Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

własnie ukonczyłem...

Featured Replies

Opublikowano

Pewnie znowu ktoś z tego discorda próbował podgryzać. Mnie się już nie chce prostować wszystkich tych kłamstw i manipulacji, jeśli ktoś chce wierzyć że nie gram to niech sobie wierzy.

Śmieszy mnie tylko, jaką sieczkę muszą mieć skoro po tylu miesiącach wciąż żyje za darmo w ich głowach xd

  • Odpowiedzi 15,1 tys.
  • Wyświetleń 1,6 mln.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Najpopularniejszy posty

  • Kmiot
    Kmiot

    Resident Evil Requiem [PS5] Ok, postaram się być wyrozumiały, aby nie robić krzywdy fanom marki. Ale ta gra jest tak nierówna, że aż mnie ręka swędzi, by jej zajebać. To oczywiście pokłosie decyzj

  • Suikoden I & II HD Remaster: Gate Rune & Dunan Unification Wars [PS5] Przychodzę z sercem na dłoni. Otwarcie piszę, że dwa pierwsze Suikodeny kocham miłością szczenięcą. Drugą część kiedyś

  • Jak widze forumowych "wspierajacych" day 1:   czwartek, caly dzien, statusy na forum - gdzie ten ku.rwa kurier, zaje.bie ch.uja, juz czwartek a jeszcze go nie ma, no ku.rwa lepiej zeby byl przed we

Opublikowano

Szkoda że nie grasz na Xboxie za którego walczysz tylko na bezdusznym pc

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Resident Evil Zero - tak, jak wspomniałem wcześniej jest to jedna z nielicznych części z serii której jeszcze nie ograłem.

Krótkie wprowadzenie fabularne dla ciekawskich - gdzieś w lesie nieopodal Racoon City na dobę przed wydarzeniami z Resident Evil, dochodzi do rozbicia się śmigłowca należącego do Bravo Team w której skład wchodzi pierwsza protagonistka Rebecca Chambers (jedyna ocalała z tej katastrofy). To właśnie ten wrak śmigłowca odnajduje zespól Alpha w intrze do pierwszej części gry z serii. Drugą postacią grywalna jest Billy Coena (były porucznik piechoty morskiej usa, skazany za rzekome zamordowanie cywili na misji w Afryce), którego spotykamy w pierwszej lokacji gry - w pociągu unieruchomionym niedaleko miejsce katastrofy śmigłowca. Od tej poty oboje sa zdani tylko na siebie w tym pełnym grozy koszmarze.

HIdp95RWQAARKbJ?format=jpg&name=4096x409

Bez większych ogródek zabrałem sie za tego wymagającego klasyka, okrzykniętego przez fanów serii jako koszmar - trudny i toporny, przez swoje znane archaizmy i na to właśnie liczyłem. Seria Resident Evil od samego początku słynie ze swojej toporności, archaiczności która jest jej chlebem powszednim, fundamentem klimatu. To za to ją tak mocno uwielbiamy, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Chwila na przyzwyczajenie sie do kontroli naszych bohaterów i lecimy w teren. Muzyczka sprawnie buduje napięcie o nadchodzącym zagrożeniu, lokacje ślicznie wygładzone w odświeżonej wersji na konsole 8 generacji, a sterowanie tez delikatnie poprawione manewrując analogiem. Nie jest idealnie ale już bliżej współczesnym rozwiązaniom.

HI7qZd4W4AAwnML?format=jpg&name=4096x409

Znacząca zmiana w tej części jest porzucenie skrzyni na przedmioty dokręcając nam śrubę jeszcze bardziej. Zatem zarzadzanie ekwipunkiem wskakuje nam tutaj na nowy poziom. Kiedy ekwipunek sie zapełni wywalamy niepotrzebne nam w danej chwili przedmioty prosto na glebę dookoła nas. Będą one tak sobie leżeć do ponownego przez nas podniesienia. W żadnym wypadku nie przepadają a mapa ułatwia nam ich dokładne rozmieszczenie. Przez większości czasu mamy dostęp do wszystkich lokacji z małymi wyjątkami. Sytuacjami kiedy nie możemy wrócić póki nie odblokujemy skrótu do poprzedniej, odciętej od nas lokacji. Tutaj trzeba sie pilnować, bo możemy znaleźć sie w sytuacji bez wyjścia, gdzie będziemy zdani wyłącznie na partnera. Ostatecznie nawet pod koniec gry jestesmy w stanie wrócić do samego początku i zebrać porzucone tam zapasy. Nic nie przepada. Oryginalny pomysł.

