Skocz do zawartości

Engarde

Użytkownicy
  • Postów

    84
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Engarde

  1. Engarde

    Final Fantasy X

    Niech ktoś założy osobny temat o Finalach i zrobi ankiete. Zobaczymy która część jest najlepsza! ...dobra, i tak każdy wie, że FFVIII.
  2. Engarde

    Seria Kingdom Hearts

    Trochę późno, ale to nic - Vanitas's Remnant znajdziesz w Keyblade Graveyard, w lokacji Badlands, po pokonaniu finalnego bossa. Dobry trening przed prawdziwym wyzwaniem, które to odblokowuje się po jego rozwaleniu.
  3. Engarde

    DmC Devil May Cry

    Jak miło po dwóch tygodniach bez internetu zajrzeć w końcu na forum i ujrzeć taki piękny temat. Naprawdę się wzruszyłem. Sam trailer niesamowicie mnie podjarał, bodajże od czasu Dante's Awakening nie miałem takiej chcicy na tą serię (ba, po czwórce w ogóle przeszła mi na nią ochota). Image nowego Dantego akurat mi pasi, wprawdzie dalej takie z niego małe metro, ale i tak prezentuje się znacznie lepiej do wersji z DMC3 - tym razem zdrowo poobijany, ewidentnie skopany przez życie, już nie taki wypucowany, a zamiast obżerać się pizzą, teraz pali fajki...bardzo wporzo. Niesamowicie mnie ciekawi jak finalnie wypadnie Devil May Cry po "zachodniemu", i nawet pomimo tego, że developer nie budzi we mnie jakiegoś większego zaufania, to jednak cholernie wierzę w ten projekt. Oby przyniósł w końcu serii odświeżenie, którego brakowało jej od lat.
  4. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Terra ma irytujący głos, ale to od słuchania Aquy przez cały czas więdły mi uszy. Zero zaangażowania ze strony voice-aktorki, amatorszczyzna na niesamowicie wysokim poziomie. W ogóle szkoda, że nie dali możliwości ustawienia japońskiego dubbingu, bo ten wypadł nad wyraz udanie. Btw, nie wiem co Was tak garnie do zaczynania przygody z KH od Birth by Sleep. Moim zdaniem lepiej jednak zacząć od podstaw, BbS przecież Wam nie ucieknie ;]
  5. Engarde

    Dissidia 012

    No, jakoś dałem radę. 2 ciosy powtarzane na zmianę, od czasu do czasu jakiś unik/bieg po ścianie i jedna walka pękała zaraz za drugą. Przez całą grę były może ze trzy momenty kiedy trochę musiałem pokombinować, ale ogólnie tak jak piszę - głupawa, mało wymagająca sieczka. Zapewne w trybie multi wygląda to zgoła odmiennie, ale do takowego niestety nie miałem dostępu.
  6. Engarde

