Jump to content

Guest Orson

własnie ukonczyłem...

Recommended Posts



Posted (edited)
W dniu 1.01.2018 o 21:18, chmurqab napisał:

Chrono Trigger - co jakiś czas biorę się za grę "legendę", w którą nie dane mi było nigdy zagrać. CT leżał na półce przez dłuuugi czas od zakupu, bo w przypadku jRPG jest mi wyjątkowo ciężko się zmotywować. W końcu we wrześniu spakowałem DS'a do torby i zacząłem grę w trakcie urlopu, przed końcem 2017 udało się skończyć w niecałe 25h (był spory przestój w czasie premiery Odyssey). No było ciężko to skończyć. Sprawdza się to co już  chyba kiedyś pisałem - jRPG'i to w większości gierki-shouneny, które na pewno są fascynujące w odbiorze kiedy jesteś młodym chłopakiem. Ale teraz, kiedy zbliżam się do 30 i już za chwilę kostucha zapuka do drzwi? No tak średnio bym powiedział. Walka jako tako ujdzie, ekscytacji nie było, no ale też było wystarczająco dynamicznie, że z nudów nie umarłem. Grindu nie było kompletnie, co zaliczam jak najbardziej na plus. To co mnie irytowało, to miejscami nużący backtracking z koniecznością powtarzania walk. Czuć wiek gry pod względem tego, że stosunkowo niewiele Ci mówi, tak jak w wielu tytułach to jest dla mnie plus, tak tutaj jest to minus - no po prostu nie chciało mi się latać między wiekami, i szukać tego jednego kolesia z którym mam akurat pogadać, żeby popchnąć coś do przodu. Poszukiwania, eksploracja zwyczajnie nie były ekscytujące.

 

Historia nie porywa, no jest gimmick z podróżą w czasie, ale w tym momencie nie robi to wrażenia. Taka tam naiwna historia zło vs. dobro, zbieramy drużynę, żeby zayebać wielką kolczatkę XD Jest prehistoria, jest rozwalona przyszłość, czyli typowe trope'y. 

 

To co doceniam i szanuję, to oddanie w ręce gracza decyzji o flow gry - chcesz napierać na bossa wcześniej? Spoko. Możesz do tego podejść po swojemu. W międzyczasie też jest kilka drobniejszych decyzji, możliwości podejść do problemu.

 

Także tak, szału kompletnie nie było, no w zasadzie trochę się zmusiłem do dokończenia tego tytułu. O wiele bardziej podszedł mi Earthbound, który był specyficznie śmieszkowy i trudno było mi go odnieść do czegoś w co grałem lub oglądałem wcześniej.

 

 

  Pokaż ukrytą zawartość

g0KZD9t.jpg

 

 

Ty no własnie skończyłem i w ogóle się nie zgadzam.

 

Chrono Trigger to pierwszy JRPG z krwi i kości jaki ukończyłem i mogę śmiało powiedzieć, że podobało mi się bardzo. Wszystko w tej grze działa. Chrono Trigger prezentuje się niewinnie, ale nie naiwnie. Choć motyw odkrycia, że problem jest większy niż tylko  pokonanie złego czarnoksiężnika i jakiejś istoty składającej się z lawy jest może i sztampowy, ale odniosłem wrażenie, że CT wcale nie próbuje udawać, że jest czymś więcej niż jest faktycznie. Jest po prostu piękną i lekką przygodą, która działa i w ogóle i w szczególe.

 

Działa w ogóle, ponieważ cała struktura fabuły i wykreowanego świata naturalnie przechodzi w kolejne etapy. Walczę z królem dinozaurów na szczycie góry, co jest niewinne i w pewien sposób słodkie, a twórcy z szacunkiem  do gracza (tj. właśnie nienaiwnie, niepretensjonalnie) sugerują, że śmierć tego króla może być postrzegana jako coś więcej niż zadu.pienie bossa w grze. Ten właśnie balans między niewinnością, a pretensjonalnością czyni granie w CT takim przyjemnym. Podoba mi się też jak na przestrzeni gry zmienia się postrzeganie Lavosa przez gracza.

 

CT działa w szczególe, ponieważ nie ma tu wkur.wiajacego systemu walki jak w Rogue Galaxy, nie ma (prawie) random encounterów jak w Dragon Quest, nie ma zbyt długich nudnych dialogów jak w Personach, nie ma lolitek, nie ma grindu, główny bohater nie jest sztampowy-do-bólu (jest po prostu sztampowy), nie ma zbytniego prowadzenia za rękę, nie ma wreszcie uczucia, że gram w produkt, a nie produkt i dzieło sztuki.