HJBEinlWIAAm7T_?format=jpg&name=4096x409

To na co ja chciałem zwrócić tutaj szczególna uwagę to mechanika gry, która skupia sie na współpracy dwóch głównych postaci, których kontrolujemy w czasie rzeczywistym: Rebeccą i Billym. Każde z nich ma swoje unikatowe zdolności i umiejętności, które wykorzystane w odpowiedni sposób pozwolą nam przejść dalej w głąb wyprawy. W dowolnym momencie możemy przełączać sie miedzy postaciami wciskając PS_triangle, lecz tylko jednego kontrolować. Wówczas drugą postacią steruje AI, któremu również możemy wydawać proste polecenia, jak rasowemu psu: zostań, trzymaj sie blisko, atakuj. Mowie wam... mnóstwo kombinacji alpejskich i rozkminiania: gdzie, co i w jakiej kolejności zrobić. Prawdziwa zabawa zaczyna sie w tedy kiedy nasi bohaterowie musza sie rozdzielić w poszczególnych sekcjach fabularnych. I w tedy znów drapiesz sie po głowie, aby odpowiednio przygotować swojego pupila do zaistniałej sytuacji. Naprawdę świetne zaimplementowane patenty, zagadki i łamigłówki a sama rozrywka zdecydowanie wyróżnia sie na tle pozostałych części. Wyśmienicie sie bawiłem biegając w te i nasad podnosząc wcześniej porzucone przedmioty, szykując się do następnej konfrontacji z wrogiem. Nierozłączny element przetrwania w tym gatunku. W skrócie sam miód i esencja Residenta która wciąż, ekscytuje o ile akceptuje sie ten styl rozrywki i jej nierozłączne archaizmy.

HI7qc6wXQAAIobf?format=jpg&name=4096x409

Głównymi bossami, jak to w serii bywa, po raz kolejny sa gigantyczne zmutowane bestie, które wymagają od nas wystrzelenia odpowiednio dużej liczby ołowiu i trochę biegania. Na wiekszosc z nich taktyka ta jest wystarczająca, o ile mamy dobrze dobrany ekwipunek. Jest za to taki jeden osobnik, który wymaga od nas nieco więcej uwagi, gdyż jego ruchy sa nieco chaotyczne i losowe. Dodatkowo, po utracie części życia wzywa wsparcie lotnicze, ktore dość sprawnie wprowadza dodatkowy chaos na arenie, utrudniając potyczkę. Jedno z trudniejszych, jak nie najtrudniejsza walka w grze właśnie z reguły na chaotyczny przebieg walki. Tutaj warto tez wspomnieć, iz inne, mniejsze mutanty posiadaja unikatowe ataki stunujace, czyniąc nas kompletnie bezbronnymi podczas swojego ataku. Zwłaszcza w grupach. Dlatego, kiedy tylko możemy powinniśmy walczyć razem z pomocą naszego kompana. Walka w pojedynkę jest bardzo ryzykowna. Bardzo łatwo sie o tym przekonać wypuszczając w teren w pojedynkę.

HI7qkvLWsAAjjbx?format=jpg&name=4096x409

Długo zwlekałem z ograniem tej części i niezmiernie sie cieszę ze w końcu mi się to udało. Nie byłbym sobą gdybym nie spróbował. Mógłbym się odbić i porzucić, a tu proszę mile zaskoczenie. Na tyle pozytywne ze juz zabieram sie za platynę a ta jest ponoć wymagającą. Pora zacisnąć żeby i lecieć po trupach. Ode mnie 8/10 bo uwielbiam kombinatorstwo w tej serii, a zadne gadanie o tym nie jest w stanie mi to popsuć. Ostatecznie gameplay sam to zweryfikował. Kolejne perełka w moim portfolio.

