Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

bobo84

Użytkownicy

Treść opublikowana przez bobo84

  1. Matt był naprawdę dobrym dziennikarzem, a nie jakimś wyrobnikiem. Czytałem neo od pierwszego numeru aż do końca pisma i wspominam je bardzo dobrze. Przez to wyznanie odrobinę straciło w moich oczach, ale też nie jestem naiwny, bo podkręcone oceny -- dla mających dużą kampanię reklamową tytułów -- to smutna norma właściwie we wszystkich czasopismach i portalach. Gierkowych, filmowych etc. Facet gada bardzo szybko, ale z sensem i mi się dobrze tego słuchało. Co do gry, to sporo ludzi sugeruje, że było to ShellShock: Nam '67.
  2. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    A to akurat mogłem bardziej rozwinąć, bo z jednej strony też się cieszyłem, że to korytarzyk, bo lubię starą szkołę i open worldy mnie raczej męczą -- choć są genialne wyjątki jak ghost of tsushima, days gone, wiech 3 czy gierski rockstarów. Jedynie co mnie tu czasem irytowało to to, że postać miewała czasem problemy, żeby przejść przez/minąć jakieś pierdoły walające się pod nogami czy pokonać jakieś drobne nierówności terenu i trzeba było zapylać naokoło -- bywało to podczas walk szczególnie frustrujące. Kilka razy też mi się postać zaklinowała na moment -- może za bardzo wpychałem się w dziwne miejsca Ale ogólne korytarzyki to lubię i szanuję. Jestem też wiernym fanem wszelkich gier action-adventure tpp. Napisać mógłbyś, ale obaj wiemy, że to nie byłaby prawda. A ja Ci mógłbym to udowodnić, gdybyś się zwrócił do mnie na priva. Wtedy dałbym ci namiary na swoje social media. Tyle, że skoro ma nie być kryptoreklamy, czy może antyreklamy, to szkoda czasu na takie głupoty. Słowo się rzekło czy raczej napisało. I nie chodziło tu o chwalenie się, tylko żebyś dał sobie spokój z tłumaczeniem mi. Z całym szacunkiem, ale zdarzało mi się czytać Twoje posty i nie przebijała z nich wielka głębia przenikliwej, błyskotliwej, analizy, że posłużę się daleko posuniętym eufemizmem. Dając jednak spokój szkolnym wycieczkom osobistym i wracając do meritum... Nie jest prawdą, że zadałeś proste pytanie. I odpowiedziałem już na to wcześniej. Przy przyjętej przez twórców gry konwencji każdą głupotę czy nielogiczność można wytłumaczyć właśnie konwencją. Pełną groteski, celowego absurdu, pastiszu i mrugnięcia okiem czy przenikaniem się ich własnego multiwersum. Trzeba mieć talent do wymyślania takich rzeczy i być artystą, ale to nie znaczy, że będzie to miało sens. Jednym z takich pomniejszych przykładów niech będzie postać szeryfa, którego zdaje się, że Door teleportował do dark plejsa. Facet szybko tam się urządził. Nuci sobie wesoło pod nosem, biega po całym leżu, robiąc jakieś przewodniki turystyczne, uzbrojony specjalnie nie jest. Przejęty czy przestraszony tym bardziej nie. Ludzie, którym ucieknie autobus są bardziej przejęci niż facet, który znalazł się w środku koszmaru...Tak, wiem, że wcześniej śnił o Doorze, że to ten sam aktor co w quantum break, że "Tim Breaker" brzmi prawie jak "Time Breaker". że konwencja itd... Tyle, że dla mnie to niewiele zmienia i dodaje tylko pozorny sens... Bo co w ogóle znaczy "sens" w kontekście tej gry, która jest, czym jest? Nie można do niej przykładać ram logiki ani naszego świata, ani nawet świata wymyślonego, przez samych twórców. Bo nie jest on na początku dokładnie określony i nie funkcjonujemy w obrębie tych ram. I nie jest też tak, że się powoli tych zasad uczymy. Zasady tego świata są płynne i zmieniają się dynamicznie. Sam Wake ich przez kilkanaście lat nie ogarnął. Coś tam wie, ale jakby tylko zobaczył czubek