 

Aha, Crono, Frog i Robo - najlepsza drużyna.

 

 

10/10

 

Edit:

 

No i jak szukałem Twojej recenzji to przypadkiem znalazłem ponizsze xD

 

 
W dniu 11.11.2018 o 01:28, ragus napisał:

mate5 przyzywam ciebie

 

W dniu 11.11.2018 o 01:42, chmurqab napisał:

 

Źle robisz.

 

*wdech*

 

HOTLINE MIAMI 2 TO ROZCZAROWUJĄCY, BAŁAGANIARSKI I NIEPOTRZEBNY SEQUEL

Edited by mate6
  • Upvote 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Posted (edited)

:ragus: moje gierki od stycznia tego roku:

 

mutant year zero: oj polecam, fajna wariacja xcom z sosie post-apo, fajny klimat, świetne postacie, troche humoru, fajnie przemyślana walka i eksploracja, rozwój postaci z głową oferujący dodatkowe umiejętności niż masz tu plus 15% do obrażeń pistoletem. 

 

Crackdown 3: imo jak na gierkę powstającą w bólach i tak udało się ulepić średniego średniaka wśród średniaków, fajnie sie zbiera orby i progres daje sporo przyjemności, ale cała reszta jak fabuła czy praca kamery, ehhhhhhhh.

 

Adventure time pirates of enchandion: o gurwa jaki banderas, jak mam wywalone na trofea i achivy to tu wpadł calak. Mokry sen fana AT, zrobili jrpg z za(pipi)istym systemem rozwoju postaci, humor z serialu, pomysły, eksploracja, dawno nie miałem tak by siedzieć przy konsoli 8h non stop. Zdarzają sie glicze dzwiękowe i grafika troche taka meh, ale sama w sobie gra lekka i przyjemna. Napisze, ze akcja gry dzieje się przed ostatnim sezonem serialu, wiec jak nie ogarneliście serialu to uwaga są grube spoilery w grze.

 

Hellblade: senua sacrifice: fajny ten symulator chodzenia, ale pod koniec już miałem dosyć, świetna oprawa dzwiękowa i video, przy etapie z chodzeniem na słuch, nie spałem po nocach.

 

Shadow of the tomb raider: no nie wiem co tak słabo/10 najgorsza z nowej trylogii, pod koniec juz rashowałem, miałem w dupie te grobowce.

 

Doom: Drugie przejscie gierki, nadal jeden z lepszych shooterów tej generacji i nadal świetny soundtrack.

 

The walking dead mishonne: Bez bicia, lubiłem gierki od TTG i na sporo rzeczy przymykałem oko, ale tutaj juz było widać, że żle sie działo u nich w studiu, historia króciutka (3epy) o ile wybory w starszych gierkach minimalnie dawały poczucie wyboru, to tutaj nic nie ma sensu co klikamy, szkoda bo fajna historia i pomysł na frakcje z miastem na wodzie.

 

Z gierek w które grałem, a nie da sie "ukończyć"

 

Fallout 76 o ja jabie dramat, omijać chyba, że wasze dążenie do autodestrukcji jest silne i musicie nakarmić guwnem mrocznego pasażera. nic tu nie działa. w stosownym temacie jest mój wpis. szkoda klawiatury na tego kasztana.

 

 

 

Edited by Orzeszek

Share this post


Link to post
Posted (edited)

Miałem pisać o gierce wcześniej, ale jakoś tak nie miałem czasu i ochoty się zabrać.

 