Do następnego lapka

HJBEinkWIAAxe3S?format=jpg&name=4096x409

Opublikowano

Szacun Mevek. Ja odpadłem. Wszystkie inne "duże" Residenty, skończyłem z radością.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Resident Evil 1 Director's Cut - odświeżyłem sobie po ponad 20 latach aby sprawdzić czy nadal warto powracać. Czas nie był łaskawy dla tej gry, oprawa strasznie się zestarzała, voice acting jeszcze bardziej. To co nadal się trzyma to nastrojowa muzyka oraz parę niezłych zagadek. Grając na poziomie trudności advanced zwraca się też uwagę na bolączki strzelania. Najbardziej denerwuje niewrażliwość potworów na ataki podczas niektórych animacji, nie dość że marnowałem ammo to miałem też parę tanich zgonów z rąk Hunterów. 3 takie pokraki jednocześnie zawsze stresowały.

Grając ponownie zwróciłem też uwagę na małą ilość notatek poszerzających lore bo te co są robią klimacik a na pewno bardziej niż śmieszne cutscenki.

Zwiedzanie lokacji mimo chamskiego backtrackingu nadal dostarcza frajdy, tak samo jak losowo pękające łby zombiaków przy strzale z pistoletu. Pierwsze przejście zrobiłem Jill bo pamiętałem że Chris ma tylko 6 miejsc w plecaku, a ganianie non-stop do skrzynki jakoś mi się nie widziało. Znając rozmieszczenie przedmiotów i przeciwników drugie przejście Chrisem było w miarę ok.

Ponarzekałem ale tak na prawdę podstawy nadal są ok, tylko jak już kiedyś pisałem RE2/RE3/RE1 Remake robią prawie wszystko (no zagadki w RE2 OG są kijowe) lepiej i nie są to małe kroki do przodu względem jedynki ale wielkie susy. Jak najbardziej warto ograć dla kwestii 'historycznych' aby wiedzieć od czego się zaczęło ale jeśli kogoś to nie interesuje to RE1 Remake jest o wiele lepszym wyborem. 7/10

Opublikowano

Ostatnio ogralem RE1, 2 i 3 wiec miałem małe odświeżenie i otwarcie strupów na nowo. Poszedlem za ciosem i oto mamy kolejny Resident poskromiony. Z tym ze ten chodził za mną niczym kiedyś Veronica aby ja ukonczyc w 100%. Tam sie udalo to i tu również. Ogolnie nie pomyslalbym ze postawie RE0 wyzej od Veronici w swoim prywatnym rankingu a to sie dzieje. Swietne pomysly i patenty ktore poteguja klimacik tej ze produkcji. Wlasnie cisne dodatki. Chyba przeczekam premiere 007 P

Opublikowano

#8/2026

Hades II

Gra, która wciąga jak bagno i chociaż byś rzygał kolejnym podejściem i tak zrobisz jeszcze jeden run. Jedyne do czego mogę się przyczepić, są to bronie, które w większości mi nie leżą. Cała reszta to po prostu topka. Gameplay, grafika, pomysłowość, wszystko się zgadza. Starcia są szybkie, ale jednocześnie czytelne, co bardzo doceniam w grach. Doskonały tytuł.

97f13e62-0c80-4f75-8f41-409725da539a.png

Opublikowano

Astalon: Tears of the Earth [PS4]

Astalon_ Tears Of The Earth_20260409193114.jpg

Zapraszam do tradycyjnego kącika, a którym podsunę mniej oczywistą metroidvanię być może wartą zainteresowania.

Wyróżniającym elementem Astalon: Tears of the Earth z pewnością będzie fakt, że przyjdzie nam tutaj sterować drużyną trzech postaci. Oczywiście w danym momencie możemy się wcielić tylko w jednego z bohaterów, pozostali dwaj cierpliwie będą czekać na swoją kolej przy najbliższym ognisku. Każda z postaci dysponuje własnym zestawem umiejętności, a mapa plądrowanej przez nas wieży jest skonstruowana tak, że niektóre fragmenty będą do sforsowania tylko przez konkretnego bohatera. Twórcy wymuszają na graczu regularną rotację postaci przy ognisku, bo tylko w ten sposób zapewnimy sobie niezbędny progres.

