Silksong ukończony w 100%, a nawet więcej (wszystkie "mementosy", wymaksowany ekwipunek, tryb steel). Gra jest absolutnie rewelacyjna pod każdym względem, za wyjątkiem... poziomu trudności. Jest absurdalny i skrajnie nieprzystępny (wersja wewnętrzna 1.3000); innymi słowy szambo rujnujące odbiór tego dzieła. Ograłem już niejedną metroidvanię w życiu, ale tutaj to ociera się o soulsy i to mocno, zupełnie niepotrzebnie... Znam kilka osób, które się przez to obiły od HKS, więc kilka porad (SPOILERY :P): Jak najszybciej zdobądź Wanderer's Crest. Daje wertykalne pogo, szybkie tłuczenie i szpilę jak wbiega się z rozpędu. Eksploruj dużo bowiem życia i sloty do crestów są kluczowe (generalnie rzecz biorąc to na tym polegają metroidvannie, co nie? :P). Upgrade'y broni są dostępne dopiero w połowie gry, więc jest większa pokusa tzw. rushowania. To jest zgubne. Bossowie w Silksong wymagają cierpliwości i technik podjazdowych. ;p Nie graj na analogu... wprowadza zbyt duże ryzyko błędnego wychylenia gałki. Bossowie, którzy spawnują mobów także ich zabijają, nie próbuj ich kasować na własną rękę bo to strata czasu i silka. Gra daje swobodę eksploracji, ale dopiero po wyjściu ze slamsów cytadeli (sam początek drugiego aktu). BTW: Jak tutaj się załącza screeny? Nie jako zewnętrzny link tylko upload na forum, czy może się nie da?