    Dissidia 012

    W sumie bez szału ta cała Dissidia. Trochę się pograło w jedynkę, ale szczerze, to nie wiem czy coś będzie w stanie mnie przyciągnąć do sequela. Dobra, lekko przygłupawa bijatyka, no ale ile można bezmyślnie siekać. Ciekawe czy wrzucą postacie z KH.
  7. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Czyli standard. Pamiętam jak odblokowałem bonusowy filmik w KH I, aż nie mogłem uwierzyć, że naprawdę tak to będzie wyglądać. Podobnie w KHII. A pisałem - nie grać na normalu ;] Ta gra z racji swojej łatwości na niższych poziomach trudności naprawdę sporo traci. Finał to jest dopiero w - jak sama nazwa wskazuje - Final Episode. Polecam zagrać jeszcze pozostałymi postaciami, być może Twoje spojrzenie na fabułę BbS trochę się zmieni po poznaniu reszty tej historii. Co do wstawek FMV, to pewnie i można było wrzucić ich do tej gry więcej, tylko...po co, skoro już zwykłe filmiki na silniku gry robią mega-wrażenie, a dodatkowo jest ich tyle, że zmieściłyby się w pięciu innych kieszonsolkowych erpegach? Mi tam kamera nie sprawiała najmniejszych kłopotów, zazwyczaj wystarczyło po prostu zalockować się na przeciwniku i już widok sam elegancko się korygował, na całą walkę (nie licząc kilku wyjątkowo dynamicznych starć). Walki natomiast są bardzo żywiołowe i efekciarskie, ze świecą szukać takich w podobnych tytułach, a ta planszowa mini-gierka, to nic innego jak zwyczajny bonus pełniący rolę "odstresowywacza" między ciągłym łupaniem - żaden mus, czy już w ogóle "najważniejsza część gry" (kto Ci takich głupot naopowiadał?). Ogólnie - troszkę takie czepianie się na siłę.
  8. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Praktycznie przeszedłem, został mi jeszcze kawałek Final Episode, za który to jakoś na razie nie mogę się zabrać, poza tym nie widziałem tego secret movie. Zresztą pamiętaj, że nie spoilerujesz tylko mi, ale każdemu kto odwiedza ten temat.
  9. Engarde

    Seria Kingdom Hearts

    Po 10 h przeznaczyłem na każdą z postaci, czyli w sumie cała gra (nie licząc Final Episode) zajęła mi gdzieś tak około 30 godzin - ale grałem na criticalu i prawie połowę z tego zmarnowałem na walki z niektórymi bossami; gdyby nie to (a więc gdybym grał na normal), to zmieściłbym się spokojnie w tych 20 godzinach. Nadmienię jeszcze, że zdążyłem obskoczyć wszystkie mini-gierki w Disney-Town, odkryć większość skrzynek w światach i pokombinować z łączeniem skilli. W Command Board rzeczywiście pobawiłem się tylko chwilę, za to Mirage Arena traktuję jako bonus (który notabene może przedłużyć rozgrywkę nawet dwa razy, ale jednak nie ma zbyt wiele wspólnego z czasem potrzebnym do ukończenia gry).
  10. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Pikol, byłbym Ci zaje'biście wdzięczny gdybyś nie spoilerował. Dzięki z góry.
  11. Engarde