góry lodowej. Podczas rozgrywki ciągle jest zdziwiony i ciągle czymś zaskoczony. Tak jest w samej końcówce, gdy dostaje nagłego olśnienia. I podobnie będzie w następnej części, jeżeli powstanie. W zamyśle te twisty, te wolty mają odbiorcę coraz bardziej zaciekawić. Czy tak jest na pewno? Dla mnie to dyskusyjne. Lub inaczej -- w takim natężeniu i mnogości mnie po kilkunastu godzinach znużyły. Ty to kupujesz w całej rozciągłości i ok. I zapewne będzie tak, że przy następnej części. Wielu krytyków padnie na kolana, będą pisać peany w stylu: "myśleliśmy, że coś wiemy, że coś poukładaliśmy, a okazało się, że twórcy cały czas nas zwodzili! Tak naprawdę nie wiedzieliśmy nic! To czysty geniusz!" Tyle, że dla mnie to będzie po prostu cyrkowa sztuczka, na którą się nabiorą. Założę się, że i AW2 sporo z nich zrozumiało jedynie pobieżne w wielu obszarach, lub wiele kwestii im mocno zgrzyta, ale wstyd się przyznać, że tak było. Bo coś tak zagmatwane i zawiłe musi być genialnie. Głupio wyjść na ignoranta, na osobę niezbyt lotną. Przy najnowszym twin peaks sporo krytyków się jednak przyznawało do sporego zagubienia, pisząc w stylu, że: "nie wiedzą, co się do końca odjaniepawliło, ale jest to wspaniałe!" I w pewnym sensie była to prawda -- pod względem wizualnym, narracyjnym czy formalnym.
  3. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Flex byłby gdybym zdradził personalia i gdyby miała to być kryptoreklama. A nie jest i nie będzie. Chciałem tylko zaznaczyć, że moja percepcja dzieł popkultury jest przynajmniej na poziomie średniej europejskiej. Więc protekcjonalnego, pańskiego, tłumaczenia co i jak się wydarzyło -- bo sam nie jestem w stanie swoim rozumem ogarnąć -- nie potrzebuję. Ja tylko wyraziłem swoje zdanie o grze i mój prywatny odbiór. Nie zamierzam nikogo przekonywać do swojego zdania, bo każdy ma i będzie miał swoje. Szczególnie na forum zrzeszającym chłopów w słusznym wieku. Każdy z nas wie, jak działa Internet. I jest to też o tyle zabawne, że ja dzieło Remedy bardzo pochwaliłem, ale że mam drobne "ale" to jednak należy mnie ustawić do szeregu. Tego typu dzieła jak właśnie Alana czy Twin Peaks -- ze względu na styl, strukturę, narrację, formę -- niejako podzielają pewne problemy w odbiorze i koherentności. I są zwyczajnie nie do przeskoczenia. Jednym będzie to przeszkadzało, innym wręcz przeciwnie. Ktoś stwierdzi, "wiedziałeś na co się piszesz, wiedziałeś w co będziesz grać". Prawda, wiedziałem i do połowy był zachwyt, ale po kilkunastu godzinach nastąpił przesyt. Nagromadzenie pewnych elementów narracyjnych spowodował przesyt i lekkie znużenie.
  4. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    No dokładnie tak. Swój odbiór opisałem w długim poście. Chciałbyś rozbijać na czynniki pierwsze konkretne motywy? Moim zdaniem nie ma to sensu. Tak jak nie bronię się, gdy komuś w recenzji nie podoba się moja książka. Jego prawo. Jeżeli sam się do mnie bezpośrednio zgłasza to możemy podyskutować. Tyle, że moje powieści rozgrywają się w "naszym" świecie. Więc zasady mogę naginać w bardzo wąskim zakresie. Fabuła w AW2 jest tak skonstruowana, że jej element można odebrać na różne sposoby -- wszystko sobie dopowiedzieć, wszystko wytłumaczyć, ponieważ tam nie ma konkretów ani konkretnych ram świata przedstawionego. Jest płynny. Raz się mówi jedno, raz drugie. Bezkrytyczni wielbiciele wszystko sobie wytłumaczą/dopowiedzą. Sceptycy będą sceptyczni. Taka dyskusja trwałaby i trwała i nic konkretnego nie przyniosła. Poza tym zauważ, że jednak oceniam grę bardzo wysoko. Możemy się różnić i nikt tu uświadamiania nie potrzebuje.
