Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nomen dubium

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nomen dubium

  1. Konsolajt chyba tym razem aż nadmiernie surowy z tą szóstką dla remasterów Soul Reaverów (sam bym chyba wystawił 7, gdybym się miał w ocenianie pobawić) nie zamierzam jednak "płakać" o tę ocenę ani pisać kontrrecenzji bo i nigdy miłośnikiem ww. sagi nie byłem, gierkom z uniwersum SR'a zawsze brakowało czucia ciężaru postaci (typowa przypadłość produkcji ze stajni Crystal Dynamics) co nadawało takiej charakterystycznej "śmieciowej" (nadmiernie lekkiej) fizyki i animacji, za którą nie przepadam.
  2. Kurczę, tak mi teraz trochę głupio że skrytykowałem tekst Nemezisa, bo... w sumie nie było za co, powinienem był wstrzymać się z tym esejem w obronie Anielicy Ciemności aż do retrocenzji (no chyba, że ktoś w PE walnie przysłowiową laurkę fanboja jak ja, podejrzewam jednak - bacząc na powszechny odbiór tej części - że nic z tego) a tak biorąc pod uwagę, że był to istotnie materiał publicystyczny a nie recenzencka krytyka gry samej w sobie, to można uznać że się "lekko" nie na temat rozpisałem; no cóż, fanbojstwo ma to do siebie że zaburza percepcję, a ja faktycznie nieco fanbojsko do szóstego TR'a podchodzę - pewnie bym tego nie robił, gdyby ta szpila dostała więcej zasłużonej miłości od recenzentów i graczy, a tak ze względu na jej chłodne przyjęcie odruchowo oczekuję od każdego artykułu jej dotyczącego (nawet, gdy nie jest recką tylko właśnie felietonem okołogrowym) żeby autor danego tekstu skupił się na wymienianiu rzadko wspominanych zalet TAoD. No cóż, mam nadzieję że red. Grabarczyk nie będzie miał mi tego za złe i nie przekreśli mnie po tej jednej nazwijmy to wpadce, no i jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - raz, że udało mi się rozruszać tę nieco ospałą od jakiegoś czasu sekcję komentów, dwa że z redaktorami Ekstrima zawsze fajnie pogadać (obojętnie, czy się zgadzamy czy nie) no i trzy, że skoro swą "kontrrecenzję" umieściłem już tutaj, mam to już z głowy i nie będę musiał produkować się na ten temat pod którymś z następnych numerów Extrima, gdzie pojawi się spodziewana podwójna recka Aniołka. W sumie to pierwsze by wystarczyło, sequel jest bowiem krokiem w tył pod kilkoma względami i broni się głównie zjawiskową muzyką, która myślę że jako jedyny element stoi w kontynuacji na jeszcze wyższym poziomie, niż w pierwowzorze. To jest jedna strona medalu, druga jest natomiast taka, że bez Kronik pożegnanie PS1 byłoby znacznie uboższe, to jednak była jedna z najlepszych schyłkowych gierek jakie ukazały się na Szaraku... To znaczy, nie do końca było to pożegnanie, wszak PSX'a wspierano jeszcze przez kilka lat po premierze PS2 no ale po 2000 r. to zbyt wielu hitów na PS1 już nie wypuszczono, perełki takie jak TR: Chronicles, Dino Crisis 2, Fear Effect, MediEvil 2, MoH: Underground, Alien: Resurrection, Colin 2, Driver 2, Crash Bash czy Spyro 3 były w 2000 r. dla PSX'a tym, czym dla PS2 były w 2007 r. God of War II, GTA: Vice City Stories, Manhunt 2 czy Burnout: Dominator, tj. jeszcze nie pożegnaniem, ale jednymi z ostatnich hitów. W przypadku TLoU przychodzi mi na myśl tylko jedno przekleństwo, za to jak dla mnie mocno dotkliwe: szlag mnie zawsze trafiał, że Ellie (gdy sterowało się Joelem) była "przezroczysta" dla wrogów i mogła przemykać im się dosłownie tuż przed nosem, a oni nic; w przypadku szpili, która ewidentnie stara się przytłoczyć gracza twardym realizmem, taką niedoróbę ciężko wg mnie strawić.
