Skocz do zawartości


_Red_

Niemieszkanie z rodzicami do 30 / 40

Rekomendowane odpowiedzi

8 godzin temu, MaZZeo napisał:

Czyli co, jak chce kulturalnie mieszkać by nie mieć do czynienia z robactwem to mam wyk/urwić za miasto, kupić dom i jeszcze działki wokół żeby somsiad blisko nie mieszkał?

Gdybym  mial piniondze to bym tak zrobil

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta


13 godzin temu, MaZZeo napisał:

Czyli co, jak chce kulturalnie mieszkać by nie mieć do czynienia z robactwem to mam wyk/urwić za miasto, kupić dom i jeszcze działki wokół żeby somsiad blisko nie mieszkał?

No a jaka widzisz inna opcje na spokoj i cisze? Bo decydujac sie na blok to albo wygrywasz los na loterii jak Yaczes gdzie kazdy trzyma piz.de na klodke i szanuje czyjas potrzebe spokoju, albo trafiasz do bloku cyrkowego krupka, gdzie Kasia spod 4 uczy sie grac na skrzypkach, Stas spod 23 zaiwania na bebnach, starsze panie szczekaja psami, ktos je.bnie sobie manieczki po 22, kolejny koncert metalici live from new york w niedziele 4 razy i do tego wszystkiego srodkiem zapier.dala winda 24h. A ty lezac juz w lozku, sluchasz jak 3 pietra wyzej sasiad rucha zone i wmawisz sobie, ze na tym polega sasiedztwo a nie ku.rwa na zbunkrowaniu sie za pancernymi dwrzwiami i strozowka ciecia. .No co kto tam lubi c'nie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

W uniwersum  mejma jest tylko opcja, że ktoś będzie miał wyścigowego huskiego który będzie miał 2 metry stojąc na czterech łapach i bedzie stał przez caly dzień w przedsionku i szczekał  a wszyscy ludzie w bloku przez 7 dni w tygodniu siedzą w mieszkaniu i kolaborują jak tylko przeszkodzić somsiadowi albo z drugiej strony jest cisza jak makiem zasiał w mieszkaniu u Czeza mimo tego, że na chacie jest zlot konsolomaniaków i naje.bany yano zapętla się po raz 48 o tym jaki to tluszcz jest pyszny. 

 

 

Edytowane przez _Be_

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Taka anegdotka mi się przypomniała, siostra całe życie w bloku mieszkała, jedno z największych osiedli w kraju z dobrymi połączeniami z centrum. Zachciało jej się mieszkać na wsi i kupili z mężem taką ruderę 20 km od miasta na wygnajewie, po drugiej stronie stronie drogi jeszcze jeden dom a do następnego jakieś 2-3 km, szczere pole dookoła. Wszyscy jej odradzali ale zachciankę miała. Trzy lata wytrzymała i uciekła z powrotem do miasta. To i tak dobrze bo sąsiedzi dawali im rok xd  Także albo masz sąsiadów ze wszystkich stron za ścianą ale przychodzisz do domu i jak jest Ci zimno to odkręcasz kurek i pier.dolisz wszystko. Albo masz dom i wozisz ze sobą łopatę do śniegu bo jak zasypie to nie dojedziesz, pieca pilnuj, trawę skoś, elewację odmaluj, itd. Nie każdy się nadaje do życia w domu a już szczególnie poza miastem.

 

Najlepsze rozwiązanie to byłby szeregowiec w mieście z centralnym miejskim. Masz dom w mieście, ryzyko trafienia na chu.jowego sąsiad ograniczone do minimum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
17 minut temu, Mejm napisał:

No a jaka widzisz inna opcje na spokoj i cisze? Bo decydujac sie na blok to albo wygrywasz los na loterii jak Yaczes gdzie kazdy trzyma piz.de na klodke i szanuje czyjas potrzebe spokoju, albo trafiasz do bloku cyrkowego krupka, gdzie Kasia spod 4 uczy sie grac na skrzypkach, Stas spod 23 zaiwania na bebnach, starsze panie szczekaja psami, ktos je.bnie sobie manieczki po 22, kolejny koncert metalici live from new york w niedziele 4 razy i do tego wszystkiego srodkiem zapier.dala winda 24h. A ty lezac juz w lozku, sluchasz jak 3 pietra wyzej sasiad rucha zone i wmawisz sobie, ze na tym polega sasiedztwo a nie ku.rwa na zbunkrowaniu sie za pancernymi dwrzwiami i strozowka ciecia. .No co kto tam lubi c'nie.

