Grim Dawn Po pierwszym Diablo szukałem kolejnego izometrycznego h'n's i początkowo zabrałem się za Torchlight II, ale kompletnie odrzuciła mnie oprawa graficzna przypominająca grę mobilną. Wiadomo, że koniec końców to gameplay jest najważniejszy, ale jednak wizualna strona też ma znaczenie, bo buduje klimat i uprzyjemnia długie godziny rozgrywki spędzone na eksploracji. Jako żółtodziób zacząłem od standardowego poziomu trudności, wybrałem klasę postaci i tu pierwsze zdziwienie, bo okazało się, że później muszę wybrać kolejną klasę. W Grim Dawn działa to tak, że są dwa równoległe drzewka rozwoju postaci (wybór padł na połączenia żołnierza z szamanem) + umiejętności specjalne i dodatkowe bonusy do statystyk odblokowywane poprzez zdobywanie punktów w kapliczkach i rozdzielaniu ich w konstelacji widocznej na poniższej grafice. Poszedłem w bonusy do obrażeń od błyskawicy, żeby działało to synergicznie z umiejętnościami rozwijanymi w drzewku szamana i jakoś ten amatorski build dobrze działał. Oczywiście musiałem go modyfikować, a raz nawet darzyło mi się zresetować atrybuty zupełnie, bo miałem wrażenie, że źle rozdzieliłem punkty i faktycznie okazało się, że była to dobra decyzja. Szybko uznałem, że poziom standardowy jest za łatwy nawet dla takiego żółtodzioba jak ja. Wbiłem na poziom weteran i w końcu zacząłem dostawać łomot za zbytnia brawurę podczas starć i za zbyt niskie odporności na dany typ obrażeń zadawany przez przeciwników. Chyba największa nauka wyniesiona z tej gry (grałem bez poradników i bez buildu gotowca) to jak niektóre bossy albo lokacje potrafiły pokazać mi słabość zbudowanej przeze mnie postaci. Pasek życia kurczył się w ekspresowym tempie do tego stopnia, że nie zdążyłem nawet łyknąć estusa. Zaczynało się wtedy dobieranie odpowiednich elementów uzbrojenia dających bonusy do obrażeń i odporności na konkretny typ żywiołów, na wykradanie witalności, chaos, krwawienie itd. Do tego jakieś pierścienie, medale, dodatkowe składniki, które dodaje się do pancerza. Trochę główkowania było i szukania odpowiednich komponentów, a potem spora satysfakcja, gdy w końcu udawało się pokonać szefa, który wcześniej kasowało mnie w ułamku sekundy. Ogólnie większy problem na przestrzeni całej gry miałem z defensywą niż z zadawaniem odpowiedniej ilości obrażeń. Po ograniu Grim Dawn zdziwił mnie fakt, że ludzie straszą żółtodziobów przestarzałą oprawą graficzną. Jak dla mnie to całkiem przyjemny dla oka tytuł z ciekawie zaprojektowanymi lokacjami. Może jakby wjechać w GD po ograniu jakiegoś Diablo IV (sam jeszcze nie grałem, ale widziałem co nieco na yt) to pewnie widać byłoby sporą różnicę, ale tak czy siak Grim Dawn nie jest brzydką grą. Tak samo zdarzały się sporadyczne głosy, że fabuła jest kiepska, ale nie wiem kto zwraca uwagę na takie rzeczy w grze, w której 99% czasu spędza się na walce i eksploracji. Na minus jest dla mnie brak możliwość stawiania znaczników na mapie, bo później chciałem wrócić do bossa na powtórne starcie, ale po kolejnych 15 godzinach zapominałem gdzie on w ogóle jest. Tak samo gra nie zaznacza lokalizacji bossów, na których jest zlecenie i często oszczędzałem sobie czas wchodząc na yt i oglądając film zdradzający ich położenie. Niby mapy dla poszczególnych regionów nie są duże, ale sam świat gry wcale taki mały nie jest i łatwo zapomnieć gdzie się z kim walczyło i gdzie była ta konkretna jaskinia albo piwnica, do której trzeba dotrzeć. Może to jakiś standard gatunkowy, a ja jako nowicjusz o tym nie wiem i brzmię jak ci ludzie, którzy narzekają, że w Residentach mają za mało naboi i za mały ekwipunek, ale no uwierało mnie to jakoś po prostu. Podstawka skończona w 50 godzin, pierwszy dodatek ukończony, drugi jeszcze rozgrzebany i będą go sobie ogrywał na spokojnie. Wiadomo, że w tego typu grach pierwsze przejście to bardziej nauka mechaniki gry i przygotowanie na wyższe poziomy trudności. Na pewno będę wracał na kolejne przejścia. Szczególnie, że w lipcu wychodzi dodatek i dojdzie sporo nowego kontentu. Nie będę się bawił w jakieś oceny liczbowe, bo za małe mam doświadczenie w tym gatunku. Mogę napisać tylko tyle, że jest to dla mnie wspaniała gra, od której ciężko mi się było oderwać. Jeszcze pewnie trochę gier ogram w tym roku, więc może być różnie, ale na ten moment to mój numer jeden w backlogowym goty.