Poza pierwszą pozycją raczej nie w kolejności...
-Metallica
-Samael
-Ministry
-Nine Inch Nails
-Black Sabbath
-Electric Wizard
-Demons & Wizards
-Dream Theater
Rock band 2 (z tego, co słyszałem) został "zFCowany" na gitarze w jeden dzień, a "zFBFCowany" w tydzień. Ci najlepsi są już tak wytrenowani, że posadź ich przed dowolną grą w miarę podobną do GH/RB, a oni prawie od razu zaczną wymiatać...
Ja od siebie dodam Final Fight: Streetwise i 50 Cent: Bulletproof (zwłaszcza ta pierwsza. Ta druga była fajna ale szału nie było. Co nie zmienia faktu, że sporo się w nią z kuzynem nagraliśmy). Nie kojarzę ocen ale IIRC obie zostały zjechane przez recenzentów.. Pamiętam, jak nawalało się w nie z kuzynem..
-Paul Gilbert
-Tony Iommi
-John Petrucci
-Michael Amott
-Yngwie Malmsteen
Gilbert, Petrucci i Malmsteen to (oprócz Bucketheada) IMO jedyni wirtuozi, których da się słuchać...