Yakuza Kiwami 2 (PS4)
Oj, rwane to było doświadczenie. Gierka kupiona niby day one, pograne ze 3-4 chaptery i odstawka, bo wskoczył Tomb Raider, a po Tomb Raiderze w sumie od razu RDR2. Tak nastał nowy rok i przypomniało mi się o rozgrzebanej Yakuzie. Tryb: co wieczór przed snem jeden chapterek, no i się na dobre wkręciłem Po zaliczeniu Zero i pierwszego Kiwami tutaj uświadczyłem ogromny powiew świeżości i niemal nową jakość. Nowy silnik, fizyka i oprawa - wszystko to w końcu smakowało jak giereczka z tej generacji
System walki, choć wymagał chwili przyzwyczajenia i przestawienia, okazał się niesamowicie miodny. Mam aż ochotę złapać od razu szósteczkę, ale nie wiem czy ma to sens bez wcześniejszego zagrania w części 3, 4 i 5 - osobny temat
Fabuła jak zwykle bardzo dobra i wciągająca, acz znów trochę długo się rozkręcająca. Jedyną większą uwagę mam co do poziomu trudności, bo niby grałem na hardzie, a na ogół miałem wrażenie, że odpaliłem easy. Po odrobinie apgrejdów Kiryu to niepowstrzymany rozpierdalacz. Nawet bossowie nie stanowili na ogół większego wyzwania
9/10