Treść opublikowana przez Soban
-
Noob kupuje telewizor bądź monitor pod PS5/XSX
Potrzebuje monitora do pc, może nie stricte gamingowego, ale czasem się przytnie w coś normickiego typu cs. Zależy mi by był duży do pracy i zakrzywiony, bo więcej niz 1 monitor nie przewiduje. Coś lepszego w tej półce cenowej niż https://www.euro.com.pl/monitory-led-i-lcd/lenovo-monitor-lenovo-g34w-10-144hz-1ms-curved.bhtml znajde? Native 4k w 21:9 to już się robią duże pieniądze, a 1440p też jest cymesik, input lag 1ms i 144hz wydaja sie spoko na papierze. Ogólnie to przesiadam się po 10 latach z antycznego lcd samsunga 21,5 cala, więc kutas tak czy siak pewnie dygnie po podłączeniu i ten nowy monitor też pewnie z dekade planuje użytkować xd
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Te romanse fabularne śa po 1 hetero i 1 gay dla każdej płci: - chłop ma Panam i Kerrego - baba River i Judy + jako chłop miałem Meredith Stout na ons
-
Vikings - 2013 - HistoryHD
No 11 odc dojebany fest, ale potem to już równia pochyła aż do bzdurnego i miałkiego finału. Serial ogólnie wyjebał się na cyce bez Ragnara, a najnudniejszy był chyba ten wątek z Islandią i potem Indianami. Ten sequel chętnie sprawdzę, bo klimatycznie to serial się trzymał, ale zrobiła się na ostatnie sezony straszna telenowela i to, że w sumie to każdy każdego zdradzał bez jakiegoś głębszego powodu też było mierne, bo zabijało nieprzewidywalność.
-
Dragon Quest XI
Ja otarłem się o platyne(na grinding max lvli już nie miałem siły nawet z tym exploitem) i zamknąłem całość z true endingiem w jakies 70 kilka h. P5 była dłuższa, bo chyba 80h mi pykło, a patrząc po dodanym contencie w royal to pewnie teraz by z 90-100 było
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Dla mnie to zero funu było ze strzelania(wale typowi z klamki w klate na 20m i nie trafiam), a te dobre brońki to chociaż trafiały tam gdzie chciałem jako tako. Znaczy z każdą kolejną częścią było lepiej i w zew prypeci już się jako tako strzelało nawet, ale do topowych gierem z gatunku to daleka droga. Dodatkowo ziomek modziarz mówił, że jakieś tam mody poprawiały mechanike walki, ale ja oceniam to co było dostarczone przez devów i osobiście nie uznaje argumentów, że gierka x robi się fajna dopiero po modach.
- Dragon Quest XI
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Ta, gra tego nawet nie sugeruje, bo Johny mówi by spierdalać i o nim zapomnieć, a po prostu trzeba się wrócić na piętro i mu pomóc. Mi to trochę na farcie wpadło, bo lubię eksplorować i patrzę, że da się iść inaczej niż marker misji to poszedłem xd
-
własnie ukonczyłem...
Wlaciał ostatnio tryptyk gierek z x360 we wstecznej: Shadows of the Damned - ogólnie luksja pod względem klimatu i przerysowanej stylistyki. Dialogi są bardziej serowe niż picka donatello 4 sery z biedry, a smakują równie wyśmienicie. Prawdę mówiąc to ciężko się do czegoś przypierdolić w tej gierce, bo jest to taka idealna odskocznia od większych pozycji w sam raz na 1-2 wieczory. Znaczy jest jedno wielkie ALE a jest nim strzelanie. Nie wiem co te chintoki sobie myślały, że strzelanie laserowym celowniczkiem z każdej broni będzie luksja, no nie jest + domyślna czułość zapierdala po ekranie jak małolaty po mefedronie, a gra wymaga często precyzyjnego trafiania w konkretne punkty. Fajna gierka do wyluzowania i pośmiania 8/10 Dante's Inferno - gameplayowo to bezczelny klon oryginalnej trylogii god of war ze wszystkimi jej bolączkami jak zafixowana kamera przez która nie raz wpierdoliłem się w przepaść, bo czasem za cholere nie wiadomo gdzie postać wyląduje(brak znanego z platformówek 3d cienia pod Dante). Gierka wtórny gameplay nadrabia za to klimatem i oprawą artystyczną, bo widać tutaj napracowanie grafików i super się brnie w to piekło + te wstawki animacyjne też luksja. System progressu niewykorzystany bo na papierze to rozgrzeszanie/potępianie jest spoko, ale sprowadza się to do tego, że albo idziemy