Treść opublikowana przez ogqozo
-
NBA
Nie wiem co jest bardziej absurdalne, że nawet bez tych wszystkich wolnych miał więcej punktów niż kiedykolwiek w życiu, czy to ile w jednym meczu faceci mogą się obijać, wtedy ten z piłką robi ten "ruch rzucania" po fakcie chociaż wszycy na parkiecie i widzowie wiedzą że za ciula by w tym momencie nie rzucił ale taka jest koszykówka, po czym wszyscy stoją i się nudzą jak koleś rzuca wolne. Pierwsza kwarta meczu warta zobaczenia jako "wow, jeden koleś może być nagle w takim gazie i wszystko wpada". Ostatnia kwarta warta zobaczenia jako "wow, mecz może się nagle stać aż takim cyrkiem". Co tam się działo lol. Wszyscy na parkiecie oszaleli. Waszyngton miał wyjebane na wszystko byle nie Bam, Miami miało wyjebane na wszystko byle piłka do Bama.
-
Champions League
Barca dramatycznie w drugiej połowie. Bezradny mecz Lewandowskiego, swoją drogą. Yamal zniwelowany... Największy sukces w historii Newcastle? Jasne, byli mistrzami Anglii 100 lat temu, ale kto wie co tam się wtedy grało.
-
Champions League
Atalanta przewaliła jak normalni ludzie, po prostu nie dotyka piłki, nie istnieje, jest masakrowana w grze i straciła normalne gole. Tam to bramkarz gra całkiem dobry mecz lol. Gdyby Bayern miał dzień konia, to serio mogli zdobyć dwa razy tyle bramek. Jak ten zespół dominuje mecze to się w pale nie mieści.
-
Yoshi and the Mysterious Book
Trzeba zapomnieć Yoshi Island. Te gry są dobre w tym co robią, są dla dzieci, podobają się ludziom, zbierają 8/10. Jest to raczej przyjemność dla ludzi którzy lubią udać się na spacer, ale w swojej kategorii są dobrze zrobione, mają masę zabawnych pomysłów (zazwyczaj nierozwijanych, ot jakiś bajer na jeden level i idziemy dalej). Dla mnie sa po prostu za wolne, wiadomo, jeszcze za pierwszym razem ujdzie, ale robienie w tych grach 100% to po prostu powtarzanie levelu i tu mnie zanudza. Cena ustalona na 70 euro fizycznie, 60 cyfrowo. Oczywiście cena pudełkowa zależy mocno od sklepu. Mario Kart niby ma ustalone 90 euro, no ale zawsze było łatwo go kupić znaaacznie taniej. Jeśli zrobią tłumaczenie na polski i reklamy takie jak do Mario czy Pokemonów w kinach, tramwajach itd., to nawet może być ciekawy produkt dla wielu ludzi. Ale zobaczymy. To jest taka seria, że jak dobije do 3 mln sprzedanych sztuk, to będzie dobrze. A Pokopii nic nie promowali w Polsce.
-
Champions League
...ok, Tottenham nie lol, absolutnie niesamowity początek. Nie wiem, czy widziałem w życiu coś takiego. Może w relacjach o meczu który był sprzedany w latach 90.
-
Champions League
No i mamy dobry początek, bo Galata pokonuje Liverpool. Ten Sara to jakaś gwiazda roku może być, z tego co wiem koleś wcale jakoś nie błyszczy w lidze tureckiej, ale co odwala w LM z tymi rywalami to niezłe zaskoczenie. Teraz 3 mecze gdzie we wszystkich rywal dość solidny, oczywiście Newcastle i Tottenham są dość nisko w Anglii, ale tym lepsze, że w sumie kto wie, może powalczą, do tej pory nieźle wypadły w LM.
-
FATAL FRAME/Project Zero II: Crimson Butterfly REMAKE
Powiązania są baaardzo ciekawostkowe i l o r e, jest jakiś tam smaczek jak się zna serię (powiedzmy przy trójce pierwszy raz coś takiego można powiedzieć), ale bardzo drobny, ogólnie opowieści są niezależne od siebie.
