Treść opublikowana przez Josh
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Dawaj. Nikt Cię nie będzie lubił ani traktował poważnie, ale za to będziesz miał miliony wyświetleń.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Na 100% w remaku 0 dadzą skrzynki. I bardzo dobrze. Najbardziej ciekawi jednak czy skuszą się na coop, wtedy musieliby drastycznie przebudować całą grę.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Dusk? W takim razie jedyne co się z tego sprawdzi, to to że powstają nowe Residenty. Jakieś na pewno. Czekam na bardziej sprawdzone info od GraczDari
-
PPE.pl - portal graczy
Oni chyba zbyt dosłownie wzięli sobie pociski, że robią gównonewsy o niczym.
-
własnie ukonczyłem...
Shadows of the Damned? Zajebista giereczka, zwłaszcza w mrocznych czasach kiedy Residenty się opuściły z poziomem. Faktycznie lepiej jakby protagonista miał zamkniętą mordę przez całą grę, ale żeby z tego powodu jej nie skończyć? Chyba już wolę preteksty Manora. O, mam nazwę dla nowego tematu "Dziwne powody, dla których nie ukończyłeś gierki". Pewnie każdy z nas by coś naskrobał.
-
własnie ukonczyłem...
"Gry, które ukończyłem w 99%" lub Giereczki, które złamały mnie psychicznie"
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Smile 2 -nie powiem, jedynka mi się podobała (nawet mimo faktu, że była zwyczajną zrzynką z The Ring), była dobrze zagrana, miała spoko niepokojący klimat i potworek też dawał radę. Do kontynuacji mi się nie spieszyło, bo spodziewałem się wypalenia formuły i wałkowania tych samych motywów, no i dokładnie tak się stało. Identyczny przebieg wydarzeń, kropka w kropkę te same motywy straszące (straszące można wziąć w cudzysłów), wszystko prowadzące w ten sam sposób do niezbyt zaskakującego zakończenia, jedyne co się zmieniło to główna bohaterka i miejsce akcji (oba na gorsze). Nie rozumiem czemu ten film trwa ponad 2 godziny, po 45 minutach widziałeś już dosłownie wszystko i wiesz jaki będzie finał. Te uśmiechnięte niby-creepy ryje zamiast wywoływać dykomfort i przerażać co najwyżej irytują, temu dzieciakowi w warkoczykach bym zajebał lepę na miejscu bohaterki jakby się na mnie tak patrzyła. To co jednak najbardziej mi przeszkadzało w sequelu to spoiler Przynajmniej cliffhanger dobry, bo zwiastuje znacznie większą skalę wydarzeń w trzeciej części, ale jeżeli ta ma być tak straszna i nieprzewidywalna jak Smile 2, to raczej podziękuję. 4/10
-
własnie ukonczyłem...
Znajdźki to jest akurat kurestwo w jednej i drugiej grze, nawet w GTA nie ma tyle syfu do zebrania.
-
Resident Evil 9 Requiem
Bawkbasoup dobrze podsumował ten tryb. Akurat na gąbeczki nie narzekał za dużo (nawet pokonał ostatniego bossa bez bazooki na lv5), ale słusznie zauważył, że jest mocno niedopieszczony i wystarczyło trochę więcej wysiłku ze strony dewelopera, żeby powstało coś znacznie lepszego. Można było dodać więcej lokacji (są te smutne osrane bloki i magazyny, ale nie ma RPD, wtf), dało się wcisnąć więcej przeciwników z kampanii (chociażby Chunka, z Lickerami też jest bieda), podkręcić RNG bo konfiguracji wrogów wcale nie ma tak dużo, co raczej nie sprzyja replay-ability, no i fajnie że zaznaczył, że mimo darmowości tego dodatku to nie tłumaczy ogólniej biedy i zrobienia go na odpierdol. Moderzy potrafią zrobić lepsze dodatki od Capcomu. Ja sobie pewnie jeszcze trochę pobiegam, no bo nie czarujmy się, zajebiście walczy się w tej grze Leonem, no ale niesmak trochę pozostaje.
-
System reputacji
NITROCHLOR aż tak się nie lubi z Emtebe?
-
Promocje na PS Store
Oszczędnoścititle? To jakiś nowy poziom dysortografii?