w melee albo w magie, a jak chcemy acziki to trzeba się skupić na jednym bo owu się nie da wymaksować w 1 przejściu. Czasowo gierka też zajmuje tyle co GoW1 czyli pęka w jakieś 5h zanim zdąży się znudzić co plus, bo gameplay by zaczął męczyć jakby miałą trwać drugie tyle. Jak ktoś lubi fajne artystycznie gierki to polecam, dla innych to bardzo średniackie doświadczenie będzie i chyba szkoda czasu 6/10 Fable Anniversary - grałem kiedyś w oryginał na pc z ekstra klasyki i było średnio, tu też jest xd Fable to seria(grałem we wszystkie 3) która chce złapać wszystki sroki za ogon, a ostatecznie kończy karmiąc suchym chlebem brudne gołębie na rynku. Poszczególne mechaniki wydają się fajne na papierze, ale ich wykonanie w ostatecznym produkcie jest ubogie jak murzyni w sierra leone. Walka jest dramatycznie słaba i kupiłem sobie jakiś mocny spell aoe by go spamować i nie musieć machać tym drewnianym mieczem. Elementy socjalne to też padaka ze zmarnowanym potencjałem. Na plus chyba jedynie fajny klimat bajki i bekowo koślawe dialogi naśladujące takich angielskich idiotów. Mam nadzieję, że playground kompletnie zrebootuje serie i wyjebie te rozwiązania piotrusia kłamczucha do kosza. Jedyne co jest do zachowania to bajkowy klimat i głupkowate dialogi, bo to jest fajne. Daje 5/10, może byłoby 6 ale gra nagminnie mi się zawieszała przy każdej próbie podejrzenia aczików w dashboardzie.
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Ogólnie to jest tak: 1. Zakończenie domyślne by iść pomóc Hanako - tu lekki twist jest tylko jak ocaliliście Takemure w misji gdzie Arasaki wbił po Hanako, jak go nie ocaliliście to to zakończenie nie daje acziwmenta :| Ogólnie łatwo to pominąć, bo ocalenie Goro nie jest oznaczone jako część zadania. Ja to zrobiłem bo to był mój husbando 2. Zakończenie nomadów odblokowywane po skończeniu wątku Panam(nie jest wymagane romansowanie z nią) 3. Zakończenie Johnego z Rouge - tu trzeba w tej misji pobocznej z samochodem i szukaniem Smashera wybrać by pojechać na "grób" Keanu i wyryć mu inicjały(tak to można go wyzywać i zlewać przez resztę gry, tylko ten wybór się liczy do zakończenia) - tu jak zostawisz ciało V i V na dachu zadzwonił do Panam(ważne) to zostajecie oboje w NC 4. sekretne jak chyba przez 5 min nie podejmujesz decyzji to możesz iść sam(ale wrogowie są przejebani fest nawet na easy) i się taka opcja odpala 5. samobój No i potem jest jeszcze wariant oddania ciała Johnemu na stałe w mikoshi i to jest 6 zakończenie dostępne chyba w każdym wariancie oprócz arasaki
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Wybór zakończenia jest tam na dachu po rozmowie z Hanako, jak Misty nas zabiera i sobie patrzymy na miasto z Keanu. Żeby zostać w NC z Panam to trzeba do niej zadzwonić i wybrać przekazanie ciała Johnemu na ostatnią misję i potem wybranie jako Johny by oddać ciało V w mikoshi. Jeśli wybierasz zakończenie nomadów jako ostatnią misję to nie ma wyboru zostać w NC
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Ja to właśnie liczę na dopracowanie elementów strzelankowych, bo poprzednie stalkery miały naprawdę drętwe i nieprecyzyjne strzelanie. Mam ziomka co jest psychofanem stalkerów i militariów, ale zgodził się ze mną, że strzelanie to chujowe jest w nich. 2022 najwcześniej i to pewnie nawet nie na początku
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Ta i oni do tej wieży to jak do siebie wchodzili 2 razy xd Ogólnie to relacja z Keanu jest śmieszna, bo ja go nie lubiłem i cały czas cisnąłem, że jest śmieciem i żeby się odpierdolił, a gra i tak kilka razy wcisnęła dialogi tak napisane jakbyśmy byli mega ziomeczkami. Widać, że redzi skoro zapłacili za Keanu to wciskali go graczowi w mordę niezależnie od tego czy polubiliśmy tą postać czy nie. Też wam się wydaję, że ewentualnie kanoniczne jest złe zakończenie arasaki z saburo przejmującym ciało syna? Jest to domyślne zakończenie jeśli nie robimy side questów.
