Nie mam słabego skilla. Przeszedłem wiele wymagających gier i nie nazwałbym rozgrywki w Dawnwalker — na najwyższym poziomie trudności — czymś łatwym, bo chwila nieuwagi i szybko można zginąć. Ale faktycznie, może to kuzyn Jerome. Natomiast z tym orężem to też facet trochę się zagalopował, bo ja często go zmieniałem i nawet pod koniec gry wypadały lepsze legendarki, w które bardziej opłacało się wyposażyć. Choroba wie, może za dużo modów wpakował albo nie zatwierdził zmiany poziomu trudności. To nie jest tytuł z najlepszym systemem walki, fakt, ale osobiście dobrze mi się pojedynkowało przez te niemal 40 godzin. A wracając do gry… zrobiłem 3 dodatkowe zakończenia. Jednak to, które wybrałem na początku, jest najlepsze (według mnie), choć to złe też daje radę. Jako ciekawostkę dodam, że w ogóle tej wampirzycy, o której wspominaliście wielokrotnie, nie spotkałem. Może przy kolejnym przejściu, ale to za jakiś czas. Teraz wracam do Onimuszy albo Pragmaty. Raz jeszcze polecam. Znakomita gra.