 

Ja mieszkam obecnie jakieś 8 km od miasta, w domu jednorodzinnym. Oprócz ujadających około 14 godzin na dobę psów podwórzowych sąsiadów (2 duże owczarki- jeden germański a drugi jakiś jasny, kudłaty z czarnym ryjem), jakiegoś cymbała/driftera co katuje nocami rozyebane e36 po całej wiosce (czasami też ściga z kolegą w podobnie rozklapconym vw golfie II), okazjonalnie rozśpiewanych żuli pełzających do miejscowego sklepu, w lecie rozwrzeszczanych dzieci sąsiada jeżdżących po kostce brukowej samochodzikiem na akumulator z plastikowymi kołami lub kopiącymi piłką w ścianę i jakiegoś zmyślnego mechanizmu przeciwptakowego napjerdalającego wybuchy/strzały przez  wiosnę/lato/wczesną jesień, co to sobie jakiś zmyślny rolnik na okolicznym polu zamontował, to generalnie jest cicho i prawdziwa oaza spokoju. :reggie:

  • Plusik 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

No i to jest życie, bajlando. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dom z małym ogrodem w mieście to mistrzostwo, na wsi bym nie chciał. Mieszkanie w mieście + domek gdzieś nad jeziorem pod miastem to też fajna opcja, weekend w lato, w piątek po pracy wyje.bujesz na 2 dni i elo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
23 minuty temu, mcp napisał:

Najlepsze rozwiązanie to byłby szeregowiec w mieście z centralnym miejskim. Masz dom w mieście, ryzyko trafienia na chu.jowego sąsiad ograniczone do minimum.

Mieszkałem 13 lat w szeregowcu o to narożny, więc ryzyko chu.jowego sąsiada było jeszcze bardziej zminimalizowane, ale co z tego, że sąsiad fajny (córka też niczego sobie :kaz: ), jak cała reszta wyglądała mniej więcej tak jak to @second opisał? Może nikt nie upier.dalał swojego e36 w środku nocy, ale dzieci zapier.dalajace w koło na rowerach, drące ryje na trampolinie zamontowanej dwa domy dalej czy inne, które jeździły samochodem z plastikowymi kołami (swoją droga to jest jakaś zmora ostatnio) potrafiły dać w kość, ale można było do nich przywyknąć - jak się zamknęło okna :reggie:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
3 minuty temu, krupek napisał:

Dom z małym ogrodem w mieście to mistrzostwo, na wsi bym nie chciał. Mieszkanie w mieście + domek gdzieś nad jeziorem pod miastem to też fajna opcja, weekend w lato, w piątek po pracy wyje.bujesz na 2 dni i elo.

 

Pierwsze zdanie prawdziwe, z drugim się nie zgodzę. Wolałbym za każdym razem pojechać na weekend gdzieś indziej, coś nowego zobaczyć czy też pozwiedzać, niż do usrania jeździć cały czas w jedno miejsce. Bo przecież jak już kupiłeś i masz, to szkoda nie korzystać. Chyba, że miejscówa ma wzięcie i możesz wynajmować turystom, wtedy to lux.

4 minuty temu, Matriks_1111 napisał:

Może nikt nie upier.dalał swojego e36 w środku nocy, ale dzieci zapier.dalajace w koło na rowerach, drące ryje na trampolinie zamontowanej dwa domy dalej czy inne, które jeździły samochodem z plastikowymi kołami (swoją droga to jest jakaś zmora ostatnio) potrafiły dać w kość, ale można było do nich przywyknąć - jak się zamknęło okna :reggie:

 

Jak zamknę okna, to na piętrze w lecie nie idzie wysiedzieć bez spocenia się jak świnia, tak się od dachu wszystko nagrzewa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Teraz, second napisał:

Jak zamknę okna, to na piętrze w lecie nie idzie wysiedzieć bez spocenia się jak świnia, tak się od dachu wszystko nagrzewa.