Kingdom Come Deliverance (PC) jak na pierwszą grę nowo założonego studia to jest naprawdę bardzo dobrze. RPG w stylu Skyrima, bez smoków i innych cudaków. Średniowieczne Czechy po prostu kipią swojskim klimatem. Gra hula na silniku Cryengine, co widać i czuć. Mamy tu świetne tekstury i rewelacyjnie wyglądające lasy, pola, łąki (ogólnie krajobrazy). Jedynie słabiej prezentuje się oświetlenie i modele postaci. Fabularnie jest ciekawie, od początku historia interesuje i chce się śledzić losy głównego bohatera. Chylę czoła dla twórców za urozmaicone zadania główne i poboczne, nie ma praktycznie w grze dwóch takich samych zadań (z wyjątkiem "pobocznych prac" czy jak to tam się nazywało). Owszem, jesteśmy chłoptasiem na posyłki, ale misje poboczne są tak skonstruowane, że za każdym razem dzieje się coś ciekawego. Mamy już plusy, czyli: fabułę, klimat, oprawę graficzną, questy. Do minusów trzeba zanotować mega toporną walkę. Widać, że twórcy chcieli oddać jak najlepiej realizm, ale troszkę się zagalopowali i walki na dłuższą metę męczą, straszliwie męczą. Dochodziło u mnie do takich sytuacji, że większość potyczek uciekałem tyłem strzelając z łuku xD. Co najlepsze, jeżeli zaatakuje nas więcej niż dwóch przeciwników, to praktycznie nie ma szans na obronę i wygraną. Innymi słowy, system walki sprawdza się dość dobrze tylko w potyczkach 1vs1, ale i tu nie jest zbyt łatwo. Mam nadzieję, że mimo wszystko w dwójce pójdzie to bardziej w stronę zręcznościową. Poza tym mamy mało intuicyjny interfejs, wygląda może ładnie, ale za dużo tu przeskakiwania pomiędzy okienkami. Słabo wypada też muzyka, którą po kilku godzinach po prostu wyłączyłem. Na dłuższą metę nuży i jest jej zdecydowanie za mało jak na długość gry. Poza tym standardowo bugi, crashe, sztywne animacje itp. itd. Czyli bonusowy pakiecik problemów niczym w grach z serii Metro. xD 8/10

 

Sekiro Shadows Die Twice (PS4) kolejna gra od FromSoftware i kolejne sztosiwo. Nie jest to może tak wyborny poziom, jaki wg mnie prezentował sobą Bloodborne, ale gra zdecydowanie należy do topów tego studia (dla mnie w tym momencie top3: BB>DkS>Sekiro, z tym że wszystkie z notami spokojnie 9/10). Świetna mechanika walki, która ładnie odświeża formułę gier typu souls-like, a przy tym jest mega dynamiczna i widowiskowa. Zmusza do ciągłego atakowania i parowania ciosów co równa się z tym, że trzeba praktycznie non stop być w zwarciu z przeciwnikami. Do tego genialnie wyglądają animacje postaci, pod tym względem gra może spokojnie stać obok np takiego RDR2 (oczywiście kaliber produkcji inny, ale kunszt wykonania, wg mnie podobny). Poza tym mamy świetny klimat, muzykę i oprawę graficzną (zwłaszcza od strony artystycznej). Brakuje tu trochę większej głębi lore, ale spokojnie wystarcza na tyle, żeby z zaciekawieniem chłonąć klimat i historię, jakie przedstawili twórcy. Do tego mamy rewelacyjne projekty poziomów z możliwością ucieczki, skradaniem się, obchodzeniem na około itd. Również miłą odmianą w odróżnieniu od poprzednich gier studia jest to, że nie trzeba przedzierać się przez kilkadziesiąt statystyk postaci i setek sztuk różnego rodzaju ekwipunku. Innymi słowy: samo mięsko ponad wszystko.

 

Minusy? Najpoważniejsze to dla mnie backtracking, w późniejszej części gry. Dwaj bossowie, którzy są mocno niesprawiedliwi, a raczej mechanika walki z nimi. Chodzi mi tutaj o to, że tak jakby boss z Dark Soulsa czy Bloodborne, nagle wyskoczył w Sekiro. Czyli: zero możliwości obrony ani parowania, tylko uniki i klepanie w kolana... słabe to było i trochę też chamskie ze strony chłopaków z FromSoftware. Zabuża to wizerunek całości, bo skoro gra ma jakieś tam swoje zasady i mechaniki to powinna się tego wg mnie trzymać. To tak jakby np. w Doomie, w którym cały czas chodzi tylko o pokonywanie kolejnych przeciwników w killroomach, nagle dać dwa etapy ze skradaniem. WTF się wtedy tylko ciśnie na usta. Jeszcze jeden mały minusik ode mnie, ale trochę na siłę: mała liczba postaci NPC. Pierdółka, ale z chęcią bym spotkał jakichś fajnych samurajków w tym świecie. :usmiech:

 

