Tak sie składa, że jestem właśnie w Paryżu, więc kilka spostrzeżeń dla mojego serdecznego kolegi Łukasza i innych zainteresowanych.
1. Podróż - tylko samolot, busy dla biedaków umysłowych, którzy nie wiedzą, że samolotem taniej. Lot z Poznania kupiony pod koniec października kosztował dla dwóch osób (i jeden bagaż rejestrowany) 380 zł (ze zniżką z kartą WizzAir, bez niej by było coś ok 450 zł). Tanie linie lądują na lotnisku Beauvais, ok 90 km od Paryża (a samo lotnisko wygląda jak dworzec autobusowy w Radomiu). Stąd można dostać się do miasta autobusem (koszt 15-17 euro) lub, co polecam, minibusem za 13 euro (http://www.busparis.pl/). Od razu rezerwowaliśmy podróż powrotną, jakby nie przyjechali na umówione miejsce to wycofam polecenie ; )
Po samym Paryżu tylko własne nogi i metro. Dla metra jest zaje.bista aplikacja, która nie pozwoli Ci się zgubić w żaden sposób (https://play.google.com/store/apps/details?id=net.ixxi.ratp.tourisme&hl=pl). Pomysł z wypożeczeniem auta strasznie mnie rozbawił, bo to co się tutaj odpier.dala na drogach to głowa mała ; D Zasad moim zdaniem brak.
Dużym plusem, wskazującym na wysoki rozwój cywilizacyjny tubylców, są światła dla pieszych, które najwyraźniej, wg jakiejś umowy społecznej, nie decydują o tym CZY można iść/jechać tylko kto ma pierwszeństwo. Innymi słowy wszyscy przechodzą na czerwonym jak akurat samochody stoją w korku.
2. Zwiedzanie
Wieża Eiffla świetna, my zarezerwowaliśmy bilety przez net. Kupujesz wizytę na konkretną godzinę, więc jeśli obawiasz się, że pogoda zawiedzie albo coś, to pozostaje Ci stanie w kolejce. Wczoraj kolejka była mniej więcej na godzinę stania. My, jako szlachta, wchodziliśmy osobnym wejściem. Dementuję jednocześnie plotkę jakoby wejście schodami było fajne. Tylko winda. Minusem jest to, ze działały tylko dwie (ogólnie są cztery) przez co trzeba było stać w kolejkach (zwłaszcza na dół). Winda wjeżdża na drugie piętro, potem przesiadka do innej i wjazd na samą górę. Tam wiadomo, widoki powalające. Potem zjazd na drugi piętro, zwnou widoki na tarasie i potem albo zjazd na pierwsze piętro (miejscami ze szklaną podłogą, fajne uczucie) albo na sam dół.
Na górze mega zimno.
O Luwrze jeszcze nic nie powiem, bo idziemy jutro. Dam znać po wizycie.
Powiem za to o najbardziej zaje,bistym miejscu jakie odwiedziłem, tzn Katakumbach. Jak tam nie pójdziesz to jesteś faja. Mega klimatyczne miejsce, tysiące czaszek i kości. Wstęp 10 euro. Jednocześnie do podziemi wejść może 200 osób dlatego czasami są kolejki. Inna sprawa, że strona internetowa tego muzeum kłamie, bo np dziś podawali, że czas oczekiwania na wejście wynosi 1-2 godziny. Realny czas na wejście to 1-2 minuty, w zależności czy masz odliczoną kasę na bilet czy też muszą Ci wydać resztę. W Katakumbach na wejściu i wyjściu sprawdzają bagaże (ogólnie wszędzie sprawdzają plecaki itd, czasami są też bramki z wykrywaczem metali). Na wyjściu to wiadomo, żeby nikt nie wyniósł czaszki albo kości, ale na wejściu chodzi chyba o to, żeby nie przynosić jakichś swoich ofiar ; )
Fajne jest Muzeum Historii Naturalnej, ale nie umywa się do tego w Londynie, które jest najlepszym muzeum na świecie.
Fajnie jest jechać w zimie, bo mało murzynów naciąga na ulicach, pewnie siedzą gdzieś w lepiankach. Na ulicach sporo bezdomnych, zdarzają się okazy np w krótkich spodniach i klapkach. Wbrew opiniom moich znajomych nie ma problemów, żeby dogadać się po angielsku, zwłaszcza w pobliżu atrakcji turystycznych. W sklepach itd też raczej wszystko kumają. Zabawnie za to brzmi angielski w wykonaniu Francuzów, takie Alo Alo na żywo ; )
Dobra, tyle. Siedzimy właśnie w hotelu i odpoczywamy, bo wczoraj i dziś zrobiliśmy na nogach coś ok 40 km i zdychamy z lekka.