Jump to content

MAJOCHEY_PL

Użytkownicy
  • Content Count

    2358
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

398 Wybraniec

About MAJOCHEY_PL

  • Birthday 01/23/1975

Informacje o profilu

  • Płeć:
    nie powiem
  • Skąd:
    ...
  • Zainteresowania:
    Brak.
  • PSN ID:
    MAJOCHEY_PL

Recent Profile Visitors

3096 profile views
  1. Dajcie mu spokój. W pozostałe dni głoduje.
  2. MAJOCHEY_PL

    Control

    Del.
  3. MAJOCHEY_PL

    Control

    E, tam. Jak się wkręcisz, to szybko zleci
  4. MAJOCHEY_PL

    Control

    Przez fakt, że nic horyzoncie w sierpniu w moim targecie nie wyjdzie, to łykam kontrolerkę na premierę. Może wróci klimat "Second sight"' kto to wie. Jeszcze była druga gra w tym czasie, kiedy SSight wyszła. Tam było więcej strzelania. Unoszenie mocami oponenta i seria z karabinu nieźle robiły pamiętam.
  5. Aktualnie na blacie proza Noczkina. Jeżeli ktoś lubi uniwersum STALKER to nie ma chyba nic lepszego. " Łańcuch pokarmowy" miażdży klimatem. Świetnie napisane postacie stalkerów szukających artefaktów, grosza ( rubla/euro) i przygód. Potyczki z mutantami takimi, jak juchociąg, pseudogigant, czy ślepy pies naprawdę robią wrażenie. Walki z ludźmi ( bandyci, żołnierze, czy militarne ugrupowania Powinność i Wolność ) świetnie uzupełniają całość. Obraz Zony, jako dzikiej, żywej i oddzielonej kordonem od Dużej Ziemi przestrzeni sprawia, ze chciało by się tam być. Opisy broni, pancerzy to raj dla militarystów. Dobrze się to czyta. Klimat zaszczucia i ciągłego niebezpieczeństwa. Szukanie miejsca na nocleg i paniczna ucieczka przed emisją w Zonie... błagam, chcę tam zrespawnić się po śmierci. Jestem świeżo po lekturze " Oczu diabła" i mam tzw kaca czytelniczego, bo nic teraz przez jakiś czas dobrze nie " wejdzie". Lektura obowiązkowa dla osób obeznanych z tym uniwersum, to oczywiscie " Piknik na skraju drogi" braci Strugackich. Starusieńka, krótka pozycja od której wszystko się zaczęło, a która to jest mega, mega dobrą prozą. To książka o której jeszcze długo po zakończeniu czytania się myśli. Postacie przez nich wykreowane, takie jak Ścierwnik Barbridge na długo zapadają w pamięć. Z polskich autorów to Gołkowski dobrze opisuje życie w zonie i częściowo na Dużej Ziemi, wchodzi w szczegóły militariów i surwiwalu. " Ołowiany świt" pozamiatał mną parę lat temu, póżniej poszły na warsztat dwie kolejne części, dalej "Sztywny" i w końcu "Powrót". ( Prypeć kaban śnił mi się jeszcze przez dwie noce : ) Fajna, lekka kontynuacja całości. Także Haladyn ze swoim "Na skraju strefy" i drugą częścią ( trzecia w produkcji) dał sygnał, że nie tylko Rosjanie dobrze czują się w Strefie. Generalnie proza z tego uniwersum to jakby opis gry. Tu akcja idzie innym torem, który generalnie gracz dobrze zrozumie, a laik (, lub wielbiciel fantastyki) zrozumie w trakcie czytania. Główny bohater ( szczególnie w opisach scen batalistycznych) działa, jak by był prowadzony przez czytelnika. Na każdej stronie czuć mocny klimat, czy to rozterki bywalców Zony - każdy miał swój konkretny powód, zeby się tam znaleźć. Czuć zapach prochu i solidny gunplay. To proza zdecydowanie nie dla każdego, ale jak połkniesz haczyk - już po Tobie. Byłem żołnierzem i zasmakowałem w latach 90tych prawdziwego pola bitwy. Jestem graczem i przeżyłem wiele gier w tej tematyce. Może dlatego jestem fanem tego typu literatury ( ale ... nie na wyłącznosć! Sapkowski, Pilipiuk, Grzędowicz, Kossakowska, oraz wielu zagranicznych autorów -Peter Watts!!! - zostawiło ślad w moim mózgu, na półce w biblioteczce, w pamięci kindle'a, czy - tu najwięcej - pustki w portfelu). Na moim ramieniu stalker w bojowym oporządzeniu termin kolejny na grudzień wyznaczony na drugim będzie mapa do Zony... Generalnie, jak ktoś nie czytał szczerze polecam zagłębić się w tym uniwersum. Świetna odskocznia od pracy w biurze, czy przysypiania w fotelu z kombo browar+pad. Mobilizuje do wyjścia w teren z go pro Buziaczki bracia stalkerzy.
  6. MAJOCHEY_PL

