Skocz do zawartości

COOLek

Użytkownicy
  • Postów

    268
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

58 Dobry człowiek

O COOLek

  • Urodziny 01.06.1988

Informacje o profilu

  • Skąd:
    Kiedys Warszawa, przez najblizsze 3 lata Tajpej
  1. Nie, Kung Fu Hustel to komedia, tworzona w typowym, abstrakcyjnym, typowym dla Stepena Chow humorze. Wzial on cale mnostwo elementow typowych dla chinskiej kultury i popkultury i wyoblrzymil do granic mozliwosci, tworzac idealna beke. Ten film jest tak fajny, bo obcokrajowcy, nie jarzac 90% motywow beda mieli "beke ze to takie, he he, dziwne", a azjatycki odbiorca wie, ze to pastisz i trzeba na niego patrzyc z przymruzeniem oka, wybaczajac wszelkie niedorobki, ktore sprawiaja, ze film jest jeszcze smiesniejszy w swej siermieznosci. W przypadku DB nie ma mowy o jakichkolwiek ustepstwach. Zeby ten film byl dobry, ten film musialby zapewnic totalna emocje, a design postaci, wykonenie, efekty specjalne musialyby byc jak najwyzszych lotow, bo jakikolwiek blad z pewnoscia sprawilby, ze film stalby sie niezamierzona parodia samego siebie i budzil ogromne poczucie zenady. Nie wspominajac o tym, ze to, co sprawdza sie w chinskich bajkach animowanych, nie sprawdzi sie na ekranach kinowych. Ludzie maja jakis obraz shonenow w glowie, przez co nie smiesza dlugie rozmowy, ciagnace sie walki, pakowanie technik, glupie zarty. Gdyby przeniesc jakikolwiek z elementow typowych dla tych serii na ekran fimowych i umiescic je w realistycznym kontekscie, to momentalnie widza uderzylaby przerazajaca swiadomosc, jak glupie, dziecinne i wyrwane z rzeczywistosci to jest. Wiec nie, nie ma mozliwosci stworzenia dobrego filmu DB. Mamy do wyboru trzymanie sie oryginalu i stworzenie czegos na wzor Power Rangers, albo lekka inspiracje oryginalna serie i calkowite przebudowanie jej fundamentow, ale akurat w tym przypadku to by nie przeszlo, bo ludzie chca ogladac DB, a nie jakas wariacje na jego temat.
  2. Ta seria jest robiona od poczatku tylko jako anime, wiec mozna byc pewnym, ze bedzie miala totalnie inna dynamike, od oryginalu. Jak w oryginalnej mandze miejsce jest ograniczone i postacie glownie gadaja o tym, co zamierzaja zrobic i na podstawie ich wypowiedzi kreujemy ich wizerunek, tak tutaj jest szansa na to, ze glownie czyny i watki poboczne dadza nam obraz postaci. Pierwszy odcinek mi sie podobal, pewnie jeszcze kilka odcinkow bedzie takich dosyc spokojnych, ale potem spodziewam sie, ze stanie sie cos grubego.
  3. DB w formie animowanej w Polsce szalu nie robilo glownie przez tlumaczenie. Zwlaszcza pierwsze tomy byly w cholere niegrzeczne i przesycone specyficznym humorem, ktory najpierw zostal splycony w wersji francuskiej, a potem dobity strzalem w glowe przez polska wersje i dialogi czytane przez Smerfa Ciamajde. Przez to oryginalny DB wydawal sie mega dziecinny i infantylny i dopiero DBZ, ktory przez prostsza fabule i inne rozlozenie akcentow byl bardziej odporny na (pipi)owe tlumaczenie, przyciagnal uwage polskiego mlodego widza ;p
  4. Toriyama powinien zrobic beke i nazwac te serie "Dragon Ball AF", ale tak tez jest dobrze ;d Seria musi byc juz w produkcji dluzszy czas, skoro premiera juz w lipcu, wiec obstawiam, ze pracujac nad pierwsza kinowka przeprosil sie z seria.
  5. Pewnie w filmach bedziemy mieli podejscie do postaci Parkera ala Ultimate Spider-man. Dobrze, jest szansa ze schemat "resetujemy kazda serie przy okazji premiery kolejnego filmu i wprowadzamy status quo, zeby widzowie mogli sie przerzucic na komiksy" nie dosiegnie wersji komiksowej. Chociaz w sumie od czasu zresetowania serii i zmiany roli MJ, to od paru lat nie zdarzylo sie w tym komiksie nic nowego i tak.