  3. Wszystko jasne, także pozdrawiam i życzę tego samego, również wysyłając wirtualne wyrazy szacunku - choć mój wpis miał krytyczny wydźwięk, bardzo respektuję każdego Zg[Red]a ("nawet" i hejtowanego na tym forum Zaksa) i jego pracę, Twoją rzecz jasna także. No właśnie ciągle się na tym łapię, że przez moje recenzenckie "zboczenie" podchodzę do materiałów publicystycznych trochę jak do recenzji; muszę nad tym popracować bo to szkodliwy nałóg, gdyby nie on to pewnie by mi się ten Twój felieton spodobał... No ale też uprzedzałem właśnie, żeby się tym moim 5-6/10 nie przejmować. O, to by się przydało - retrocenzja starego wydania plus recka nadchodzącego rimastera TAoD w jednym numerze... Brałbym wyjątkowo dwie sztuki Szmatławca w ramach premii dla Zg[Red]akcji, zwykle biorę jedną żeby nie było. A, i jeszcze coś: na widok poniższego zdania... ...na chwilę mnie zmroziło i aż stanęło mi serce, bo już nabrałem obaw że to aluzja do tych trzech szóstek widniejących pod mym pseudonimem (6 "punktów reputacji" i obok 66 na liczniku zamieszczonych postów; tzn. teraz już na szczęście 67, ale jeszcze przed chwilą było 66) ale już moment później ujrzałem... ...i kamień spadł mi z serca bo załapałem, że to jednak nie o mnie - przynajmniej tym razem - chodziło. W każdym razie, dzięki za odp!
  4. Nooo, i właśnie takiej wyczerpującej i merytorycznej odpowiedzi się spodziewałem! Pan Adamus nigdy nie zawodzi, to mu trzeba przyznać; jak tak dalej pójdzie to jeszcze się może nawrócę i zostanę fanem publicystyki, nigdy nie mów nigdy. Odnosząc się ad rem: jeśli dobrze zrozumiałem (jeżeli nie to popraw mnie) chodzi Ci nie tyle o to, że growa fabuła sama w sobie może być lepsza lub gorsza w zależności od czasów w których się dany tytuł ukazał, tylko że to poziom atrakcyjności przedstawienia scenariusza danej produkcji może się różnić zależnie od epoki gamingowej? Bo jeśli właśnie to poeta miał na myśli, to z takim założeniem się w stu procentach zgadzam - teoretycznie historia opowiedziana w danej gierce może być dosłownie identyczna na Pegazusie co na PlayStation 5, lecz z oczywistych przyczyn w przypadku edycji pegazusowej twórcy nie będą mieli możliwości zaserwowania tejże historii w tak wystawny sposób jak na PS5, będąc zmuszonymi do poprzestania na mocno umownej formie z racji ograniczeń sprzętu, wiadomo.
  5. Nowy numer kupiony, na pierwszy ogień poszedł "paszkwil" Pana Grabarczyka nt. TR:TAoD i jako jednoosobowy (przynajmniej na ten moment, bo Adolfo chwilowo gdzieś przepadł) Komitet Obrony Aniołka Ciemności czuję się wywołany do tablicy i w paru słowach ten artykuł skomentuję - oceniłbym go całościowo na jakieś 5-6/10 (gdybym był miłośnikiem publicystyki pewnie bym dał z 7-8, sęk właśnie w tym że nie przepadam ogólnie za felietonami i preferuję recenzje, stąd polecam nie brać sobie zanadto do serca wystawionej przeze mnie noty) zdecydowanie autor powinien był tam bowiem pochwalić znacznie więcej elementów "szóstki", niż tylko scenariusz; ile by nie narzekać na zabugowanie i niedoszlifowanie tej części, należy pamiętać że tombraiderowy rdzeń został zachowany, tzn. miała to być długa i hardkorowa zręcznościówka z "ociężałą" (a raczej po prostu LUDZKĄ) fizyką i animacją głównej bohaterki i tym właśnie ta produkcja była, a nie popierdółką na parę godzin ze zautomatyzowaną akrobatyką i małpią/kukiełkową mechaniką postaci (jak pierwsza trylogia Crystalsów z lat 2006 - 2008) ani "filmowym" samograjem z półautomatycznym sterowaniem i poziomem trudności dla przedszkolaków (jak druga trylogia z lat 2013 - 2018) szkoda więc, że red. Grabarczyk pochwalił wyłącznie fabułę TAoD, tak jakby stanowiła ona jedyny atut ostatniej dobrej części tej sagi, bo przecież można było tych mocnych