbawić tej mocnej broni, a tutaj odpowiedzi jest wiele

- 4 główne dungeony dają po jednym czarze, które zarąbiście wzmacniają twoje możliwości przeżycia w walce

 

 

  • Upvote 1
  • Like 1
Link to post
8 godzin temu, ogqozo napisał:

- zazwyczaj widzisz, co jest groźne. Twardzi przeciwnicy z daleka wyglądają odstraszająco, a jeśli przeciętny goblin ma wyjątkowo mocną broń, to też widzisz, że ma tę broń. Zazwyczaj widzisz, gdzie ta broń jest i jak on ją chwyta. Tutaj pytanie, jak możesz ich pozbawić tej mocnej broni, a tutaj odpowiedzi jest wiele

 

No przecież! Że też po 330h na to nie wpadłem :obama:.

Link to post

Myślę, że problemem mogą być tu przyzwyczajenia. Odpalając Zelde też trochę spodziewałem się kolejnego RPGa od znacznika do znacznika, od questa do questa. Ta gra taka nie jest. Nie mówi niczego wprost. Przedstawia Ci problem swojego świata i podsuwa podpowiedź - aktywuj czterech strażników. Jak to zrobisz, w jakiej kolejności to już musisz odkryć sam. Zostajesz wyrzucony w ten świat i poznajesz wszystko sam. Natrafiasz na bandę Goblinów na szlaku i może się okazać, że wcale nie jesteś bohaterem bo dostajesz manto. Ich pokonanie nie jest celem. Niewiele jest w tej grze celem a środkiem do celu. Ta gra miała być przygodą. Jeśli speedrunujesz i biegniesz na złamanie ryja do kolejnego znacznika olewając wszystko po drodze to mocno się zawiedziesz. Połowa miejsc jest pusta - jasne ale dlatego też cieszy jeśli uda Ci się odkryć coś ciekawego jak np. świątynię, skarb czy kokoroka (czy jak one się tam nazywają). Jedyna druga gra jaką znam która oferowała podobny feeling była Dragon's Dogma.

 

Nie mówię, że gra przypadnie każdemu ale trzeba mieć na uwadze, że to inny rodzaj gry. Skupiający się na eksploracji i odkrywaniu świata na własną rękę. Pamiętam jak przypadkowo napotkany NPC powiedział mi o karmieniu konia marchewkami. Dowiedziałem się o tym dopiero po 20h w grze co mega mnie zaskoczyło. W każdej innej grze miałbyś tutorial na ten temat.

  • Upvote 3
Link to post

To fakt, że powinny być lepsze nagrody w tych trudnych do znalezienia skrzyniach, a tu nawet za niektóre misje poboczne dostajesz ruple.

 

To co zaliczam na duży plus to master sworda, od początku do końca, to w jaki sposób się do niego dostajemy, to jaka muzyka po drodze gra, to w jaki sposób go wyciągamy, i to że jest..., dzięki czemu zyskuje na wartości, gdy go przyrównać do reszty broni.

 

Główne "świątynie" były dla mnie majestatyczne, jak i zdobywanie wieży.

 

Na minus to bossowie, na jedno kopyto, no i to, że trochę świątyni było pustych.

Link to post

Kolega wyżej pisze o gotowaniu, że fajne. Kurla jak ja nie lubię takich rzeczy w gierkach. Na ok 70h z tą Zeldą ugotowałem tylko jedną rzecz. 

  • Haha 1
Link to post

Najfajniejsze w tej grze jest właśnie to, że każdy gra w nią jakoś inaczej.

Ja np. skupiłem się na tym, żeby w pierwszej kolejności odkryć wszystkie wieże i mieć całą mapę. Divine Beasts w ogóle nie ruszyłem, bo się boję że przegram z sub bossem ; ) W ogóle staram się jak najmniej walczyć, chyba że z mobkami. Co do gotowania: gotuję tylko duriany, po każdym krwawym księżycu lecę sobie uzupełnić zapasy i elo. Serca ze świątyń potrzebne mi były tylko po to by zdobyć ( na wszelki wypadek daję w spoiler)

Spoiler

Master Sword

, choć w sumie nawet nie wiem po co mi on. Pewnie przyda się w jakimś etapie gry.

Pewnie mój sposób grania i odbioru tego tytułu wynika z braku doświadczeń z innymi grami z serii, natomiast mnie BotW kupiła w 100% i jestem zachwycony.

Mam na liczniku coś ok 90h, ale skupiam się głównie na tym, żeby na mapie dojść mniej więcej w każdy rejon.

Edited by janol
  • Upvote 3
Link to post

Nie wiem czy tylko ja tak mam ale niemal wszystkie dźwięki w grze wydają się relaksacyjne i przyjemne :) Np. kiedy otwieramy sheikah slate, kiedy zdobędziemy koroka albo nawet jak bloki lodu wyrastają z wody. W dodatku szum wody i dźwięki natury.

Link to post
  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.