Ogólnie: gra potrafi mocno wymęczyć, ale daje też dużo satysfakcji (czyli standardowo From dostarczył). Mnie się udało zakończyć przygodę pucharkiem :platinum:, ale nie dziwię się też wcale, że są tacy co nie dają rady. Trzeba sporo czasu poświęcić zanim nauczy się człek grać w Sekiro tak jak powinno to się robić. Cierpliwość i duże pokłady samozaparcia. Protip: jeżeli ktoś jest bardzo nerwowy to radzę omijać z daleka. 9/10

Edited by ireniqs
  • Upvote 4
  • Like 1

Share this post


Link to post

Star wars force unleashed- ehh fajnie sie pykało, ale silnik fizyki w grze to euforia znana z gta4 srednio sie sprawdzal w momentach platformowych, wrecz w(pipi)ial nieziemsko. 

 

Star wars force unleashed II - widac napracowanie, ale jak wyzej jak doszlo do elementow platformowych to (pipi)ica brała. W szczegolnosci walka z ostatnim bossem, ktora polega na skakaniu z platformy na platforme. 

 

Gierki jakoś sie nie zestarzały zbytnio, są grywalne w szczególnosci dwójka, pykłem z racji zapowiedzi nowej gierki sw, historia znośna, tylko ten vader miękka faja. 

Share this post


Link to post

Co było nie tak z elementami platformowymi? Niedawno odświeżałem sobie dwójeczkę i nie miałem żadnych problemów w ostatniej walce. 

 

Za to w jedynce trochę dostaję w ciry na drugiej albo trzeciej walce z bossem. Jakoś kiedyś było łatwiej to przejść, muszę obrać inną taktykę. :/ 

Share this post


Link to post
Posted (edited)

Te parobasy force pushem zrzucaly mnie z platform, glówny boss tez troll trzyma się krawędzi platformy, po wykonaniu komba często robił krok w bok a ja zlatywałem z platformy. Najgorzej ze walka trwa pół godziny, nie można save’ować a jak sie s(pipi)imy to zaczynamy od początku. Wkurzało mnie to, że zamiast skupić sie na walce musiałem uważać na fizyke gry, jeden szklany pojemnik rzucony pod guwnianym kątem i gg zaczynasz od zera

Edited by Orzeszek

Share this post


Link to post

Dwójka to balas straszny. Jedyneczka na zawsze w moim sercu, zayebisty główny bohater fajne story, taki trochę ubogi krewny God of War, ale te 7/10 bym dał i ciepło wspominam, natomiast dwójka... Co z tego, że graficzkę polepszyli, jak cała reszta wali takim brakiem pomysłu i na siłę robioną kontynuacją... Design leveli straszny, zwłaszcza w końcówce, gdzie kilometrami pustych korytarzy idziemy do ostatniego bossa, historyjka też jakaś taka bez polotu - ładniej, lepiej technicznie, ale bez duszy, która cechowała część pierwszą.

Share this post


Link to post

Pierwszy fu miał zayebisty port na ps2 chyba nawet bardziej mi się podobał niż normalna wersja :pawel: 

Share this post


Link to post

Days gone - dawno żadna gra tak mnie nie przykuła do konsoli. Dobra fabuła w klimatach postapo, chociaż wolno się rozkręca. Graficznie też nie mam sie do czego przyczepić, mapa nie jest monotonna i przyjemnie sie ją przemierza motorem o ile nie kończy się paliwo. Walka z hordami potrafi podnieść adrenaline i to chyba najmocniejszy punkt rozgrywki. Soundtrack moim zdaniem genialnie dopasowany do gry. Jeśli chodzi o warstwe artstyczną to nie mam sie do czego przyczepić.

 

Co do minusów to strona techniczna niestety trochę kuleje, nie wiem jak na zwykłym ps4 ale na prosiaku miałem sporadyczne spadki, głównie podczas jazdy, obstawiam, że doczytywanie mapy. Podczas walk z setkami zombie gra śmigała sztywniutko. Było też kilka bugów z dzwiekiem, powtarzajace sie dialogi itp.

 

Dla mnie 8+/10, gdyby nie technikalia to pewnie 9 bym wystawił.

  • Thanks 1
  • Downvote 2

Share this post


Link to post
3 godziny temu, Pupcio napisał:

Pierwszy fu miał zayebisty port na ps2 chyba nawet bardziej mi się podobał niż normalna wersja :pawel: 

Chcialbym go ograc bo bylo wiecej roznic niz tylko ta w grafice.