  5. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Twoim zdaniem uogólniam. Chcesz mi coś teraz tłumaczyć z tej fabuły? Uświadamiać mnie? Nie, dzięki Może orłem i geniuszem nie jestem, ale przez lata "parę" artykułów o popkulturze napisałem do największych portali w tym kraju. Nawet wydałem parę książek, nie płacąc za nie. Więc przynajmniej średnie rozeznanie w zawiłościach narracyjno-fabularnych powinienem mieć. Może jest to jednak skierowane jednak do lotniejszych odbiorców? Możliwe, ale nie sądzę. To po pierwsze. Po drugie jeżeli jednak tak jest, to jest świadome skazywanie się na niszę czy wręcz sabotowanie swojego projektu.
  6. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Dzięki, Nyu Może faktycznie – masz rację i powtarzali… ale nie wiem czy dzięki temu to nabierało więcej sensu A może inaczej – na dany moment rozwoju akcji tak to wyglądało i odbiorca – przynajmniej jakaś część jako tako to ogarniał, bo mu o tym i tamtym przypominali, ale przecież za chwilę coś tam mogło się o 180 stopni zmienić i wcześniejsze ustalenia trafiały do kosza. Ktoś mógł ożyć, ktoś okazać się nie taki, ale zupełnie inny. Generalnie taki trochę rollercoaster. Lub telenowela w świecie psychodelicznym. W świecie, uniwersum, w którym nie ma właściwie żadnych ustalonych zasad – bo są one płynne, ograniczone jedynie do wyobraźni twórców. Ale, wiadomo, co kto lubi. Ja do pewnego czasu lubiłem serial "Lost", ale z czasem zaczęło mnie to wszystko nużyć. Zresztą sami Twórcy przyznawali się, że dokładali różne elementy, wymyślali je głównie dlatego, ponieważ było na to zapotrzebowanie widzów czy też stacja zamawiała je z powodu wysokiej oglądalności. Twin peaks też bardzo lubiłem. Gdzieś tak do połowy drugiego sezonu
  7. bobo84 odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Mam pewien problem z tą grą. Z jednej strony przez pierwszą połowę dałbym jej z 10/10. Po ukończeniu sam już nie wiem. Na pewno należy docenić genialny klimat i momentami naprawdę unikalne/przełomowe zabiegi narracyjne oraz wizualne. Docenić ogrom pracy, jaki włożono w tę grę – te wszystkie poboczne kwestie, sceny z żywymi aktorami i cały ten świat. Jego wspaniałą kreację. Z drugiej strony czuć mocno, że to gierka z mocno ograniczonym światem pod kątem technicznym. Klasyczna „korytarzówka” i niewidzialne ściany momentami przypominają mi przerenderowane lokacje z oryginalnego RE2. Czy to mogło wyjść na poprzednią generację? Na pewno, bo mechanika ograniczonego mocno świata i maks. kilku przeciwników na raz by temu nie przeszkodził. Wyglądałoby to na pewno gorzej, mniej okazale. Robiłoby może mniejsze wrażenie… Ale ostatnio przeszedłem calisto protocol na Ps4 pro i wyglądało to (oraz grało się) bardzo przyjemnie – pomijając loadingi po śmierci bohatera. Wspominano tutaj o walce – faktycznie jest dosyć drewniana i średnio intuicyjna. Zauważalnie lepsza niż w jedynce, ale gorsza niż w american nightmare. Być może w znacznym stopniu ze względu na przywoływaną tutaj ociężałość postaci. Sam grałem w Alana na series S, ale też ze dwie godzinki widziałem jak ktoś grał na ps5. Wielkiej różnicy nie zauważyłem – może i jestem laikiem w tej materii, ale materiał digital foundry zdaje się to potwierdzać. Z kwestii technicznych najgorsze było to, że po paru godzinach gra co 40-60 minut wyrzucała mnie do głównego interfejsu konsoli. Im bliżej końca, tym częściej dashboard się pojawiał. Parę lat temu przeszedłem Alana pierwszego, przeszedłem też niedawno Quantum break, Control w okolicach premiery i tuż przed analem 2 – american nightmare. I ten