stron wymienić o wiele więcej: sposób poruszania się Lary był rewelacyjny, pomijając nienaturalnie wyglądający skok z rozbiegu (stanowczo zbyt dalekosiężny) pod względem poziomu realizmu fizyki i animacji praktycznie każdy ruch panny Croft to pierwsza liga szóstej gen. gier, soundtrack prawdopodobnie najlepszy w historii serii (konkurować mogą z nim tylko Chronicles i The Last Revelation, jako że i tam kompozytorem był znakomity Peter Connelly, w przypadku The Angel of Darkness wspierany dodatkowo przez Martina Ivesona - ta dwójka dała zresztą czadu również przy wyśmienitym soundtracku do Herdy Gerdy, kto nie zna niech nadrabia zaległości i przesłucha, bo naprawdę warto) voice acting Jonell Elliott podkładającej Laruni głos także prima sort (BTW, w "szóstce" Croftówna najęczała się chyba najwięcej ze wszystkich odsłon TR'a, wydaje z siebie seksowne odgłosy przy dosłownie każdej akrobacji czego naprawdę przyjemnie się słucha) graficznie to najładniejsza część serii, jeśli chodzi o wersje wydane na PS2 (oczywiście na PC lepiej wyglądały wypuszczone kilka lat później Legend, Anniversary i Underworld, jednak w przypadku Czarnuli Underworld prezentował się równie atrakcyjnie co sterta obornika, z kolei Legend i Anniversary były wizualnie w porządku, lecz Anielicy Ciemności ustępowały) długość gry była imponująca (być może najdłuższa część w całym cyklu) poziom trudności wysoki (czyli jak na starego dobrego TR'a przystało; skoki mierzone co do milimetra, bez żadnej automatyzacji czy uproszczonego sterowania jak w późniejszych odsłonach, no i bez autoregeneracji stanu zdrowia) klimatycznie również szczytowa forma tej sagi, innowacyjne patenty takie jak pasek wytrzymałości przy zwisaniu z krawędzi platform na rękach (po dziś dzień rzadko spotykane, a to przecież krok w stronę realizmu gdyż w prawdziwym świecie nie da się w nieskończoność tak wisieć) albo możliwość "customowania" dialogów prowadzonych przez naszą heroinę z napotkanymi postaciami (co nie stanowiło jedynie ciekawostki, ponieważ miało realny wpływ na przebieg wydarzeń; tak na marginesie, przy niektórych rozmowach wybierając drogę "złej" Lary można się było wytarzać ze śmiechu) zresztą, pod względem samego charakteru głównej bohaterki (czarująca i pełna wdzięku badasska, tak bym ją w skrócie określił) to chyba też peak całej serii, była to również ostatnia odsłona posiadająca tę specyficzną nutę artyzmu podobnie jak 5 poprzedników, kolejne części ów artystyczny pierwiastek bezpowrotnie zatraciły i były już tylko wyrobami rzemieślniczymi, uważam że odebranie magikom z Core Design tej marki i przekazanie jej w nieudolne (w tym przypadku) ręce Crystalsów zabiło Larunię na śmierć... Po dziś dzień gardzę Eidosem za ich fatalne decyzje, gdyby nie naciski na przedwczesną premierę The Angel of Darkness produkcja ta zostałaby zapewne dopracowana i dostalibyśmy hit na 9/10, który sprzedałby się tak świetnie że kordizajnowi czarodzieje mogliby zrealizować swój plan zrobienia trylogii, zaś przez tych szkodników z Eidosu skończyło się na przepełnionym glitchami TAoD a dwóch kolejnych odsłon nigdy nie otrzymaliśmy (te dwie trylogie z późniejszych lat nie istnieją jak dla mnie, to średniej klasy gierki niegodne nosić nazwę Tomb Raider w tytule, a jedyne czym błyszczą to ekstra grafiką w ostatnich trzech częściach) pluję na nich totalnie niczym świętej pamięci Tajger Bonzo na swych hejterów. A, i nie zgadzam się też z opinią jakoby Chronicles miało być zbędne, moim zdaniem to udana (choć oczywiście za krótka) część i jedna z lepszych szpil na Szaraka, choć wyżej stawiam "trójkę" i "czwórkę". Polecenia to Ty możesz wydawać swojej partnerce a nie mi, będę sobie pisał o czym chcę, kiedy chcę i ile chcę. A czy ja