Share this post


Link to post
Posted (edited)

RDR2. Piękna gra, przywiązanie do detali nie ma sobie równych, wykreowany świat jest bardzo spójny i autentyczny ale niestety nudne to jak flaki z olejem... gameplay nie przemawia do mnie kompletnie, momentami strasznie się męczyłem formułą rozgrywki, generalnie gra często przyprawiała mnie o senność. Historia jest ok mimo kilku nieścisłości, to w zasadzie jedna z dwóch rzeczy które mnie przy grze trzymały. Gdybym miał oceniać, to na szybko bym wystawił 8-/10, naciągane, tylko i wyłącznie dzięki ogromowi pracy włożonemu w stworzenie tak pięknego świata.

Edited by Masamune
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Posted (edited)

Shadow of the Tomb Raider

Najnowsze i jak na razie ostatnie przygody Lary, to  nie jest poziom Uncharted 4. Co nie zmienia faktu, to ciągle jest dobra gra (U4 też jest dobrą grą w żadnym wypadku nie jest grą wybitną jak niektórzy uważają). Zabawa jest przednia i  jest tu wszystko, co było wcześniej. Ale twórcy niczego na nas nie wymuszają. Grobowce, artefakty czy misje poboczne, to tylko wybór. Oś fabularna to niestety klisza i kalka, jak w większości gierek można skipować te nude paplando o zagrożeniu, bogach, złowieszczej trójcy i tajemniczym plemieniu. Jonah to parówa, olbrzymi chłop a co chwilę dupę ratuje mu chuda laska, tyle razy miałem nadzieję, że zginą ale niestety. Szkoda, że developerzy nie dali  dobrego albo złego zakończenia, jak to teraz jest w modzie. Już bym się postarał o to, żeby Jonah nigdy nie wyszedł z dżungli. 

Postać Lary jest natomiast za(pipi)ista, twarda i urocza jednocześnie, emocje na twarzy idą w parze ze zgrabnym tyłeczkiem. Strzela się mało, gra jest nastawiona na eksplorację i ciche wbijanie czekanu w czaszkę czy wieszaniu na gałęzi. Wychodzi to podczas irytującej  finałowej walki, gdzie pifpaf po prostu nie zdaje egzaminu i psuje to epickość ostatniej misji 

8/10

Edited by chris85
  • Upvote 3

Share this post


Link to post

The Vanishing of Ethan Carter 

W ramach odchamienia się po Personie 5 postanowiłem zagrać w coś z naprawdę dobrą fabułą, aczkolwiek szczątkową, i klimatem. Zapowiedź WroEF w P+ przypomniała mi, że na Ethana również polowałem i miałem go na swojej liście. Jako, że był za 13pln na PSStore, grzechem było nie skorzystać. Sama gra bardzo sympatyczna. Panujący w grze Lovecraftowy klimat to niezaprzeczalny plus i nie dziwie się, że uderzono w te tony. Lovecraft jest ostatnio popularny i na pewno napędził sprzedaż. Pomijając zbędny akapit o wrażeniach, ta gra jest warta 20pln. Także jesli ktoś tylko lubi spacerniaki to warto atakować, szczególnie, że ten nie jest zbytnio rozwleczony i w jeden wieczór pęknie.

 

Jednym z powodów dla których Ethan był na moim celowniku była również niewyparzona gęba Chmielarza. Chciałem sprawdzić na ile za tą jego nonszalancją kryje się talentu. Niestety, jak by gra OK nie była, to nie usprawiedliwia tonu jego wypowiedzi. Ani Bulletstorm ani Ethan nie są niczym nadzwyczajnym, epokowym wiec kreowanie się na największą gwiazdę DevRocka w Polsce jest nieuzasadnione. Pierwszą grę dostałem w plusie, druga kupiłem za 13pln. Nie czuję abym kogokolwiek wykolegował, jak się czasem można poczuć po zagraniu prawdziwej "Perełki z Plusa".

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
23 godziny temu, szczudel napisał:

The Vanishing of Ethan Carter 

W ramach odchamienia się po Personie 5 postanowiłem zagrać w coś z naprawdę dobrą fabułą, aczkolwiek szczątkową, i klimatem. Zapowiedź WroEF w P+ przypomniała mi, że na Ethana również polowałem i miałem go na swojej liście. Jako, że był za 13pln na PSStore, grzechem było nie skorzystać. Sama gra bardzo sympatyczna. Panujący w grze Lovecraftowy klimat to niezaprzeczalny plus i nie dziwie się, że uderzono w te tony. Lovecraft jest ostatnio popularny i na pewno napędził sprzedaż. Pomijając zbędny akapit o wrażeniach, ta gra jest warta 20pln. Także jesli ktoś tylko lubi spacerniaki to warto atakować, szczególnie, że ten nie jest zbytnio rozwleczony i w jeden wieczór pęknie.

