Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ludwes

Senior Member
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Ludwes

  1. Opublikowano

    2 godziny temu, Pupcio napisał(a):

    Dobra, ja po 5 godzinach i dotarciu do tej elfiej krainy jednak odpuszczam bo nie jestem męczennikiem żeby grać w taką długą gre przy której źle sie bawie, ale jako wieloletni fan serii pozwole sobie na lekki rant, bo tak po prawdzie to mnie wkurwia ta gra lekko. Z pozytywów jedynie powiem że fundamenty gameplayu dla mnie dalej są dobre, walka jest satysfakcjonująca, eksploracja wciąga i jedynie znowu to ciągłe przeciskanie sie przez ściany mnie irytowało no, ale gra dalej wyszła na ps4 to niech im będzie, grafika też dalej piękna. No i to dla mnie na tyle z pozytywów.

    Dużo ludzi już jojczyło przy jedynce że to nie gow bo zmiana wszystko zmienili, ale jak już wspominałem setki razy na tym forum ta zmiana była konieczna żeby ta seria mogła dalej istnieć po tylu grach w jednej slasherowej formie, mniejsza kameralna opowieść no mi to siadło, mimo że do wielu rzeczy sie doczepiłem swego czasu. Ale sequel? yao

    Punktem zapalnym gdzie powiedziałem "dobra, c0rwa starczy" był Thyr i Atreus który w ciągu 30min powtórzyli ten sam żart w strone gracza że Kratos lubi zbaczać z trasy w poszukiwaniu skarbów. Ten rudy cwel to już wgl jest materiał na cały post wyzywania. W jedynce mnie irytował, ale w dwójce uważam że jest zwyczajnie słabo zagrany no i ta jego niezamykająca sie morda o tym jak mamy grać no myślałem że z siebie wyjde. Reszta obsady to też mi ręce opadały i po tych kilku godzinach jakiś potencjał zobaczyłem tylko w Odynie i Thorze no ale nie wiem jak z nimi dalej ja dostałem gadającą wiewiórke, wkurzające krasnale i dwóch wcześniej wspomnianych cweli. A, jest jeszcze mruczący Kratos, ale to akurat zaleta bo jak sie odzywa to stwierdziłem że wyszło by mu na lepiej gdyby wrócił do darcia mordy o wszystko i mordowania co popadnie bo nie jest to zbyt interesujący bohater. Imo ta gra nie ma nic, ale już tak totalnie nic wspólnego z god of warem. Baśniowy, wręcz disneyowski klimat, z żartami rzucanymi co minute, bohaterami kłapiącymi ozorami o dupie maryny w słabo napisanych dialogach, brutalność ograniczona do absolutnego minimum, epickość wyjebana do śmietnika ( Walka z Thorem to jakieś popłuczny przy tej z baldurem. Dwa tatuśki gadają sobie o dzieciakach w trakcie walki, niech mnie chuy) i w natłoku tych rzeczy nawet ta sekcja gdzie sterujemy Atreusem mnie jakoś nie bolała bo ta gra ma poważniejsze problemy.

    To jest chyba moment gdzie sie żegnam z serią jeśli chodzi o nowe gry i zwyczajnie będę grał w klasyczne odsłony jak to stary człowiek i czekał na rimejki a później pewnie jęczał że je popsuli hehe

    Całkiem spoko gra, ale nie dla mnie co szczerze powiedziawszy mnie smuci, bo mam nick pawciokratos smutas w tej formule bawiłem sie lepiej przy polskim evil west mimo że to nie jest ta sama półka w kwestii jakości

    Jak już sterujesz Kratosem, to pyka się w to całkiem przyzwoicie. Wiadomo, że to taka typowa gra naszych czasów, gdzie koniecznie graczowi musi towarzyszyć jakaś postać, ale nie ukrywam, że śmiechłem jak się zorientowałem, że tym razem na pewnych etapach będzie ci towarzyszyć każda postać, którą spotkałeś w tej i poprzedniej grze pawel

    Dyskwalifikujące dla mnie były jednak etapy Atreusa. Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć jakiś krótki fragment czy dwa, ale te tutaj wcale aż takie krótkie nie były i za każdym razem, gdy się pojawiały, to miałem ochotę wyłączyć grę (ten fragment ze wspinaczką to chyba najgorszy etap w grach wideo ever), a później z wielką niechęcią wracałem, aż w końcu kompletnie odpuściłem pewnie jakieś dwie godziny przed końcem.