komuś bronię o kalendarzu rozmawiać??... Walnij sobie o nim Ty czy ktokolwiek inny rozprawkę choćby na 100 linijek skoro to taki pasjonujący temat do pogawędki, nie przeszkadzaj sobie i życzę miłego pisania. Błędy to akurat najmniejszy problem oFusia, znacznie większym jest natomiast to, że on wydaje się w to moje multikonto i konszachty z bliżej niesprecyzowaną konkurencją naprawdę wierzyć. P.S. Mam jeszcze pytanie do red. Adamusa a propos retrorecki Far Cry'a: o co chodzi z argumentem o fabule tej szpili jako "relikcie minionej epoki"? Tzn. nie bronię scenariusza akurat FC'a bo ten jest zaiste średnich lotów, ale pierwsze słyszę żeby jakość fabuły zależała od czasów, w których się dany tytuł ukazał; dla przykładu, pierwszy Silent Hill (na jego rimejku zależy mi bardziej niż zależało mi na rimejku "dwójki", który tak swoją drogą nie do końca mi podszedł; zresztą, po Bloobersach nie spodziewałem się żadnych rewelacji bo to po prostu nie ten poziom, co Team Silent) pochwalić się może jednym z lepszych growych scenariuszy ever, a przecież ma już na karku ćwierć wieku, nie rozumiem więc skąd tłumaczenie farkrajowej fabuły klasy B tym, że to wiekowa pozycja; z innej beczki, props dla Ciebie za obszerny materiał o Until Dawn, teraz czekam na coś o jego "duchowych poprzednikach" z serii ObsCure, w których na szczęście - w przeciwieństwie do UD'a - można było strzelać, ba nawet trzeba było bo bez strzelania nie szło tych gierek ukończyć.
  6. Chyba żartujesz... Przecież pomijając skrajne przypadki typu Bajonetka w większości szpil różnice były marginalne - zdecydowanie gorzej pod tym względem stały multiplatformy od Sony (i Nintendo) na wcześniejszej generacji, wiele takowych na PS2 i GC'a (doskonałym przykładem Wreckless, które wyłącznie w przypadku wersji na X'a było warte zakupu) cierpiało na poważne cięcia i uproszczenia względem edycji xboksowych, a nie że tylko animacja bardziej chrupała.
  7. Jakim cudem z komentarza, w którym wyraźnie (chyba?...) napisałem, że "nie mam żadnego polonistycznego "odchylenia" (mój fach jest ściśle związany za to z matematyką) dla oFi'ego zrobiłem wyjątek bo ten urwis za dużo sobie pozwala" udało Ci się wysnuć wniosek, jakobym chciał pozować na forumowego Miodka, to niech lepiej pozostanie Twą słodką tajemnicą bo aż strach pytać... Skoro wyraźnie przedstawiłem się jako matematyk (no, w pewnym sensie) a nie humanista, to chcąc mi dopiec (a jak mniemam właśnie taki był Twój zamysł twórczy) raczej powinieneś sarkastycznie zarzucić mi pretendowanie do roli forumowego Archimedesa czy tam innego Pitagorasa, ale na pewno nie prof. Miodka który z liczbami to chyba nie ma zbyt dużo wspólnego. P.S. Również pozdrawiam i życzę na przyszłość celniejszych ripost, bo tym razem nie wyszło Ci to najlepiej - obawiam się że nawet gorzej, niż mi z tym nieszczęsnym apostrofem... Ta powyższa próba "scancelowania" mnie wyszła tak naiwnie, uroczo, ujmująco i rozbrajająco zarazem, że ze śmiechu mało co nie dostałem ataku padaczki; te pożałowania godne, kompletnie niczym niepoparte insynuacje o jakimś multikoncie prima sort, ale to i tak jeszcze nic przy misternie uknutej teorii spiskowej o wysłanniku konkurencji - no pewnie, przysłali mnie tu "konkurenci" (pytanie tylko którzy, bo zdaje się że w PL nie mamy już żadnego prócz Ekstrima miesięcznika o grach? może jacyś zza granicy?) i to właśnie na ich zlecenie dokonałem werbalnego świętokradztwa oznajmiając, że wieszam każdego roku kalendarz z nagimi paniami zamiast tego dołączanego do świątecznego numeru PE. Dałem się skorumpować za garść judaszowych srebrników, chlip chlip. P.S. Śmiało, kontynuuj swe śledztwo w mojej sprawie Szerloku, jesteś nawet lepszą rozrywką niż wczesne odcinki "Miodowych lat".