-
Pokopia
Nie wiem, na ile kogoś kto wyda na kobyłę 500 euro można nazwać casualem... Pojawił się pierwszy event, wpadam na lokację i tak sobie chodzi Hoppip dokoła, na początu nie zczaiłem nawet, że to nowy hehe (mam obecnie jakieś 130 pokemonów). Potem jak zebrałem rzeczy, które chciał, to nie mogę go znaleźć nigdzie, nie ma domu więc trick z miodkiem nie działa, może pora Venonata użyć... Kapitalna gra i codziennie mnie rozwala. Switch w sklepach w USA ma doskonałe wyniki w tym tygodniu, to może pierwsza gra gdzie sporo ludzi kupuje konsolę dla konkretnej gry.
-
Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection
Recenzje się pojawiły, gra zebrała okolice 8,5/10. Opisy chyba nie zaskakują po demku. To rozwinięcie serii, z dojebaną prezentacją, opowieścią, głębią systemu. Walki zostały rozbudowane, a zbieranie pokemonów nieco mniej powtarzalne z racji na nagrody za wypuszczanie i szybszego zbierania jajek, ale nadal są to dość zatęchłe elementy gry. Szkoda że przez najbliższe lata nie będę grał w nic poza Pokopią, bo już by poszło zamówienie.
-
Reprezentacja Polski
Kapustka jest 1996, opuścił polską ligę w wieku 20 lat. Kariery klubowej właściwie nie miał. To właśnie pokazuje polskie standardy. Po dekadzie wspominamy nadal jako sensację kolesia, który tyle zrobił, że kończąc 20 lat COŚ ZAGRAŁ. Nie był przecież żadną gwiazdą nawet w tych 2-3 meczach, jakie wtedy zagrał w kadrze - był solidny. Sensacją było samo to, że ledwie 20 lat, a gra. W sumie to jeden mecz miał dobry, swoją drogą, z Irlandią Północną, reszta taka sobie. Nie wiem, co Pietuszewski grał w polskiej lidze - nie oglądałem, nie mam pojęcia. W Porto widzę, że to talent, jakiego nie pamiętam w Polsce. Koleś, o którym łatwo uwierzyć, że może być wśród najlepszych na świecie. Jasne, może też nie być wśród nich, tak bywa. Ale nie sądzę, bym kiedyś powiedział takie zdanie o polskim nastolatku. Albo nawet 20-latku. Moooże o 22-letnim, 23-letnim Krychowiaku albo Lewandowskim albo Błaszczykowskim...
-
Final Fantasy VII Remake Part 3
No, mówią, że przebiją, tyle wiem. Z racji na swobodne latanie ma to być gra, która mocno rozwinie Rebirth. Jednocześnie ma być "bardziej skupiona", w odpowiedzi na jęczenie gejmerów, prawda. Liczę, że Square-Enix wyciągnie wnioski z "szesnastki", która tak bardzo starała się być zachodnią grą dla zachodnich gejmerów, i zachowa jednak umiar w zachowywaniu umiaru. Niemniej, sam większy świat + liczba mocnych scen z oryginału, które chyba muszą być, wydaje się nie do zrobienia w 3-4 lata produkcji. Wspomniane Wutai - ktoś tam płakał że "nie ma", ale zawsze było wiadomo, że Wutai jako cały kraj musi być potężnie rozbudowane w sensie kontentu, wobec pięciu pagód i kilku górskich korytarzy w oryginalnym FF7, by pasowało do takiej dużo mniej umownej opowieści. To wszystko jest robione właściwie, tak jak właśnie jest dobrze, dlatego właśnie połowa gry z PSX-a, która zajmowała bez losowych walk ze 20 godzin, w tej formie przeszła w dwie gry mające łącznie ze 150 godzin. Nadal jestem sceptyczny co do skali "trójki", bo już Rebirth to była przepotężna gra na 150 GB, trójka ma taki sam budżet... chociaż oczywiście sporo pracy jest już zrobione, w końcu Remake i Rebirth też miały taki sam budżet, choć efekt był znacząco inny.