 

Jednym z powodów dla których Ethan był na moim celowniku była również niewyparzona gęba Chmielarza. Chciałem sprawdzić na ile za tą jego nonszalancją kryje się talentu. Niestety, jak by gra OK nie była, to nie usprawiedliwia tonu jego wypowiedzi. Ani Bulletstorm ani Ethan nie są niczym nadzwyczajnym, epokowym wiec kreowanie się na największą gwiazdę DevRocka w Polsce jest nieuzasadnione. Pierwszą grę dostałem w plusie, druga kupiłem za 13pln. Nie czuję abym kogokolwiek wykolegował, jak się czasem można poczuć po zagraniu prawdziwej "Perełki z Plusa".

 

No Chmielarz trochę gwiazdorzy na fejkbuku i  w wywiadach, ale coś tam osiągnął na polskim devie. Coś jak sapek ze swoim geraltem :sapek: 

 

 

Splinter Cell HD

 

Po skończeniu killzone 2, przyszedł czas na wielki powrót do Pana Fishera. W to dalej da się grać, i dalej ta gra sprawia fun. Zabawa fizyką postaci i otoczenia dalej powoduje u mnie banana na twarzy w niektórych sytuacjach. Niestety wersja HD ma tragiczną optymalizację i grą która powinna na PS3 trzymać betonowe 60fps, krztusi się jak za czasów ps2. Próbowałem odpalić po tym Pandora Tommorow i jest chyba jeszcze gorzej....

Chaos theory sobie daruje, znam tą grę na pamięć :cool:

Share this post


Link to post
8 godzin temu, oFi napisał:

 

No Chmielarz trochę gwiazdorzy na fejkbuku i  w wywiadach, ale coś tam osiągnął na polskim devie. Coś jak sapek ze swoim geraltem :sapek: 

Bardzo dobrze to ująłeś. A po jego nastawieniu można by się spodziewać, że to Poleo Kojima, od dekady reformujacy gaming.

Share this post


Link to post

Chmielarz xD Jak można brać na poważnie typa, który w podsumowaniu roku 2017 (w Przegranych) stwierdził że w tym roku nic ciekawego nie wyszło i jarał się jakimś tasiemcowym goownem od ubisoftu czy tam ea (dla przypomnienia, w 2017 wyszły jedne najlepsze gier generacji między innymi Automata, Persona, Horizon, Prey, Resident 7 iid).

Share this post


Link to post

Był zajęty wbijaniem kolejnego tysiąca godzin w destiny więc nie zauważył, że wyszły jakieś dobre gry. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post

Może te gry go niczym szczególnym nie porwały? Sam z tej listy którą wymienił smoo wyrzuciłbym spokojnie dwa tytuły, a może i więcej.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post

Chmielarz? To już jednoplatformowce z forum PSX Extreme bywają bardziej rozgarnięte w temacie gier wideo. Podobna przypadłość z resztą z redaktorami pewnej gazety o grach, czy dwóch.

Nowa strona, więc prawda :cool::lapka:

Share this post


Link to post

Shenmue 1&2 rzekomo remaster.

Za kazdym razem gdy wyciulam troche czasu na przejscie czegos takiego na nowo zdaje sobie sprawe,ze takie gry zdefiniowaly mnie jako gracza. Wspanialy, wspolgrajacy ze soba miks roznych mechanik uzupelniony banalna ale wciagajaca historia. Jako gacz starszej daty uposledzone jak na dzisiejsze czasy sterowanie w ogole mi nie przeszkadzalo, da sie nad tym doskonale zapanowac majac odrobine cierpliwosci. Jestem zakochany i zdecydowanie czekam na trojke. 

  • Like 1

Share this post


Link to post

 

5 godzin temu, raven_raven napisał:

Chmielarz? To już jednoplatformowce z forum PSX Extreme bywają bardziej rozgarnięte w temacie gier wideo. Podobna przypadłość z resztą z redaktorami pewnej gazety o grach, czy dwóch.