    Seria Kingdom Hearts

    normal - 15-20 h proud/critical - ok 30 h (w sumie zależy od skilla) do żywotności można jeszcze doliczyć bonusy i tryb multi
  12. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Nie rozumiem tej podjary wysokim poziomem trudności. Na jakim stopniu gracie, bo czuję się zagubiony? Sam pykając na critical (utrzymując przy tym przez cały czas dosyć niski lv.) naprawdę trudne momenty mógłbym wyliczyć na palcach jednej ręki. W zasadzie poza ostatnimi bossami gierka jest bajecznie prosta; zwykłe poczwary przy dobrym ustawieniu Decków zdychają raz-dwa, sub-bossowie niewiele później (z drobnymi wyjątkami). Jaki Ninja Gaiden, Panowie :biggrin: . Kingdom jak Kingdom. Sama gra, nie licząc trzech drobnych rysek, to najwyższej próby brylant dla PSP. Niesamowite wrażenie robi zwłaszcza oprawa wizualna. BbS tylko nieznacznie ustępuje w tej materii swoim starszym siostrom z Ps2 - a to już nie lada wyczyn. Długo można rozpływać się nad dopracowanym wyglądem postaci, otoczenia oraz samą orgią destrukcji jaka rozgrywa się na niemalże każdym kroku (spora ilość przeciwników naraz oraz walące po oczach efekty). Gromkie brawa należą się S-E zwłaszcza za ilość, a także jakość filmików - więc jednak można zrobić na PSP erpega nie ociekającego od statycznych artów postaci i suchych ramek z tekstami. Dalej - strona dźwiękowa. Tutaj właśnie pojawia się pierwsza ryska, bo o ile do świetnej, bardzo różnicowanej muzyki doczepić się trudno, tak już do mocno średniawego voice-actingu niekoniecznie. Słabiutko wypadł Jason Dohring (to ten chłoptyś z Veroniki Mars), użyczający swoich strun głosowych pod Terrę, niewiele lepiej Willa Holland w roli Aquy oraz Leonard Nimoy jako Xehanort - zwłaszcza szkoda potencjału tej drugiej, bo o ile głosowo brzmi nawet lepiej niż japoński oryginał, tak w ogóle nie czuć w jej grze żadnych emocji czy choćby jakiegokolwiek zwyczajnego zaangażowania. Pochwalić za to mogę wypucowanego Jessiego, który jak zawsze świetnie się spisał jako Roxa...tfu, Ventus oraz całą gamę Disnejowych dziwolągów. Ogólnie jednak dobór aktorów nieco nietrafiony. Samo mięcho, czyli grywalność, to to stare dobre KH. Mnóstwo młócenia, oglądania świetnie wyreżyserowanych filmików, okazjonalnie uczestniczenia w odstresowujących mini-gierkach. System walki wzbogacony o takie rarytasy jak D-Links ("pożyczanie" skillów od innych postaci), Finishing Commands (swoiste fatality) czy Bonus Stats do różnorakich umiejętności - naprawdę cieszy. Bryluje zwłaszcza opcja Command Deck, dzięki której mamy wprost ogromne możliwości co do kustomizacji zdolności naszej postaci. Widać tutaj trochę zapożyczeń z DeeSowego 358/2 Days, trochę z karcianki Chain of Memories, ale generalnie wszystko razem świetnie się komponuje dając przy tym całkiem rozbudowany system - bez dwóch zdań najlepszy z całej serii. Same starcia z przeciwnikami jak zawsze sprawiają masę radochy: jest dynamicznie, efekciarsko i co najważniejsze - bez uczucia znużenia. Różnorodne typy przeciwników, wymieszane często w najróżniejszych grupach pozwalają na odrobinę kombinowania i układania na nich prostych taktyk. Podobnie bossowie, przede wszystkim ci dosyć szybko uświadomią graczowi, że idiotyczny mashing na niewiele tym razem się zda. Mimo większego rozbudowania i bardziej taktycznego podejścia większość walk da się jednak przejść bez większych problemów. To jest właśnie druga rysa tego diamentu - stopień trudności. Osobiście nie podzielam opinii co poniektórych, że gra jest trudna - w mojej opinii jest bardzo prosta (co żadną nowością nie jest), zazwyczaj wystarczy chwila zastanowienia, odpowiedni dobór zdolności do Decku i niemalże każde starcie - czy to całą grupką Unversedów czy z upierdliwym bossem, można ukończyć bez szwanku, nawet na wyższych poziomach trudności. Żeby jednak zakończyć pozytywnie nadmienię jeszcze, że dostępne mini-gierki są prześwietne (planszówka!) i windują grywalność jeszcze wyżej. Fabuła jest typowo Kingdomowska, z tym że w odróżnieniu do takiego KHII, powinna tym razem zadowolić zarówno fanów Disnejowych produkcji jak i zwolenników typowo "Finalowych" opowieści. Elementy obu składowych zostały dobrze wyważone i trudno już narzekać, że za dużo tutaj rozmachu Final Fantasy, a za mało klimatu bajek dziadka Walta (bądź na odwrót). Jest więc sporo buszowania po najróżniejszych bajkowych światach, ale nie brakuje również ciekawych zwrotów akcji i epickiego rozmachu serii FF. Trudno przy tym ukryć, że zdecydowanie największą frajdę z odkrywania kolejnych kart historii będą mieć gracze już zaznajomieni z serią - mnóstwo jest tutaj wszelakich smaczków, odniesień i nawiązań do poprzednich odsłon. Część fabuły może się nawet wydać niezrozumiała dla nowicjusza dopiero rozpoczynającego swoją przygodę z KH, radziłbym mieć to na uwadze. Kończąc tą pseudo-recenzję ponarzekam jeszcze na czas gry - ten jest ciut zbyt krótki, nawet biorąc pod uwagę ilość występujących tu bohaterów (sztuk 3). Jasne, chwali się to, że każda postać ma niejako osobną historię, własny styl walki, przeciwników do obicia, a nawet niektóre lokacje - co z tego, skoro każdą można (na domyślnym poziomie trudności) przejść raptem w 6 godzin? Światy są bardzo krótkie, zazwyczaj opierają się na dotarciu z punktu a do punktu b i rozwaleniu bossa, a dodatkowo nie oferują zbyt wielu atrakcji po ponownym ich odwiedzeniu. Pewnie trochę przesadzam, bo te 20 godzin, to nie jest taki zły wynik, no ale osobiście spodziewałem się więcej, tym bardziej po zapewnianiach pewnych osób o 2-3 krotnie dłuższej rozgrywce. Pozostaje pewien niedosyt. Co by jednak nie pisać, czego by się nie doczepić to i tak nic nie zmieni faktu, że ten tytuł jest wielki. Piękna, bardzo klimatyczna, rozbudowana, niesamowicie grywalna przygoda. Przygoda, w którą zwyczajnie nie wypada nie zagrać. Plusy: oprawa wizualna, muzyka, klimat, historia, mega-miodna sieczka, mini-gierki Minusy: voice-acting, stopień trudności, czas gry 9/10
  13. Engarde

