Skocz do zawartości


Amer

Senior Member
  • Zawartość

    1477
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Amer w dniu 21 Maj

Użytkownicy przyznają Amer punkty reputacji!

Reputacja

234 Wybraniec

O Amer

Kontakt

  • Strona WWW:
    http://
  • ICQ:
    0

Informacje o profilu

  • Płeć:
    mężczyzna
  • Skąd:
    Warszawa
  • GamerTag:
    Amerazzz
  • PSN ID:
    AmerazzzPL

Ostatnie wizyty

8578 wyświetleń profilu
  1. Amer

    Death's Gambit

    @Rozi Tak, tak, dawno temu, bardzo spoko gierka, choć na dwójkę średnio czekam (lub wcale) bo jednak wolę klimaty ciut poważniejsze, typu DG czy DC właśnie. Łyknę oczywiście, ale bez napalania się. Wyjątkiem jest Celestyna, która koffam całym serduszkiem.
  2. Amer

    Dead Cells

    Tak samo jak brak opcji by kupić żarcie, chociaż w odwiedzanej wcześniej wiosce istnieje taka możliwość. Jedno wielkie WTF, serio. Za to na handlarza oferującego nieprzydatny złom i śmieci wpadamy non stop. Przez to wszystko coraz mocniej zaczyna mi doskwierać wrażenie, że jest to pozycja skierowana raczej dla drących mordy jutuberów, ew. ludzi starających się wykręcić kosmiczne wyniki czasowe. Bo do rozważnego grania, gdzie planujemy kolejne ruchy, komponujemy przemyślane buildy itp. nadaje się raczej umiarkowanie. A szkoda.
  3. Amer

    Death's Gambit

    U mnie odczucia ciut podobne o czym pisałem już przy okazji pierwszego wrażenia na gorąco. Gra wydaje się być.. przeźroczysta, nie wiem jak to inaczej ująć, ale tak ją właśnie postrzegam. Cicha, pustawa, skromna i... niedokończona? Czyli co, następny na celowniku (tym z napisem "czekam bardzo") jest teraz Blasphemous? U mnie zdecydowanie tak.
  4. Amer

    Dead Cells

    Nom, też się na to złapałem. Faaajne Ależ mnie wkurza ta gra. Wkurza, a zarazem cieszy. Oderwać się nie można, ale ta randomowość gniecie okropnie. Nauczyłem się już jak klepać 3 pierwszych bossów, ale przez ostatni rozdział zwyczajnie nie jestem w stanie się przebić. No i tak perspektywa, że nawet jeśli się uda, to i tak kroi się srogi oklep od szurniętrgo bossa (z którym póki co nie miałem styczności, ale głosy w temacie są raczej jednoznaczne).
  5. Amer

    Dead Cells

    Jakieś pro tipy na ciula z wieży zegarowej? Zasadzam się na niego po raz N-ty, ale nie chce już próbować po omacku.
  6. Amer

    Death's Gambit

    Po 1h grania nie jestem w stanie ocenić tego aspektu. Coś tam faktycznie przygrywało w tle, ale póki co bez chwytających za gardło motywów. Ale rozkręci się, mocno w to wierzę.
  7. Amer

    Death's Gambit

    Z kolei u mnie pierwsze wrażenie mocno umiarkowane. Tzn. wiedziałem dokładnie czego się spodziewać (śledzę temat od dłuższego czasu), ale gwałtowny przeskok z ultra dynamicznego Dead Cells (przy którym siedzę non-stop od premiery) zafundował mi takie troszkę "auć". Choć podkreślam: jest to wyłącznie pierwsze wrażenie. Graficzka oczywiście miła dla oka (mocno stonowana względem walącego po oczach DC + przyjemna kolorystyka), ale już dźwięk np. wyraźnie odstaje (choć uprzedzam, że mam autentycznego pier***ca na tym punkcie). Wszystko jest przeraźliwie ciche, takie jakby... nieobecne. No bo niby sieczemy tym mieczykiem, ale impetu nie czuć (i nie słychać) tutaj wcale. Mam ogromny apetyt na więcej i przypuszczam, że gdy już to "więcej" dostanę moje odczucia zmienią się diametralnie. Rokuje dobrze (nawet bardzo) ale rozkręca się powoli.
  8. Amer

