Nawet piwnego brzuchala zaczęła zapuszczać, nice.
Absolutnie wisi mi i powiewa, czy dziewczyna gra, czy nie. Moja była diołcha grała i luz, ale jak nie gra, to może i nawet lepiej. Gdyby było to dla mnie tylko i wyłącznie hobby, pewnie bardziej by mi na tym zależało, ale jeśli granie=praca, to łorewer. Ale układ musi być równy - ona nie gra, ja się nie pcham do garów