-
The Blood of Dawnwalker
No na pewno nie zawsze tak jest, bo wtedy by jednak nie przeszło do premiery lol. Ale trochę osób w necie pisze że ma tak samo jak ja.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Czaicie założyć się że Hiszpania nie wygra Mundialu, potem mówicie "spełniła się dosłowna definicja tego co znaczy że Hiszpania wygrywa Mundial", a tu koleś cię przechytrza i mówi "ale to nie była wygrana z prawdziwego zdarzenia!". I tu cię ma, bo chuj wie co to jest prawdziwe zdarzenie, no ale jednak skubany wygrał zakład.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Przecież dosłownie było DLC wczoraj.
-
The Blood of Dawnwalker
Jedno wiem na pewno, nie naprawili buga że rozmawianie z kowalem (kowalką?) tej wielkiej rasy zacina ci grę i nie ma opcji wyjścia. Sporo osób tak ma, jestem pod wrażeniem że wydali grę z czymś takim.
-
The Blood of Dawnwalker
Dla mnie każdy dialog z hot wampirzycą to highlight tej gry. Co za emo. Ogólnie zadbano o to, by główne scenki jednak były żwawe i bystre, może nie są takie mądre i oryginalne jak myślą, ale jak na gierkę AAA jest jednak nieźle. Miałem taki dialog, który mi skończył questa, dialog typu że znam trochę daną postać, a ona nagle mówi "aha, swoją drogą, czy ty wyrżnąłeś moją wioskę". Jest to powiedziane subtelnie, z mieszanką smutku i pragmatyzmu. Aż się zdziwiłem. Nadal nie jest to coś, co bym określił jako świetna gra. Po hollywoodzku, gra czuje potrzebę tłumaczenia wszystko na głos i dosłownie, zarówno w sensie historii jak i grania, trudno tu się czymś podekscytować. Dungeony - tak to nazwę - to straszny szajs; idziesz do przodu, nudne przeciskanie się i nudne wchodzenie po kolejnych oczywistych terenach jako jedyne urozmaicenie, i masa, masa kolejnych takich samych walk. Czasami aż nie mogłem uwierzyć, że wpieprzyli jeszcze jedną walkę. Ogólnie te większe zadania, choć pomyślane zazwyczaj ciekawie, też z reguły biorą dość prostą opowieść i rozciągają ją do granic możliwości, zarówno w sensie czasu grania, jak i nic niewnoszących komentarzy naszego Coena i partnera który idzie obok. Ale ta gładziutkość współczesnego AAA ma swoje uroki, gra wciąga i nigdy nie kończę jej bez uczucia, że wolałbym więcej hehe.
-
The Legend of Zelda: Ocarina of Time
No, mniej więcej o tym pisałem wyżej. Właściwie to jest trochę głupie - drabina sobie wisi na ścianie i tak z dupy spada bez żadnego powodu (chociaż jako że można w nią było Z-wycelować, to akurat chyba nie było specjalnie ciężkie). Z drugiej strony, jest jakiś urok w tym że strzelasz w samą drabinę i drabina spada, a nie że strzelasz w przycisk krzyczący "strzel we mnie!" i idziesz dalej. Tak wyglądają "zagadki" w... wielu, wielu grach czerpiących z Zeldy, zazwyczaj akcyjniaków. Także Nintendo niejedną taką zrobiło. Użyj dokładnie tego, co się używa w tym miejscu, i idziesz dalej. W pewnej mierze to przyjemne że łatwo idziesz dalej, w pewnej jednak robi się nudne. Dlatego się trochę zastanawiam na ile dostosują rozgrywkę. Tak jak wspominałem wiele razy - Okaryna została przez te 30 lat skopiowana na tyle sposobów, że właściwie nic w Okarynie nie jest dziś świeże. W sumie sam od jakiegoś czasu w nią nie grałem dłużej i się zastanawiam, jak to do końca wypadnie. Kurde, jakby tak zrobili nową grę, która tak wygląda, ale by było. Ale nie ma co, podłoga jest bardzo wysoko, to nie może nie być zajebiste, Okaryna jest po prostu fenomenen jednym na całą historię grania, a jeśli coś najbardziej się jej przydało, to było to zawsze właśnie klateczki, piksele i solidna chochla QOL.
