Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Yap

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  1. Uu, nie wiedzialem, ze PS5 bedzie moja ostatnia konsola od Sony. No trudno. Moze sie jeszcze opamietaja. Backlog tlusty na 1,5 generacji wiec spokojnie przez kolejne 5 lat pogram, ale jesli MS pojdzie ta sama droga to bede musial wiecej czasu z rodzina spedzac.
  2. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Wuchang Fallen Feathers Ta pani u gory to Wuchang. Jest to dziewczyna cierpiaca na straszne chorobsko zwane feathering (opierzenie?), a na dodatek padla ofiara amnezji. Kilku NPCow wysyla ja w podroz, ktorej celem jest odnalezienie samej siebie. Juz na samym poczatku poznajemy wszystkie kluczowe postacie, ktore od czasu do czasu beda nam sie platac pod nogami przypominajac, ze Wuchang nie tylko ma za zadanie odkryc prawde o okropnej chorobie toczacej kraine, ale rowniez zboczyc okazjonalnie z traktu i wykonac jakies zadanie dla poznanego po drodze randoma. Takim randomem jest ten pan w towarzystwie naszej heroiny: Jest to jedna z ciekawszych postaci, a jego quest prowadzi nas do dwoch ukrytych bossow. W obu przypadkach mamy do czynienia z absolutnie cudnym spektaklem. W ferworze walki dokonujemy lliczenia unikow, wymierzamy ciezkie ataki w plecy delikwenta, konsumujemy zielsko, ktore zmniejszy obrazenia i podziwiamy dzikie piruety jakie dany boss odstawia wokol nas niestrudzenie i bez przerwy. To pierwsze przejscie gdzie uczysz sie systemu, szukasz okien ataku czy uniku potrafi sporo namieszac w glowie gracza. Nie spodziewajcie sie, ze kazdy boss zje was na sniadanko, ale tez nie doswiadczycie latwej przeprawy. Niektorzy jednak beda wycierac wami podloge dopoki nie zmienicie czegos w swoim podejsciu do starcia. I tu musze nadmienic jedna rzecz. Wuchang Fallen Feathers po wszystkich patchach jest o wiele bardziej przystepny dla gracza niz to mialo miejsce przy premierze. Po pierwsze leczenie jest nieco szybsze bo to powolne picie zieleniny kiedys to byl smutny zart. Po drugie (i najwazniejsze), nie ma juz runbackow!! Po niefortunnym zgonie padnie pytanie czy chcesz powtorzyc starcie czy wrocic do oltarzyka (save point). Mozna powtarzac starcie ile sie chce bez wkurwiajacych biegow przez pol mapy. Co wiecej, gra sama uzupelni wszystko to co skonsumowalo sie w trakcie proby. Pieknie. Poczatkowo ogrom opcji do przestudiowania i wdrozenia w praktyke moze byc przytlaczajacy. Mamy drzewko rozwoju, ktore jeszcze niewiele nam mowi, ale nalezy poczytac co tam sie dzieje i znalezc swoj styl. Piec odnog tego drzewka jest dedykowanych pieciu roznym rodzajom oreza. Sa topory dla tych ktorzy lubia moc i ciskanie przeciwnikami o glebe. Mamy podwojne ostrza stawiajace na szybka i energiczna rozgrywke bazujaca na jak najszybszym sprowadzeniu adwersarza na kolana. Mamy krotki miecz, ktory tak naprawde stanowi katalizator dla magii, ktora mozna wymazac wszystko z otoczenia. Nastepne w kolejnosci sa wlocznie, a na samym koncu dlugie miecze. I ten ostatni archetyp zdominowal moje buildy. Lewa strona drzewka zawiera liczbe leczen, kolejne zywioly do odblokowania w postaci temper i dodatkowe odnogi dla magii i feathering. Jesli inwestuje sie w fizyczny damage, rzecz jasna te fragmenty drzewka