Skocz do zawartości


ogqozo

Senior Member
  • Zawartość

    18093
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    52

Ostatnia wygrana ogqozo w dniu 16 Sierpień 2016

Użytkownicy przyznają ogqozo punkty reputacji!

Reputacja

4894 Diamentowy Pies

1 obserwujący

O ogqozo

  • Tytuł
    Użytkownik ogqozo edytował ten tytuł minutę temu
  • Urodziny 02.06.1988

Informacje o profilu

  • Płeć:
    mężczyzna
  • Skąd:
    Jarosław
  • Zainteresowania:
    Bomby, budziki, baltazar, biblia, baptysta, Baltimore, bazar, burza

Kontakt

  • GG:
    9067453

Ostatnie wizyty

11040 wyświetleń profilu
  1. ogqozo

    własnie ukonczyłem...

    Silent Hill 3 Zaznaczmy na początku: po różnych podejściach do ulepszenia wersji PC do stopnia grywalności, ostatecznie odświeżyłem sobie grę na emulatorze PS2, z niewielkimi poprawkami względem oryginału, takimi, jakie są domyślne w emulatorze (podbita lekko natywna rozdzielczość, ale nie za dużo). Po prostu wyglądało to i ruszało się lepiej, niż wszystko, co umiałem zrobić na PC. Uważam, że dodatkowe zewnętrzne "upgrade'y" nie wpływają pozytywnie na moje doznania. Gra w tej wersji wyglądała dość wiernie, ruszała się żwawo, a co może najważniejsze - prezentowała się po prostu ładnie. Dzisiaj, wygląd to dla mnie jedna z największych zalent tego Silent Hilla. Mało która gra z PS2 po prostu dzisiaj tak ładnie wygląda, i daje tylko uczucie przyjemnej odmiany względem współczesnych produkcji. To oczywiście za sprawą kolorystyki, efektów i ogólnego podejścia. Za Silent Hillem poszły np. Resident Evil 4 czy Evil Within; to nie tak, że naśladowców jest zupełnie zero - ale większość gier, jakie dziś biorę do ręki, to pastelowe, pomarańczowo-niebieskie plastiki, w których interaktywne przedmioty błyszczą się jak psu jajca. Nawet ciemność jest w nich jakaś wesoła, co najwyżej ciemnoszaroniebieska, żebyśmy przypadkiem nie mieli problemu z widzeniem wszystkiego wyraźnie. Ten trend dotyczy praktycznie wszystkiego bez względu na treść, czy to będzie Alan Wake, czy Edith Finch, czy Bioshock itd. Przykładem może być chociażby gra mająca w tytule SHADOW i TOMB, w której mimo tak MROCZNEGO tytułu wszystko i tak wygląda jak animacja Pixara, z postaciami jakby lalki Barbie pokryte żelem i wygładzaczem Nivea, czyli jak w prawie każdej grze AAA. Dla pewności dodajmy, że przecież nawet kolejne Silent Hille nie wyglądają tak ładnie, jak ta gra sprzed 15 lat. Niby nie powinno tak być. Silent Hill 3 wygląda na tym tle wyjątkowo... realistycznie! Ciągle byłem uderzony tym, jak soczyste w swojej fakturze są te ściany, drzwi, postaci. Patrząc na twarz Heather, naprawdę miałem wrażenie, że ktoś przez przypadek wstawił prawdziwą postać do gierki video - nie wymieniajcie mi liczby pikseli, bo nie zastąpią one czegoś takiego jak realistyczne, a nie komiksowe zachowanie, mina, kolor itd. Wygląd Heather można opisać przede wszystkim słowem, które rzadko się pojawia w gierkach: jest zmęczona. Nic w Silent Hill nie tryska energią, nie zaprasza do oglądania i twitchowania wesoło, nie jest prześwietlane na wylot jednym przyciskiem, transparentne i oczywiste, jak to dziś wypada. Wszystko jest swoiste, zmęczone twoją obecnością, przymulone, organiczne, seksualne, symboliczne, religijne, ma fakturę i ziarno kojarzące się z niszczeniem i mięsem, wszystko wygląda jak flaki i naprawdę sprawia wrażenie, że powinno się zostawić je samemu, w spokoju, nie przyglądać się, spie'rdalać. Za tym idzie kapitalne oświetlenie i zazwyczaj dobrze pomyślana kamera, które nie pozwalają poczuć się jak u siebie. Pomimo bardzo prostej i schematycznej rozgrywki, poprzez estetykę i narrację i tak miałem wrażenie, że te miejscówki nie zostały stworzone specjalnie do przechodzenia ich, że się do nich wkradam - a uwielbiam to rzadkie uczucie. Sama rozgrywka jest faktycznie schematyczna i nawet jeśli odświeżam sobie kolejne "Silenty" jakoś raz na rok czy dwa, to zaczynam mieć znowu dość. Ta gra jest jeszcze mniej zróżnicowana gameplayem, niż poprzednie dwie części. Wpadasz do miejscówki, klikasz wszystkie drzwi po kolei, 95% z nich jest zamkniętych. Boss. Scenki. Kolejna lokacja. Faktyczne zagadki proszące wręcz o zapisanie/zrobienie zdjęcia podpowiedziom są przyjemną literacką odmianą, ale jest ich tak ze 4 na każdą część. Walki nie zmieniły się od pierwszej części, więc żeby nie znudzić gracza, Konami dodało trochę więcej wrogów i trochę mniej amunicji. Zachęciło mnie to, by częściej bawić się w Dark Souls Primitive Edition, czyli wziąć katanę i trzepać blok, cios, cios, blok, cios... Wszystkiego tego właściwie mogłoby nie być. W Silent Hill 3, pierwsza połowa gry ma bardzo mało scenek i ogólnie historii, początkowe miejscówki też zbyt fascynujące ani oryginalne nie są, i generalnie powstaje pytanie, po co w ogóle to robić. Dzisiaj taka gra poszłaby w innym kierunku: jako że open-world horror jeszcze się nikomu nie udał, zostaje typowy obecnie liniowy, "filmowy" horror, w którym narracji jest aż nadto, a gracz głównie prze do przodu. Być może np. każdy przeciwnik pojawiałby się tylko raz, w długiej i wymagającej taktyki/otoczenia bossowej walce, z wyraźnym podkreśleniem designu i historii za danym tworem. Nie wiem, czy współczesne podejście jest lepsze. W Silent Hill mimo wszystko potrzebne są niedopowiedzenia i trochę napięcia, a chociaż SH3 uzyskuje je poprzez takie sztuczne wydłużanie swojej krótkiej historii, to efekt nadal jest całkiem grywalny i przyjemny. O historii Silent Hill 3 powiedziano już chyba wystarczająco. Z perspektywy: jest dobra, ale też trochę "dla fanów". Nie dzieje się tu wiele nowego, zwraca uwagę pewna powtarzalność bodźców po dwóch poprzednich częściach. Po prostu jak ktoś mi powie, że nie przeszedł SH3, to już nie zamknę go w klatce z konsolą do momentu, aż nie naprawi tej zbrodni. Chociaż oczywiście warto te kilka godzin poświęcić. To dobry sequel.
  2. ogqozo

