Opublikowano wczoraj o 12:23 1 dzień 3 godziny temu, Mejm napisał(a):Czyli zostaliscie w mieszkanu?3 godziny temu, Mejm napisał(a):W pewnym sensie. Kupiliśmy mieszkanie 140 m z dużą loggią nie stykającą się z balkonem sąsiada jak w ogladanych szeregowcach. Do bloku w którym mieszka 30 rodzin należy naprawdę duży plac na którym są ławeczki, plac zabaw normalnego rozmiaru ,drzewa i krzewy pielegnowane przez wspólnotę grill i parking na kilkadziesią aut. Oczywiście w przypadku małego mieszkania z balkonem na którym co najwyżej wystawisz krzesło ze stoliczkiem, gdzie każdego dnia walczysz o miejsce na postawienie auta (nasze wcześniejsze mieszkanie) perspektywa dom czy mieszkanie wygląda zupełnie inaczej .
Opublikowano 17 godzin temu17 godz. Ja tam się zakochałem w swoim domu, nie dojeżdżam prawie nigdzie, czasami jadę autem gdzieś, żeby pojeździć, bo od lat nie dojeżdżam do pracy i jazda samochodem po prostu sprawia mi przyjemność, a kiedyś tak nie było. Wyjazd na weekend autem 500 km nie powoduje już padaczki.Teraz marzy mi się quad z napędem 4x4, żebym mógł frunąć na przełaj do miasta, trasa nawet jest uczęszczana dosyć mocno przez okolicznych tubylców.Dzisiaj kupiłem kolejny PRO gadżet, kosiarkę samojezdną Mova Lidax 1600 Ultra, trawnik od razu zrobił się bardziej zielony.Życie w domu jest piękne, nigdy w życiu nie chce wracać do mieszkania w mieście, jest tylko jedno ale: przy domu z dużym ogrodem trzeba trochę zapierdalać dużo i mieć odpowiednie do tego warunki ( np. praca zadaniowa/zdalna itp.) i pomocników w postaci rodziny, bez tego to nie ma sensu. No ewentualnie jeszcze można mieć worek pieniędzy, wtedy czas jest mniej potrzebny.Wracając do tego robota kosiarki, typa można wysyłać na patrol po posesji i robi foty jak kogoś spotka xD. Ah te nowoczesne technologie.
Opublikowano 15 godzin temu15 godz. Też dziś kupiłem kozak sprzęt, podkaszarka spalinowa marki DEMON za jedyne 370 zł. Robi robotę, nie mogę się doczekać aż znowu zielsko odrośnie
Opublikowano 15 godzin temu15 godz. Oprócz dojazdów, trzeba brać poprawkę na wiek. Jak byłem młodszy (xD) myślałem zawsze że dom za miastem fajny na stare lata. Jest czas na hobby, kwiatki i inne trawniki. I w ogóle na wakacje nie trzeba jechać. Za miastem to jak wakacje i jeszcze basen można mieć. Jak to mówiła kuzynka wyjeżdżająca na wczasy „ trzeba odpocząć ile można robić dookoła tej chaty” xDNie można jak wszystkiego uogólniać. Jak ktoś ma hajs to spoko. Ci mniej majętni mają problem i przewija się zawsze to samo. Duży dom był fajny jak życie rodzinne tętniło, jak dzieci uciekły, schody mecza. Finalnie piętro nieużywane, bo kto będzie grzał i w kolanie strzela. Jedne małżeństwo miało chatę w lesie. No nikt więcej się nie wybudował już, tam już trącało parkiem i natura2000. Jak ktoś nie lubi ludzi to petarda. Sprzedali, mąż schorowany, pani trawnik kosila 3 dni xD. Dzieci mają swoje życie i rodziny, nie będzie ich angażować. Pytała mnie czy nie chce kupić, 500 tys chcieli. Zimą zostawiało się węgiel u sąsiada na początku wiochy który jej potem traktorem podrzucał, bo nie szło dojechać. Ale to wybór męża bo był leśniczym. Opowiadała jak zasuwała z dzieciakami zimą przez pole na podmiejski PKS.Teraz taki młody koleś to ma i sobie dłubie powoli. Kumpel skwitował że jebnie sobie windę. Jak stać. Drugi kolega mówi że mieszka już 13 lat i do miasta za chiny nie wróci. Ale z perspektywy czasu budowałby max 150m2. Gość nigdy nie pije i imprezy omija, ma problem z dojazdem. 