-
Reprezentacja Polski
Się spali to się spali. Na razie jest fakt, że wygląda bardzo dobrze. Po 100 latach futbolu dostaliśmy nagle szokująco Polaka, który zaszedł na sam szczyt (Lewandowski), ale chyba nie było takiego, który szalał jako nastolatek (jasne, pewnie Wilimowski czy Lubański czy coś by mogli, wtedy się nie zmieniało krajów to nie wiadomo). Nikt się chyba nie spodziewał, że koleś może być TAK dobry tak szybko. Nie mogę przestać patrzeć na tego gola, kurna, co tu dodać - taka zakrętka i od razu petarda słabszą nogą to coś, co niewielu dorosłych Polaków potrafi zrobić w dowolnym wieku. Kurde no, Polak strzelił gola weekendu w Europie, nie ma co. A przecież w temacie Transfery chyba wszyscy pisaliśmy, że zobaczymy, czy Pietuszewski w ogóle w tym Porto pogra w najbliższych latach... No, same porównania jakie widzę mówią za siebie. Taki Kapustka przecież poza Polską nigdy nic nie pokazał. Ogólnie pokazywanie w Polsce, a na Zachodzie nie, to klasyczny przebieg młodej kariery, no ale tutaj tak nie jest. Kadra to pewnik. W kadrze grał przecież dość sporo choćby taki Urbański, który w sumie nigdy nie wyszedł poza status "dajmy mu pograć, młody jest i utalentowany, niech się rozwija" w Serie A. Zakładam, że na razie wejdzie z ławki, jeśli już, bo jednak strach stawiać na nowego, a ponadto to jednak nadal chuchro. W Porto gra po 60 minut, a pewnie już zaczynają myśleć że to mało, bo trochę widać, że jakoś lepiej to wygląda z nim, żywiej - dziś schodził przy wyniku 2-0 dla Porto, a skończyło się na 2-2.
-
FATAL FRAME/Project Zero II: Crimson Butterfly REMAKE
Krótkie demko, ale tyle by pokazać, że nie jest to wielki rimejk na miarę Capcomu - czuć od razu, że to gra z PS2, zarówno w geometrii świata, skali, jak i rozwiązaniach rozgrywki. Jest po prostu nieco ładniej (ale nie wiem, czy 100% lepiej pod względem kolorstyki, stylu...), z kamerą TPP (co nie każdemu fanowi horroru przypasi jako zmiana na dłuższą metę, wiadomo - horror jest inny ze statyczną kamerą). Te "nowoczesne uwygodnienia" są nadal nieco pociesznie koślawe, np. napada nas duch i mamy stop, pauzę i 10 statycznych plansz tutoriala ze sterowaniem... Jasne, może lepsze niż zginąć bo nie wiemy jak się steruje, ale dość zabawne. Same walki wydają się uproszczone, bo widzimy co jest grane, ale to trudno stwierdzić na przykładzie jednej, tutorialowej walki. Ciężko będzie kupić, ale zachęciło.
-
Reprezentacja Polski
Pietuszewski nie tylko w wieku 17 lat gra dla Porto, nie tylko wszedł do podstawowej jedenastki, ale się wyróżnia. Zaczął mecz z Benficą i w sumie to był wśród zawodników, których fani Porto najmniej chętnie by zostawili na ławce na taki mecz. To, jak zniszczył Otamendiego, to już jest jak bajka o Kopciuszku... Gdzie polski piłkarz coś takiego robi?