  8. Propsuję za cytat z "Nic śmiesznego", bo to zacne filmidło (wbrew pozorom nie tylko komedyjka) lecz niestety błędnie go zastosowałeś - w tamtej scenie ewidentnie "poeta" miał na myśli humanistów jako obrońców praw zwierząt, a nie tych co są orędownikami poprawnego posługiwania się polszczyzną... Ja zresztą także nie mam żadnego polonistycznego "odchylenia" (mój fach jest ściśle związany za to z matematyką) dla oFi'ego zrobiłem wyjątek bo ten urwis za dużo sobie pozwala i sam się o to prosił, żeby natrzeć mu uszu.
  9. A dziękuję Kotku, miło wiedzieć że po nawet tak długim czasie ktoś tu jeszcze zawitał i przeczytał tamten mój elaborat, dzięki temu wiem że jest sens aby przynajmniej raz na jakiś czas się tu obszerniej rozpisać.
  10. Może nie tyle się czepiam, co raczej drwię - z osoby która przed chwilą zarzucała mi "warsztat pisarski na poziomie forum Onetu" (czy coś w ten deseń) a sama kwalifikuje się do jakichś korepetycji z polskiego, bo wali takie byczyska jakby miała co najmniej dysleksję. P.S. Ten "Pan" niepotrzebny, wprawdzie mam już swoje na karku lecz za to wyglądam na młodszego o kilkanaście lat i właśnie tym się pocieszam, że wiek biologiczny ważniejszy jest od metrykalnego.
  11. Nie eseJI tylko eseJÓW; skoro wytykasz komuś rzekome braki lingwistyczne (pomijając już, że chyba "nieco" na wyrost) to przydałoby się, żebyś sam umiał chociaż przez przypadki odmieniać... A, no i tam dalej powinno być też "nie piszE się" (a nie "nie piszĘ się") i "bĘdzie" (a nie "bEdzie") w poprzednim zdaniu. Siadaj, dwója.
  12. Wow, jednak ktoś tych ekstrimowych kalendarzy używa a nie tylko - tak jak ja - odkłada co roku kolejny do szuflady, wieszając zamiast niego jakiś z gołymi babami. Impressive!
  13. Zooltar to chyba rzadko pisywał w ogóle o grach, problemem Energika było/jest natomiast to, że po prostu się na grach nie zna, w związku z czym nie powinien pozować na fachowca - ilekroć słuchałem go na YT (już dawno przestałem) to raz po raz się łapałem za łeb o czym on bredzi, pamiętam jak stwierdził np. że Half-Life 2 w wersji na PS2 to był dramat... Zaiste trzeba być nie lada znawcą tematu by krytykować szpilę, która nigdy w ogóle nie powstała.
  14. Ale Zax'a to Ty szanuj gościu, na pewno zna się lepiej na grach niż choćby taki "as" jak Energik, któremu niestety zdarzało się już na łamach Szmatławca udzielać.
  15. ?... Nie uważam wcale bym DeCekowi "do**bał", to że oceniam go niżej od dwóch moim zdaniem najlepszych konsol w historii nie jest chyba żadną ujmą, wszak wypaść gorzej od PS2 czy Xbox'a to tak jakby przegrać w meczu piłki nożnej z Argentyną - żaden wstyd. DeCek i tak spisał się stosunkowo dobrze biorąc pod uwagę jak mało miał czasu żeby się "wykazać", kto wie co tam by nań powychodziło gdyby nie mocno przedwczesny zgon.
  16. I tu się zgadzamy, ja również nie widzę sensu w dyskutowaniu o wyższości PS2 nad DC'em, ponieważ oczywiste sprawy nie wymagają żadnej dyskusji - godnym rywalem dla Czarnuli to był (pod względem atrakcyjności, a nie sprzedaży rzecz jasna) Original Xbox, a nie konsolka która najlepsze co miała do zaoferowania ("tuzy" pokroju wcześniej wymienionych Le Mans 24 Hours, F355 Challenge czy RE Code: Veronica) to gierki które w przypadku konsoli Sony reprezentowały drugi garnitur, i "nawet" ze skanowaniem progresywnym i tak nie zasługiwałyby na więcej niż 7; Dreamcast to mógłby sobie rywalizować co najwyżej z GameCube'm, ale na pewno nie z Xbox'em czy PS2, z czym do ludzi... A, no i Makaron w przeciwieństwie do Czarnulki dostał wprawdzie porty takich perełek, jak Worms: Armageddon, Worms World Party, TR: The Last Revelation i TR: Chronicles, lecz te konwersje były mniej więcej tak next genowe jak PS2'jkowy port AitD: The New Nightmare, czyli nieszczególnie.