-
Wody, napoje, soki itp.
Peszkin wutke gdzieś sprzedaje, ale tylko w jakimś lokalu konkretnym. Byłem w cerfie i okazało się, że mieli skitraną półkę zero - wziąłem cin cina zero i jakiegoś merlota czerwonego na sprobowanie. Lubie babskie prosecco wiec fajnie jakby nie okazal sie cin cin ujowy.
-
Wody, napoje, soki itp.
W sumie to nie alko więc zapostuje tutaj. Macie jakieś polecane winka 0% bo ile można te piwerka tankować?
-
Cyberpunk 2077
Jeśli o najlepsze Ci chodzi tj. happy end to
-
podsumowanie 2020
Tak na szybko co mi do głowy przychodzi to epka post human survival horror BMTH, ultra mono Idles i debiut Nova Twins. Nowe Deftones też było fajne całkiem, ale jakoś w pamięć mi nie zapadło.
-
Cyberpunk 2077
Grę zwróciłem, nie planowałem tego robić, ale skoro można to czemu nie. Miałem calakować, ale po wyczyszczeniu 2 dzielnic miałem ochote sobie strzelić w łeb, bo gra się sypała na moich oczach.
-
Cyberpunk 2077
Ciekawe jak ze zwrotami w brazylijskich realach xD
-
Cyberpunk 2077
Ty, ale wiesz, że oni nie zrobili nic multi, bo po prostu nie umieją, a nie, że są akolitami single player? Do cybera miał/ma być multi, bo zwietrzyli kase patrząc na to jak R* łyka miliony co roku z produkcji z 2013.
-
Cyberpunk 2077
Nowy bug z repro 100%, jak wam złapie po gigu czekpointa jak jestescie w locie autem to po wczytaniu tego sejwa auto jest zawieszone w powietrzu razem z nami, ale mozemy wysiasc xd BTW wie ktoś jak zdobyć hacka na zdalne detonowanie granatu do aczika? Na yt jakieś kocopoły gadają, albo pokazują jak przejść tutorial Dobrze, że jest ten glitch na pieniądze, bo w miare szybko poszła luta z acziwem za wszystkie auta. Bez tego nie mam pojęcia jak ostro trzeba by grindować by to wbić, bo suma to prawie 2mln za całość
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
TEMAT SPOILEROWY - Cyberpunk2077
Zostało mi jedno zakończenie do zrobienia z Johnym i rozpierduchą w arasace. Zrobiłem 3 pozostałe i najbardziej podobał mi się klimatyczny bad ending arasaki. Happy end z Panam był moim pierwszym wyborem. Całkiem spoko, bo ma fajne momenty i się mustno robi jak nomadzie giną w szturmie na wiertło, a potem głowa biednego Saula robu puff jak Adam Smasher ją smashuje. Samą walkę zabił mi geniusz kodu redów bo Smasher zabugował się na filarze i skrypt znowu zaskoczył dopiero na drugą faze jak mu ręka z minigunem odpada. Szkoda trochę, że mimo iż to najlepsze możliwe zakończenie dla V to i tak zostaje pół roku życia i elo. Myślałem, że chociaż w jednym endingu udaje się go uratować. Zły pokazuje, że nomadzi takiego wała go wyleczą poza Night City, bo arasaka wprost powiedziała, że nie da się nic zrobićw złym endingu. Ogólnie ending całkiem spoko, bo romans z Panam był fajnie prowadzony. Wariacją na temat powyższego jest oddanie ciała Johnemu. Johny wraca do Night City na nostalgiczne pożegnanie gdzie uczył gitary jakiegoś nastolatka, odwiedza z nim sklep by kupić wiosło, a potem idzie wrzucić nabojo medalion V do grobu który mu wykupił. Wszystko spoko, smutno, ale to zakończenie robi taką kurwe z logiki, że głowa mała. Przez całą grę byłem chujem dla niego a on dla mnie poza tym jednym momentem nad grobem Silverhanda w side quescie(wyczytałem, że to jedyna decyzja w grze dotycząca ich relacji i jak tam nie wyryjesz inicjałów Johnego to blokuje się ten ending właśnie) i o zgrozo nawet w finałowej rozmowie kazałem mu spadać, a tu nagle można bez słowa zostawić mu ciało. WTF mocne dodatkowo spotęgowane tym, że Silverhand