    No jak dla mnie to te gry w ogóle nie umywają się do oryginalnej trylogii. Normalnie nie mogę doczekać się tych rozwleczonych rimejków i etapów, w których towarzyszyć będzie ci Zeus kucający i przeciskający się między ścianami co dwie minuty 'gameplayu', hehe

  2. Opublikowano

    No ja gościa po tym tłumaczeniu to już na poważnie nie będę traktował. Pismo wychodzi raz na trzy miesiące i w dzisiejszych czasach, gdzie gry bywają niedorobione na premierę, to jest bardzo fajna rzecz, żeby mieć ten komfort i nie spieszyć się z recenzją, tylko na spokojnie posiedzieć i trochę pograć. Szczególnie że z tą Europą Universalis to chyba jakieś kontrowersje były? Że niby na początku ludzie bardzo pozytywnie nastawieni, a później wrzucili jakiegoś patcha i gracze zaczęli narzekać, więc byłoby fajnie poczytać, gdzie gra stoi 3-4 miesiące po premierze. Ale pewnie, lepiej przeznaczyć 6 stron na listy (Jezu Chryste pawel), trzem różnym autorom dać po dwie strony na wspominki o starszych grach (PES6, ten RTS ze świata Władcy Pierścieni, Dreamfall Chapters; może każdy autor co numer powinien dostać tyle miejsca i tylko wspominać o swoich ulubionych grać, zamiast pisać o tym, co wychodzi teraz?) albo recenzować jakieś średniaki na cztery strony. Konsolowa konkurencja wrzuciła recenzje miesiąc po premierze, ale biorąc pod uwagę, że nawet na stronie nikt się nie pofatygował, żeby zrecenzować, to pewnie po prostu nikt w to nie gra. Dosyć smutne, że pismo pecetowe w swoją 30-stą rocznicę nie recenzuje gier ekskluzywnych na blaszaka.

    No normalnie zignorowali grę i piszą sobie o PES6 jak gdyby nigdy nic pawel

  3. Opublikowano

    Kupuję ponownie to CD-Action od jakiegoś czasu i podoba mi się, jak to pismo leży w dłoni. 150 stron, jakieś takie grube to to się wydaje, spoko okładki i szata graficzna, która jest dużo lepsza niż w naszym Ekstrimie. Dużo stron przeznaczonych na recenzje, sporo screenów - ja lubię na pismo też niekiedy po prostu popatrzeć i to CD-Action robi po prostu dużo lepiej. Ale kurczę, ja wiem, że to już nie 2007 rok, że trochę się pozmieniało i to nie jest już pismo typowo pecetowe, ale numer wyszedł dzisiaj, a takie Mewgenics, które miało premierę na początku lutego, nie dostało recenzji (na stronie jest i to napisana stosunkowo szybko jak na tak długą grę). No naprawdę ponad miesiąc czasu nie wystarczyło? Ktoś napisze, że może chcą jeszcze bardziej ograć i zrecenzują w następnym numerze (za 3 miesiące, lol), ale taka Europa Universalis V miała premierę 4 listopada i nie miała recenzji w numerze grudniowym (wiadomo, mało czasu na ogranie takiego kolosa, wrzucą w następnym, no nie), ale w tym najnowszym też jej nie ma pawel

    No czy oni są poważni? To już nawet w PSX Extreme Roger załatwił recenzję od jakiegoś typa, który spędził dziesiątki tysięcy godzin z tą serią i ma o niej youtubowy kanał, na którym ogląda go mnóstwo ludzi. No jaja jak chuj.

  4. Opublikowano

    Gra nie należy do najłatwiejszych. Mnie też te 5 lat temu nie szło od razu najlepiej (aczkolwiek pamiętam, że akurat dosyć często dochodziłem do drugiego aktu, a nawet i trzeciego) i największe postępy zacząłem robić, gdy po prostu zacząłem na Youtubie oglądać kogoś, kto umie w to grać.

