Gram PS3 80 GB. Po ponad 4h, nic się nie grzało, a konsola chodziła cichutko.
Sama gra to cud, miód, chyba że ktoś nastawiał się na akcję, lub sandboxa. Miasto jest ogromne i możemy jechać gdzie chcemy, ale działa to tak jak w Mafii 2. Zawsze mamy jakieś zadanie do wykonania. Ta jest sprowadzona do minimum i bardzo mi się to podoba. Pierwszy wydział, w którym jesteśmy zwykłym krawężnikiem jest króciutki, ale fajnie pokazuje realia LAPD. W tej części jest także strasznie dużo filmików,których nie można skipować, na czym cierpi gameplay. Po zostaniu detektywem, gra się rozkręca. Dochodzą także misje poboczne, które działają na zasadzie, że dostajemy przez radio informacje o przestępstwach (rodzaj, miejsce), które są głownie nastawione na pościgi i strzelaniny. Miły przerywnik miedzy kolejnymi przesłuchaniami.
Same przesłuchania, są klimatyczne i w dużej mierze nieliniowe. Tylko określone rozmowy musimy poprowadzić dobrze, bo inaczej zostaniemy cofnięci do checkpointa. W pozostałych jeśli skrewimy, to tracimy dostęp do wskazówek, lub dowodów. Nie wiem na razie jak wpływa to na trudność dochodzenia. Trzeba także dosyć dobrze znać angielski, bo w grze dosyć dużo jest trudnego nazewnictwa i ówczesnego slangu, np "Kike" - Żyd.
Graficznie jest dobrze. Bardzo ładne modele postaci, otoczenie (dzielnice bogatych z palmami, biedoty, magazyny) jest świetne, samochody poprawnie. Najbardziej irytuje mnie ich model jazdy, bardzo "kartonowy " i model zniszczeń. Mogli przeszczepić tu rozwiązania z GTA IV. Także interakcja z otoczeniem jest słaba. Nie można niszczyć siatek, płotków. Za to mimika powala. Klimat lat '40 także. Muzyka jest dobra i jak na razie za wiele jej nie słyszałem. Idzie jako zmieniać kawałki podczas jazdy ?
Reasumując pod tych 4h jestem zachwycony. Muszę jeszcze pojechać i obadać Hollywoodland:) Oprócz ww. wad, większych bugów na razie nie znalazłem.
Mam teraz poważny dylemat. W co grać najpierw w L.A. Noire czy Wiedźmina 2 ?