Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Yap

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  1. Yap odpowiedział(a) na darkgamer temat w CD Projekt Red
    Gralem na SeXie Tak to wygladalo u mnie:
  2. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Zagram pewnie za dwa lata, ale wszyscy zachwalaja wiec dodaje do backlogu.
  3. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    Chlopak jest przechuj. Jesli zdrowko dopisze pozamiata lige juz niedlugo.
  4. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    Juz wiemy, ze Spurs ot tak sobie przez Minnesote nie przejda. Moze to wypadek przy pracy, ale tym razem Wemby ma Goberta do obejscia. Oby chlopak sie nie polamal bo ma cos do udowodnienia po pierwszym meczu. Wschod w tym sezonie jakos mnie malo przekonuje. Nic tam sie nie dzieje z iskra, za to duzo powrotow z 1-3. Pytanie czy te powroty powinny miec miejsce. Pistons mogliby sprawic mila niespodzianke i dowiezc chociaz final, ale kto ich tam wie po pierwszej rundzie. Wyglada na to, ze Knicks dobrze weszli w druga runde, ale jeden blowout wiosny nie czyni. Ciezko mi cokolwiek przewidziec biorac pod uwage, ze stawialem na Bosto w 5iu meczach, ale ich filozofia „to three or not to three” nie sprawdzila sie ostatecznie.
  5. NBA

    Yap odpowiedział(a) na Kame temat w Kącik Sportowy
    O, widze, ze liderzy sie popisali w siodmych meczach. No, za to sie im placi w koncu. Jutro OKC spierze Lakersow okrutnie, ale zycze LBJowi, zeby dotarl do finalow i tam polegl 1-4. 4-7 w finalach mialoby jeszcze lepszy wydzwiek niz 4-6 w 23ech kurwa sezonach 😆. Jest uparty. To trzeba mu przyznac. Dla OKC zycze wszystkiego co najlepsze. Sami zlozyli druzyne, bez glosnych transferow. Sa zgrani, skuteczni i w ogole fajni. Przydaloby sie udokumentowac ich pozycje z back-to-back.
  6. Yap odpowiedział(a) na MYSZa7 temat w Graczpospolita
    Najgorsze jest to, ze w wiekszosci przypadkow nie walczy sie z poziomem trudnosci tylko z pierdolami typu targeting, unikami w zupelnie innym kierunku niz ten, w ktorym wychylasz gale, takim dziwnie „haczacym” stylem poruszania sie. Wystarczy pochodzic w kolko. Wyraznie mozna zauwazyc jak dziwnie postac porusza sie „slizgajac sie” po rogach osmiokata, a nie po okregu. Jutiuberzy, ktorzy bronia DS2 przewracaja sie o wlasne argumenty wymieniajac wiecej wad niz zalet. Probuje dalej. Masochizm pelna geba.
  7. Yap odpowiedział(a) na MYSZa7 temat w Graczpospolita
    Dark Souls II SotFS Jestem gdzies tam w jakiejsc grocie z pseudo-konkwistadorami i potopionymi statkami i jedno moge przyznac grze - jest wkurwiajaca w najgorszym mozliwym ujeciu. Zniose gangbangi, zniose te pierdolone stagger fazy, zniose to, ze niektore lokacje sa przesliczne, a niektore brzydkie jak czarna, listopadowa, gradowa noc, zniose nawet jajo. Nie zniose jednak tak durnych hit-boxow i razacej niekonsekwencji w aplikacji poziomu trudnosci. Gra ma strasznie duzo bugow, ktore smierdza w kazdym dziale i na kazdej plaszczyznie. Yhhh, mam nadzieje, ze sie troche przyzwyczaje, ale czuc jak bardzo brakuje tu Miyazakiego, Ito i tego trzeciego, ktorzy pracowali nad Bloodborne.
  8. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Za £10 nie bede grymasil. W sam raz na podroz samolotem cy cuś.