    W pierwszym akcie nie wolno unikać walk, bo im więcej walczysz, tym dostajesz więcej kart, im masz większy wybór kart (aczkolwiek niekiedy najlepszym rozwiązaniem jest nie wzięcie żadnej karty; btw warto jak najszybciej starać się pozbywać podstawowych ataków, żeby nie zaśmiecały talii), tym częściej znajdujesz coś naprawdę dobrego, a wtedy możesz już zacząć polować na elitarnych przeciwników, którzy dają relikty i lepsze karty, a ty stajesz się jeszcze lepszy, a i już wtedy powinieneś mieć jakieś wyobrażenie o tym, w którą stronę idzie twoja talia. Oczywiście żeby to wszystko wiedzieć, to potrzeba spędzić trochę czasu z grą, ale jak komuś od wielu godzin nie idzie zbyt dobrze, to wiadomo, że gdzieś tam pojawi się frustracja i zniechęcenie, więc wydaje mi się, że odpalenie takiego jednego, dwóch, a może i kilku filmików byłoby dobrym rozwiązaniem, bo jak już zaczniesz ogarniać jako tako, to po prostu wpadniesz i nie będziesz mógł się oderwać. Gra jest naprawdę głęboka i w zasadzie na każdym kroku musisz podejmować jakieś decyzje (o, walczę z tym bossem na końcu aktu, więc wypadałoby wybierać takie a nie inne karty, które są na niego bardziej przydatne; mam mniej niż połowę życia, więc powinienem odpocząć przy ognisku, ale może ulepszenie tej karty sprawi, że nie stracę w ogóle życia; wybranie tej drogi zmusi mnie do czterech walk z rzędu, może warto wybrać taką, która będzie miała pytajnik/sklep/ognisko między nimi?). No mógłbym gadać godzinami.

  5. Opublikowano

    W żadnej innej grze nie spędziłem tyle godzin co w pierwszej części, więc na nic nie czekałem tak bardzo jak na dwójkę.

    8h, które nabiłem od wczoraj, to jest nic w porównaniu z tym, ile nabiłem w jedynce i ile nabije w dwójce przez następne kilka lat, ale cholernie ciężko mi się oderwać i dla mnie w zasadzie nic innego już nie musi wychodzić. 67 złoty za takie cudo, to jest aż ciężkie do uwierzenia.

  6. Opublikowano

    Ten ranking stu najlepszych gier na 2026 rok to takie lanie wody (w poprzednim numerze było to samo i rok temu w sumie też, no dajcie spokój). Nie ciekawiej byłoby zrobić listę o połowę mniejszą i rozpisać się bardziej o tych największych? Dlaczego nie podajecie daty premiery przy tytułach, które taką otrzymały? Człowiek przegląda listę, czyta notkę i gdzieś tam nawet zaczyna się interesować, kiedy to wychodzi, no ale nie ma nigdzie takiej informacji.

  7. Opublikowano

    The Wonderful 101

    Zawsze chciałem w to zagrać. Już od pierwszych materiałów strasznie mi się ta gra podobała, myślę, że głównie przez jej styl graficzny. Kim jest Kamiya i jakie gry wyreżyserował wiedziałem już wtedy, ale dopiero później Okami i Bayonetta miały stać się jednymi z moich ulubionych gier w historii, więc tym bardziej gra trafiła na radar. Minęło blisko 13 lat od jej premiery (wtf), a ja w końcu przysiadłem na poważnie.

    Z jakiegoś powodu bardzo chciałem polubić tę grę i po ukończeniu dema (swoją drogą bardzo konkretnego, bo przejście zajęło mi półtora godziny) uznałem to za pewnik, ale jednak nie było tak pięknie i przez dłuższy czas mocno się tą grą frustrowałem. Kląłem jak szewc przez kilka pierwszych godzin, ale obejrzałem kilka filmów, trochę poczytałem, zagryzłem zęby i w końcu coś kliknęło. Jak się w to gra? Sterujesz jedną postacią, a kilkanaście innych za tobą podąża. W trakcie misji napotykasz cywili lub pomniejszych bohaterów, których werbujesz do swojej ekipy. Im więcej w niej ludzi, tym większe bronie możesz rysować. Właśnie, rysować - wzorem Okami (pełno tu nawiązań do tej gry, dla przykładu jedna z postaci nazywa się Ohrowchee, hehe) mamy dostęp do swego rodzaju pędzla za pomocą którego zmieniamy bronie - kółko przywołuje rękawicę, prosta linia miecz, a coś w kształcie litery L pistolet. Podczas rysowania akcja jest spowolniona, ale nie rysujemy jak w Okami na płótnie, tylko po prostu po ekranie i jest to coś, co nie raz i nie dwa było powodem mojej frustracji, bo linia, którą rysujesz, niekiedy zachodzi na przeciwnika albo budynek i zamiast szybko zmienić na miecz, który odbija lasery (o tym za chwilę), to dostajesz w papę. Możliwe są nawet sytuacje, w których linie pędzla rozcina atak przeciwnika, więc widocznie autorzy chcieli, aby gracz rysował w mądry sposób, a nie byle jak, ale mimo wszystko mam wrażenie, że nie zawsze zawsze działa to tak jak powinno, szczególnie w mniejszych pomieszczeniach i w niektórych sekwencjach qte, gdzie linie nawet po delikatnym wychyleniu prawej gałki z jakiegoś powodu stają się tak ogromne, że wychodzą poza ekran utrudniając dokończenie wzoru.