-
Pokopia
Potężna to jest gra. Po kilku dniach, i nawet nie miałem mnóstwo czasu by grać, mam już otwarte tyle wątków, tyle tego jest, że mam wrażenie, że nigdy nie skończę. Już teraz nie mam czasu, by w ciągu dnia odwiedzić każdą z kilku lokacji i np. przywitać nowe pokemony, zebrać plony itd. Z każdą lokacją dochodzą kolejne mechanizmy, jakby samo składanie bloczków nie wystarczało. Pokemony mają swoje chęci - jeden chce mieć sucho, drugi ciemno, trzeci jasno, czwarty ciepło... - i jest ich mnóstwo. Wiele z nich ma swoje w miarę wyjątkowe questy. Masa detali, których gra nie ogłasza, że np. Hitmonchan i Hitmonlee jak się spotkają to mają sparing, albo Scyther z Excadrillem gada o tym, który ma ostrzejsze ostrza. Tylko czasami gra informuje nas o jakiejś interakcji, mówiąc, że jest okazja do zdjęcia. Wspomniany mechanizm czekania na budowę tylko tutaj PRZYSPIESZA grę, bo skoro czekamy na budowę do jutra, to idziemy do następnej lokacji, kontynuujemy główną opowieść, a ta jest duża i w kolejnej lokacji pojawia się ogromna masa nowych rzeczy. No i można odwiedzać masę wysp z Drifloonem, gdzie możemy wszystko splądrować... Na to też nie mam czasu. Gdyby nie to czekanie na budowę, to można by utknąć na 100 godzin w pierwszej lokacji hehe. Liczba tricków wydaje się nieskończona, np. możemy poszukać pokemona z kimś, albo zostawić miodek w jego siedlisku, by przyszedł na miejsce, jeśli nie wiemy, gdzie jest. Niczym w Zeldzie, czasem możemy popatrzyć w niebo i leci coś wielkiego i jeśli pójdziemy za nim, znaleźć możemy piórko. Możemy ustawić kamery w dowolnym miejscu i je sobie włączać w dowolnym momencie. Mam jednak wrażenie, że nie wszystkie "samodzielne" akty pokemonów faktycznie działają, np. nie wiem, co zrobić, by pokemon faktycznie samodzielnie podlewał czy też brał drzewo ze składzika i przerabiał sam na drewno, jak gra mówi że mogą. Może czegoś nie rozumiem, jak to spowodować. Jeśli będą w miarę sensowne update'y powiedzmy co rok, to spokojnie widzę to jako taką grę, że fani nie grają w nic innego poza tym jednym tytułem. Możliwości wydają się nieskończone, żeby tworzyć bardzo ładne i poorganizowane miejsca. Gra posiada masę "gotowych" domów będących jednym przedmiotem z gotową recepturą typu kilka sztuk kamienia i kilka sztuk trawy, ale też rozpoznaje każdą zabudowaną przestrzeń jako dom. Szybko pojawiły się mi wymagania na zdobycie legend typu Articuno, ale to wygląda na szalenie zaawansowaną pracę, po pierwsze trzeba mieć niesamowicie dużo wolnej płaskiej przestrzeni.
-
Crimson Desert
No i to jest prawdziwa Zelda, więcej miejsc niż ludzi.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Och, to wygląda na przezajebistą grę, hype był uzasadniony. Paru rzeczy nie rozumiem w sumie lol (jak się konkretnie robi perfect drift?), ale kurde latami nie było tak miodnej arcade'ówki. Zobaczymy przy premierze jaką publikę to zgarnie.
-
Project Helix - dyskusje ogólne
Dla komentatorów to teraz jest złoty okres, bo nic nie wiadomo, czyli po prostu uznajesz sobie jak jest i będzie i to tłumaczysz ludziom. Jak chcę się pośmiać, to sobie czytam takie same eksperckie analizy sprzed lat o poprzednich konsolach, to jest zaleta internetu że jest zapisane i można sobie potem popatrzeć w kontekście oczywistych wydarzeń, które z kolei naprawdę miały miejsce.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Próbuję nadążyć za tym, co właściwie się stało we Wrocławiu i dalej w sumie nie czaję, co do chuja, ale miło że w 2026 roku w Unii Europejskiej (i największym wzroście PKB, bla bla) piłka nadal potrafi zaskoczyć.
-
Onimusha: Way of the Sword
Onimusha dosłownie tak powstała, że chcieli zrobić Residenta z samurajami i magią. Gra początkowo powstawała pt. Sengoku Biohazard i pracowali dosłownie przerabiając to, co dziś jest znane jako Resident Evil 1.5. Po anulacji wersji N64DD i PS1, wielu zmianach, ostatecznie gra wyszła na PS2. Natomiast oczywiście obie serie się tak zmieniły przez te 20+ lat, że dzisiaj zbyt wiele to nie znaczy. Onimusha może być czym chce - twórcy chcieli podkreślić, że nie będzie soulslajkiem i będzie miała wolniejsze tempo. Ma też porzucać elementy horroru, jakie były na PS2, celując raczej w atmosferę "tajemnicy".