    Primera Division

    Brakuje bodaj 25 minut, by Real zaliczył nadjłuższą w swojej historii serię bez zdobytej bramki. To były już ponad 4 mecze. Ale nie poddają się, walczą, myślę, że nie dadzą Levante tych 3 punktów łatwo.
  3. ogqozo

    Bundesliga

    Krzysztof Piątek Niemiec? 20-letni napastnik Luka "serbski Falcao" Jović zdobył 5 goli w meczu z Fortuną Dusseldorf. I to jakich! Ja pierniczę. A tak serio to przypomina mi wręcz Lewandowskiego. Sporo umie. Pierwszej klasy atletyka, ogólnie umie się zachować, już ma niezły strzał także prawą nogą, no ale do tego ma ciągle tylko 20 lat. Warto polukać mecz jako przykład, czym jarali się od lat w Serbii. Mogą być z niego ludzie. Swoją drogą, Bayern zaczyna kolejkę z szóstej pozycji. Nie pamiętam, kiedy Bayern zagrał cztery tak słabe mecze pod rząd, kiedy Lewandowski zagrał cztery tak słabe mecze pod rząd, to mogło być zanim się urodziłem. Klub zaczyna mecz w Wolfsburgu w dołku.
  4. ogqozo

    Premier League

    Chciałoby się tylko pisać o tym, jak wspaniały mecz zagrał Pogba i pokazał, że robi to wszystko, czego pozostałych 10 chłopa nie robi. Ale nie czas już na to. Jedną z najlepszych rzeczy w sytuacji Mou United jest to, że przecież dopiero ich czeka ten trudniejszy moment sezonu. W ciągu najbliższych paru tygodni zagrają na Etihad, Stamford i w Turynie. Mam wrażenie, że ludzie spodziewają się lania w tych meczach. Nudne pasywne 0-0 byłoby dla Mourinho w pewnym sensie sukcesem. Mecz z Chelsea już jutro rano. W skrócie mówiąc, Chelsea ma Hazarda, co jest nie do zlekceważenia. Mou United będzie mieć przewagę fizyczną... może wolę walki... Być może najciekawsze w całej dyskusji o tej drużynie jest to, że pomiędzy kontuzjami i ciągłymi zmianami właściwie nigdy już nie wiem, czego się po nich spodziewać. Mourinho zazwyczaj lubił mieć stabilne jedenastki, ale w United się ciągle nawet do tego nie zbliża. Chociaż Sarri niby dopiero zaczyna odmieniać Chelsea, to praktycznie 8 piłkarzy gra cały czas, a cała rotacja ma 14 graczy (Giroud/Morata, Pedro/Willian, Barkley/Kovaczić). W United pewnymi punktami są głównie tylko Pogba, Lukaku - oraz Luke Shaw, który właśnie podpisał nowy kontrakt. United przez następne 5 lat przeznaczy na niego może i 70 mln euro. Ależ ten koleś już miał zwrotów akcji w karierze, zapominam że ma tylko 23 lata.
  5. ogqozo

    eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.

    Sporo z tych gier było strasznie wysoko wycenionych jak na wiek i poziom wykonania. Te obniżki pozwalają im wejść wreszcie bardziej w strefę gier wartych uwagi. Nadal nic typu "musisz mieć", ale dużo sympatycznego gameplayu na jesienne wieczory.
  6. ogqozo

    Liga Narodów UEFA

    Gdy patrzę na jedenastkę Holandii, widzę jednego gracza klasy światowej. Virgil Van Dijk jest fenomenalny, najlepszy, za dobry, i mówiłem to za czasów Southampton, ale teraz po zeszłym sezonie, po tym sezonie, po meczach Holandii, to chyba nie jest już kontrowersyjna opinia. Memphis jest w niektórych elementach niesamowity, często zawodzi. De Ligt ma wiele do poprawy, co pokazał mecz. Frenkie de Jong ma oczywisty talent, ale widać, że nadal dopiero uczą go gry, chłopak gra ostatnio połowę meczów na środku obrony głównie "dla nauki", bo w dużym futbolu zapewne spełni się dopiero jako "ósemka" czy "dziesiątka". To nadal kraj będący na rozdrożu, a warto zwrócić uwagę, że de Jong wybił się w dużej mierze poprzez to, jak odmienne ma podejście względem typowego niderlandzkiego systemu. To rzadki ostatnimi czasy gracz, który ma ochotę robić to, co niezaplanowane. W Niemczech... graczy klasy światowej jest nadal wielu, po prostu gdy drużynie nie idzie, to nie będą tak wyglądać. Ale prędzej uwierzę, że w następnym meczu znowu nimi będą. Na koniec tej kolejki mecz Francja-Niemcy, którym również nie pogardzę. Może Stano mądrze tłumaczy, że to rozgrywki bez znaczenia, ale powiedzcie to rozjuszonemu tłumowi, który w razie kolejnej wtopy pobiegnie zgilotynować Joachima Loewa. Trener (przymierzany już przez media do Realu Madryt...) na pewno zmieni wiele w obliczu kryzysu, ale znając jego - pewnie nie to, czego by fani chcieli (w wywiadach krytykował głównie tych, których fani chcieli więcej - np. Sane za "brak doświadczenia"). Problem numer 1? To nadal brak goli. Szkoda, że Niemcy nie wyhodowały przez te dwa dni nowego napastnika. Mówi się, że zagra na "dziewiątce" Draxler. Ok. Ale to nadal ekipa, która w Monachium miała przewagę i tylko gibki Areola uratował tam Mistrzów Świata. Francja po zdobyciu złota nie zmienia prawie nic, z gry zresztą tak bardzo ostatnio nie zachwycała i to od determinacji Niemców będzie zależeć atrakcyjność dzisiejszego hiciora.
  7. ogqozo