-
Metroid Ravenous
Bez przesady. Ilość poligonów czy jakość oświetlenia (które wiedzą jak wykorzystać - te mokre i oślizłe powierzchnie, trochę tej ORGANICZNOŚCI jakiej nie było w MP4!) i tekstur to jednak inna półka niż Dread. Jasne, można to nazwać podbiciem grafy ogólnym bez szoku, ale tak dzisiaj wygląda gaming, a podbicie wszystkiego do takiej rozdziałki zżera dużo mocy, nie możesz sobie po prostu wrzucić 4x albo 8x więcej obliczeń na starszej konsoli bo na youtube nie robi efektu kompletnej różnicy lol. Na pewno jak zaczynali robić to myśleli o poprzedniej grze i podbili jakość, ale tak wiele gier dziś powstaje, a później dodają rzeczy i już nie ma powrotu, no trudno. Ciekawi mnie bardziej czy sama gra czymś zaskoczy. Pierwsza gra Hiszpanów wprowadziła nieco odświeżającej serię fizyczności która nieźle wpasowała się do oryginału, druga zszokowała niesamowicie nastrojowymi scenkami (dzisiaj jeszcze bardziej doceniam po tej paździerzy zwanej MP4...), ogólną intensywnością wyczuwalną w samej animacji i powalającą jakością ustalonych akcji jak bossowie. Tutaj... wydaje się podobnie? Pierwsze wrażenie można opisać podobnie: wow, Samus Aran to bardzo wściekła osoba. Więcej tego samego chętnie łyknę, ale już nie zrobiłoby aż takiego wrażenia.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Hyrule Warriors jest tworzone wyłącznie przez Koei Tecmo, aczkolwiek różnie wydzielają studia, brały udział Team Ninja, Omega Force i nowo utworzone (specjalnie po to?) AAA Game Studios. Nintendo tylko wydaje (poza Japonią, bo w Japonii samo KT). Pokopia była kooperacją Omega Force z Game Freak, które bardziej zajmowało się standardami itd., ale też sporo ludzi z Game Freak pracowało. Nintendo też tylko wydawało poza Japonią.
-
The Legend of Zelda: Ocarina of Time
Czyli tak w skrócie: więcej gadania przycisk skoku sprint (trzymasz A po turlanku, Link zaczyna biec szybciej), możliwość przyspieszenia pływania i wspinania się celowanie ruchowe procą/łukiem jak w Zeldach na Switcha ogólny layout świata wydaje się taki sam, ale same zagadki i sposoby w które jakiś element się rusza nieraz są inne. Czasem po prostu dodano detale "realistyczne", czasem przemodelowano. Na podanych przykładach jestem na razie sceptyczny, czy na plus... czas mija również jak jesteś w mieście. Wiele to w sumie chyba nie zmienia w samej grze, ot pewnie będzie dodatkowa animacja jak ludzie idą do domów itd. MOŻNA ŚPIEWAĆ DO MIKROFONU PIOSENKI, albo grać samemu, nie napalam się na razie że to będzie działać (działanie mikrofonu w dodatku do Animal Crossing to tragedia), ale jeśli będzie to wreszcie ten Switch 2 będzie miał jakiś sens istnienia Apka telefoniczna brzmi - stety niestety - jak bardzo ciekawy dodatek do gry i może najbardziej odczuwalna nowość. Okaryna też ofkoz.
-
Champions League
No właśnie widać brak Lewandowskiego lol. Kolejny klub, który uwolniło odpuszczenie trzymanie się niewolniczo żeby szukać ciągle w akcjach "tradcyjnej dziewiątki", jak ostatnio PSG czy Real. Barca pogrom, PSG pogrom, Galatasaray mimo ogromnych wydatków w dupę, Arsenal 1-0 - w sumie bez zaskoczeń dzień. Nota bene w PSG genialny mecz aż trzech odrzutów z Barcy, Dembele, Ferrana i Dro, ten biznes Barcy to jest coś wielkiego. Dobrze że mają co roku jakiegoś nowego wychowanka z akademii który okazuje się najlepszy na świecie na swojej pozycji, to im tam chuj.
-
The Blood of Dawnwalker
Właściwie jest odwrotnie, powiedziałbym. Jak NIE ocalisz rodzinki, to w sumie ten limit czasu przestaje mieć znaczenie. Niemniej niestety jak ocalisz to gra się kończy i nie można tego połączyć z płynnością rozwoju postaci i dziennika, zostaje wtedy tylko wgrywanie starego sejwa by porobić wszystkie "o nie, ta kapliczka jest zepsuta! Hm, ślady stóp... prowadzą do obozu bandytów..." i pozaglądać we wszystkie dziury. Wolałbym inaczej. Ja nie wiem jak ludzie w necie piszą, że niby "zrobili wszystko i im zostało 15 dni". Dla mnie to wydaje się kompletnie niemożliwe. A staram się ograniczać od minimum pierdoły typu "posterunek na drodze" i "marnowanie" czasu na perki. Ale nawet ten wskaźnik "gniewu" trzech bestii, wymaga on przecież tak dużo tych góvnozadań po 3 godziny, a te większe questy przecież zajmują całe dni, i tak dalej...
-
Valheim
Właściwie to w lipcu już podnieśli, po potwierdzeniu premiery 1.0. Wcześniej było jakieś 74 zł, a na częstych przecenach połowa tego. Z tego co widzę, gra przynajmniej zachowuje dość regionalny pricing na konsolach. Na Switchu też 99 zł, czyli sporo mniej niż 30 euro.
-
Valheim
No i stało się. Valheim naprawdę wyszedł. Gra, która sprzedała kilkanaście milionów sztuk już lata temu, w końcu ma premierę. W recenzjach niektórzy nadal mówią, że gra wkurwia i za dużo bugów hehe. Póki co 90 na Metacriticu. Aha, no i multiplatforma, jest nawet na Switchu 2.
-
The Legend of Zelda: Ocarina of Time
Przy wszystkim co mówi Nintendo, trochę to zabawne, że cały pomysł na ich hit roku to "to samo z lepszą graficzką!". Okaryna? Najlepsza gra ever, przez jakiś czas od premiery w 1998 roku, ale ile można w nią grać, nie wiem czy... OKEJ dobra Nintendo jebani mistrzowie wody, składam wam preordera, wiadomix