    Dead Cells

    Dziś robiłem dwa długie i w cholerę męczące podejścia i za każdym razem składał mnie boss z wieży zegarowej. Dziwne bo grając 2 dni temu ubiłem go 2-krotnie bez większych problemów. Kwestia zgromadzonego sprzętu czy... szczęścia może? W DC to chyba jedno i to samo.
  9. Amer

    Death's Gambit

    A ja wręcz przeciwnie - wyczuwam tu hit, w który wszyscy będziemy zagrywać się tygodniami. Takie pobożne życzenie...
  10. Amer

    Dead Cells

    4 flaszki to pierwsza rzecz w którą zainwestowałem, bez tego ciężko mi wyobrazić sobie zaliczanie niektórych etapów tutaj Reszta tak jak czułem właśnie, czyli random, random, random... Ale taki urok tej gry. Kupując ją wiedziałem na co się piszę (mniej więcej), z tym że teraz, kiedy licznik zabitych przekroczył 9,5 tysięcy wkrętka jest ogromna, więc automatycznie zaczyna zauważać się też pewne uchybienia w mechanice gry. Choć w sumie to nawet nie są żadne bolączki tylko... taka jej specyfika po prostu. Aha, i żeby nie było - ja wciąż podtrzymuję, że Dead Cells to cudowny tytuł, pierwsza gra od przeszło miesiąca, której udało się odciągnąć mnie od Darkest Dungeon. No i w DD nie da się wbijać przez sufit, zwalając gruz prosto na głowy zaskoczonych przeciwników - uwielbiam to. To i milion świetnych rzeczy, którymi upakowana została ta gra (ogłuszanie drzwiami, bieganie po ścianach...). Zastanawia mnie jeszcze ten duży kowal. Jeśli faktycznie pojawia się on wyłącznie po starciach z bossami, to zbyt wielu okazji do nabijania tych 1000 (i więcej) sztuk mieć nie będziemy. Do szefów chodzimy na czysto, wypada z nich powiedzmy 20 sztuk cellsów (zgaduje teraz, choć to pewnie i tak wartość zawyżona), więc przy takim obrocie spraw... pachnie mi to setkami godzin farmienia. Chcąc zapełnić wszystkie 3 paski to i tysiącami nawet. Hmm, musi być jakiś inny sposob by go spotkać i przekazywać mu to co uzbieraliśmy. Dorwałem wczoraj złotą pochodnię - OMG, ależ to był pogrom. Przynajmniej do czasu aż mnie nie ujeb**i
  11. Amer

    Dead Cells

    Kilka pytań i wątpliwości natury technicznej, które męczą mnie po dzisiejszym dniu spędzonym z grą: - czy to norma, że oferowane przez handlarza sprzęty są zazwyczaj zdecydowanie słabsze od tych aktualnie posiadanych? Serio, przy moim sposobie grania (zbieractwo) dosłownie raz czy dwa trafiłem na coś, w co warto było zainwestować (sugerując się statystykami). - czy możemy jakoś wpłynąć na posiadany ekwipunek? Tzn. czy jeśli chciałbym przykładowo masterować dany mieczyk, pochodnię lub cokolwiek, to mogę zwiększyć szansę na zdobycie tej zabawki? A może po przejściu gry pojawia się opcja swobodnego wyboru "jak Bóg przykazał" (przebierając w tym co wcześniej zdobyliśmy)? Cała ta losowość w grze jest względnie fajna, jednak mimo wszystko niektóre rzeczy powinno dać się zwyczajnie wybierać. Pal licho wysokie statystki - chodzi bardziej o opanowanie danego typu bronii, wyczucie zasięgu, szybkości itp. - zmiana statystyk ekwipunku to jakiś random. Płacimy nie wiedząc za co, bo gra nie informuje jaka poprawka wskoczy po zakupie. A może istnieje opcja by to podejrzeć? W DC kasa i tak ucieka szybko, więc kompletnie nie rozumiem czym kierowali się autorzy serwując nam taki zabieg. - sklepik w którym możemy nabyć żarcie, póki co znalazłem go jedynie na jednej planszy... Tak jakby na innych nie było potrzeby regeneracji zdrowia. Hmm, dziwne.
  12. Amer