pozostana nietkniete. Polecam poczytac z czym co sie skaluje, jaka magia najlepiej bedzie uzupelniac zadawane obrazenia fizyczne i jaki rodzaj temper najskuteczniej wkomponuje sie w nasz styl. Czym jest temper? Po krotce jest to boost, ktory aplikujemy na nasze ostrze przed i w trakcie walki. Wariacji jest wiele. Domyslacie sie pewnie, ze jest wsrod nich ogien. Sa trucizna, korozja, ale rowniez zywiol, ktory jest glownym tlem gry, czyli feathering. Mozna uzyc tzw poise damage, ktore szybciej doprowadzi do przebicia balansu przeciwnika, a co za tym idzie otworzy okno na nadzianie bezbronnego bossa czy minibossa na nasze ostrze w iscie dewastujacym stylu. Mi do gustu przypadl leech, ktory potrafi dokonac bardzo skutecznego drenazu paska zycia szefa, a przy tym leczy nas co pomaga wybitnie w bardziej agresywnym podejsciu do starc, a nie zmusza do chowania sie po katach popijajac zielone smoothie. To temper. Co ponadto? Znajdziecie medaliony blogoslawienstwa, ktore pasywnie podbija skutecznosc boostu ostrza lub magii. Jest ich cale mnostwo wiec polecam samemu/samej dojsc do tego co najlepiej wam zagra w buildzie. Nadmienie jednak, ze im wiecej medalionow z tej samej “rodziny” tym wiekszy bonus. Mozemy uzywac trzech medalionow na raz wiec procent skutecznosci takiego combo jest chyba oczywisty. Ale to nie koniec. W drodze od bossa do bossa napotkacie rowniez na amulety, ktore sa odpowiedzialne za kolejne pasywne podbicie wydajnosci naszych umiejetnosci, zadawanych obrazen, odnawiania sie staminy, itd. Medaliony i amulety skaluja sie do +2 w kolejnych przejsciach. Budowanie postaci sprawilo mi niezmiernie duzo radochy. Wuchang jest jedna z tych gier gdzie dzialo sie to naturalnie, organicznie i bez wiekszych zagwozdek choc na poczatku moze wszystko byc nieco przytlaczajace. Geografia gry, i tu mala profanacja jezykowa, niesamowicie w chuj ja pierdole podeszla mi do gustu. Tak jak w innych souls-like’ach bladzimy po ogromniastych obszarach natrafiajac od czasu do czasu na wrota, ktore po otwarciu maluja banana na twarzy bo wyladowalismy w dobrze znanym miejscu otwierajac sobie bardzo przydatny skrot. Pejzarze zmieniaja sie nieustannie. Od feudalnego klimatu wiejskiego trafiamy do twierdzy, a z niej w zasnierzona osade podzamkowa. Z niej zas droga prowadzi w podziemia pelne groteskowych maszkar i humanoidalnych delikwentow. Stad zas trafiamy do lesnych ostepow gdzie wedrujemy po konarach olbrzymich drzew. Nastepnie docieramy do orientalnej warowni z mnostwem twardych i stawiajacych nie lada wyzwanie przeciwnikow, ktorzy tylko stoja na drodze do jednego z trudniejszych bossow. Palce lizac. Wuchang Fallen Feathers zawiera z 20-pare aren gdzie trafiamy na jakiegos szefa. Zazwyczaj moje zachwyty pod adresem innych gier bywaja lekko na wyrost w tym aspekcie bo sa calkowicie subiektywne, ale tutaj zaprawde mamy panteon wy-je-ba-nych pod niebiosa bossow. Nie przytocze nazwy zadnego/zadnej z nich, zeby nie psuc zabawy, ale wiedzcie, ze sa diametralnie rozni od siebie, posiadaja ciekawe mechaniki i niejeden z nich wystawi wasze jestestwo, rownowage psychiczna i grzecznosc na najwyzsza probe. Przed kazda walka czulem adrenaline i krew plynaca przez moje zyly jak potok gorski. Chinczycy kapitalnie sobie poradzili z dizajnem