Mieszkałem na takim 65 m2 "zamkniętym osiedlu" i w wieżowcu z PRL też, w ogóle bez porównania z domem na zabitej wsi (tutaj w ogóle nie mam sąsiadów żadnych w promieniu kilkudziesięciu metrów i nie są mi potrzebni w tak bliskiej odległości). Poziom prywatności zupełnie inny, przestrzeń zupełnie inna. "Blisko" mam wszędzie do placówek codziennych, dookoła jest wszystko szkoły i przedszkole 10 minut z buta, sklepy Żabka, Paczkomat, Dino i przystanek do drugiej szkoły 5 min z buta, mam nawet specjalną tylną furtkę skrót z tyłu działki na centrum zabitej wsi. Miasto małej wielkości 5 km z siłownią, basenem na zajęcia dla dzieci, małą galerią, większe bardzo duże nawet miasta dwa 35 i 40 km i tam można sobie szukać rozrywki kinowej, odwiedzić starych znajomych, ciekawszych lekarzy i inne pierdoły:). No i jeden plus podstawowy dla domatorów ze wsi, ani ja ani moja żona nie pracujemy z biur od wielu lat, więc relatywnie mamy teraz znacznie więcej wolnego czasu, niż mieszkając w zakorkowanym mieście, gdzie dzieciaki trzeba było jednak gdzieś zawieść z reguły dalej, stanąc na 10 światłach i przejeździe kolejowym, niż na tej wsi i małym miasteczku w okolicy. Czasami jeździmy w delegacje, ale tutaj też dom jest lepszy, no i swój garaż zimą serio to jest bajka<3. Dzieciaki prawie 6 i ponad 7 lat jeszcze same nie latają po wsi, ale mają kolegów, więc jakoś się ogarniają i zapraszają nawzajem, to inne czasy niż kiedyś teraz każdy stary ma samochód, a dzieci hulajnogę i rower, drogę asfaltową i ścieżki, to nie 1990 błoto i brak transportu xD. Moja ocena po 6 miesiącach (wiosna, lato, zima) mieszkania 9.5/10, odejmuję za rolników, bo czasami są wkurwiający i są burakami, przynajmniej Ci, których znam. Internet 1 Gigabit z Multiplay, 5g złapie też połowę z tego albo lepiej bo mało userów, a antena blisko a co do żarcia też chętnie przyjeżdżają, chociaż czasami muszę zadzwonić pierwszy raz i spytać. Takie rzeczy na wsi jeszcze kilka lat temu byly nie do pomyślenia.