traktuje V jak by stracił najlepszego przyjaciela xD Po cmentarzu Silverado spierdala z miast autobusem Ending Arasaki jest bardzo fajny: uratowałem Takemure wcześniej, więc wpadł aczik za pomszczenie Sabur albo czekaj eeee nie? Jak łatwo można było zgadnąć tak ważna postać nie była na jedną scenę w grze i stary Arasaka wraca w pełni sił w ciele swojego syna, które złożyła mu w ofierze Hanako. Mega pojebana rodzinka, ale klimat właśnie takich zimnych skurwysynów aż się wylewa. Arasaka to taka prawdziwa Yakuza i to czuć. Domyślałem się co się stanie po tytule questa i fakcie, że nie da się odjebać Yorinobu po walce znowu ze Smasherem z dupy(to chyba running theme). Ale najfajniejsze jest po tym jak arasaka wyciąga czip z V. Silverhand zniknął, ale V jest totalnym wrakiem na stacji orbitalnej, gdzie ma schizowe wizje z Jackiem i bierze udział w testach. Potem wpada Takemura i mówi wprost, operacja się niezbyt udała, bo zostało ci kilka miechów życia i daje wybór by albo wrócić na ziemię i tam zginąć albo podpisać cyrograf z arasaką by dodali V do swojego banku dusz i może tam kiedyś dali mu ciało. Zdecydowanie najbardziej klimatyczne z tych 3. Można sobie jeszcze palnąć w łeb i się nie walić z ostatnią misją xd Problemem wszystkich zakończeń jest brak satysfakcji i bardzo nudne obie finałowe misje polegające na drętwej strzelance. A najgorsza w nich była walka ze Smasherem xd Wpada nagle z dupy na scenę drąc ryja, zero ekspozycji, postać hypowana mocno w grze i taka durna walka jak ci chujowi bossowie z human revolution. Może w tym 4 endingu coś więcej z nim będzie, bo ma tam jakieś powiązania z Rouge i Silverhandem. Ogólnie gra cierpi na jakikolwiek brak czarnego charakteru potencjalnie hintując kilku, a w zakończeniach mają swoje 4 kwestie: Smasher wpada i od razu walka bez słowa. U nomadów chociaż robi się personalnie, bo jest intro jak rozwala Saulowi głowe butem przy krzykach Panam, ale w Arasace to już tylko sięgo bije przed biurem Yorinobu, Yorinobu który siedzi jak pizda w komediowo dużym szlafroku, cośtam marudzi chwile i wypłakuje Hanako, a potem się okazuje, że sisotra włożyła mu w łeb czip ze starym Saburo, Saburo który ma największy potencjał na złoczyńcę, ale praktycznie nie istnieje w gre Osobiście jestem mega zawiedziony głównym wątkiem, bo jednak po sławetnym sloganie o mieście do spalenia samuraju to spodziewałem się, że chociaż jedna ścieżka to będzie takie anarchistyczne obalanie korporacji, jakaś druga to będzie współpraca z korpo np. arasaką przeciw militechowi. Ostatecznie niestety dostajemy historię o chłopaku który próbuje się za wszelką cenę pozbyć ducha keanu reevsa z głowy :| no kurcze tak średnio to wyszło
-
Cyberpunk 2077
Skończyłem, dłuższy wysryw we właśnie ukończyłem. Chętnie bym zagrał kiedyś jak popaczują już postacią melee, bo obecnie przy tych hitboxach i randomowym rejestrowaniu ciosów byłby to pewien heroizm porównywalny do urodzenia przyszłego uczestnika programu Down the road. Zespół w trasie Szkoda tego zmarnowanego potencjału. Żadna gra mnie tak nie rozczarowałą do czasu MGS5, ale tam to głównie fabuła nie dojechała(bo to najlepszy gameplayowo mgs) i Kojambo miał kryzys jak ongiś Mezo. Zmarnowany potencjał to słowo klucz, bo jadąc ulicami night city w mojej quadrze czuje się jak łukasz/paweł golec który patrzy na ściernisko z leżącymi na nim penerami w krzakach, ale w jego wyobraźni maluje się piękny obraz san francisko. gurła a miało być tak piknie
-
własnie ukonczyłem...