-
Slay The Spire II
Jak dla mnie jest w sam raz raczej, tak żeby bez jakiegoś wielkiego kombinowania "przejść" pierwszy raz. Zajęło mi to pewnie bardzo długo, trochę się zbierało wiedzę, trochę zależało od szczęścia, ale pasowało mi to. Nie było to tak jak w FTL czy Spelunky że nigdy nie powąchałem końca hehe. Ale jak się lubi grać to co za różnica, jakim etapem to jest nazwane w grze? Ale już kolejne poziomy, i regularne ich zaliczanie, wydają mi się hardkorem, że nawet nie wiem, jak ludzie to robią. Spędziłem ze Slejem może pod 100 godzin i uznałbym, że bardzo casualowo sobie liznąłem na Switchusiu do pociągu. W necie ludzie gadają o A17-A20 w taki sposób, jak ja myślę o podstawowym lol.
-
Octopath Traveler
No niestety czy stety tak jest. Zrobili grę dla ludzi chcących tradycyjnego jRPG-a i to dostaliśmy. Część osób właśnie tego chce, klasyczne gry z lekkimi powierzchownymi odświeżeniami. Dla mnie nie ma już powrotu, nie zamierzam też grać w stare pokemony i nie grałbym w ich remake'i, ale niektórzy tylko o tym marzą. Niezbyt mi też spasiło w połączeniu z dużym rozmiarem gry. Wielkie jRPG-i na SNES-a czy PSX były dwa, trzy razy krótsze. Tak naprawdę to topowe gry nigdy nie trwały 100 godzin, dopóki nie były open worldami z masą małych interakcji i punkcików dokoła i bez zmuszania do czegokolwiek, te klasyczne trwały może 50 ale to przy cyckaniu wszystkiego. Tutaj szybko nabrałem wrażenia, że spędzam naprawdę dużo czasu na tym łażeniu z losowymi walkami pomiędzy momentami, które naprawdę coś znaczą. Że gram, gram, i nawet nic się nie wydarzyło dzisiaj specjalnego.
-
Final Fantasy VII Remake Part 3
Widać, że kontrolują powolne skapywanie informacji i hype w mediach, skoro dopiero dzisiaj Bloomberg może opublikować wywiad przeprowadzony w styczniu. Z samym tytułem - kilka miesięcy temu mówili że jak wrócą do Japonii z targów to ustalą tytuł, później w styczniu powiedzieli, że ustalili tytuł ale nie podadzą jeszcze jaki lol. Jakby tytuł coś zmieniał. No ale ok, był jakiś nagłówek w mediach o grze bez zdradzania czegokolwiek. Gra powstaje jako płynna kontynuacja Rebirth. Hamaguchi mówi, że skład studia został w 95% taki sam. O tym, że będzie prawdziwe latanie i z tej racji gra ma otworzyć i rozwinąć świat jeszcze dużo bardziej, to było od dawna wiadome. Wydaje się niemożliwe przebić Rebirth (i jeszcze wydać grę na Switchu 2 i słabych pecetach lol), no ale sam Rebirth już osiągnął niemożliwe, więc kto wie.
-
Premier League
No, taka magia właśnie Tottenhamu, że piłkarze obecnie dla niego grają wszyscy gorzej niż kiedyś hehe. Ale wydaje się, że musi być metoda, by coś tam wygrywać z tymi piłkarzami. Byłby to najdziwniejszy spadek od bardzo wielu lat. No dobra, może od momentu spadku Leicester, ale tam był kociokwik finansowy niezły, a Spurs mają kasy jak lodu (obecnie Leicester walczy o utrzymanie w drugiej lidze). Właściwie wliczając wszystko - budżet, skład, historię - to mógłby być najdziwniejszy spadek od mojego życia, no ale na pewno od czasu QPR w 2013 albo Newcastle w 2009.
-
Pokopia
W grze trzeba czekać na niektóre rzeczy. Kwiatki rosną powoli, budynki powstają przez jakiś czas (od 15 minut po znacznie dłuższe okresy). Można robić inne rzeczy, gra szybko robi się bardzo otwarta i mamy kolejne lokacje, wiele aktywności - no ale na niektóre rzeczy trzeba ileś tam czekać. Nie każdemu to do końca przypasuje, i w sumie stąd niektóre oceny w recenzjach niższe. Bo tu trzeba na spokojnie, dzień po dniu, wciąż się dzieje życia cud.