zarowno szefow jak i otoczenia. Za to naleza im sie gromkie brawa. Mimo iz rozpostarlem tutaj obraz gry trudnej i nieco skomplikowanej to wierzcie mi, ze jest to jedna z bardziej przystepnych gier tego typu. Odczujecie wyrazny progres rozwoju umiejetnosci, dopakowania postaci, nauczycie sie czytac teren i bedziecie lepiej reagowac na bestiariusz. Kulminacja bedzie zrozumienie tego dlaczego uniki sa tak wazne, czym jest system Szalenstwa, dlaczego magia jest generowana tak, a nie inaczej, oraz ktora odnoga drzewka bardziej wam sie przysluzy. Wuchang ma spora garderobe. Wybierzecie ciuchy, ktore najskuteczniej pomoga w redukcji obrazen, a ze kazdy element ubioru mozna edytowac niemal dowolnie w kwestii wygladu stworzycie nie tylko morderczynie bossow, ale i rowniez gustownie ubrana laseczke. Ta fotka to koncowka mojego ostatniego, na chwile obecna, tanca z Wuchang, ale czuje, ze kiedys do niej wroce. Chce jeszcze raz spojrzec w oko tygrysa. Chce wejsc na ogromna lake dzierzac ognisty orez i z sercem w gardle wyczekiwac pierwszego ataku. Chce raz jeszcze wkroczyc w ta surrealistyczna, acz przesliczna lokacje zaraz przed ostatnim bossem i w akompaniamencie chorow kroczyc powoli ku ostatniemu starciu. Jesli poswiecicie Wuchang swoj czas mysle, ze zrewanzuje sie z nawiazka. Dziewcze wie co dobre.
  3. Yap odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Co za przechuj gierunia 🫀Platyna wpadla bez cisnienia poniewaz nie moglem sie opedzic od tego cudnego systemu. Nie ma tu nic czego wczesniej gdzies nie widzieliscie. Jest to mish-mash nie tylko souls-likeow, ale rowniez innych dynamicznych sieczek. Jesli ktos ma mozliwosc backupu saveow zrobi platyne w jednym przejsciu. Ja nie mialem problemu podejsc do gry piec razy, zeby pobawic sie buildami i ubic najtrudniejszych bossow raz jeszcze. Gra 9/10 Platyna 7/10 bo kilku bossow moze byc zapora dla niektorych. Szczegolnie przy pierwszym podejsciu.
  4. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    No wlasnie. Kapitalne meczycho, ale co te SA to ja nie wiem 😂 No i ta koncowka ❤️‍🔥
  5. Yap odpowiedział(a) na MYSZa7 temat w Graczpospolita
    Wuchang Fallen Feathers - po pol godzinie powiedzialem do siebie: O nieeeee! Znow souls-like! Bylem totalnie zagubiony na poczatku. Nic mi nie gralo. To rozmieszczenie przyciskow ataku niby powinno funkcjonowac bez zarzutu, ale tych po lewej w ogole nie ruszalem mimo iz nieswiadomie zdobylem iles tam gratow, zeby je odpowiednio uskutecznic. Po jakims czasie jednak zaczalem czytac co, gdzie i jak, zbudowalem sobie jakis tam prosty build dzieki nieskonczonym resetom skilli i rozgrywka nabrala rumiencow. No i ta gra jest sliczna 😳. Podobnie jak w Niho mozna sobie ubierac bohaterke w co chcemy zmieniajac jej wyglad poprzez wybor skorek naszych fatalaszkow. Jest co raz lepiej.
  6. Prezentacja fajna, ale z gier targnely mna zaledwie 4 gry: Gearsy rzecz jasna, to cale Clockwork wyglada bardzo ciekawie, bioshock-dishonoredowo, ta gra z uniwersum A Plague’s Tale i Fable, ale to pewnie za sprawa Hailey Atwell, ktora ni stad ni z owad sie tu wziela. Gearsy wygladaja o wiele lepiej niz poprzednie dwie odslony. W koncu nie bedzie oleju tylko krew. Markus pokryty jest miechem, posoka i pewnie locustowym gownem. Fajnie.
