Pierwsza część z zestawu Lunar Remastered Collection czyli Lunar Silver Star Story. Wszedłem w to w ciemno, słyszałem jedynie jakieś wspominki o serii na youtubie gdzie gra była chwalona, ale nikt nie przygotował mnie na tak dobrą przygodę. Jedno z najmilszych zaskoczeń w karierze graczyka. Premise jest dosyć typowy - w ogromnym skrócie, główny bohater marzy o przejęciu pałeczki po legendarnym Dragonmasterze (taki kozak co przeszedł próby smoków i zdobył od nich propsy) i wyrusza z przyjaciółmi w przygodę. Historia prosta, ale pacing jest tak dobrze zrobiony że czułem się jakbym oglądał jakieś super anime przygodowe. Postacie są wyraziste i każdy ma swoją unikalną i wiarygodną osobowość, nawet jeśli niektóre z nich są napisane według ukartowanych schematów, to nie przeszkadzało mi to w najmniejszym stopniu. Bohaterowie są charyzmatyczni, ich relacje są świetnie przedstawione i chyba pierwszy raz w jrpg'u miałem sytuację, że żaden z członków drużyny mnie nie wkurzał swoją obecnością. Na moje szczęście, gdyż w Lunarze party się nie wybiera i jest ono z góry ustalone (z mniejszymi lub większymi zmianami w rosterze od czasu do czasu). Combat nie jest jakiś wyjątkowo wymagający i skomplikowany, ot klasyczna turówka z tą różnicą w stosunku do innych gier z gatunku że umiejscowienie postaci na planszy ma znaczenie i odpowiednia strategia może wpłynąć na przebieg walki (można sobie wariacików ustawiać jak się chce w menuskach). Grałem oczywiścię w wersję remastered (w głównym menu można sobie wybrać wersję remastered albo classic obydwu części), w której można każdej z postaci ustawić zachowanie w trakcie walki i lecieć na auto-battle'u (większość normalnych bitew tak stoczyłem) i przyspieszyć walkę, co na pewno jest na plus bo oryginalny speed jednak trochę mozolny. Fajnie też, że nie ma random encounterów i przeciwnicy są widoczni na mapie aczkolwiek uniknięcie ich czasami jest dosyć tricki i nie takie łatwe. Co może niektórych odrzucić, to czasami przesadnie długie dungeony ale w moim przypadku nie było to jakieś problematyczne. Oprawa audio/wideo jest czarująca i imo nie zestarzała się ani trochę, chibi postacie i kolorowe lokacje a w tle zajebista muzyczka giereczkowa z lat 90tych, no kurwa miodzio. Anime wstawki tylko dodają do efektu, no i kurde jest też okazjonalny in-game voice acting co mnie pozytywnie zaskoczyło. Można ustawić sobie VA na Angielski i Japoński, ja oczywiście wybrałem drugą opcję i było super, tak jak wspominałem wyżej - mocny animu vibik. Dla koneserów jest również kolekcjonowanie obrazków z bohaterkami w sytuacjach codziennych typu czilerka w sypialni lub opalanko na plaży Ogólnie ode mnie mocne 8/10, to była piękna 13-godzinna przygoda i nie mogę się doczekać aż wjadę w dwójeczkę.