    Anime godne polecania

    FLCL obejrzałem kiedyś jeden odcinek i nawet mi się spodobało, ale później jakoś dziwnie o tym zapomniałem. Trzeba nadrobić. Excel Saga za to obiło mi się o uszy, a te Katanagacośtam wygląda nawet ciekawie. Wszystkie trzy na pewno sprawdzę. Dzięki za propozycje. Aha, jak ktoś interesuje się w miarę piłką nożną, ale chce mu się wymiotować od samego brzmienia imienia "Czubasa", to niechaj koniecznie sprawdzi świeżutkie jeszcze Giant Killing. Najlepsze "kopane" anime ever.
  14. Engarde

    Seria Kingdom Hearts

    Tak jak pisze Pikol, w zasadzie jedynie "szefowie" mogą sprawić trudność. Jako-taką. Osobiście grając na criticalu (od razu, bez wcześniejszego marnowania czasu na normal i proud) dłużej zaciąłem się tylko na final bossach, ale to raczej przez niski level swoich postaci (23-27). Zwykli przeciwnicy natomiast padają jak muchy, o ile masz w miarę sensownie zbudowany Command Deck (czary sleep i gravira w połączeniu z dobrymi atakami fizycznymi miażdżą wszystko na swojej drodze). Ogólnie gierka nazbyt łatwa (nie grać na normal!), no ale KH nigdy nas pod względem poziomu trudności nie rozpieszczało. Podobno bonusowi bossowie są w cholerę trudni, ale o tym dam znać dopiero kiedy już przejdę Final Episode.
  15. Engarde

    Seria Kingdom Hearts

    7. Nowy stopień trudności - Critical, który - przynajmniej w mojej opinii - niespecjalnie różni się od typowego Prouda.
  16. Engarde

    Anime godne polecania

    Code G-ass oczywiście widziałem i całkiem mi się spodobało, za to już taki Baccano niespecjalnie mi podszedł. Czekam na kolejne propozycje. Aha, jestem już w połowie Phantoma i mogę spokojnie powiedzieć, że ten animiec jest PRZE-KO-ZA-CKI. Od czasu oglądania Claymore nie miałem takiej chcicy na kolejny odcinek. Seria, którą na serio można polecić nawet ludziom nie mającym na co dzień styczności z anime.
  17. Engarde