35 km za Poznaniem. Jak się budował miała być droga, polna droga do dzisiaj. I jak masz takich rodziców za miastem to odpadają dzieci i zasuwasz z rodzicami do lekarza. Kwestia pracy i jakie masz możliwości żeby sie zwolnić wcześniej itp. Tu dochodzi kwestia sprawności. Można mieć 68 i nie ma pełnej samodzielności, a są tacy ze 80 i dają radę. U mnie babcia ponad 90 i obiady sobie robiła xD grubo po 80 jeszcze prawnuki ogarniała. I pomijając te ceny i że bez miliona nie ma co startować, to budują się ludzie. Jak grzyby po deszczu. Po chacie widać że tu jest hajs. Trochę się tego naoglądam
Opublikowano 15 godzin temu15 godz. przedmieścia są GOTY.mój główny kontrargument to kiedyś było, że znika Ci życie towarzyskie. ale prawda jest taka, że masz ochotę wyjść na piwo, na miasto z ziomkami, cokolwiek - o 2 w nocy dzwonisz po uber i za 3-4 dyszki jesteś w domu. nawet jak żyjesz trochę dalej, to zapłacisz te 7-8 dych, zakładam, że w obecnych latach nie chodzi się do pubów itd co weekend. Przedmieścia to żyćko, przedmieścia to cel.
Opublikowano 7 godzin temu7 godz. Mieszkamy obecnie ~50 kilosów na wschód od warszawy, w mieście jest wszystko co potrzebne do życia z rodziną, a jak trzeba skoczyć do stolicy to albo S8, albo od południa przez wcześniej wspomniany Sulejówek, albo pociągiem. Nawet jeśli trzeba będzie wrócić do biura w formie hybrydy, to wybierzemy pociąg i metro. Wychodzi około 20 minut dłużej dojazdu w porównaniu do Wołomina, w którym mieszkaliśmy wcześniej - różnica taka, że miasto 10x mniej zajebane ludźmi, jak trzeba coś załatwić to nie stoję w korkach, nie stoję w korkach i nie stoję w korkach. Znajomych mamy w okolicach (w tym jedni przez płot, drudzy sto metrów dalej), więc w sumie bez większej różnicy, czy tam, czy tu. No i w cenie 50m2 mieszkania dorwaliśmy bliźniaka 100m2, a po kilkuminutowym spacerze jesteśmy na łące lub w lesie, co jest dla nas jakąś abstrakcją. Nawet powietrze inaczej pachnie. Ogródek mamy mały i nie jara nas w ogóle ogrodnictwo, więc trawnik + docelowo jakieś drzewko, może ze 2 inne badyle i koniec. Żyje się wspaniale, nigdy więcej mieszkania, w życiu.Niemniej w okolicach buduje się od groma bliźniaków i szeregowców, dziesiątki, pośrodku pola, w połowie drogi między naszym miastem a S8. Właściwie teraz każda wioska na wschód od wawy, z dojazdem do trasy, to małe bananowe getto, bez absolutnie jakiejkolwiek infrastruktury. Niektóre osiedla stają właściwie przez płot z ekranem przy esce, dla mnie to patologia jakaś. Edytowane 7 godzin temu7 godz. przez ProstyHeker
Opublikowano 7 godzin temu7 godz. Ja już nie mogę się doczekać aż się wyprowadzę po 10 latach życia w mieszkaniu. Co prawda bardziej nie mogę się doczekać końca tej jebanej budowy bo mam już dość xd no ale warto cisnąć bo komfort życia skoczy.