    Seria Tales of

    80 zł to wreszcie świetna cena, a gra to na pewno wystarczająco dobry punkt początkowy, jeśli tylko masz ochotę i czas na wymagającą sporo czasu przygodę z RPG-iem. Berseria ma jeden z ciekawszych scenariuszy w serii, zdecydowanie bardziej agresywny niż zazwyczaj. System walki jest nieco inny od typowego, ale dla nuworysza serii znaczy to tyle, że gra może będzie lepsza, a może gorsza od innych, nie wiem. Ale ta gra jest często uważana przez fanów za jedną z najlepszych w całej historii Talesów (jest gdzieś w peletonie walczącym o drugie miejsca za zdecydowanie ulubioną Vesperią). Gra jest bardzo "japońska" i, hm, dla fanów tradycji gatunku (jest powolna).
  8. ogqozo

    Dragon Quest XI

    Wszystko jest jakąś kwestią gustu. Ja na przykład... nie lubię "gadanych" kwestii w grach. Tylko że mogę po prostu napisać normalnie, jakie są tego zalety (począwszy od oczywistego, że czyta się dużo szybciej, niż słucha). Nie muszę jako jedynego argumentu mieć "bo tak ma być, bo tak było na Pegazusie, bo ta seria taka jest, bo to tradycja i tak jest lepiej bo tak ma być". Przy takiej logice, to ten Dragon Quest XI ma kurczę mnóstwo wad, bo przecież niektórych rzeczy jednak nie udało im się zrobić jak w poprzednich częściach... Napisałem ostatnio kilka mocnych powodów, dla których było zupełnie normalne oczekiwać, że MOŻE Dragon Quest XI nie będzie tak dziecinny i powolny. Nie było to nakazane, obecnie popularne w Japonii są inne gry niż 20 lat temu, seria w częściach 8-10 już niejedno zmieniła, a sam wydawca mówił o chęci sukcesu zagranicą anglojęzycznym mediom, które odwiedzały biuro. Naprawdę.
  9. ogqozo

    Liga Narodów UEFA

    150 minut gry, 9 goli. Trenerzy wprowadzają go z ławki tylko w ramach fair play wobec rywali. Hiszpania miała więcej okazji, Anglia chyba ze trzy, na szczęście robi różnicę najlepszy bramkarz świata. Nie to co... (wstrzymuje się na ten moment jak Pickford... uff) ...nie to co Pickford, który nie tylko coś broni, ale i zaczyna akcje bramkowe Anglii. Ale serio, to świadczy o Hiszpanii i futbolu, że przy 0-3 jest nadal co oglądać. Ba, może dopiero jest co oglądać. Totalnie czuć, że mają jakieś tam szanse odrobić. Gdyby nie Pickford, Paco by już miał hat-tricka
  10. ogqozo

    Pokemon: Let’s Go, Pikachu / Eevee

    Pytanie brzmi, na ile ta gra odda faktycznie ten klimat, za jaki kochaliśmy Lavender. Już była edycja na GBA i jakoś nie czułem jej potrzeby (choć ma inną, a piękną muzyczkę). Jak dla mnie, najlepsze, co zrobiono z Lavender, to pomalowanie go na lawendowo przez GameBoya Color. Czasami trudno jest podrobić prostotę. Nie jestem 100% sceptyczny wobec tej gry. Nie wygląda jak gra za 60 euro (przy tym gameplayu, jaki pokazano, ile czasu zajmie weteranowi serii przejście gry i złapanie przy tym większości Pokemonów? 10 godzin?), ale też nie podejrzewam, że będzie to taka kompletna taniocha. W kilku elementach może być ciekawa. Przede wszystkim być może, Let's Go proponuje dość odważne eksperymenty w dwóch najbardziej archaicznych, męczących aspektach gry. EV oraz losowe walki. Z całym szacunkiem dla fanów Dragon Questa XI, po tylu zmianach w Sun/Moon, nie pasowało mi już tylko to do ideału, że z tych właśnie powodów dwa potężne systemy gry (hodowla do walk oraz zbieranie pokemonów) nadal wymagają momentami istnej mordęgi, wcale nieciekawej, repetytywnej, wymagającej wielu godzin małpiego powtarzania schematów, które były najlepszym wymyślonym rozwiązaniem 20 lat temu, ale teraz na pewno już nie są. Mamy Xenoblade'y, nowe Final Fantasy, mnóstwo gier online itp. - wiemy, że łowienie Pokemonów może być o tyle ciekawsze, niż łażenie w kółko i czekanie, aż w losowej walce pojawi się dany pokemon... albo walczenie w kółko i czekanie, aż przyzwie określoną pomoc...
  11. ogqozo

