Uncharted: Golden Abyss
To było moje drugie podejście, pierwsze było już jakiś czas temu, ale nie skończyłem, bo pozbyłem się konsoli. Anyway...
Golden Abyss to pełnoprawna odsłona serii, ale jej jakość nie jest, niestety tak wysoka jak gier na stacjonarkę. Wcale nie wynika to z aspektów technicznych gry. Przeciwnie, tytuł prezentuje się fenomenalnie. Grafika jest przepiękna, muzyka bardzo dobra. Wykorzystanie "bajerów" Vity nie męczy (poza przechodzeniem przez wąskie kładki/deski, wkurzało mnie niesamowicie te balansowanie). To co zawodzi to rozmach. A raczej jego brak. Uncharted 2 i 3 to ostra jazda. Ciągle coś nowego, ciągle akcja, zmieniające się lokacje. Nawet w jedynce jest jakaś różnorodność. Tutaj tego nie ma. Dżungla, dżungla, dżungla. Na początku spoko, piękne widoki, soczyste kolory. Ale po kilku godzinach miałem już dość i dopiero w końcówce nastąpiła tak wyczekiwana przeze mnie zmiana. Szkoda wielka.
Czytałem narzekania na postacie, ale tutaj byłbym raczej umiarkowany. Seria skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi nie stoi i tutaj też tego nie ma. Ogólnie poziom serii i ani zawodu ani zachwytu nie odnotowałem.
Gameplayowo standard, chociaż strzelania chyba jeszcze więcej niż w poprzednich częściach, a trupy idą w setki. Niezbyt to fajne, bo strzelanie w Uncharted ciekawe nie było nigdy. Zagadek jest dosłownie kilka, wymagają smyrania palcem po ekraniku, a gra w zasadzie rozwiązuje je sama. Minus.
Gra jest na pewno warta zagrania, widoki są super, wspinanie fajne, klimat przygody jest. Ale nie jest to w żadnym wypadku must have nawet dla fanów serii. A już na pewno nie jest to powód do zakupu Vity. Można spokojnie przejść sobie jeszcze raz którąś część na PS3 albo poczekać na remastera na PS4, a GA olać bez poczucia, że się coś straciło. To dobra gra, ale okrutnie wtórna i nie wnosi absolutnie nic do serii. Moja ocena to 7,5. Jak ktoś jest fanem Uncharted niech odejmie 1 punkt a jak dla kogoś to pierwsze spotkanie z Natem i ekipą może dodać punkt. A nawet półtorej