ostatni, oprócz jedynki, wydaje mi się najważniejszy w kontekście historii. Poświęciłem też 3h na filmiki z jedynki na YT oraz na pogadankę Sama Lake co się wcześniej wydarzyło – w ramach przypomnienia. Znajomość Control, by docenić Wake’a 2 dla mnie jest przeceniania – tym bardziej, że to był fabularnie raczej bełkotliwy twór z momentami błyskotliwym gameplayem. Zaś sama fabuła niby intryguje, ale jakby się nad tym zastanowić Alana 2 – w tym wszystkim jak dla mnie nie ma większej stawki. Bo wszystko może się okazać kolejną pętla (spiralą) Snem we śnie, alternatywnym, wymyślonym światem. Wszystko można cofnąć, wszystko odkręcić na dobrą sprawę. Nic nie jest na zawsze, nic nie jest ostateczne. Bo i prawidła świata przedstawionego ulegają ciągłym zmianom, ciągłym modyfikacjom. Nie wiemy też co się „naprawdę” wydarzyło, a co jest tylko marą/wymysłem/alternatywną wersją „prawdziwych” wydarzeń. Czasem niby wiemy… ale to i tak może się przecież za chwilę zmienić Co więcej, rozwijanie tego wszystkiego, tego całego multiwersum o kolejne tytuły, włączanie ich – control i quantum – sprawia, że całość robi się jeszcze bardziej bełkotliwa i trudno przyswajalna, a przede wszystkim komercyjnie trudniejsza do przełknięcia dla casualowego gracza. Disney już się na tym finansowo przejechał – bo odbiorca musiał śledzić nie dość, że filmy i seriale. Zwiększyli tempo produkcji i jakość spadła na łeb, na szyję. A tam przecie stopień skomplikowania intrygi, fabuły był o wiele, wiele mniejszy. A jak teraz jeszcze zobaczyłem, że chcąc obejrzeć „prawdziwe” zakończenie muszę przejść grę po raz drugi to sorry – wybieram YT dla tych 2 minut. Kolejnych 20-30h nie będę w to inwestował, bo sekwencje zręcznościowe były momentami męczące. Może za pół roku? Tym bardziej, że uczciwsze, moim zdaniem, jest stwierdzenie, że nowe zakończenie nie jest nowe, tylko stare było chamsko ucięte. Ktoś wcześniej wspomniał o drobnym wtręcie LBGT… Mnie bardziej rozbawił tekst Sagi Anderson – będę parafrazował: „o białych dupkach, którzy decydują o jej życiu/dyrygują nią”. Było to dosyć zabawne, jakby dodane na siłę i nie pasujące do całości. Ale to jedynie nawet nie promil w kontekście całego bogactwa scenariusza. Fabuła z jednej strony jest niezwykle ciekawa i złożona – wspominane tu już inspiracje Twin Peaks, X-file, czy pierwszym sezonem True Detective. Moim zdaniem dobry jest też trop z the Evil Within 2. Tyle, że tamta gierka też zakręcona, z dużą dozą „psychodeli”, zakończyła się dla mnie w sposób dosyć satysfakcjonujący i poukładany. Bardziej aniżeli Alan. A tutaj? Czy zagmatwany do granic możliwości oznacza zawsze mądry i głęboki? Poszczególnie elementy/motywy fabuły/intrygi momentami mi imponowały. Ale całość? Nie jestem przekonany. Davida Lyncha zapytano kiedyś o interpretację jednej z jego produkcji – odparł coś w stylu, że: „życie nie ma sensu, więc dlaczego ludzie oczekują, że będzie miała go sztuka”. A ta gra na pewno sztuką w dziedzinie interaktywnej rozrywki jest... Reasumując, bardzo trudno mi ją ocenić. Raz, gdy o niej myślę, mam ochotę dać 8 z dużym minusem. Innym razem 10 na szynach. Zakupu, oczywiście, nie żałuję. Zrobiłbym to ponownie. Oby więcej ambitnych gier singleplayer z takim sercem w nie włożone. Bo widać, że przez wiele lat nad tym ciężko pracowali. W kolejne gry Remedy pewnie również zagram. Ale jakieś tam podniecanie się i głębokie analizy tych ich fabuł? Nie, dla mnie szkoda czasu. A im bardziej będzie to uniwersum rozbudowane, tym trudniej będzie o koherentność. O ile w ogóle już obecnie, na tym etapie, można o niej mówić.