    Pokemon: Let’s Go, Pikachu / Eevee

    Jeden z powodów mej trwogi o tę serię jest fakt, że zmiana na Switcha będzie oznaczać konieczność ogromnego pomnożenia liczby pikseli i klatek animacji wszystkiego, a to nie przychodzi za darmo. Po prostu to będzie musiał być uproszczony i mniej estetyczny świat przynajmniej pod paroma względami, tak samo było z każdą inną serią gier. Na szczęście Sun/Moon pokazał, że GameFreak potrafi robić techniczne arcydzieła i ostatecznie zrobić grę, która pomimo pewnych nieuniknionych uproszczeń i "uładnień" ostatecznie nadal potrafi działać na gracza niemal tak samo, jak pierwsze odsłony. Jednak gry na 3DS-a pokazały też, że to może zająć wiele czasu. XY były pod tym względem mocno nieudane. Dlatego właściwie większy hype mam na drugą generację na Switcha niż na tę, która wyjdzie w 2019 roku, bo i po niej spodziewam się koślawych rozwiązań. Nie mówiąc o Let's Go, bo c'mon. Pamiętam jak przed premierą Switcha myślałem o różnych możliwych funkcjach tej konsoli (internet z karty, lokalizacja), wizualizując sobie możliwość zrobienia takich "Pokemonów totalnych". Ostatecznie jest to "zwykła konsola", która nawet internet przez Wi-Fi mało wykorzystuje. Społecznego uroku Pokemon Go nie da się więc w ogóle na Switchu oddać. Bajer jest taki, że czytając różne relacje z Let's Go, mam mocne wrażenie, że ta gra to taki "kompromis" - nie robi dobrze niczego, za co ludzie kochali ani konsolowe Pokemony, ani komórkowe Go.
  12. ogqozo

    Liga Narodów UEFA

    Frenkie to bożyszcze, NOWY MODRIĆ, przyszła gwiazda Barcy/City i wiadomo że będziesz go chwalił za to za co zawsze można go chwalić. Wiadomo co pokazał. Jak widać w kontekście całego posta, chodziło mi głównie o to, że w sumie nie był jakimś decydującym elementem do tego 3-0 bardziej niż np. Wijnaldum czy Memphis (jak oni potrafili sprawić, że defensywa Niemiec wyglądała żenująco! Jak... w Bayernie Kovacza!), czy Van Dijk, Blind i De Roon, ci starsi znajomi. Nie chciałbym żeby ludzie to jakoś odebrali, że Frenkie De Jong zdominował Niemcy i przycisnął ich do muru, oto narodziło się całe nowe rewelacyjne pokolenie Holendrów, bo tak imo nie było. Czy Cillessen nie miał wiele do bronienia? Chyba nie mniej, niż najlepszy bramkarz świata Manuel Neuer, a wynik 3-0... Więc w tym sensie, tak, chciałem zwrócić uwagę na to jak wyglądał mecz. Memphis to największa zagadka w komentowaniu potencjału Holandii jak dla mnie. Dalece największa obecnie ich gwiazda w ataku (Quincy Promes po przybyciu do Europy zasiadł na ławie). Wszystko, co pokazał w karierze, trudno mi już teraz w ogóle ocenić. Pod pewnymi względami jest w czołówce, ale nie tak często to pokazuje w meczach. Młody czy niemłody? Świetny czy rozczarowujący? Wczoraj był chyba kapitalny...
  13. ogqozo