Cyberśmieć 2077 Dobra skończyłem 2 zakończenia i wszystkie większe poboczne chainy za które są acziki. Z 60h wdupione w night city. CP to jedno z większych growych oszustw. W haśle City of Dreams zabrakło przymiotnika unfulfilled. O bugach nie będe pisał, bo ileż można - tak, wszyscy wiemy, że gra jest bardziej spierdolona technologicznie niż dzieła bethesdy. Zacznijmy pozytywnie. Setting jest fantastyczny, miasto ma kozacki design i jest zajebistą bazą do trzepania dodatków lub sequeli. Rzadko mi się zdaża, że wolę sobie pośmigać autem nadal po kilkudziesięciu godzinach niż używać szybkiej podróży, tu tak miałem pomimo braku ai ruchu ulicznego, wariującemu gps i modelowi jazdy z maluch racer. W cdp pracują naprawdę świetni designerzy i artyści i czapki z głów, bo udało im się zrobić chyba najfajniejszą mapę w grach ever. Drugą niekwestionowanie świetną rzeczą jest soundtrack. Każdy znajdzie coś dla siebie w radiu i tylko żałuje, że ktoś nie pomyślał żeby w roku 2077 dać człowiekowi możliwość słuchania muzyki poza samochodem :| Postaci i ogólnie dialogi też są bardzo fajnie napisane i człowiek się wkręca mocno dzięki nim w ten świat. W to akurat cdp umie dobrze od zawsze. Gameplay jest wybitnie średni, ale jakoś tak przyjemnie wkręcający mimo to(może to dlatego, że lubie borderlandsy). Gunplay jest zaskakująco ok jak na studio które nigdy nie robiło strzelania w grach, głowy fajnie pękają jak się strzela, czasem jakaś kończyna odpadnie po strzale ze snajpy. Jedynie walka wręcz to jedno wielkie xD Detekcja kolizji to chyba jest determinowana rzutami kostką jak w papierowym rpg. Ten chain z walkami na pięści to mnie do kurwicy doprowadzał, a fakt, że zawsze mi się w trakcie tych walk bugował interfejs nie pomagał. Fabuła główna jest wybitnie średnia i czasami robi fikoły o 180 stopni. W sensie mozemy sie zachowywac jak totalny chuj, a potem sie odpalaja dialogi jakby V miał schizofrenie a postać która potraktowaliśmy jak balasa alzheimera. Jedynie takie wybitnie poboczne questy się blokują jak jesteśmy chujem, bo te chainy aczikowe też trudno spierdolić, bo i tak po niby fiasku quest giver dzowni i nas zaprasza na quality bonding time xd Główny wątek chyba miał poruszać kwestię zagadnień czym tak naprawdę jest dusz i co sprawia, że jak to mówił kiedyś klocuch "ja jestem ja, nie on nie jest mną", a wyszła trochę bajka fantasy o duchu zeszłej gwiazdki w naszej głowie. Keanu jest średni tak to określę - wypada super w tych smutniejszych i refleksyjnych scenkach, ale nie kupuje go totalnie jak zgrywa anarchiste rockerboya. V jest za to kozacko zagrany jako taki fajny cwaniaczek. Ogólnie to, że V jest z góry zaprojektowany przez twórców to i wada i zaleta. Zaleta, bo mamy bardzo fajne i naturalne interakcje z postaciami, a nie wybieranie dialogów sztywno. Wada, bo tak naprawdę to słaby z cyberpunka erpeg. Gra mi co krok narzuca jaki mam być i nie mogę przykładowo grać jako psychopatyczny troglodyta lub płaczek anioł który nie zabija. Gra wybitnie cierpi moim zdaniem przez brak jakiegokolwiek złoczyńcy zarysowanego. Jasne można ze dwie postaci po to podciągnąć, ale nie pojawiają się one praktycznie wcale po prologu, a jedna z nich w moim happy endingu pojawia się jako boss z dupy bez żadnej fabularnej ekspozycji. Słabo, ale to ogólnie słabość zachodnich rpgów. Japońce umieją robić antagonistów czy to w gierkach czy chińskich bajkach. Tu mamy po prostu misje do wykonania i tyle. Z tempem też jest problem, bo w 3 akcie to wszystko tak zapierdala do creditsów szybko, że jak już miałem endingi(zrobiłem 2) to miałem tylko taki niedosyt. Zaskakująco subtelnie za to jest poprowadzony romans w jaki się uwikłałem(i chyba jest to