    Anime godne polecania

    Black Lagoon>Gungrave, a pośrodku będzie chyba Phantom, którego to niedawno zacząłem oglądać. To pierwsze niesamowicie gniecie kulki za sprawą dopasionej oprawy i widowiskowych strzelanin, za to Gungrave rządzi klimatem oraz postaciami (chociaż pod koniec wszystko się wali). Phantom natomiast przywodzi na myśl swego rodzaju połączenie Bourne'a z Hitmanem i naprawdę jak na chińską bajkę prezentuje bardzo wysoki poziom powagi i scenariusza. Polećcie jakieś anime z "p*ierdolnięciem". Cichego kozaka wyróżniającego się z tłumu jakimiś unikatowymi cechami. Coś jak Gurren Lagann albo Durarara!!
  18. Engarde

    Kingdom Hearts: Birth by Sleep

    Je*bani złodzieje sieciowi już grają....w tym i ja. No, ale skoro S-E ma tupet wydawać u nas gry z takim opóźnieniem, to w takim wypadku czuję się nawet usprawiedliwiony (co nie znaczy jednak, że nie czuję się w obowiązku zakupu oryginała). Ciężko napisać cokolwiek sensownego po zaledwie godzinie grania, tym bardziej, że większość z tego zajęło mi oglądanie filmików. Natomiast jednego można być pewnym już po trzech pierwszych minutach od odpalenia nowego Kingdoma - magiczny klimat serii pozostał zachowany. Dodatkowo fabuła zapowiada się nader interesująco (sporo smaczków dla fanów), system walki wydaje się znacznie bardziej rozbudowany niż dotychczas, a graficznie jest to bez dwóch zdań jedna z najładniejszych gier na psp. Tyle na razie, szersze info później. To jest, o ile w ogóle dam radę oderwać się od tego kozaka.
  19. Engarde

    Mafia 2

    Tracić to w sumie nic nie tracę, bo na pewno sobie tej gry nie odpuszczę. Z tego co się tutaj dowiaduję nie jest to jednak tytuł warty wydania nań tych dwóch stów, dlatego poczekam najpierw aż stanieje. Bez większego ciśnienia.
  20. Engarde

    Mafia 2

    Huh, niezła jazda z tą Mafią. Pomyśleć, że na dniach miałem zamiar ją kupić, jednak po tym co tu przeczytałem powiem co najwyżej tyle - ni ch'uja DLC to zuo.
  21. Engarde

    Najbardziej oczekiwane gry

    Właśnie się dowiedziałem, że muzę do nowego Bonda tworzy mój ulubiony growy kompozytor, tak więc dodaję JB: Blood Stone do swojej listy oczekujących. Chociaż w sumie na samą grę jestem średnio napalony.
  22. Engarde

    Final Fantasy X

    Powszechnie wiadomym jest, że nie zawsze każdemu można dogodzić ;] jednym bardziej spodoba się kolorowa, hollywoodzka wręcz historia FFX, w której jeden zwrot akcji goni drugi (nawet jeżeli połowa z nich jest absurdalna i bezsensowna), innym natomiast fabuła Persony 3, która rozkręca się przez połowę gry z deczka przy tym smęcąc i przynudzając, ale za to jest w miarę poważna i klei się w spójną całość.
  23. Engarde

    Final Fantasy X

    Jestem prawie pewny, że całą masę podobnych głupot dałoby się wychwycić w co drugim japońskim erpegu. Jakkolwiek jednak głupawa i miejscami nielogiczna byłaby fabuła FFX, tak epickości i "wciągalności" nie sposób jej odmówić.
  24. Engarde

    Nowe serie anime

    Ale ja nie mam pedałka w avku, tylko zaj'ebistego ćpuna tak więc możesz mi opierdolić kiełbachę. Durarę mogą kontynuować w formie OVA'ek.
  25. Kick-ass jako ekranizacja niespecjalnie przypadł mi do gustu, może teraz będzie inaczej. Na kino jednak szkoda mi kasy z Makdonalda, toteż jak nie zapomnę o tym filmie, to chociaż ukradnę z internetu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...