  6. Dokladnie, ta z fuzja byla wy(pipi)ista. Ta zaraz po niej, piesc smoka, czy cos, tez fajna.
  7. Jasna sprawa, wystarczy rzucic okiem na calosc tworczosci Toriyamy. Wiekszosc historyjek opowiada o smiesznych bohaterach, o dziecinnym designie, ktorzy sypia zartami uczestnicza w jakiejs tam przygodzie. Duzo gagow, malo powaznej tresci. Obstawiam, ze w przypadku DBZ Toriyama byl ofiara swojego sukcesu. Z dziecinnej opowiastki, w ktorej oprocz gagow bylo troche walk (zeby pasowalo do profilu czasopisma, w ktorym DB byl publikowany) wyrosla typowa opowiesc shonen, z wojownikami o ogromnej mocy i pojedynkach trwajacych pol roku. Przypuszczam, ze po zakonczeniu mangi Toriyama ucieszyl sie, ze juz wyrwal sie spod presji wydawcow i fanow na tyle, ze poza licencjonowaniem, nie tykal marki przez 20 lat. Wystarczy spojrzec na wszystkie komiksy, ktore stworzyl przed i po Dragon Ballu - wsrod nich nie ma nic, co chocby szczatkowo przypominalo DBZ. Teraz jest pewnie na tyle zarobiony, ze moze powrocic do Dragon Balla dla czystej przyjemnosci i zrobic filmy dokladnie tak, jak on sobie to wyobraza, bez spogladania na oczekiwania widzow.
  8. Jeszcze jedna sprawa - japonska lektorka podkladajaca glos pod Goku i jego synow ma 78 lat. Jest to Japonka, wiec jest szansa na przezycie jeszcze paru lat, ale jej smierc kiedys nastapi i bedzie najprawdopodobniej oznaczala koniec wydawania nowych filmow/serii. Gry to dobry, w miare miedzynarodowy, biznes wiec tam jeszcze przejdzie zastapienie tego glosu, ale jesli chodzi o serie animowane, ktore wiekszosc przychodow czerpia z rynku japonskiego, to nie ma szans zeby Japonczycy zaakceptowali zmiane glosu w jakiejs wiekszej, kanonicznej animacji. Dlatego irytujacy jest fakt, ze talent aktorow marnuje sie na takie bzdurne, nic nie wnoszace filmy, zamiast zrobic jakis konkretny film, ktory nie bedzie jedynie bazowal na uczuciu nostalgii i sympatii do bohaterow.
  9. Z tych nowych filmow wychodzi jasny obraz tego, co mozna bylo juz przypuszczac od dluzszego czasu - Toriyama nienawidzi wszystkiego, co nastapilo po sadze Freezy i nie spodziewalbym sie kontynuowania zadnych, z tamtych watkow. Tak dlugo, jak Toriyama firmuje filmy swoim nazwiskiem, to beda silne nawiazania do oryginalnej serii Dragon Balla, jak Goku byl jeszcze dzieckiem, eksploatacja ulubionych postaci Akiry (ziemscy wojownicy ala Kuririn, Tenshin Han, Yamcha), totalna marginalizacja transformacji i osiagniec z sagi Buu i "nowy wrogowie" bedacy slodkimi ufoludkami. Juz widac po designie postaci, ze Goten i maly Trunks to beda wspomnieni najwyzej z imienia, zero Fuzji, Vegeta znowu zalozyl swoj oryginalny pancerzyk i powrocil do (pipi)atego designu, a Gohan to juz w ogole tragedia i lzy w oczach. Jak ktos sie spodziewa, ze Vegeta osiagnie poziom SSJ 3, zobaczymy Gotenksa albo Gogete, to niech otworzy oczy. Najsmutniejsze, jako ze Vegete za czasow mlodosci lubilem najbardziej, ze zrobili z tej postaci tzw "comic relief", zamiast dumy i budowanej treningiem mocy, ksiaze Saiyan pozlosci sie, polata, pogada smiesznym glosem, dostanie ze dwa razy w pizde pewnie nawet nie zmieniajac sie w SSJ i tyle. http://www.saiyanisland.com/2015/02/dragon-ball-z-revival-of-f-character-art-and-profiles/ Design bohaterow xD
  10. COOLek

    Jaki telefon wybrać?