    Chwilę wcześniej wspomniałem o mieczu odbijającym lasery, ale w zasadzie wszystkie inne bronie mają podobne zastosowania i w zależności od tego, z kim walczysz, to powinieneś korzystać z konkretnej broni. Mógłbym podać tutaj kilka przykładów, ale nie chciałbym za dużo zdradzać, przejdę więc do rzeczy, która najbardziej mnie frustrowała. Mianowicie - gracz otrzymuje obrażenia tylko wtedy, gdy obrażenia dostaje postać, którą kontroluje, natomiast gdy trafione są postaci, które za tobą podążają, to upadają na ziemię i są przez chwilę oszołomione, więc musisz je wtedy pozbierać, albo dotknąć za pomocą linii pędzla. Problem w tym, że bardzo łatwo tu otrzymać cios, który wyrzuca twoją ekipę na ziemię, a wtedy tracisz możliwość blokowania. Częste są więc sytuacje, gdy ekipa leży, ty nie masz jak zablokować następnego ataku, więc zbierasz po ryju raz za razem. Śmierć nie ma tu jednak większego znaczenia (oprócz ocen na koniec misji, które tak mnie cholernie denerwowały, bo przez znaczną część gry byłem w tę grę tak cholernie słaby, lol), bo wzorem Vita-Chambers z Bioshocka odradzasz się w zasadzie w miejscu, w którym zginąłeś, a przeciwnikom (i bossom) nie odnawia się życie. Nie jestem największym fanem tego rozwiązania, bo ja lubię bossów się nauczyć i po prostu zasłużyć na ich pokonanie.

    Gra wypchana jest fragmentami, w których kontrolujesz statek i strzelasz do wszystkiego co się rusza, etapami platformowymi, ucieczkami przed goniącymi nas dużymi przeciwnikami, gdzie wszystko za tobą wali się jak w jakimś Uncharted, czy takimi, w których musisz patrzeć na dwa ekrany jednocześnie - w jednym z nich na mniejszym skaczesz ekipą na odpowiednie przyciski, by statek, który widzisz na tym dużym, strzelał w nadlatujących w jego stronę z różnych stron przeciwników. Słowem - dzieje się, ale są to również etapy, w których naprawdę łatwo zginąć i niestety zdarzało mi się to bardzo często. Spektaklem są natomiast walki z bossami. Każdy wygadany, każdy zabawny, w zasadzie każdy dojebany, a ten ostatni to już w ogóle klasa sama w sobie.

    Gra ma sporo filmików i dialogów, ale ogląda i słucha się tego bardzo przyjemnie, historia jest sprawnie opowiedziana, bohaterowie zabawni i łatwi do polubienia, a sama gra ma po prostu ten CZAR, z którego słyną gry Kamiyi. Na dodatek jest naprawdę długa, bo ukończenie zajęło mi 20 godzin. Jasne, pierwsze przejście, które sam reżyser określa jako swego rodzaju tutorial, bywa mocno frustrujące, ale jak już nauczysz się tego i owego, to gra zaczyna błyszczeć i grasz w to z bananem na ryju. Nie ukrywam, że mam ochotę zagrać drugi raz i gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się myśl, że może z każdą kolejną godziną będę się do The Wonderful 101 jeszcze bardziej przekonywał, aż w końcu przejdę ją kilka razy, a do najlepszych fragmentów będę wracał wielokrotnie jak to było w przypadku pierwszej Bayonetty. Polecam, to kawał dobrej gry.

  8. Opublikowano

    Też sobie w to pykam w ostatnim czasie (skończyłem 9 świat) i oczywiście bawię się znakomicie, ale mam wrażenie, że gra jest znacznie, znacznie prostsza od jedynki i nie raz i nie dwa złapałem się na tym, że po rozwiązaniu jakiejś byłem mocno rozczarowany, bo niewiele musiałem w niej zrobić. No ale ten nowy gadżet w każdej nowej lokacji robi robotę i jestem zawsze mocno podjarany, co nowego przygotowali dla mnie twórcy, aczkolwiek przez to, że co chwilę dostajemy coś nowego, to te trochę starsze znikają niekiedy na bardzo długo, by pojawić się znowu przy jednej czy dwóch zagadkach. Troszkę szkoda, ale gra i tak rządzi.