    Liga Narodów UEFA

    Kolejny świetny mecz Niemców... który przegrali. Zaczynam uwielbiać ten zespół, zawsze tworzą masę okazji, ale wygrywa rywal. W tym przypadku - rywal atakujący Memphisem Depayem, Ryanem Babelem i Stephanem Bergwijnem... Spadek Niemców do ligi B to byłoby coś. Obecnie grupa A właściwie obejmuje konwencjonalnie rozumiany "Zachód", ale gdy ktoś z tego grona wypadnie na rzecz jakiejś Rosji czy Bośni, to kibice nie będą zadowoleni. Trudno uwierzyć, by w takim przypadku Joachim Loew nie pożegnał się w końcu z kadrą. Fani w internecie już teraz piszą oczywiście rzeczy typu "on zawsze był beznadziejny, to złoto w 2014 r. to było pomimo jego fatalnej trenerki, nie dzięki niej" itd. Trzeba jednak oddać Holandii, mimo że w tym meczu oczywiście głównie grała z kontry, że pierwszy raz od kilku lat gra bardziej "niderlandzką" piłkę i fajniej się to ogląda. A w obronie i pomocy jest trochę nieco bardziej utalentowanych graczy, którzy potrafią zacząć akcję niekonwencjonalnie i zaskakująco z tyłu. Mimo wszystko, to nie De Ligt czy De Jong dzisiaj byli najważniejsi dla wyniku (raczej byli wśród słabszych na boisku), a zwłaszcza Jasper Cilesen - koleś, któremu nie przeszkadza, że boisko ogląda od dawna głównie w meczach reprezentacji... Jeśli ktoś ocenia, ile można osiągnąć, siedząc na ławie czy ogólnie nie robiąc szału w klubie zagranicą, to dziś mamy odpowiedź: pyknąć Niemcy 3-0.
  14. ogqozo

    Telefony

    Na szczęście wiodące marki jak zwykle wiodą prym w dziedzinie designu i biją nowe rekordy piękna. Samsung z A9 powiedział "fuck it, we're doing four sensors". Google Pixel XL 3 to szczytowe osiągnięcie w dziedzinie rozmiaru "notcha".
  15. ogqozo

    France : Ligue 1

    Najlepsze, że mecz wcale nie musiał tak wyglądać. Lyon... miał mniej więcej tyle okazji, co PSG. Trudno uwierzyć, że nic nie wpadło przy wyniku np. 1-0, i może byłoby zupełnie inaczej. Sam Mbappe, gdyby zakończyć mecz po godzinie, byłby też jednak krytykowany za zmarnowanie niejednej okazji. Aż się worek rozwiązał... Kolejny świetny mecz Buffona. PSG miało już niejeden taki mecz, gdzie nawet nie wyglądali lepiej jak rywal, ale wynik zawsze znajdują. Pomaga oczywiście fakt posiadania dwóch graczy, którzy kompletnie demolują wszystkie defensywy Ligue 1. Neymar i Mbappe są dużo za dobrzy na tę ligę. I tak, jako pierwsi w historii zaczynają sezon od 9 zwycięstw z rzędu. Może to dziwnie brzmi, ale Lyon... gra lepszą piłkę od PSG? Gdyby ilość goli miała być proporcjonalna do okazji, nie wiem, czy PSG powinno mieć połowę z tych 32 (!), które już mają na koncie. Ale ja nie o tym. Będące na 18. miejscu Monaco zwolniło Leonardo Jardima. Niedawno czczony jako czołowy trener świat, w końcu Monaco wygrało cholerne mistrzostwo nad PSG. Fani Arsenalu mieli ślinotok w swych fantazjach, w których wreszcie dobry trener obejmował ich klub, a tym trenerem był Jardim. Dziś - w strefie spadkowej, z jedynym wygranym meczem w pierwszej kolejce sezonu, bez kształtu, trzonu zespołu, co mecz inna taktyka, każda nieudana, Glik niczym defensywny analfabeta, nikt poza może Tielemansem i Falcao nie gra w jakimkolwiek sensie dobrze. Monaco rozmawiało z paroma trenerami, ale wygląda na to, że w poniedziałek zostanie nim ogłoszony znany typek z historii klubu...
×

Powiadomienie o plikach cookie

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Polityka prywatności.