-
Resident Evil 9 Requiem
No generalnie ten tryb to jest speedrun 3 ranga, staram się otwierać jak najwięcej skrzynek, bo bez dobrej broni ani rusz pod koniec, ale nawet z najlepszym shotgunem lub snajpą dmg jest żałosny u bossa, chociaż podejrzewam że na tej trzeciej randze jeszcze na granicy przejścia. Jak dacie radę zrobić 4 albo 5 lv bez bazooki to nagrajcie i wrzućcie na YT, chętnie popatrzę jak przechodzicie.
-
Resident Evil 9 Requiem
Pograłem trochę w ten tryb. Na początku wydaje się fajny, ale jak się dłużej pogra to zaczyna wychodzić na wierzch cały bullshit: od levelu 3 wzwyż wszystko zależy od RNG. Możesz grać perfekcyjnie, ale jeżeli przed spoiler nie dropnie ci bazooka, to masz game over i nic na to nie poradzisz bo inaczej po prostu nie starczy ammo żeby go pokonać. Raz udało mi się nawet wylosować Redemption do którego miałem dobre 50 pocisków, a i tak dmg zadawany bossowi był zbyt niski żeby coś wskórać. Nie byłem nawet w stanie wytrącić mu z ręki jego bazooki No, ale tak for fun żeby chwilę pobiegać Leonem i rozwalić kilka zombiaczych ryjów to może być. Ja tam czekam za fabularnym DLC.
-
własnie ukonczyłem...
- własnie ukonczyłem...
Prawda, w zakresie indyków można wygrzebać czasem niezłe perełki 3D, jak własnie Demon Turf, Pseudoregalia, Blue Fire czy Super Sami Roll. No, ale to już są ledwie krople w morzu jeżeli porównać to z czasami kiedy takie gry dosłownie zalewały rynek. Praktycznie co roku nowy Jak, Ratchet i Sly, kilka odsłon Ty i Taka i Raymana, Blinx, Klonoa, I-ninja Dr. Muto, Whiplash, Psychonauts, Sphinx, Haven i tona gierek na bazie znanych licencji. Masakra jak płodny był gatunek platformówek w erze PS2/GCN/Xboxa. Za mną teraz chodzi, żeby dać kolejną szansę Evil Twin Raczej taki średniaczek, ale z unikatowym klimatem przywodzącym na myśl Alicję od American McGee- własnie ukonczyłem...
Trochę smutne, że z tego trio (Jak, Ratchet, Sly) przetrwał tylko jeden zawodnik, zdecydowanie brakuje dzisiaj więcej takich kolorowych, jajcarskich gierek. Suckerom pewnie wyprodukowanie kolejnej części zajęłoby z kilka lat mniej niż zrobienie potężnej piaskownicy AAA, więc teoretycznie pomiędzy jednym, a drugim kolosem mogliby wcisnąć szopa.- własnie ukonczyłem...
Sly 3: Honor Among Thieves & Sly Cooper: Thieves in Time Nie wiem o co chodzi z tymi narzekami na czwartego Sly'a, dla mnie od dwójki wzwyż wszystkie części są niemal dokładnie takie same i trzymają prawie że identyczny poziom. Czyli dobry, ale bez szału. Ból dupy o znerfienie platformówkowania dalej mi nie przeszedł i cały czas uważam jedynkę za najlepszą odsłonę, w zasadzie wszystkie elementy siadły mi w niej najbardziej: małe etapy nastawione na omijanie przeszkód, więcej skakania, ginięcie po jednym hicie to też świetny motyw (kojarzący się Crashem albo SuperMeatBoy), stealh bardziej na drugim planie, dosyć skillowe walki z bossami i czas gry też w punkt. Później już zaczęło się kombinowanie, zmiana formuły i szereg średnio trafionych pomysłów kontynuowanych aż do samego końca, czyli przede wszystkim dziwny miks szpiegowskich sekwencji z dosłownie toną pierdołowatych minigier i jedyne co się naprawdę zmieniało między Sly 2, 3 i 4 to ilość grywalnych postaci. Sly 3 chyba największy kastrat, bo wywalili butelki i skarby do zbierania przez co nie ma większego powodu, żeby w ogóle eksplorować te mapki, ale już misje niczym nie odbiegają od tych z drugiej odsłony: gramy trochę szopem, trochę żółwiem, nieco