Jeśli chodzi o GameBoy Extreme, pisałem o tym redakcji za pośrednictwem Messangera, ale uznałem, że tutaj też muszę wtrącić swoje trzy grosze. Chodzi mianowicie o recenzję Adventure Island z 55. strony, której autorem jest Aki. Jako fan tej serii (pewnie jeden z dziesięciu w całej Polsce xD) muszę stwierdzić, że w tekście tym znajduje się wiele błędów i zmyślonych rzeczy. Po prostu czytając go, mam wrażenie, że autor recenzji nie grał w tę grę. I żeby nie być gołosłownym, podam przykłady. Aki napisał, że w tej grze nie goni nas czas. Tyle że nawet na tych zamieszczonych na stronie zrzutach ekranu widać, że na dole mamy pasek, z którego ubywa nam kresek, i musimy zbierać owocki itp., żeby go utrzymywać. To jest stały element tej serii, który się nie zmienił. Autor pisze też o nowych bossach, ale w porcie na GB są dokładnie tacy sami bossowie jak w wersji na NES-a. Pisze również coś o eksploracji świątyń, ale takich poziomów nie ma w tej grze - świątynie znajdują się w jedynce na konsolę NES. To samo z cutscenkami, których w tej grze też nie ma (nie licząc menu i zakończenia), a które autor pochwalił. O tym, czy jest to mix jedynki i dwójki z NES-a, nie będę się wypowiadać, gdyż częściowo można się z tym zgodzić, zależy, kto ma jakie odczucia. Nie ma tam mapki, więc pod tym względem jakieś analogiczne cechy zachodzą. Jak wspomniałem, pisałem już w tej sprawie na Messangerze i mam nadzieję, że na przyszłość jednak takie babole będą wyłapywane, bo to jednak nie jest niewinna literówka. Ktoś, kto nie grał w Adventure Island, tego nie wyłapie, a sama seria nie jest jakąś potężną franczyzą jak choćby Mario, jednak mimo wszystko warto przysiąść i naprawdę zagrać w ten tytuł.