Jak blisko to zobaczyć można, ale tak na szybko
1) 100% handlarz, ukryty Vin (nawet jak jest na zdjęciu), brak tablic (jak niby możliwy powrót na kołach? Pewnie na kolekcjonerskie niemieckie tablice z allegro z lipnym OC "komisowym)
2) Auto widać wypucowane do granic możliwości, gałeczka jak nowa, przyciski jak nowe. Niby można powiedzieć, że komu by się chciało w aucie za 7k coś takiego robić? Ano chciałoby się, mam kumpla, który ma dziwne hobby, bo lubi kupować samochody w przedziale 3-20k zł, pojeździć trochę, zrobić samemu i tanio co potrzeba i sprzedać za pół roku. Nie jest handlarzem, ale że pracuje w dużej sieci handlującej częściami to wie co jest tanie i w miarę dobre (żeby pół roku wytrzymało) plus ma lepsze ceny niż przeciętny Kowalski. I wymiana przycisków na takie ze szrotu, ale ładniejsze za 10zł, albo kupno gałki na aliexpress za 10zł to norma w tej branży.
Stawiam, że taki Golf w Niemczech to kwestia MAX 500€, żeby się handlarzowi opłacało wypucować i żeby zarobił te 1500-2000zł.
3) Książke serwisową u takiego handlarza brałbym z przymrużeniem oka, nie problem kupić tak wypełnioną książkę, są firmy które na zamówienie wpiszą Ci wszystko
Ogólnie jak auto nie ma korozji, silnik nie cieknie z każdej strony, KLIMA MROZI (uwielbiam język handlarski, z całego serca polecam ebooka "Ewangelia wg Grubasa" Tymona Grabowskiego vel Złomnika) i nie trzeba na dzień dobry zainwestować 5000zł w mechanikę to spoko.
Ja i tak na pierwsze auto wolałbym Skodę Fabie z tych lat, tańsze, jest szansa na auto po dziadku z polską historią.