  17. E tam, recki wcale nie muszą być proste (tak jak i felietony niekoniecznie muszą być "ambitne") wszystko zależy od autora danego tekstu; taki np. Robert Szmidt ćwierć wieku temu potrafił w Play(er)Station Plus robić małe dzieła sztuki z czegoś tak banalnego jak opisy przejścia gier - czytało się to jak jakieś powieści sensacyjne, pamiętam że pochłaniałem jego solucje do nawet tych szpil które wcale mnie nie interesowały, tak po prostu dla samych wrażeń z lektury. Nikt (chyba) nigdy nie uważał tej konwersji za niemożliwą, natomiast wiadomym było że nie obędzie się ona bez żadnych cięć i to jak najbardziej się potwierdziło, a przecież GTAIII i tak dalekie jest od szczytowych możliwości technologicznych drugiego Soniaka; no cóż, jak widać ortodoksyjni fani (a raczej wyznawcy, bo takie zaklinanie rzeczywistości to nosi już znamiona kultu religijnego) Dreamcasta nie mieli racji nazywając DC'a "mocniejszym od PS2" i argumentując to tym, że pozycje takie jak Test Drive: Le Mans, F355 Challenge czy RE Code: Veronica wyglądały ładniej na konsoli Segi - no owszem wyglądały, tyle tylko że w przypadku Makarona reprezentowały pod kątem wizualiów (całościowo zresztą również) najwyższą półkę, a na Czarnulce to była druga liga (i "nawet" implementacja trybu progresywnego by tego nie zmieniła) nie tylko zresztą graficznie.
  18. Piona Panie Adamusie, coś mi się wydaje że nie tylko na forum ale i na żywo fajnie byłoby z Tobą pogadać, bo robisz wrażenie naprawdę równego gościa.
  19. Ano, zapomniałeś o bardzo wielu (robić notatki Zg[red]uchy, wiele z poniższych aż się prosi o jakiś retro wspominkowy artykuł na łamach PE) takich jak: Call of Duty 2, Castlevania, From Russia With Love, Brothers in Arms (dwie części), Battlefield 2, Jak X, Indigo Prophecy, Evil Dead, 187 Ride or Die, The Incredible Hulk, Darkwatch, Fatal Frame III, Delta Force, Formula One 05, Genji, Destroy All Humans!, Batman Begins, Juiced, Killer 7, Cold Winter, Area 51, Haunting Ground, Full Spectrum Warrior, Enthusia Professional Racing, Cold Fear, Champions, Yakuza, Peter Jackson's King Kong, Need for Speed, True Crime, The Matrix, Star Wars (kilka części), WRC, Ratchet, L.A. Rush, SOCOM 3 U.S. Navy SEALs, Spartan, Sniper Elite, Sly 3, The Suffering, Mortal Kombat, Total Overdose, Urban Reign, Tom Clancy's Rainbow Six, The Sword of Etheria, Medal of Honor, Midnight Club 3, TimeSplitters, Project Snowblind, Shadow of Rome, The Punisher, Mercenaries, Half-Life 2, Gun, Call of Cthulhu, Operation Flashpoint, Fable, Ninja Gaiden Black, Ultimate Spider-Man, Far Cry Instincts, Heroes of the Pacific, MotoGP, Conker, Forza Motorsport, Jade Empire, Unreal Championship 2, Doom 3, Oddworld... Wszystkie powyższe zasługują w mojej opinii przynajmniej na 7 (wielu dałbym więcej, znalazłoby i się trochę dziewiątek) ogólnie to każdy rok szóstej gen. gier obfitował w dobre i bardzo dobre szpile, współcześnie to o takim bogactwie nie ma co nawet marzyć - kiedyś były czasy, teraz nie ma czasów.
