Pamiętam jak po dwóch godzinach siedzenia nad tą pieprzoną zagadką frustracja sięgnęła zenitu i gazrurka poszła w ruch. Już wycelowałem pistolet i zamierzałem opróżnić cały magazynek, ale zdrowy rozsądek szybko zacytował mi słynne słowa Pudziana "to nie dałoby nic" i opuściłem broń. Potem na godzinę dałem sobie siana i wyłączyłem grę, następnie po raz tysięczny przeczytałem krótką przypowieść o ptakach i oświeciło mnie. To był jeden z najbardziej wkurwiających momentów i jednocześnie najbardziej satysfakcjonujących, gdy było już po wszystkim. Oby Bloobery odpowiednio przeprojektowali tę zagadkę, jeszcze bardziej ją utrudnili i dali możliwość zrobienia dziury gazrurką po uderzeniu w drewnianą obudowę fortepianu.

Shen
Odpowiedziano
mnie poratował typek z klasy opisem