  7. Yap odpowiedział(a) na ASX temat w Ogólne
    Zatrudnili Haley Atwell tylko do trailera czy bedzie w grze? Smierdzi aktywiszczem na kilometr, ale nie skreslam tak od razu.
  8. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Będą drobne spoilery nie mające wpływu na najważniejsze fabularne wydarzenia. Johnny Silverhand to skurkowaniec, manipulator, cynik, egoista i często gęsto cham ogarniający sytuację tylko pod kątem własnych korzyści. Super, ale czy to źle? Wszyscy w Night City to ludzie szaro-szarzy bądź zwykle źli. Johnny jako projekcja osobowości kogoś kto już nie żyje nie ma prawa przejść jakiejkolwiek przemiany. Żaden wynalazek nie jest i nie będzie w stanie przechowywać kalki czyjegoś psyche i umożliwić temu cyfrowemu wariantowi przejść ewolucję od ciemnej strony do jasnej. A jednak Johnny potrafi pod koniec dojść do pewnych wniosków, potrafi zauważyć swoje ułomności, a nawet poświęcić się na rzecz naszego bohatera/bohaterki. Ja wybrałem Vincenta, który zawsze i wszędzie przedstawia się jako V. Jest zbirem na zamówienie. Masz kaskę? Masz i usługi V. Jeśli trzeba ukraść furę, pociągnąć za cyngiel i zdjąć klienta, sfałszować dokumenty czy dostarczyć żywą przesyłkę - V jest twoim człowiekiem. Czasem (jak to człowiek) potrafi spartolić robotę, albo podjąć decyzję nieco odmienną niż wskazywałyby instrukcje pracodawcy. I tak buja się po Night City od roboty do roboty. Pochleje, porucha, gdzieś tam wpierdoli jakiemuś troglodycie, albo wpadnie do kumpla, który uaktualni mu zwoje. Ciało V (jak i większości ludzi w Night City) przesiąknięte jest elektroniką. Grając niedawno w trylogię Mass Effect poświęciłem na końcu wszystkich syntetyków na rzecz żywych istot z prawdziwymi ludzkimi cechami. W C2077 jest odwrotnie. Bycie zwykłym jest niemal obciachem. Tylko ludzie z masą kabelków, czipów i innego żelastwa potrafią zaistnieć w tym świecie. V potrafi podwójnie. Jest głównym motorem wydarzeń. Porywa się na zadania, których nie jest w stanie zakończyć sukcesem. W ten sposób poznaje Johnny'ego, który od tego momentu staje się jego głównym krytykiem, źródłem oceny poczynań V, narratorem i po jakimś czasie...przyjacielem. Z "osobą" Johnny Silverhanda wiąże się jeszcze kilka ciekawych rzeczy, ale pozostawię to do odkrycia tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zagrać w tą niesamowicie dobrą grę. Rozgrywka bywa sztampowa, ale należy pamiętać, że jest tworem CD Projekt Red więc nie jest to częste. Większość zadań potrafi zawrócić w głowie mnogością rozwiązań jakimi możemy podejść do rozkminki. Zależy to od ukształtowania terenu, tempa naszego poruszania się, poziomu i zaawansowania naszych augmentacji. W przygodach V ogromne znaczenie ma build. Od niego zależy jak szybko i jak skutecznie będziemy radzić sobie z przeciwnikami, poszukiwaniem alternatywnych ścieżek czy dostaniu się do pokojów z jakimś bonusowym sprzętem. Buildy są w chuj odpalone. Można stworzyć niewidzialnego ninjasa, którego pistolet z tłumikiem przeciągnie nas przez całą mapę. Jest full melee build, którym szatkujemy przeciwników jak kapuchę na surówkę. Można stworzyć komandosa, który wpadnie do lokacji i wymaże przeciwników ze wspólnej egzystencji. Możemy również przejść grę tylko i wyłącznie hackując zarówno urządzenia jak i przeciwników. Jest tego masa. Karny fallus należy się jednak REDom za umożliwienie resetu buildu TYLKO RAZ na przejście. A NG+ nie ma na konsolach. Pierwsze 15h zajęło mi ogarnianie mechanik, jak działają linie dialogowe i jak konsekwencje naszych czynów wpływają na osoby nam bliskie i bliższe. W jednym z questów z niejaką Panam można się zgodzić na warunki jakie nam wyznacza, ale mamy też możliwość spierdolić w trakcie wykonania zadania. Przy ponownym spotkaniu dziewczę wygarnie V jakim jest chujem i tchórzem. Do