Dlatego po kilku pierwszych sezonach zainwestowaliśmy w klimatyzację ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wcześniej mieszkałem przez około 3 lata w bloku dość blisko centrum Lublina i przez ten cały czas na hałaśliwych sąsiadów narzekałem tylko kilka razy: 

- raz jak sąsiad z góry wyjechał na 2 dni i jakiś ostry dupcyng tam pod jego nieobecność odchodził. Nie aż tak, że tynk się sypał, ale na tyle, żeby wszystko było u mnie słychać. 

- ze 2 razy jak była jakaś impreza u sąsiadów i darli mordy 

- raz jak któraś sąsiadka głośno rzygała pół nocy (w sumie może to być nawet połączone z punktem pierwszym ;) ) 

- i raz się sąsiad zdarł nad ranem, krzyknął tylko głośno i już było cicho (nie wiem o co chodziło, może coś strasznego mu się przyśniło) 

 

Tak więc na 3 lata mieszkania tylko 5 przypadków wkurywienia przez dźwięki wydawane przez sąsiadów. Teraz norma taka jest wyrabiana w tydzień.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

a mieliście kiedyś tak, że mieszkając na parterze ktoś wam o 2.00 w nocy do okna stuka, idziecie do okna, bo jesteście przekonani, że to brat żony wraca z imprezy w nocy i chce zagadać, odsłaniacie okno, a tam żul przegląda waszą popielniczkę jak kalendarz i pyta "kierowniku, masz ognia?"?

 

 

Edytowane przez gekon

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
6 minut temu, second napisał:

Tak więc na 3 lata mieszkania tylko 5 przypadków wkurywienia przez dźwięki wydawane przez sąsiadów. Teraz norma taka jest wyrabiana w tydzień.

Wyprowadź się do własnego domu mówili, będzie fajnie mówili :reggie:

Najgorsze jest to, że mieszkając w bloku (a było ich kilka) te pseudo uciążliwe akcje zdarzały się sporadycznie. Choć trzeba też przyznać, że jak ktoś już robił oborę, to konkretną i taką, która na długo zapadała w pamięć. Z ciekawostek to przez kilka miesięcy miałem za ścianą (pech chce, że od sypialni) jakieś dwie laski, z których jedna chyba lubiła się ruchać, bo średnio raz na 2-3 dni jęczała jakby ją ktoś rżnął na pół. Potem jak się wyprowadziły to nastała błoga cisza do czasu, aż sąsiad piętro wyżej nie wpadł na to, że można codziennie rano robić remont po 6 i wiercił przez 2h do godziny 8, żeby potem przez kolejna część dnia być cicho - operację powtórzyć raz dziennie przez 3 tygodnie - można zwariować.

Ale i tak uważam, że było to lepsze niż w tych szeregówkach, gdzie gość sprowadził sobie laskę (która notabene go potem ostro wyruchała i wyrzuciła z jego własnego domu), a ta była/jest śpiewaczką operową i raz na kilka dni urządzała sobie 2-3 godzinne rozśpiewki...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Chyba nie ma klatki schodowej bez co najmniej jednego ciula z udarówką, takie standardowe wyposażenie załączane do wku.rwiającego sąsiada. U mnie przynajmniej sąsiad wywiesił na tablicy kartkę, że będzie remont i przeprasza za niedogodności, niby pierdół i nic nie zmienia ale nie musiał tego robić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja mam wrażenie, że oni tam ku,rwa budują sobie drugą scianę żeby tylko w niej wiercić. Miałem takiego asa co dzień w dzień napier.dalał chyba po to żeby nie słuchać żony 

  • Minusik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
4 minuty temu, _Be_ napisał:

Ja mam wrażenie, że oni tam ku,rwa budują sobie drugą scianę żeby tylko w niej wiercić. Miałem takiego asa co dzień w dzień napier.dalał chyba po to żeby nie słuchać żony 

Mój za to był najlepszy, bo jak wiercił w ścianie wieszając półkę, to nie dość, że robił to w taki sposób, że miałem ochotę iść mu pomóc, bo chyba nie ogarniał jak się obsługuje wiertarkę, to na koniec mi jeszcze wysłał zdjęcie z pytaniem czy nie jest krzywo :blink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

W tym samym kotle w piekle co sąsiedzi z wiertarką powinni się smażyć też Ci co nie umieją obsłużyć dwusuwowej kosy spalinowej, a żona każe im przycinać trawę przynajmniej 2x w tygodniu. To taki równie wqrwiający odpowiednik sąsiadów z wiertarką w domkach jednorodzinnych.

Edytowane przez second

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×