Nowa strona, więc prawda :cool::lapka:

 

 

Z tego co tu o nim piszecie (nie śledzę jego wywodów w social mediach, ale na papierze zawsze dobrze mi się go czytało) to mógłby sobie podać rękę z Zooltarem. 

 

Jak dla mnie samo posiadanie odmiennego niż "norma" zdania na temat branży zawsze jest ciekawsze, niż płynięcie z prądem (choć na dłuższą metę irytujące jest zrobienie z tego swojego stylu, tak jak wspomniany wyżej felietonista). No ale na FPE, pozornie pełnym freethinkerów, zawsze poruszenie, jak się ktoś wybije z niepoprawnym zdaniem o "mesjaszach". 

Share this post


Link to post

DOOM (2016) - gra numer sześć w tym roku pękła. Prócz po prostu przejścia znalazłem też wszystkie baterie argentu i pretorskie żetony czy jak się to zwie, znalazłem wszystkie drony i wyzwania run. Steam pokazuje łącznie 22h. Świetny, szybki, diablo satysfakcjonujący shooter. Dodać do tego klikanie myszkiem i grę w 144fps. Wszystko tu zagrało, może prócz tych wszystkich systemów ulepszeń. Jak to zwykle bywa w tego typu grach, druga część mnie bawi dużo bardziej niż pierwsza, gdzie nic się nie umie. Do tego momentu było po prostu bardzo dobrze, od tego "sweet spot" zaczęła się jazda bez trzymanki. Jedyny problem może być taki, że gra jest bardzo intensywna i raczej nadaje się na sesje po max 2-3h, przynajmniej w moim wypadku. Polecam serdecznie.

  • Upvote 3
  • Like 3

Share this post


Link to post
Posted (edited)

Detroit Become Human (PS4) - zdecydowanie najlepsza gra w portfolio Quantic Dreams i Davida Cage'a. Gameplay zasadniczo pozostał taki sam jak w poprzednich grach studia, czyli festiwal qte, ale mam wrażenie, że jest to zrobione z dużo lepszym wyczuciem. Ewentualnie istnieje możliwość, że po prostu do tego przywykłem i przez to grało mi się przyjemniej. xD Gra ma prześliczną oprawę graficzną, zwłaszcza jeśli chodzi o wykonanie modeli postaci. Bardzo dobra, nastrojowa jest też muzyka, aczkolwiek nie ma chyba kawałka, który zapadłby tak w pamięć jak to miało miejsce w Heavy Rainie. Najbardziej w grze siadł mi klimat. Obecne realia połączone z cyberpunkiem, bardzo zgrabnie z tego twórcy wybrnęli. Może zabrakło w tym odrobiny szaleństwa, ale dzięki temu historię odbiera się w taki sposób jakby faktycznie mogła się wydarzyć w niedalekiej przyszłości. Fabularnie jest również najlepiej jak do tej pory, są ułomności, są lekkie dziury w scenariuszu, ale zdecydowanie gra jako całość broni się bardzo dobrze. Po świecie gry poruszamy się/śledzimy losy trzech postaci. Nie powiem, zdążyłem polubić każdą z nich (na swój sposób). Napotkane postacie też są niczego sobie, aczkolwiek nie ma żadnych zaskoczeń, bardziej powielanie utartych schematów i kanonów. Podoba mi się za to jak wiele ścieżek wyborów jest w całej grze. Można naprawdę w przeróżny sposób zakończyć wiele mniej lub bardziej kluczowych scen. Chylę czoła dla twórców, bo podejrzewam, że wymagało to o wiele więcej pracy niż kiedykolwiek wcześniej. Netflix ze swoim projektem Black Mirrora to przy tej grze pyłek (nie ujmując nikomu), ale to też inne medium, więc siłą rzeczy tak to powinno wyglądać. W sumie jedyne co w całej grze Detroit BH mi się nie spodobało to ogólna infantylność w scenariuszu i przedstawionym świecie. Wszystko to mógł wymyślić byle kto, bez szczególnego wysilania się, jedynie wystarczyło śledzić obecne trendy i wydarzenia na świecie. Niby takie pewnie było założenie, no ale odrobinę większej "rozkminy" grze by się przydało. Wtedy byłoby super. Za całą resztę nalężą się Quantic Dreams kudosy. Kawał dobrej gierki, kawał dobrego interaktywnego przedstawienia. Polecam. 9/10

Edited by ireniqs
  • Upvote 6

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.