Jump to content
krupek

Rodzicielstwo

Recommended Posts

Posted (edited)

ty no milan przestań się rządzić, ja ci nie mówię żebyś szedł do tematu 'jak poprawnie założyć kondoma'

:wujaszek:

Edited by maciucha

Share this post


Link to post
6 minut temu, _Red_ napisał:

 

 

Lekarz-dentysta 

 

 

 

Ayy, żonka wytresowała

Share this post


Link to post

insynuujesz ze odbyłem 2 stosunki w zyciu :wujaszek:

Share this post


Link to post
1 minutę temu, ragus napisał:

 

 

Ayy, żonka wytresowała

A nosacza juz nie zauwazyl, aay manipulancik

Share this post


Link to post
1 minutę temu, ragus napisał:

 

 

Ayy, żonka wytresowała

hiBEplu.png

  • Haha 1

Share this post


Link to post
2 minuty temu, krupek napisał:

Muszę sprawdzić u jakiegoś dentysty. Ostatni raz byłem 4 lata temu jak potrójne znieczulenie wykrzywiło mi ryj a leczenie kanałowe nadal bolało jal sam sku.rwysyn.

Odporny na znieczulenie, odporny na upaly. Unbreakable.

Share this post


Link to post

 

Teraz, Mejm napisał:

Odporny na znieczulenie, odporny na upaly. Unbreakable.

Rzygam i mdleję od zapachu octu.

Share this post


Link to post
1 minutę temu, Mejm napisał:

Odporny na znieczulenie, odporny na upaly. Unbreakable.

na argumenty też często odporny

  • Haha 1

Share this post


Link to post
3 minuty temu, maciucha napisał:

na argumenty też często odporny

Japa tam, mięciucha.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post

u was na podwórku też się mówiło 'każdy krupek trafia w słupek, reszta krupków obok słupków?'

  • Sad 1

Share this post


Link to post
6 godzin temu, milan napisał:

Nie uczestnicze w mszach.

A wybrali mnie mimo ze wiedza ze jestem niewierzący, ale mimo to staram sie trzymać kontakt z chrzesniakiem. 

Czy Twój syn idzie do komunii swietej? 

Share this post


Link to post
2 godziny temu, mozi napisał:

Czy Twój syn idzie do komunii swietej? 

 

Ależ oczywiście. Przecież to syn buraka. xd

Share this post


Link to post
Posted (edited)

Za moich czasow to zeby mleczne dzieciom same wypadaly , a nie dentysta wyrywal. 

U mnie jak u db coopera. Stary mial niezly zestaw paskow. Ale chyba sluzyly tylko do wychowywania bo nigdy paskow nie nosil.

 

Pamietam ze zawsze jak dostalem jakis wpier.dol grubszy to krzyczalem ze  zapamietam to i jak dorosne i jak bedzie stary to mu sie zemszcze za to xD

Edited by kanabis

Share this post


Link to post

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał. 

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał. 

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał. 

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał. 

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał. 

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci. 

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn. 

Nikt nie narzekał.

  • Haha 1

Share this post


Link to post

Proszę by zapisać że dziada zapuscił kanabis

yebane wspominki

Share this post


Link to post

Pyncet przyszło, aż poszedłem po dwupak pampersów do biedry by to uczcić.

Share this post


Link to post

A musisz sie spowiadac z tej kasy czy urzednikow nie obchodzi, ze przewiajsz mlodego w pudelka po grach na ps4?

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.