  8. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w CD Projekt Red
    Niby obie aktualizację były już pobrane i zainstalowane. Pomogło chyba dopiero po raz 3 czy 4 wyłączyłem grę i zrestartowałem konsolę. No nic, ważne, że teraz już działa normalnie A z innej beczki -- gracie z polskim czy angielskim dubbingiem? Zazwyczaj staram się grać na angielskim, poza wieśkiem 3 i god of war, ale tutaj gra jest niby Polska i sam nie wiem. W sumie na razie mi polski nie przeszkadza, ale się wciąż waham ;-)
  9. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w CD Projekt Red
    Ja jebe, kupiłem bundle podstawka plus DLC. Pograłem niedużo, dokładnie 1.38 min. Zacząłem od podstawki. No i dzisiaj przywitało mnie update’ami podstawki i rozszerzenia. Po kilku perturbacjach zostały zaktualizowane. A teraz nie mogę załadować żadnego sejwa, bo wyskakuje komunikat: „ten zapis został utworzony podczas rozgrywki „Widma wolności” Nie można go wczytać kiedy grasz w podstawową wersję gry". Tyle że w nią gram. I jeszcze jest widoczny baner: "Widmo wolności (!) Rozpocznij pobieranie". „Widmo”, które, oczywiście, jest pobrane.
  10. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w CD Projekt Red
    Gdyby jeszcze to się pobierało... Mi ściągnęło 8GB aktualizacji do bazowej i nagle zawiecha. Przerzuciło się na ściąganie aktualizacji do DLC i też zawiecha. I tak od pół godziny. Zero. null. I to akurat wtedy, kiedy sobie zorganizowałem długi, wolny, wieczór na giercowanie... Ech, co za banda...
  11. bobo84 odpowiedział(a) na ASX temat w Ogólne
    Ale takie podejście też też IMHO bez sensu. Bo wychodzi na to, że nie ma co rozliczać producentów gier z ich zapewnień i obietnic. Nie ma sensu słuchać ich zapowiedzi, bo dana gra finalnie może być zupełnie czym innym niż w zapowiedzi. Co więcej, mogą nakłamać na dowolny temat i w dowolnej ilości, bo developerzy/marketingowcy są od tego, żeby kłamać. Jak politycy. Ja jestem tary wiarus to, to wiem, droga młodzieży, która się podnieca niepotrzebnie nawijaniem makaronu na uszy. Nic nie słuchajta, najpierw zagrajta a potem paszczą kłapajta. Akceptując tego typu politykę studiów, jedynie przesuwa się granicę odnośnie coraz większego bajkopisarstwa, żeby nie napisać ordynarnych kłamstw. Ja rozumiem, że niepotrzebne rozbudzanie nadziei może być dla niektórych irytujące. I dla tych, którzy robią pre ordery być zwykłym oszustwem.