  9. Opublikowano

    9 godzin temu, Pupcio napisał(a):

    Obiecuje sobie od kilku lat że zrobie powtórke deusa bo grałem tylko w podstawową wersje w okolicach premiery. Narazie dobrze idzie mam już kupioną wersje na gogu i sobie fajnie czeka na swój czaswujaszek

    Też o tym myślałem jakiś czas temu, bo mi Mankind Divided zrobiło smaka na powtórkę poprzedniczki, ale to Director's Cut ma co prawda poprawione walki z bossami i DLC w pakiecie, lecz z drugiej strony jest ono wciśnięte między wydarzenia z gry (co ma sens, ale podobno tempo mocno przez to siada) i usunęli tę charakterystyczną złotą poświatę, więc nie mogłem się zdecydować, czy znowu grać w gołą wersję czy tę 'kompletną', i w końcu nie zagrałem wcale.

  10. Opublikowano

    23 minuty temu, Perez napisał(a):

    Eee, ale po jakie pół strony? Recki są na stronę plus taki choćby OutRun 2 na dwie strony. Co do redakcji - Myszaq ledwie w miesiącu daje radę rozkład do miesięcznika napisać, a gdzie specjale... Znaczy ja to rozumiem, że znajome ksywy fajniej zobaczyć, ale do specjali piszą często osoby, które danym sprzętem się interesowały/miały/interesują, a nie na siłę dobierane "bo znana ksywa".

    W każdym razie dzięki za info, oby przy kolejnych numerach wrażenia były lepsze :)

    Tak, tak, mój błąd z tymi recenzjami na pół strony - cały czas miałem na myśli, że większość tekstów jest tylko na jedną stronę, a nie dwie, nie obudziłem się chyba jeszcze. PS2 miało potężną bibliotekę gier i większość gier miało tekst na dwie strony w swoim specjalu, w tym xboksowym właśnie tylko nieliczne (no nawet pierwsze Halo nie dostało tego zaszczytu, c'mon) i jest to dla mnie dosyć zaskakująca decyzja.

    No ale wszystko się pewnie sprowadza do tego, że Xbox to nie PS2, PSX czy może nawet PS3 i mało kto ma do niego i jego gier taki sentyment jak do tamtych konsol.

    Czekam na Gamecube Extreme, ale jak dacie Metroid Prime 2 jedną stronę, to [

  11. Opublikowano

    Przeczytałem tylko kilka stron i za każdym razem, gdy się zbieram, by przeczytać kilka następnych, to szybko rezygnuję. Ja rozumiem, że Xbox to nie PS2, szczególnie w Polsce, ale no to są numery wspominkowe i fajnie było poczytać jak Koso czy inny Myszaq wracają do legendarnych gier, a tutaj połowa tekstów to teksty ludzi, których kompletnie nie kojarzę. Największe hity, które kazdy kojarzy z tą konsola, dostały po pół strony. No kurwa nie, no nie o to chodzi.

    Najgorszy numer z tych dodatkowych i szczerze żałuję tych czterech dych.

  12. Opublikowano

    Grałem w to ze dwa lata temu po raz pierwszy w życiu i muszę przyznać, że klimacior to ta gra ma, oj ma. Nie wiem jak daleko zaszedłem (grałem ze 12h czy coś takiego), ale chyba trochę zmęczyła mnie wielkość poziomów, ilość tych wszystkich korytarzy, no i te misje, gdzie pojawiają się te wszystkie dziwne stwory. Niesamowicie mnie rajcowało to gaszenie pochodni wodnymi strzałami, te strzały z mchem, które wyciszały kroki (bo powierzchnie w tej grze są różne i kroki bohatera chodzącego po takiej metalowej słychać na drugim końcu mapy, hehe) albo te z linami, które można było wstrzelić w drewniane powierzchnie i wejść wyżej.

    Ostatecznie nie przeszedłem i pewnie nigdy tego nie zrobię, ale nie ukrywam, że zrobiła na mnie ta gra naprawdę duże wrażenie. W dwójkę też pograłem z 10h, ale już mi tak mocno nie zapadła w pamięci.

  13. Opublikowano

    Enrique sobie przyjechał do Barcelony i opierdolił ich bez problemu z wieloma kontuzjami. Oczywiście Barca też nie była w najmocniejszym składzie, ale w drugiej połowie to PSG momentami wyglądało jakby grało z Barca B. PSG strzeliło na 2:1, a Barca i tak nie powąchała piłki do końca meczu pawel

    Sytuacja finansowa jest, wiadomo, beznadziejna i nie ma co się pastwić nad Flickiem, ale to już nie pierwszy raz, gdy bez względu na przebieg meczu grają ta wysoka linia obrony i tracą gola w końcówce. No może by jednak tak nie robić, dzięki Hansi

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.