Opublikowano wczoraj o 01:02 1 dzień Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Właśnie wróciliśmy z naszej 3-tygodniowej podróży poślubnej po Japonii i nadal jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego kraju (od razu mały spoiler - Kioto jest tak mocno przereklamowane... że szczerze powiedziawszy czułem się tam jak w Europie i wolałbym te dni wykorzystać zwiedzając bardziej japońską prowincję, ale o tym w dalszej części....)Podczas wyjazdu odwiedziliśmy Tokio, Nare, Hakone, Osakę, Kamakurę, Kawagoe, Kawaguchiko, Kioto, Uji oraz Himeji. Każde z tych miejsc miało swój klimat, ale zdecydowanie najbardziej skradło nasze serca Tokio. To miasto jest absolutnie niesamowite!! Kolorowe ulice, różnorodne dzielnice, świetnie zorganizowane metro i ogrom pięknych parków. Moglibyśmy tam spędzić znacznie więcej czasu i dalej się nie nudzić. Już wiem dlaczego taki Midgar z FF7 posiada takie tunele o charakterze pętli :D Jest to inspiracja tokijskim metrem i pociągami, które jeżdżą często po okręgu. Samo metro to drugie miasto, czegoś takiego nigdy nie widzieliśmy!Płatności suica i przejścia na bramkach tego typu powinny być wszędzie. Samo Tokio naprawdę skradło nasze serducho, miasto żyję cały czas, ciągle coś się dzieje, pełno dzielnic do zwiedzania, pełno rzeczy do zobaczenia! Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób twierdzi, że w Tokio nie ma co robić xD na wielu grupach małżonka czytała, że w Tokio można spędzić max 2-3 dni, nam po 5 pełnych było za mało! Ogromne wrażenie zrobiły na nas również Kamakura oraz okolice Kawaguchiko, były to spokojniejsze, bardziej klimatyczne miejsca z przepięknymi widokami. W Kamakurze mieliśmy piękną pogodę (ponad 20 stopni) więc zwiedziliśmy ją sobie całą. Nad brzegiem oceanu pełno surferów, fajne fale, pełno ciekawych kawiarenek, a w centrum miasteczka super lokale do popróbowania jedzonka i słodyczy. Trochę na uboczu znaleźliśmy świątynie Inari z wieloma bramami Torii ciągnącymi się pod górę (ciekawa alternatywa do zatłoczonej świątyni w Kioto). W Kawaguchiko do godz 12-13 pogoda nas nie rozpieszczała, fuji była nie widoczna, ogólnie to pizgało trochę ale kiedy doszliśmy do połowy jeziora i znaleźliśmy fajną piekarnie z ciastkami w kształcie fuji to nam trochę przeszedł gorszy humor, a i sama pogoda zaczęła się rozpogadzać - jak wracaliśmy z punktu widokowego obok (wjazd był kolejką, ale później schodziliśmy z buta) to akurat wyszło słońce, a w drodze na Pagode już było widać tak 80% Fuji Ogólnie super miasteczko do zwiedzania kiedy jest dobra pogoda. Jednego z dni wybraliśmy się do Kawagoe (z Ikebukuoro gdzie mieliśmy hotel dzieliło nas jakieś 40 min dojazdu), piękna dzielnica, a już na wstępnie weszliśmy do sklepu z Sake, gdzie mieliście automaty z opisem alkoholi, a za wymienione żetony mogliście sobie strzelić szocika dobrego alkoholu. Wyszliśmy stamtąd z butelką dobrego trunku :D Samo Kawagoe było zatłoczone, ale nadal mieliśmy z jego zwiedzenia dużo zabawy i frajdy, więc z czystym serduchem mogę polecić, bo ilość żarcia tam na ulicy i dobre ceny przyciągają.Hakone też było strzałem w dziesiątkę ^ ^ Widoki na Fuji, brama Torii na jeziorze i wjazd kolejką w okolice siarkowych oparów to coś, czego się nie zapomina (a czarne jajka gotowane w siarce smakują lepiej niż wyglądają). Ogólnie wybraliśmy się tam po kupieniu Hakone passa i nie żałujemy poświęconego dnia. Wycieczka była intensywna (pomimo silnego wiatru). Jedyny minus to długie stanie i oczekiwanie do wagoników linowych. A jak już wspomniałem czarne jajka są dziwne, ale smaczne ^ ^ Zaskoczyły nas również ceny na samej górze w Hakone, były praktycznie takie same jak w normalnych sklepach. Ogólnie ceny to jest ogromny plus JaponiiOsaka również pozytywnie nas zaskoczyła. Jest to bardzo "żywe" miasto, świetni ludzie i niesamowity klimat Dotonbori nocą, szczególnie w deszczu. Oceanarium również