    DayZ

    Respawny na serwerach w nocy, szczegolnie na początku są uciążliwe. Ogarniesz jakąkolwiek latarkę ( zwykła, lub do broni, albo na kasku) + bateria 9V i życie staje się lepsze. Nie wspominając o nokto. Czasem pomaga skakanie po serwerach. W tej grze noc, to noc. Zero światła w polach i lasach. Znasz trick z taśmą klającą ( duct tape )? Btw dobry plecak mozna stworzyc z worka jutowego, patyków i liny, zanim się znajdzie jakikolwiek " normalny" - pomijam te z nadbrzeża -szczególnie żółte i czerwone
  7. MAJOCHEY_PL

    Dwa pedały

    Klasyczny błąd, ktorego nauczylem się unikać lata temu...
  8. MAJOCHEY_PL

    DayZ

    Heh, kolejne dni i kolejne niesamowite akcje w Chernarusi. Czasem, jako samotny łowca, czasem z braćmi stalkerami. Wbijamy na serwer. Piękny poranek, czwarta, może piąta rano. Promienie słońca barwią niebo na wspaniałą purpurę. Dzisiaj zdecydowanie nie będzie lało. Pada strzał z SK /domyślnie sks/ i 7,62 mm leci przez około 200 metrów. Pozbawia życia koguta, który jeszcze sekundę temu pięknie wieszczył wspaniały dzień. To brat, cały w camo zaczyna wesołą przygodę. Ptica pocięta - dzisiaj zakończymy dzień przy ognisku. Bebechy odpoczną po konserwach i paskudnym ruskim piwie. Biegniemy przez suchego bezmiar oceanu, mijamy małe wioski i spore miasteczka. Sinstok, Topolniki... Czasem wbijamy na otwartą przestrzeń, tu wkrada się lęk. Autentyczny, pierwotny lęk. Mimo dobrego uzbrojenia i setek - dosłownie setek naboi wypełniających plecak, kieszenie spodni i kurtek. Dwóch chłopa ( ja i brat stalker - ten gra z zza granicy i nigdy się nie poznaliśmy, ale będzie w sierpniu u mnie w mieście) tak więc, jak pisałem - dwóch chłopa przeciwko czterem, a często i większej grupie? No, to jest wyzwanie, ale zdarza się niekiedy. Bezdrzewne pole przechodzi w obrośnięty krzewami płaskowyż. Pamiętam, że tu jest rzeka. Uzupełniamy wodę do manierek i plastikowych butelek. Dorzucamy tabletki odkażające. W miastach przy studniach czasem ustawiają się oponenci w dużej odległości z dobrym kalibrem i lunetami potrafiącymi wyłuskać mrówkę z trocin. Od ich pocisków chroń nas wirtualny panie. Jeszcze wstrzymujemy wejście na teren lotniska. Tam idą wszyscy dobrze uzbrojeni. Tam czeka śmierć. Wygląda z każdego budynku, a jeden niefortunny strzał potrafi zwabić kilkanaście zombie w wojskowych uniformach. To natomiast są prawdziwi twardziele. Prawdziwi. Kto walczył bez konkretnego ostrza ten wie. Ten biegł tu ponownie ( nie jeden raz zapewne ) po respawnie na plaży. Cytując klasyka: /zielone żabki/ " nie ma nic tak twardego, jak pięść policjanta angielskiego" tu trzeba podmienić słowa i wpisać: pięść milicjanta rosyjskiego. Twarde chłopy bez dwóch zdań, brachu. Mimo, że martwe. Ustawiamy się we dwóch w wieży lotów. Ziom stalker starym zwyczajem za drzwiami wejściowymi ze strzelbą. Szczęka doładowywanymi wprost do zamka nabojami. Ja, weteran serwerów, wymiatacz respawnów, przy schodach - leżę na długiej prostej lustrując okna i drzwi. Czas mija na wesołych rozmowach o życiu na emeryturze. Sielankę zapijaną wodą z plastic botle przerywają kroki. Kroki nie byle jakie, bo trzech, może czterech chłopa. Drzwi otwierają się z impetem i pierwszy chętny do zwiedzania łyka wiązkę śrutu na klatę i pysk. Poprawka wydaje