  20. Biorąc pod lupę wyłącznie sam PPE - pełna zgodna, różnica na korzyść recek nie jest miażdżąca tylko niewielka, i tutaj jak najbardziej posypuję głowę popiołem; inna sprawa, że miałem na myśli internet jako całokształt a nie tę jedną konkretną stronę, no i przede wszystkim nie korzystam prawie w ogóle z PPE (no offence, bo życzę Wam zg[red]om jak największej ilości odsłon, ale dla mnie ta stronka jest zbyt clickbait'owa) więc siłą rzeczy pisząc o "miażdżącej" przewadze nie chodziło mi o ten portal, plus dodatkowo trzeba uwzględnić że publicystyka na PPE głównie jednak dotyczy gier a nie przysłowiowych zosiek i innych husarii jak ta w kwartalniku Ekszona, ani też nie ma tam raczej zbyt wielu takich "filozoficznych" felietonów jak te znajdujące się na ostatnich stronach w Ekstrimie... No tak czy owak naprawdę mocno zaskoczyły mnie te liczby i dzięki za uświadomienie, nie spodziewałem się że przewaga recenzji na którymkolwiek portalu może być taka mała. Wiadoma sprawa kierowniku, stara dobra Czarnulka (aktualnie to najczęściej pykam właśnie na niej, a Xbox Classic na drugim miejscu) zawsze na propsie i taką publicystykę to ja też czytam. Nie chcę się znów wyzłośliwiać, ale najbardziej wyssane z palca to okazały się właśnie TWOJE wymysły - o ile (przynajmniej w przypadku PPE) grubo przeholowałem pisząc o "miażdżącej" różnicy na korzyść recek, to jednak one są górą pod kątem klikalności a ty sugerowałeś, że jest odwrotnie; nie żebym oczekiwał po tobie że się przyznasz do błędu (co to to nie, do takich rzeczy jednak trzeba mieć jakąś klasę) ale to swoje niezbyt uzasadnione triumfowanie to mógłbyś sobie odpuścić, bo to już "lekka" przesada. Ja na twoim miejscu Leif aż tak bym się nie radował, po raz kolejny uwidocznił się tylko twój brak samodzielności - bez wsparcia innych, bardziej kumatych od ciebie użytkowników, wypadasz bym powiedział blado jak w febrze... Ile razy jeszcze tak inni będą cię musieli z "opresji" ratować, nim staniesz się na tym forum samowystarczalny? Póki co, faktycznie ciesz się że przybył odziany w złotą zbroję rycerz Perez na białym rumaku, ale przecież nie zawsze będzie mu się chciało i co wówczas poczniesz? Bez jaj... Chyba raczej powinieneś być zaskoczony NEGATYWNIE, skoro spodziewałeś się przewagi popularności po stronie publicystyki, a ta wprawdzie nieznacznie ale jednak przegrywa.
  21. Chłopcze, zgrywanie niewinnej ofiary i wzorowego dyskutanta (brzydzącego się wycieczkami osobistymi i spragnionego merytorycznej dyskusji) wychodzi ci równie fatalnie, co udawanie że moje posty cię śmieszą a nie denerwują; gdybyś ty faktycznie był takim przeciwnikiem wycieczek ad personam, to nie pozwalałbyś sobie od dłuższego czasu na te swoje niemądre psychoanalizy ("mania", "urojenia" - co ty jesteś, wirtualny psychiatra kliniczny? czy masz jakieś kwalifikacje do stawiania - i to jeszcze online! - tak śmiałych diagnoz, bo jakoś nie sprawiasz wrażenia takiego wykształciucha?) to samo w kwestii trzymania się meritum dysputy - zrobiłeś wszystko co w swojej mocy, żeby tylko odejść od tematu i sprowokować mnie swymi zaczepkami do wymiany uszczypliwości, i naprawdę nie sądzę aby był to tylko przypadek, że "zarzuciłeś" mi pozowanie na wymądrzającego się w pretensjonalny sposób eksperta (SIC!!!) akurat dziwnym trafem w momencie, gdy podałem argument wyjątkowo dla ciebie niewygodny (ty dobrze wiesz, że przewaga recek nad materiałami publicystycznymi jeśli chodzi o ilość odsłon na stronach internetowych jest miażdżąca, prawda?) ot po prostu brakuje ci klasy by przeprosić i się przyznać do błędu, stąd "sprytnie" postanowiłeś odwrócić moją uwagę kierując do mnie jakieś lewe odzywki. Tak drogi przyjacielu, to właśnie TY masz urojenia a nie ja - publicystyka gamingowa nadal po dziś dzień pozostaje w necie totalną niszą (jak to się mówi, dla koneserów) jaką była od zawsze, póki co nie ma mowy o żadnej zmianie trendu i wymieraniu recenzji (i nie ma żadnych przesłanek ku temu, by wieszczyć jakiekolwiek przebiegunowanie w tej materii) możesz sobie o tym co najwyżej pomarzyć w tym swoim UROJONYM świecie, w którym żyjesz. P.S. Aż szkoda że to już koniec, setnie się ubawiłem i liczyłem, że ten cyrk z tobą w roli nieintencjonalnego klauna (najzabawniejsze to są chyba te twoje "dość" nieporadne próby dodania sobie animuszu, gdybym miał wybierać) potrwa troszeczkę dłużej... Chlip chlip, żegnaj Leifuś i nie bądź na mnie zły, potraktowałem cię i tak bardzo ulgowo i pobłażliwie.