Panam podbijałem bo reszta romansów to młodziutka, acz urocza i dająca się lubić, lesba oraz dwóch kolesi więc nie było wiele miejsca na manewry w tej materii. Wybory bywają mniej lub bardziej istotne. Im dalej w grze się posuwamy tym trudniejsze i bardziej znamienne one będą. Mogą doprowadzić do tego, że jakaś postać nas znienawidzi blokując dalszy progress jej wątku. Może doprowadzić do zupełnie innego zakończenia, innych zadań, a nawet kompletnie innej misji końcowej mającej miejsce w zupełnie innej lokacji. Przyznam się szczerze, że moje bogate zaplecze sejwów pozwoliło mi na manipulację przebiegiem fabuły więc zdarzały się questy, które robiłem na różne sposoby po dwa/trzy razy i wciąż nie wyczerpałem mnogości rozwiązań. REDzi wykonali mistrzowską robotę. Wszystkich ścieżek narracji jest cała masa. Wszędzie rozrzucone są notepady zarysowujące kontekst bądź zawierające jakąś ukrytą wiadomość rozjaśniającą co mogło się stać w miejscu gdzie ją znaleźliśmy, a gdzie wszędzie porozrzucane są trupy i części ciała. Druga strona przekazu to oczywiście dialogi. Tutaj napotkałem lekki zgrzyt, ale nie dlatego, że rozmowy są nudne. Czasem są po prostu za długie. Napotkałem kilka zadań, które okazały się kompletnie przegadane. Na domiar złego osoba, która jest głównym obiektem uwagi, potrafi być nudna w chuj. Jest taki jeden Kerry Eurodyne, którego miauczenia i pierdolenia znieść nie mogłem. Jedynym zajefajnym elementem w obcowaniu z jego osobą była wizyta w klubie gdzie Kerry, jako muzyk i artysta, usłyszał spod sceny: "You're breathtaking!!" Kerry odpowiedział: "No! You're breathtaking!". Chyba wszyscy wiedzą dlaczego ten moment potrafił umieścić uśmiech na moim ryju. Zakończeń jest chyba z 5 (nie licząc Phantom Liberty) i każde z nich rwie serce na części. Night City potrafi być kolorowe, ale ludzie, jak wcześniej wspomniałem, to odcienie szarej szarzyzny. Wybory prowadzą do mało wesołych wniosków. Gdzieś tam jest nutka nadziei, ale nikt nam nie powie, że będzie dobrze, że zasługujemy na więcej. Nikt nie pocieszy, nikt nie zapewni, że ma rozwiązanie ostateczne. Ostateczne bywają, ale niekompletne i pozostawiające luki emocjonalne. Żeby nie było - nie narzekam. Tylko opisuję wrażenia. Jest jedno zakończenie, które jakoś fajnie zamyka historię, jest z nami nasza dziewczyna Panam, jest nadzieja na lepszą przyszłość, itd. Ale czy V to wszystko osiągnie? Polecam ogarnąć wszystkie łącznie z Phantom Liberty, który nie tylko dostarcza kapitalnej fabuły, ale zakończenia potrafią zawrócić w głowie i sercu jak nic innego. REDzi ponownie dowieźli. Mają taki unikalny styl, w którym dokonujemy jakiegoś arcyważnego czynu, obserwujemy to co mamy przed oczami, ale w tle widać również inne główne postaci, które w zależności od tego jaki będzie nasz wybór dokonają innego czynu, albo...zginą. Jest to przytłaczająco duży świat z olbrzymią liczbą questów, zadań, łańcuchów wydarzeń, posiada drugie tyle gadżetów, broni i upgrade'ów dla naszych bohaterów więc można się bawić bez końca. Ja skończyłem jednak na 131h. Zaprosiłem Panam na randkę, pogadaliśmy, potańczyliśmy, wzięliśmy prysznic, zaraz po nim poszliśmy spać. Rano po przebudzeniu ucałowałem ją i...wykasowałem grę z dysku. 9+/10
  9. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    Krytykowano go w Wolves, krytykowano go w Knicks, ale chlop swietnie sobie radzi. W pierwszej polowie byl motorem druzyny, a i inni nie bali sie zaatakowac Wembyego pod koszem. Dla mnie bomba. Starks, Houston i Ewing tez kibicowali Knicksom i bylo to tak fajne i znamienne, ze gracze ktorzy otarli sie o mistrzostwo i gracz, ktory byl w finale wspieraja franczyze nawet teraz. To ostatnie zagranie aliena bylo efektem braku doswiadczenia, ale ten mlokos bedzie tylko lepszy. W Nowym Jorku bedzie wojna.