  12. Jeżeli kapitan Roger opuści pokład, to za sterami pewnie stanie jakiś spadochroniarz z Pixela. Wyjdą jeszcze ze trzy numery, może dociągną do końca roku, i finito. Powtórzyłby się, częściowo, scenariusz z Neo, gdy Gulash, banan i spółka założyli Neo plus, a Neo (bez plusa) przejęła ekipa z Secret Service. Jak wiadomo Neo bez plusa szybko padło. Oczywiście wtedy dostaliśmy nowy/stary projekt. A teraz nie ma co na to liczyć.
  13. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w CD Projekt Red
    Dzięki, tak też myślałem. Choć jeszcze mam dylemat czy wciągnąć teraz samą podstawkę czy poczekać na to rozszerzenie...
  14. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w CD Projekt Red
    Panowie, zamierzam w końcu zabrać się za Cyberpranka. Mam do wyboru granie na Ps4 Pro lub na Xbox series S. Zamierzam raczej z tej drugiej konsoli skorzystać. Pytanie czy da się grać po ludzku na series S? Nie jestem jakimś maniakiem płynności.
  15. W sensie należał czy nie należał?
  16. bobo84 odpowiedział(a) na 20inchDT temat w Xbox Series X|S
    Jeżeli grasz od dekad, interesujesz się tym biznesem od lat, a do tego oglądasz film z gejmpleju i nie potrafisz sobie na podstawie tego wyrobić wstępnego poglądu na grę -- który w znakomitej większości przypadków się sprawdza "w praniu" -- to sam w dupie byłeś i członka widziałeś. Wiadomo, że nie jest to idealne narzędzie, ale całkowita deprecjacja tego -- tej jednak naprawdę dobrej wskazówki jaką jest gejmplej z YT -- to czysty infantylizm. Nie zamierzam tracić czas na coś, co wygląda jak gówno, ma setting, który mnie odrzuca i panuje ogólny konsensus, że to gówno. Tracić czas tylko dlatego, że parę zaprzyjaźnionych portali pochwaliło. Nie jestem masochistą i idiotą. Podobnie jest w świecie filmu. Pierwsze recenzje dużych tytułów, którymi zalewany jest Twitter, są prawie zawsze hurraoptymistyczne -- disney w tym bryluje -- a oceniają ściśle wyselekcjonowani "krytycy".
  17. bobo84 odpowiedział(a) na 20inchDT temat w Xbox Series X|S
    Od czasów pegasusa przeszedłem setki gier. Widziałem tysiące gameplayów i jakoś tak jest, że na ich podstawie potrafię wyrobić sobie jako taką opinię, która potem w znacznym stopniu pokrywa się z tym co sam doświadczam, grając. Nie trzeba do tego geniuszu, naprawdę. Jeżeli coś wygląda na gejmplejach jak gówno, to wiem, że nie będzie to produkt na poziomie Naughty Dog czy Rockstar -- delikatnie rzecz ujmując. Wiem też jak dziennikarstwo dedykowane grom upadło w ostatnich kilkunastu latach -- dla wielu recenzentów ocena dużych produkcji zaczyna się właśnie od oceny 7. Wynika to z różnych czynników, ale głównie jest to kwestia finansowa. Nawet nie bezpośredniej łapówki, ale obawa o późniejszy brak reklam, gratisów, wczesnych kodów itp. W gruncie rzeczy wystarczy nie być naiwnym.
  18. bobo84 odpowiedział(a) na 20inchDT temat w Xbox Series X|S
    Redakcje, które dały temu produktowi ocenę od 7 w górę powinny trafić na jakąś czarną listę -- robienie wała z odbiorców powinno mieć jakieś granice. Ja nie wiem, czy te portale w ogóle nie przejmuję się swoją renomą?