Opublikowano 7 godzin temu7 godz. 22 minuty temu, Ukukuki napisał(a):nie mogę się doczekać końca tej jebanej budowy bo mam już dość xdA co tam u somsiada za problemy?
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. 2 godziny temu, Mejm napisał(a):A co tam u somsiada za problemy? Jak jedziesz gospodarczym to tak jak kolega wyżej nie ma etapu bez problemów xd No cieszy ta budowa ale to wieczne spinanie etapów, rypanie do 20 na budowie no męczy. Spoko jak masz kasę i ktoś ci buduje to pod klucz ale patrząc jak to się buduje i ile poprawek zgłaszamy to w życiu bym nie zaufał takiej firmie jak bym się miał budować drugi raz.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. Zawsze się śmiałem, że jak zamknę budowę i się przeprowadzimy to siądę na tarasie w leżaczku i umrę przy zachodzie słońca. Znajomy mi powiedział, że pierdolę od rzeczy, bo zawsze jest coś do zrobienia w domu.W nowym nawet? Myślałem, że bredzi, ale jednak nie. Weszliśmy praktycznie pod klucz (poza pralnią i jednym pokojem, oraz ogrodem). Pokój zrobiony dawno, pralnia tymczasowo xd czeka na zabudowę, a ogród dziubie od 3 lat, ale już finish. Ogród wiadomo można zlecić ale to od 50 kola w gore.Ale po tym już umieram, Ale pewnie zaraz remonty się zaczną (jeden pokój syna juz po )W życiu bym do mieszkania nie wrócił, bo o tym dyskusja. Dom to dom.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. Mieszkam w bloku, bardzo sobie chwalę lokalizację i w ogóle. Do tego za chwilę mi się urodzi pierwsze dziecko i jestem szczęśliwy, bo dziecko będzie miało się z kim tutaj bawić: osiedle jest "młode" i dzieci dużo biega między blokami, dom by mi tego nie dał. Nie mniej wyobrażam sobie dom szkieletowy, parterowy taki maksymalnie 100m2 zbudowany wg nowych rozwiązań.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Ja moge mieszkac na 40m w bloku byle ku.rwa jak najdalej z dala od ludzi. Niestety niewykonalne. To samo z domem, ch.uj wie kto mieszka albo sie wybuduje obok. Wydac 2 banki na chate i dostac sasiada zje.ba w pakiecie troche slabo. Trzeba by byc obrzydliwie bogatym by sie wybudowac otoczonym lasem albo gdzies na jakiejs prerii bez niczego.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. No u mnie niestety na ślepej ulicy też dzieci od cholery no ale to nowa zabudowa więc są bo młodzi ludzie mieszkają. Z drugiej strony przynajmniej moje będą miały z kim się bawić.3 minuty temu, Mejm napisał(a):Trzeba by byc obrzydliwie bogatym by sie wybudowac otoczonym lasem albo gdzies na jakiejs prerii bez niczego.Kolega z biura kupił gospodarstwo z domem do remontu z kilkoma hektarami na totalnym zadupiu. Cena przez pół mojej budowy z tym, że ja mam 14 arów xd no tylko żeby mieszkać w takich warunkach naprawdę trzeba bardzo chcieć się izolować od społeczeństwa i wygód gęstej zabudowy.Albo tak jak wspomniałeś być obrzydliwie bogatym. Mam takiego sąsiada na ulicy który kupił killa działek i połączył je w jedną dużą i ma ogromny dom z kortem tenisowym i basenem na hektarowej działce. Do tego nie wykarczował jej do zerwa więc ma ponad 100 letnie dęby. Mega ale kasy też od cholery, za samą elewację z cegły dał 400 tysięcy :/
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.