Siren: Blood Curse
Jakieś 10 minut temu ukończyłem tą starą jak by nie było gierkę na PS3. Gdybym miał ją opisać w najkrótszy możliwy sposób to bym powiedział: japońska patologia z gównianą kamerą. Z tego co słyszałem to jest jakiś remake jedynki Forbiden Siren z PS2 i jeżeli to jest prawda to znaczy, że ominął mnie jeden z lepszych horrorów tamtej generacji. Klimat po prostu jest niesamowity. Niedawno ukończyłem również Alana Wake'a na PC i o ile początek był dobry tak druga połowa gry to średnia strzelanka z elementami horroru i genialnym OST. W przypadku Syren od początku do końca jest mocne zaszczucie, które nie pozwala się zrelaksować. Shibito robią genialną robotę w straszniu a Sightjack tylko potęguje panikę jak widzimy oczyma przeciwnika jak się do nas zbliża marudząc coś po japońsku (ewentualnie trzymając np. broń wymierzoną w naszą stronę).
Fajne jest to, że bohaterowie to nie są ludzie mający zabijanie we krwi i przez większość czasu trzeba uciekać albo przekradać się po cichu aby nie dostać po mordzie łopatą od miejscowych (troche jak na festynach w małych polskich miejscowościach po północy). Co prawda są etapy gdzie mamy shotguna ale to zdecydowana mniejszość i nie robi się z tego shooter nawet pod sam konic (jest tylko jeden krótki etap gdzie można strzelać do woli). Klimat naprawdę super i polecam każdemu kto lubi horrory. Historia opowiedziana w grze jest całkiem spoko. Taka tajemnicza ale fajnie na sam koniec zawiązana (nie chodzi mi tu o cut scenki tylko dzienniki bo bez nich naprawde mało można się dowiedzieć). Jest wszystko co trzeba żeby postarszyć gracza i zmusić do kurczowego ściskania pada aż do końca danego chaptera.
Gdybym miał oceniać tą grę tylko ze względu na klimat, system walki, survival, dźwięk i fabułę to dałbym 9. Gameplay jednak zaniża trochę ocenę. Sam w sobie jest naprawdę spoko - biegamy po mrocznych miejscówkach, obijamy mordy shibito, przekradamy się aby nie zostać zauważonym i.... walczymy z najbardziej z(pipi)aną kamerą w dziejach gatunku. Nie wiem jak można było tak zakodować kamerę żeby skutecznie utrudniała absotutnie wszystko co się da. Pad poleciał na podłogę ze 4 razy jak włączył się sightjack na 1/3 ekranu podczas gdy kamera zasłaniała pozostałą część ustawiając się za plecami kierowanej postaci pozostawiając jakieś tam rogi ekranu żeby zobaczyc jak spider shibito spada z sufitu aby udusić sterowanego przez nas frajera. Gdyby nie ta cholernie niewygodna praca kamery to było super a tak wyszło tylko dobrze. Frustracja spowodowana pracą kamery sprawia że dużo funu z gry ucieka. Ponad połowa zgonów jakie miałem spowodowana była tym że nawet nie widziałem co się dzieje.
Całość oceniam więc na 7. Jeżeli ktoś jest w stanie olać pracę kamery to minimum 8 lub 9. Szkoda, że już nikt nie robi takich horrorów!!