  19. Heh, nie wiedziałem, że mam taką cenną książkę w zbiorach ;-) Ale zapewne niebawem dodrukują. Podobne chore ceny były na przykład przy "Wściekłość i wrzask" Faulknera jeszcze na początku 2020. Tak to bywa z niszowymi klasykami :-)
  20. Osobiście proponowałbym zacząć przygodę z Twórczością Rand od "Źródła", bo tam filozofia zaprezentowana podobna i powieść trochę krótsza -- 800 vs 1200 stron ;-)
  21. W tekście "Marzenia, wolność upadek" Adama Hłuszko, pisząc o książce Ayn Rand jeżeli nie używa się oryginalnego angielskiego tytułu -- tj. "Atlas Shrugged" , -- to jednak należałoby używać tytułu "Atlas zbuntowany" -- po pod takim tytułem książka u nas została wydana i funkcjonuje. A nie "Atlas wzruszył ramionami" -- mimo że to może się wydawać bliższe duchowi oryginału. Wprowadza to tylko niepotrzebne zamieszanie, bo wystarczy podać angielski tytuł i w nawiasie (w Polsce wydane jako...)
  22. W ekstreme tak, ale neo było zawsze bardzie pro i ugrzecznione :-) Wtedy mi to pasowało. Kupowałem obydwa magazyny, ale właśnie neo bardziej trafiało w moje gusta. Te młodzieżowe jazdy "ikstrimowe" jakoś mnie nie kręciły, mimo że byłem sporo młodszy od redaktorów pod koniec lat 90. Z drugiej strony era buczera to było dla mnie przegięcie w drugą stronę i Rogerowi trzeba oddać, pochwalić, że znalazł odpowiedni balans w tym wszystkim. Nawet kupiłem dwa ostatnie numery extreme'a po dłuższej przerwie plus -- wcześniej był 300. A wracając do epitetów, to wydaje mi się, że mimo wszystko, odnośnie Azjatów, takie pejoratywne określenia łatwiej uchodziły płazem, bo i oni aż tak bardzo uczuleni na swoim punkcie (czy też poprawności politycznej) nie byli. Nie było takiego grania kartą "white guilt" itp.
  23. Tak często narzekacie na tego marcellusa, na jego lewactwo, a ja się zastanawiam, czy to ten sam człowiek, który dawno temu w neo plus -- to był chyba jakiś kącik sportowy/felietion, a nie recenzja -- nazwał zawodników drużyny Brazyli w piłce nożnej "czarnuchami". Pamiętam to po latach, bo wtedy mnie, dzieciaka, mocno obruszyło, że można tak brzydko i wulgarnie nazwać kogoś w szacownym miesięczniku. Może teraz odpokutowuje dawne winy?
  24. bobo84 odpowiedział(a) na Figaro temat w Ogólne
    Widać w tej gierce przebłyski japońskiego gejmingowego geniuszu. Finalnie oceniłbym na 8.5/10. Teoretycznie to nie moje klimaty -- nie gram w gry muzyczne. A wspominane w kontekście Jet Set Radio albo Space Channel 5 to też zupełnie moja para kaloszy. Ale czuć w tej gierce taki nieskrępowany fun czystej konsolowości. Co ciekawe, nie miałem wielkiego problemu z bossami -- grałem na normalu -- często udawało mi się łapać rytm i dostawiać wysokie noty. Za to w niektórych sekwencjach QTE poza walkami dostawałem kur... -- w wielu przypadkach za cholerę nie udawało mi się wstrzelić i musiałem to powtarzać. Z pomniejszych grzeszków wymieniłbym też to, że jak to bywało onegdaj w japońskich gierkach (też u lubianego przeze mnie Mikamiego) widać, że czasem nie wiedzieli kiedy skończyć walkę z bossem -- ciągle transformacje i niekiedy przedłużanie tego w nieskończoność. Reasumując: naprawdę warto. W grę włożono dużo serca.
  25. bobo84 odpowiedział(a) na Daffy temat w PS4
    Przyznam, że miałem z tą gierką -- jak i samą fabułą -- o wiele więcej frajdy niż z RDR2. I to pomimo, że jestem wielkim fanem westernowych klimatów od wielu lat. I wiem, że dla wielu produkcja Rockstar jest technicznie o wiele lepsza i bardziej rozbudowana, to jednak GOT zrobił na mnie i w tych kwestiach większe wrażenie. Przegrałem w GOT na hardzie dziesiątki godzin, zdobywając wszystkie kapliczki i przejmując wszystkie obozy wroga. Nie bawiłem się tak dobrze w żadnym open world od czasu Days Gone.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.