się niepotrzebna, ale... wytłumaczcie to mojemu bratu stalkerowi z Glasgow (tak się pisze? Bo nie byłem). Prawilnie poprawia, a sekundę później domyka drzwi. Mnie naboje świeżbią w magazynku KA, ale jeszcze nie czas. Jeszcze nie. Czuję ich pulsowanie, chyba nawet zamieniają się miejscami, ale uciszam je krótkim: ZA Oknem!!! Walę ciągłym w pysk na którym zamontowana jest ( nie wiem po jaki c h u j ) starego typu "słoń" maska pgaz. Faceta zza okienka nie widzę już więcej, ale za drzwiami się kotłuje. Pobliskie zombie-komandosy zleciały się na wyżerkę. Przed budynkiem padają strzały z dużego kalibru. Przerywane. Skazane na porażkę. Zdecydowanie... Ich czas na tym świecie się kończy. Wiedzą to, czują każdym pixelem nędznego konsolowego żywota. Po chwili dwaj straceńcy wbijają do nas stosując prawilną taktykę: desperackie strzały na oślep i wpuszczenie hordy do rezydencji dobrze ustawionych ziomów. Braci stalkerów. My zdążyliśmy już jednak przegrupować się na pierwsze piętro. Klasyka brachu. Brat leży, ja stoję metr za nim. Wszystko, co znajdzie się na schodach - to co biega, skacze, a nawet k u r w a szczeka... wszystko to sczeźnie w gradzie ołowiu, lub zostanie w y r u c h a n e bagnetami. Na szóstym stopniu spokojnie oczekuje wesoła mina. Taktyka sprawdzona, mina nie dotknie nas na tym pułapie, a w szybkim rushu wróg nie ma szans. Mimo wszystko ręka drży. Strzały słyszeli wszyscy w okolicy. Uważamy na każde okno na piętrze. Czas przyspiesza. Trzy zombie military wbijają wraz z bandasami oponentami z których ... jeden - w białym hełmie pilota (?!?) - krwawiąc, jak k u r w a po zlocie miłośników TIR-a pada przed schodami, drugi wpada w skotłowane martwiaki i bez jednego wystrzału składa wirtualną duszę nam w ofierze. Teraz nasza kolej. Grube serie prują milicjantów/soldierów. Łuski sypią się niczym z guna chelikoptera w matrixie. Czujesz moc broni i dostrzegasz zależność w tym świecie - bez niej jesteś, niczym żul na łasce zebranych przez noc puszek. Tego dnia nikt nie pokona nawet połowy schodów naszego budynku. Tego samego dnia na tym samym serwerze czterech w k ó r w i o n y c h porażką/ prawdopodobnie hiszpanów, bo lecieli na czacie gry/ będzie prawie nago leciało wzdłuż wybrzeża do military base w Pawłowie, a dalej już tylko na lotnisko. Brat stalker przerzuca do ekwipunku KA, doładowuje strzelbę. Zamykamy drzwi na dole i szabrujemy frajerów. Masa dobrego sprzętu po raz kolejny wpada w nasze łapska. J e b i e m y śmiechem na widok białego nie uszkodzonego hauera pilota... Niczym drapieżniki rozmywamy się w kątach budynku czekając na kolejne ofiary... Jednak dzisiaj nie będzie ogniska...
  9. Jeszcze the hong kong massacre opykuje. Szczerze: gra robiona na styl hotline miami, mniej klimatyczna, ale z lepszą grafiką i też "robiącą" muzyką. Chodzi płynnie i zapewnia sporo adrenaliny. Gunplay soczysty, jak norweski stek z foki. Świetny tytuł, jako odskocznia przerywnik od klasycznych tytułów. Ot, trzy levele do piwka i dobrego snuffu. /Ale soundrack z I i II Hotline do dzisiaj czasem odpalam w aucie jadąc 90 na godz. w mieście /
  10. Co do pytania zawartego w temacie: (z granych aktualnie) DayZ - wogóle nie popularny na tym foruum. Bardzo popularny na innych The Forest - jak wyżej.
  11. MAJOCHEY_PL