  22. Żadne krzyki i żadna draka, przynajmniej z mojej strony; ot chłopaczyna prowokował mnie kilka razy i w końcu wychowawczo dałem mu (leciutko przecież) po łapkach w ramach lekcji pokory - niech to przyjmie z godnością zamiast się mazgaić i wyciągnie z tego nauczkę na przyszłość, i tak byłem dlań bardzo łagodny. Za późno na udawanie rozbawionego, jajka są już rozbite od momentu gdy zawołałeś z płaczem o interwencję modów; jak to mówią starego niedźwiedzia na sztuczny miód nie oszukasz, i nieważne ile teraz "śmiesznych" obrazków nawklejasz (notabene, nie wstyd ci być takim pokemonem?) bo i tak nikt się nie nabierze. Sprawa jest oczywista: napinasz się jak cięciwa łuku, tylko za bardzo strzelić nie masz czym...
  23. Anioł Ciemności... Ostatnia kozacka gra z Larą, godna tego by bez wstydu nosić w tytule nazwę Tomb Raider... Nawet po upływie przeszło dwóch dekad wciąż nie wybaczyłem Eidos'owi popsucia tej serii, najpierw nie dali magikom z Core Design ukończyć TAoD wymuszając nań przedwczesną premierę, a następne przekazali Croftównę w niepowołane ręce bezpowrotnie niszcząc tę markę - zmiana ludzkiej fizyki i animacji Lary na małpią, poważnego klimatu na beztroski, surowego design'u na komiksowy, obniżenie poziomu trudności o jakieś 90%, rezygnacja z usług bardzo uzdolnionego kompozytora Petera Connelly'ego, pozbawienie TR'a artystycznego pierwiastka, ugrzecznienie w postaci rezygnacji z rozbryzgów krwi (zamiast tego jakieś snopy iskier, geez...) no to wszystko zebrane do kupy nie miało prawa się udać i się nie udało, Crystalsi nie dźwignęli tematu i tym samym ostatnim prawowitym Tomb'em była właśnie szóstka, pomimo swego niedoszlifowania.
  24. Z dnia na dzień stajesz się coraz śmieszniejszy, teraz to już wręcz samego siebie przeszedłeś - od tematu dyskusji jako pierwszy odszedłeś przecież ty, także i ty jako pierwszy zacząłeś sobie na wycieczki osobiste pozwalać (twój wczorajszy post z 15:44, który zresztą nie był twoją pierwszą zaczepką) to że w takich okolicznościach jeszcze robisz z siebie ofiarę i płaczesz o pomoc moderacji to istny kabaret; w głowie mi się nie mieści jak można być aż tak żałosnym, w każdym razie dzięki za poprawienie mi humoru... I zamiast szlochać to lepiej mi podziękuj, bo i tak byłem w rozmowie z tobą chyba najbardziej delikatny, jak tylko się dało.
  25. Faktycznie, kto jak kto ale ty to z całą pewnością nie zgrywasz wszechwiedzącego eksperta (akurat od ciebie ciężko byłoby wymagać takich zdolności) doskonale ci za to idzie zgrywanie pociesznego głuptaska... Czekaj, a może ty wcale nie udajesz tylko naprawdę nim jesteś, hmmm? BTW, u kogo podpatrzyłeś to sformułowanie "maniakalny upór" (powtarzasz mi to już chyba trzeci raz z rzędu) bo np. określenie "pretensjonalny" to zapożyczyłeś ode mnie? Pojętny z ciebie uczeń widzę, robisz postępy w retoryce, a już myślałem że poprzestajesz na papugowaniu jedynie Pana Piechoty.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.