Zestaw postaci to klasyka growych stereotypów: mamy maga Algusa, rycerza Ariasa i zwinną łuczniczkę Kyuli. Cała trójka dzieli wspólną pulę zdrowia, a w przypadku zgonu… nie odradzamy się przy tradycyjnym ognisku. Zaczynamy znów przy wejściu do wieży, choć nie tracimy zdobytych przedmiotów, odkrytej mapy, a na miejsce porażki możemy wrócić względnie szybko dzięki systemowi wind, zazwyczaj wygodnie rozmieszczonych tuż przed pojedynkiem z bossem (cóż za przypadek). Co ważniejsze, jedynie śmierć pozwala nam na odwiedzenie “sklepiku”, gdzie za zgromadzoną z pokonanych wrogów walutę permanentnie ulepszymy bohaterów i zakupimy trochę przydatnych przedmiotów.

Astalon_ Tears Of The Earth_20260420172819.jpg

To oczywiście nie wszystko, bo gra mocno premiuje eksplorację. W wieży na odkrycie czekają potężne artefakty. Niektóre z nich będą niezbędne aby przedostać się dalej, ale jest też solidna garść opcjonalnych, które możesz, ale nie musisz odnaleźć. I muszę przyznać, że pod tym kątem twórcy spisali się na medal, bo znajdowane ulepszenia i narzędzia są niezwykle sensowne, a często można je określić game changerami. Inna sprawa, że Astalon bywa na tyle enigmatyczny, że podnoszone artefakty nie posiadają nawet opisu jak działają. Znalazłeś jakieś buty? Świetnie, ale co one umożliwiają i której postaci dotyczą, tego już ci nie powiemy, domyśl się. Dla jednego gracza będzie to wada (pocieszam go, że jest na to pewne obejście problemu), dla innego to będzie swoista i mała zagadka do samodzielnego rozwikłania. Generalnie czuć w tej grze progres. Nasz zakres ruchów i asortyment możliwości regularnie rośnie, stale otwieramy jakieś skróty, by każdorazowo nie musieć biegać na około i tajemniczą wieżę eksploruje się naprawdę satysfakcjonująco. Choć muszę jednocześnie podkreślić, że backtrackingu trochę tutaj jest, bo punkty szybkiej podróży rozmieszczone są dość skąpo.

Jest tutaj trochę najprostszej walki polegającej na umiejętnym pozycjonowaniu się wobec wroga, kilku imponujących bossów i całkiem sporo zręcznościowego skakania po platformach. Całość podana w schludnej, pikselowej oprawie kojarzącej się z epoką 8/16 bitów. Niczego nie urywa, ale jest całkiem przyjemna dla oka. Więcej niż przyjemna bywa natomiast oprawa muzyczna (również dźwiękowo nawiązująca do tej samej ery), bo niektóre fragmenty wieży mają na głośnikach utwory, do których nóżka sama tupie. Fabuła? Jest, chwilami dość mroczna i pozbawiona nadziei, ale bywa też całkiem zabawnie, gdy młodzież (Arias i Kyuli) jest uszczypliwa na temat wieku Algusa.

Po ukończeniu gry (odkrycie 100% mapy to zajęcie na około 20 godzin) dostajemy jeszcze dodatkowe tryby. Boss Rush to taki mini-roguelike, gdzie a jednej puli zdrowia musimy zmierzyć się z serią bossów, ale między pojedynkami możemy podnieść jeden z trzech losowych artefaktów. Dwa pozostałe dodatkowe tryby umożliwiają nam zwiedzanie wieży pod postacią dwóch nowych postaci o własnych umiejętnościach, zupełnie innych niż bohaterowie z bazowej gry.

Astalon: Tears of the Earth jest docenianą grą (bardzo pozytywne opinie na Steam, odznaka Mighty na opencritic, 82-84 metacritic), ale rzadko ocenianą, bo przez 5 lat od premiery nie doczekała się szerszej uwagi. I zapewne już się nie doczeka, a trochę szkoda.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 1

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.