    The Forest

    Promocja jest na store i chyba zakupię ten tytuł, bo survivali mało na ps4, a jestem w nie mega wkręcony.
  12. Rage 2. No, cóż. Odbiłem się od tej produkcji i na maxa cieszę się, że kupiłem używkę za fajną cenę. Graficznie jakoś to wygląda i technicznie dobrze "chodzi". Wspominany przez ludków gunplay też daje radę. Ale całość baardzo średnio. Ot, wbijanie do dziwnych baz z jakimiś klaunami , wszędzie to samo. Fabułka lekko z du,py. Nie chce mi się do tego wracać. /10. Mocno nie polecam, chyba, że masochistom.
  13. MAJOCHEY_PL

    DayZ

    Kilka nocek zarwanych. O 5 rano z reguły kończyliśmy sesje. Uzbrojenie pełne, plecaki i inny szpej wojskowy. Ale często to tylko chwilowy stan w tej grze. Świetne jest odczucie idąc sześcioosobową watahą przez małe miasteczko, lub wieś. Poza konkretną ekipą nikt ci nie zagrozi. Czujesz to brachu. To braterstwo broni i zżycie z ludźmi. Znanymi tylko z online ofcourse. Rozmowy przerywane dźwiękiem otwieranego browara. Przeliczane na czas realny wielogodzinne oczekiwanie w krzakach i obserwacja lotniska. I nagle pyk! Najpierw pojedyncze strzały w kierunku szabrowników, później już cała kanonada. Trzech strzela, dobrze rozstawieni widzą obszar z wielu kątów. Pozostali nie ujawniają się. Nie kładą ognia. Krótkimi komunikatami na spokojnie informują o widzianej z ich perspektywy sytuacji. Ucieczka - zombie pobiegły w naszą stronę zwabione hałasem - jakieś 1000-1200 metrow od bunkra w kierunku północnym. Część zombiaków zajęła się dwoma oponentami, którzy odpowiedzieli ogniem z bazy. Podchodzimy od zachodu. Przez lunetę tundry widzę zwłoki jednego z trafionych. Drugi czai się między namiotami. Bandażuje, liże rany. Dwóch z nas skraca dystans z kałachami w dłoniach. Reszta zabezpiecza przedpole z ponad półtora kilometra. Ci pierwsi wchodzą do bazy, sprawnie omijają zombie. Informują, że zmienili broń na pistolety z tłumikiem. Słychać srłumione wystrzały, kiedy drugi oponent pada krwawiąc, niczym zarżnięta świnia. Sięga po bandaż, ale wojna, to wojna...wie o tym. Byli dobrze wyposażeni. Ammo i żarcie zawsze się przydaje. Czasem lepszy osprzęt. Z zebranym szpejem nasi wracają do ekipy dobrze ukrytej w gąszczu czarnoruskiego boru. Tym razem obyło się bez strat własnych. Tak, trafne spostrzeżenie. Sześciu na dwóch plus dobrze zorganizowana zasadzka. Nie mieli szans. Ale taka to gra. Wbijasz na serwer i nie wiesz, co się wydarzy. Jak w życiu.
  14. Wbijamy do jądra ciemności (fioletowości?).
  15. MAJOCHEY_PL

    PSN FAQ

    Jest problem z online? Nie mogę się zalogować.
×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.