mają ekstra, akurat trafiliśmy na porę karmienia rekinów :D Niestety nie byliśmy w Universal Studio Japan, brak czasu, za późno też chciałem kupić ekpress pasa na skipowanie kolejek i tak wyszło, że niestety nie poszliśmy (ale żona obiecała, że za drugim razem jak polecimy to idziemy na 100%).Natomiast Nara… jelonki totalnie skradły nasze serca, zwłaszcza mojej żonie, która mogła je sobie pogłaskać i przykucnąć obok xD Pojechaliśmy z Osaki jeszcze do Uji, gdzie zwiedziliśmy Muzeum Nintendo oraz całe miasteczko wraz z ulicą Matchy (oczywiście swoje pudełko kupiliśmy). Same muzeum bardzo fajne, ciekawe ekspozycje, fajne atrakcje, pograliśmy sobie na jednym piętrze w różne gry. Cena spora, ale samo zwiedzenia dla geeka warte uwagi (niestety zdjęć w środku robić nie wolno) Jeśli chodzi o minusy to najmniej podobało nam się Kioto. Mimo że zobaczyliśmy tam wszystkie „must see”, to ogromne tłumy turystów trochę psuły odbiór. Momentami czuliśmy się jak na deptaku w środku sezonu. Las bambusowy niestety mocno przereklamowany. Serio po jednym dniu mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na polskich Krupówkach, a nie w Japonii.... dlatego może tak podobało nam się Tokio i mniejsze miejscowości, bo widzieliśmy w większości Japończyków (serio w Tokio byliśmy mega zdziwieni, że jest tak mało turystów). Tutaj pełno było Chińczyków i Hindusów, którzy robili totalny syf, darli mordę, wchodzili w miejsca oznaczone zakazami. W takim lesie bambusowym jest tyle tabliczek, że aż dziwnie się to zwiedza.... ogólnie ilość ostrzeżeń "idiotoodpornych" była tutaj przytłaczająca i nigdzie indziej w Japonii nie czuliśmy się jak tu. Nie wiem może mieliśmy zbyt duże oczekiwania, ale serio Kioto nie jest czymś specjalnym i już jego okolice fajniej wyglądają np. Kurama czy Kifune. Jeden z nielicznych plusów Kioto to fajny sklep Nintendo oraz pokemon center (udało się zdobyć badga).Ogromnie pozytywnym zaskoczeniem były dla nas ceny, spodziewaliśmy się znacznie droższego kraju, a tymczasem jedzenie wychodziło często nawet o połowę taniej niż w Polsce (obiady dla dwóch osób 50-70zł, duża kawa 12-14zł). Obiady w restauracjach, street food wszystko było nie tylko przystępne cenowo, ale przede wszystkim przepyszne. Serio, chyba nie trafiliśmy na ani jedno słabe jedzenie. Sklepy typu 7-Eleven czy Lawson to w ogóle inny poziom. ogromny wybór gotowych dań, przekąsek i wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić. Na początku aż nas to przytłaczało, a nasza polska Żabka nawet nie stała obokOdwiedziliśmy również słynne Don Quijote i… to był totalny przejazd przebodźcowania. Ilość rzeczy, kolorów, dźwięków i ta charakterystyczna muzyczka potrafią naprawdę przytłoczyć... nawet się tam zgubiłem i szukałem żony z 20 minut xDNo i piwko… japońskie piwo to jest temat sam w sobie. Mega lekkie, orzeźwiające i po prostu bardzo dobre – zdecydowanie jeden z naszych ulubionych „smaczków” z wyjazdu.Największe wrażenie zrobiła na nas jednak sama kultura Japonii niesamowity porządek, szacunek do zasad, czystość ulic mimo braku śmietników, pięknie zadbane świątynie (zarówno w miastach, jak i na prowincji). Zwróciliśmy też uwagę na dzieci, które były ciche i spokojne nawet w metrze podczas długich przejazdów. Zaskoczyli nas również starsi Japończycy, którzy są bardzo aktywni fizycznie, biegają, spotykają się na piknikach w parkach. Poza tym chyba nigdzie indziej nie czuliśmy się tak bezpiecznie jak właśnie w Japonii. O gachaponach i catcherach nawet nie wspominam :D Wyciągnęliśmy z nich super rzeczy dla siebie i na prezenty ;) (w sumie przyjechaliśmy z dwoma walizkami, a wróciliśmy z CZTEREMA XD).Cały wyjazd wyniósł nas ze wszystkim (wraz z pamiątkami i fantami) około 18 tysięcy złotych łącznie na dwie osoby.Najlepszą oceną wycieczki chyba jest to, że już planujemy kolejną podróż do Japonii
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.