    Dead Cells

    Ja dziś padłem po runie trwającym bite 1,5h, miałem już 8900HP, stertę wybornego stuffu, dwie flaszki lecznicze w zapasie i ogolnie wszystko na tip top. W teorii... Wszedłem do nowo odkrytej komnaty w pałacu, drzwi się zatrzasnęły i wyskoczył ziomek (nie był to boss), który poskładał mnie 4 szybkimi cięciami. Dosłownie. Teraz muszę naprawić zniszczoną psychikę zanim znów zdecyduje się tam zawitać, bo tak srogiego oklepu nie zebrałem w grach już od dawna. Ogólnie gierka jest boska, póki co najlepszy Indyk 2k18 IMO. Choć kilka elementów chciałbym w niej poprawić. Np. nie do końca przemawiają do mnie drzwi, które zamykają się po określonym czasie. Czesto brakuje mi tych 2-3 minut co troszkę wnerwia. Sam patent jest cudny wg mnie, ale nie w grze, która usiana jest losowością (na każdym kroku). No i wbrew temu czego naczytałem się w niektórych recenzjach - gonitwy na hurrra wcale nie są tutaj najlepszym rozwiązaniem. W moim przypadku dużo lepsze efekty przynosi powolne przeczesywanie całych poziomów, ubijanie wszystkiego co prubuje nas ukąsić itp. Dzięki temu dochodząc do cięższego bossa lub późniejszych etapów (wspomniany zamek) mamy chociaż jako takie szanse na wyrównany pojedynek, często też dysponujemy fajnym sprzetem, który dopasować można do swojego stylu gry. Sunąc "biegiem" robi się z tego durna papka. Tym bardziej że gierka usiana jest smaczkami, sekretami (niektóre faktycznie solidnie zakopane) - naprawdę szkoda byłoby je przegapić. Artystycznie też jest co podziwiać, więc wszelki "pośpiech jest tu wskazany" zbywam stosownym "pfff".
  13. Amer

    Dead Cells

    Najlepsze cudo jakie znalazłem do tej pory, kosi aż miło.
  14. Amer

    Dead Cells

    Nom, i nie powiem, lekko to wkur**a chwilami (gdy przez głupi błąd tracisz stuff nagromadzony przez ostatnie ileś tam minut zabawy), ale taki jej urok jednocześnie. Sama rozgrywka, starcia, zwiedzanie lokacji to diament, więc warto się skusić i przynajmniej spróbować.
  15. Amer

    Dead Cells

    Nom, giereczka faktycznie jest cudna i skonstruowana tak, że syndrom "jeszcze jednej próby" gniecie tutaj straszliwie. Ginie się często (ja ginę), ale z każdego podejścia wynosimy doświadczenie, które nie pozwala popełniać tych samych błędów. Kręcimy rundy raz za razem, powolutku brniemy dalej, napawamy oczęta świetnym designem wykreowanego świata i nucimy przygrywającą w tle muzę - tak się w to gra. Uwielbiam takie tytuły i węszę tutaj potencjał na wieeeele godzin spędzonych przy konsoli.
×

Powiadomienie o plikach cookie

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Polityka prywatności.