romans kanoniczny jako jedyny xd). Tutaj gra się nie spieszy i nie masz jak w innych rpgach czegoś typu dobra masz tu przedmiot fabularny znajdzkie sklej już pizde i się ruchamy po czym walisz w czoko innych członków drużyny. Teraz to co najlepsze, czyli wyrzekanie się polskości i jechanie po tych programistach po kursach z udemy aka magikach z cdp red. Skupie się na konkretnych mechanikach. Ai nie istnieje dosłownie. Przechodnie to ameby, ruch uliczny nie ma ai bo stawiajac auto w poprzek ulicy blokujemy dwa pasy i chuje nie ominą nigdy. Wrogowie to idioci totalni, którzy nie mają absolutnie zaprogramowanego reagowania na pozycje gracza. Mają dwa tryby - albo siedze za osłoną i się wychylam w tym samym miejscu zgodnie ze skryptem albo ide na gracza jak idiota by mnie odstrzelił. Często SI też się wysrywa i po prostu się blokują w miejscu czekająs na headshota. Skradanie jest trochę popsute, bo mam wrażenie, że poziom rejestrowania jest randomowy i raz widzą nas z daleka, a raz stoimy im praktycznie przed ryjem i nic. Model jazdy motorami to xD Model jazdy autami to mniejsze xD ale ktoś ewidentnie dał dupy z jakiś projektowaniem masy obiektów, bo często się takie fikoł dzieją przy kolizjach, że głowa mała. O dziwno najbardziej dopracowane jest jeżdżenie tymi początkowymi wolnymi autami. Może deva od tego wkurwiali kierowcy bmw jak brali go na światłach w jego daci logan. Policja nie działa po prostu. Spawują sie dosłownie z powietrz na oczach gracza, a uciec im można odbiegając 100m dalej. Ogólnie z 1 gwiazki w gta3 trudniej uciec niż tu z 5. Można śmiało robić rozpierdol, bo i tak nie ma żadnych konsekwenci. Aż prosi się zaimplementowanie w mieście najemników jakiegoś systemu bounty(istnieje taki dla gracza jak skanujemy worog to pokazuje hajs xd) vide asasyny ostatnie. Brak konsekwencji jakichkolwiek wiąże się też z hypowanymi gangami night city. Gangi mają wyjebane na V dosłownie. W trakcie misji fabularnej zrobiłem czystkę etniczną liderów pewnego gangu i myślałem, że jak wróce na ich teren to npc będą mnie napierdalać jak chociażby w grach od bethesdy - nic bardziej mylnego, dalej mogłem robić zakupy w ich bazie xd Interfejs to jeden z najgorszych interfejsów w grach konsolowych ever ze śmietnikiem zwanym quest logiem na czele. Mapa to złote lata ubisoftu z milionem ikonem. Drzewka rozwoju postaci są przekombinowane i ogarniczają się do zdobywania kosmicznie popsutych perków, które sprawiają, że robimy jakiś chory dmg. Jest tego za dużo, a opcji dających coś nowego jest malutko(zazwyczaj pierwsza opcja na danym drzewku i tyle). Wisienką na torcie jest ten pierdolnik z zadaniami. Nagle dzwoni do Ciebie 17 osób, kolejne 5 questów wpadło niewiadomo jak do loga i tak się żyje w tym night city pomału. Gra ciągle wali cię w mordę nowymi zadaniami pozbawiając gracza kontroli na tym co chce robić. Podsumowując: cyberpunk to nie jest tragiczna gra, to jeden z najmocniejszych średniaków w historii gamingu. Potencał był nieziemski, artyści i ludzie od projektu miasta odjebali kawał dobrej roboty, która niestety została przykryta grubą warstwą stolca przez resztę zespołu która potrafi do gry wdupić jakąś mechanikę na 1 misję która działą super podczas gdy fundamenty gameplayu sypią się jak łupież z głowy kuca developera. Ogólnie to redzi są świetnymi designerami settingów, nierównymi scenarzystami i totalnymi partaczami kodzenia. Szkoda wielka, że tak fajny projekt skończył ostatecznie jak skończył w rękach niekompetentnego studia. Może problemem jest też bycia panem samego siebie, bez bata w postaci kompetentnego wydawcy nad głową? Można tylko gdybać. Piękna Polska fuszerka, zrobili jak u obcego. Najmocniejsze 7/10 ever