    Krotka pilka - brac hongmi (red mi) za 400 zlotych, czy mi 3 za 820? Czy warto placic 2 razy wiecej za ten sprzet?
  11. COOLek

    Fullmetal Alchemist

    Tez uwazam, ze pierwsza seria byla w ch,uj lepsza ;o Dokladnie nie pamietam fabuly, bo to pare lat temu ogladalem, ale pamietam ze wiele odcinkow bylo tak smutnych, ze ledwo sie moglem pozbierac. I ten opening spiewany po rosyjsku, puszczany w kazdym majacym wyciskac lzy z oczu momencie, majstersztyk. Bortherhood to takie ha ha hi hi, przyjemnie sie oglada, ale na pewno nie wywarlo na mnie takiego wrazenia, jak pierwsza seria.
  12. Moim najwiekszym bolem w Extrimie bylo zawsze to, ze Sciera pisal tak malo. Uwielbialem kazdy jego tekst.
  13. COOLek

    ZagraniE - vlog HIV-a

    Ale jak sie spojrzy na wywiady, to wszyscy mowia "peesigextrim". Pewnie taka gwara redakcyjna;P
  14. Juz po dedlajnie, ale dorzuce pare groszy od siebie Jako dziecko bylem straszna niedojda. Strasznie schorowany, nie mogacy uczestniczyc w wielu sportach, niesmialy, koncentrowalem sie na zainteresowaniach, ktore przez moje watle zdrowie, byly w moim zasiegu. Jako dzieciak uwielbialem czytac, a potem dolaczyly do tego gry i komputery. Moj pierwszy numer to, tak jak chyba w przypadku wielu z nas, numer 7-my. Dzisiaj to moze smieszyc, ale ten durny komiks naprawde zwracal uwage zajaranej grami mlodziezy i sam soba sluzyl za najlepsza reklame. Potem przez wiele wiele lat zaczytywalem sie w "szmatlawcu", ktoremu wiele zawdzieczam w budowaniu uczucia wlasnej wartosci, pewnosci siebia i poczucia humoru. Glupie pismo o grach dalo mi sile do wyjscia do ludzi, zmienienia sie. Dzieki budowaniu "legendy'' redakcji, oraz temu, ze recenzenci nie byli anonimowi, sam zadawalem sobie pytanie, czemu ja mialbym sie nie zmienic? Bo skoro tacy ciekawi, interesujacy ludzie potrafia i sie swietnie bawic i byc zajarani gierkami, to czemu ja mialbym tego nie zrobic? Potem w zyciu wiele sie zmienilo. Pismo przestalem kupowac w okolicy numeru 115, skupiajac sie na gonieniu innych marzen. Konsoli zadnej nie mam do dzisiaj - zawsze w glowie byl jakis inny, wiekszy plan, przez co wydawanie pieniedzy na przyjemnosci bylo czyms, na co nie moglem sobie pozwolic. Dzisiaj marzenia mam nietypowe, jezdzic po swiecie, nie tylko czytac o zainteresowaniach, ale tez samemu doswiadczac rzeczy o ktorych wczesniej tylko marzylem. Pomimo wielu lat na karku jednak wciaz wracam na forum, ktore czytam od przeszlo 10 lat i PSX Extreme, mimo ze nie w sposob az tak aktywny, nadal jest wielka i nieodlaczna czescia mojego zycia. Zycze magazynowi jak najlepiej, a w szczegolnosci "starej ekipie", bez wzgledu na to, czym sie w zyciu zajmuja.
  15. COOLek

    ZagraniE - vlog HIV-a

    Hiv reaguje na zadania widzow i na filmie pojawilo sie pierdzenie. Ale chalupa i miecz niezle, widze ze sklepik na dworcu przynosi dochody.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...