hipopotamem, bonusowo innymi postaciami, jest dużo skradania, obijania ryjów, poruszania się różnymi pojazdami, bossfightów itp. Najmniej do mnie przemówił piracki motyw z walkami na otwartym morzu, beznadziejnie to zrobili, a rozciągnięte jest tak, że po 10 minutach można się zrzygać. Ogólnie taki bardzo, ale to bardzo bezpieczny sequel, widać że deweloperom powoli zaczęły się kończyć pomysły. Czego zresztą ostatecznie dowiódł Sly 4 robiący to samo co Sly 2 i 3, dokładnie na taką samą skalę. Lokacje wcale nie są tu ani większe, ani bardziej pomysłowe, to samo dotyczy misji, z których przynajmniej 1/3 to minigry, niby fajnie że można sterować przodkami Sly'a, z których każdy ma jakieś inne umiejętności (jeden potrafi się kitrać po kątach i skakać po obiektach niczym rasowy ninja, inny robi eleganckie sitko z przeciwników za pomocą rewolwerów), niby spoko że Cooper wchodzi w posiadanie nowych ciuszków, które również mu dają nowe skille, można nawet trochę pograć ponętną Carmelitą (wszystkie zdegenerowane furrasy mogą sobie w tym momencie zwalić konia), ale core gameplayu za bardzo to nie zmienia, więc po zagraniu pod rząd we wszystkie części można naprawdę poczuć się przejedzonym, a nawet lekko znudzonym. Co nie zmienia faktu, że porównanie tego do sytuacji z Jak&Daxter i The Lost Frontier to grube przegięcie, to nie jest w żadnym wypadku taki downgrade. Duży plusik za polski dubbing, tak jak zawsze w grach korzystam z oryginalnego, angielskiego tak tutaj naprawdę fajnie słuchało się dialogów w wykonaniu naszych polskich aktorów (Julia Kołakowska jako Carmelita jest świetna), graficzka też ładniejsza, widać tę różnicę generacji. Koniec końców trochę się pobawiłem przy tych grach, wszystkie uważam za przyzwoite (Thievius Raccoonus wiadomix, najlepszy), ale takim totalnym hitem nie nazwałbym żadnej z nich i pewnie już nigdy więcej do tej serii nie wrócę. Jednak te Jaki i Ratchety plasują się dla mnie kapkę wyżej. Ciekawe czy Sucker Punch jeszcze kiedyś wróci do tego uniwersum. Chociaż może lepiej nie, bo pewnie pójdą w open world z jakimś wkurzającym girlbossem- The Sinking City 2
Jak ograniczą motywy detektywistyczne to będzie kolejny Resident Evil wannabe, więc lepiej żeby tego nie zrobili.- Resident Evil 9 Requiem
https://www.facebook.com/SambuzCosplay/ Kolo ma pewnie więcej segzów niż wszyscy forumowicze razem wzięci- Podróżnik w czasie: przesuwa krzesło
Podróżnik w czasie: przesuwa krzesło- Resident Evil 9 Requiem
Uuu, jak podobne do Raida to już mi stoi i na pewno będzie dzisiaj młócone.- Cinema news
Wiesz, że Hollywood od dawna szoruje po dnie, kiedy filmy Nolana wydają ci się masterpieceami.- Cinema news
- The Sinking City 2
Kolejny dobry rok dla fanów horrorów- Jak należy grać w gry (by nie wystawić się na śmieszność).
Ale o jakiej interaktywności mówimy? Co Ci zostaje w tej grze poza skradaniem i ucieczką przed przeciwnikami? Że możesz sobie otworzyć sam drzwi albo spuścić wodę w kiblu? To już brzmi bardziej jak iluzja grania. Różnica między samodzielnym jej przechodzeniem, a robieniem tego samego za pomocą YT zbyt mocno się tu zaciera i zaczyna przypominać różnicę między samodzielnym czytaniem książki, a chłonięciem jej za pomocą audiobooka, kiedy ktoś czyta ją za Ciebie. Niby inna forma, ale wrażenia niemal identyczne. No, ale ja jestem typowo gameplayowym graczykiem, więc może dlatego tak trudno mi to pojąć, proszę nie dawać mi klaunów - własnie ukonczyłem...