  10. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nie wiem po ki chuj to wzialem, ale sentyment z PS1 jeszcze jest zyw. Poza tym zadne kreskowki, czy to Hanna Barbera, Disneyowskie czy Tom & Jerry nie maja startu do Looney Tunes. Do dzis wkurwiam zone cytatami z Nasty Quacks.
  11. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    LBJ jest jeszcze dobry na sezon zasadniczy, ale finaly (przy jego talencie) nigdy nie byly jego forte. Podziwiam upor, ale nic z tego nie bedzie. Jest juz za stary. Ostatniej nocy Knicksi pieknie zamkneli spotkanie. Brunson bez szampanow po spotkaniu, bez euforii, na pelnym skupieniu wchodzil w korytarz. To mi sie podoba. Cytujac klasyka: “jeszcze za wczesnie na lizanie sie po fiutach”. Poza tym jest jednym z powazniejszych reprezentantow ligi. Zawsze zlozy kilka tresciwych zdan, z ktorych mozna sie czegos dowiedziec, a ja doceniam umiejetnosc pomeczowego wyrazania sie. Oby tak dalej NY. Wszystko rokuje bardzo dobrze. Teraz tylko sie nie zesrac.
  12. Yap odpowiedział(a) na Figuś temat w PS5
    Cale szczescie Rosomak jest tu Rosomakiem. Jesli dostane rzeke krwi, bossow i wkurwionego Wolverina nie bede krecil nosem. Mam nadzieje, ze poszlo droga S1 bo to jest do dzis ich magnus opus.
  13. Yap odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    W koncu sie doczekalem. Po ilu to latach? Wszystko od Ksiezycowych biore bez popity, ale NRftW widzialem juz dawno i ostrzylem sobie zebuchy.
  14. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    Serce bije za NY, ale to dziwadlo z SA moze wszystkim fanom Knicksow rozdeptac marzenia. Ja jestem daleki od gloryfikowania potencjalu Nowojorczykow, ktorych bardziej szanuje niz lubie, ale fajnie by bylo, zeby mistrzem byl klub, ktory ocieral sie o tytul, ale od dziesiecioleci nie potrafi go zdobyc. NBA ma tylu swietnych mlodych graczy, ze zastanawiam sie nad powroten do regularnego ogladania koszykowki. LBJ jednak najpierw musi isc na emeryture. Godni nastepcy juz sie zameldowali.
  15. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    Cavsi nigdy sie nie pogodzili sie z porazka w pierwszym meczu. Nie bylo resetu, nie bylo surowego i brutalnie szczerego planu na zazegnanie kryzysu. Ciesze sie, ze to wlasnie NY sa w finale. Moim zdaniem maja spore szanse na mistrzostwo, niewazne czy ich przeciwnikiem bedzie OKC czy SA. W Cleveland trzeba wymienic trenera bo to pierdolenie ich coacha, ze “z analitycznego punktu widzenia grali swietnie” nie godzi sie w tak powaznej lidze jaka jest NBA.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.