Hmm, moim zdaniem krindż to jest właśnie clou tych dialogów. Ktoś wreszcie odrobił pracę domową i zatrudnił scenarzystów, którzy potrafili uchwycić coming-of-age’owy klimat relacji między gówniarzami. Trzeba też rozróżnić dwa rodzaje krindżu: z jednej strony ten naturalny, wynikający z nastoletniego dojrzewania, a z drugiej - sztuczny, wymuszony, będący wizytówką milenialsowego „how do you do, fellow kids” (aż ciarki przechodzą na samą myśl). W tym przypadku oczywiście mówimy o pierwszej kategorii. Generalnie gra świetnie oddaje mindset małolatów: bohaterowie potrafią rzucić odzywką typu „twoja stara”, by chwilę później wejść w bardziej refleksyjny ton i zacząć podważać sens własnych decyzji czy wyobrażeń o przyszłości. Potem znowu robi się luźniej - dziewczyny plotkują o chłopakach, główny bohater wspomina o zaliczaniu lasek, oglądamy przypałowe scenki rodzajowe, a wszystko to spinają piosenki Joy Division, The Cure, Lush czy Portishead. Szczerze mówiąc, dla mnie Mixtape jest o poziom wyżej niż tytuły od Don’t Nod, Road 96 czy inne rzeczy utrzymane w tej stylistyce.