  9. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Mass Effect Legendary Edition - jak widzicie zabawilem sie na calego. Gralo mi sie bez cisnienia, zadnej z misji (a zrobilem wszystkie) nie przechodzilem na sile, absorbowalem kazda linie dialogowa czy fabularna, doswiadczylem rozwoju moich kompanow, ich sukcesow, zawodow…smierci. Z wyjatkiem dwoch przypadkow kazdy z nich wryl sie w historie Sheparda definiujac jego poczynania. Seria ME jest jedna z najbardziej podziwianych przeze mnie franczyz. Czuc, ze chujki z BioWare powycinali zawartosci by pozniej je spieniezyc ponownie w formie DLC, ale…dam temu spokoj. Minelo juz sporo lat. Niektore dodatki uzupelniaja tlo fabularne w znacznym stopniu, a jeszcze inne dodaja moce biotyczne, bez ktorych nie potrafie wyobrazic sobie mojego Sheparda. W wersji Legendary wszystko to jest zazegnane rzecz jasna. „Had to be me. Someone else might have got it wrong.„ Teraz kiedy mysle o tym powiedzeniu Mordina jestem przekonany, ze dokladny cytat powinien zawierac „gotten” bo wielkooki uzywa American English, ale koniec koncow jest to jedno z tych powiedzen, ktore wrylo mi sie w glowe bardziej niz wiekszosc patriotycznych tyriad Sheparda. Mordin jest jedna z najlepszych postaci w grze. Zdecydowanie jedna z najbarwniejszych, z najlepszym rozwojem i finalem. Mordin nie potrafi komunikowac sie z innymi inaczej niz za pomoca werbalnego rozwolnienia. Jego zdania pozbawione sa zaimkow osobowych, wypluwa z siebie glownie logiczne wnioski nie majace nic wspolnego z empatia czy alternatywnym podejsciem, ktore nie jest podparte badaniami i danymi. Tylko logika. I to jak sam dochodzi do wnioskow i konsekwencji swoich wczesniejszych czynow godzacych w istnienie rasy Kroganow dusi mnie do teraz. Nie robi sie juz takich filmow, a co dopiero gier. W ostatniej konfrontacji z Shepardem, w zaleznosci od tego jak poprowadzimy dialog, Mordin moze sie wkurwic na Sheparda, ktory nie widzi dlaczego Salarianin, ktory walnie przyczynil sie do zduszenia plodnosci i dzietnosci Kroganow, pakuje mu moraly i poddaje pod watpliwosc motywy Mordina. Wtedy, i tylko wtedy, doktor wykrzykuje: „I made a mistake!” Pierwsze zdanie, w ktorym okresla siebie jako „ja”. A pozniej udaje sie w objecia smierci ratujac rase, ktora sam skazal wczesniej na wyginiecie. Dlaczego? Had to be him. Somone else might have gotten it wrong. Przez lata romasowalem ze wszystkimi babeczkami w serii. Nie tylko dla samego doswiadczenia odmiennych sytuacji i rozmow, ale tez dla zbadania jak Shepard zachowa sie wobec kazdej z nich. BioWare od poczatku pchaja Shepa w ramiona Liary i to czuc. W przypadku ostatniego podejscia do trylogii nawet sie przed tym nie bronilem bo niebieska jest jedna z moich ulubionych postaci, ktora z dziwnej, nieco nieporadnej w relacjach z innymi dziewczyny przepoczwarza sie w silna, pociagajaca za wiele sznurkow zonglerke informacji. Liara byla, wraz z Wrexem, trzonem mojego fireteamu. Jest bardzo skuteczna biotyczka, ktorej singularity pieknie niwelowalo ataki przeciwnikow, ktorch za darmoche rozwalalem albo przy pomocy flare (umiejetnosc dostepna po ukonczeniu dodatku Omega) lub niszczylem ich zbroje i tkanki przy pomocy Black Widow. Ta ostatnia w ME3 ma trzy naboje w komorze co jest, moim zdaniem, dosc oczywistym overkillem. Ale tak, Liara jest skuteczna zarowno w boju jak i w milosci. Jej aksamitny glos ma wlasciwosci kojace. Mam nadzieje, ze jej sen o malych niebieskich dzieciach z Shepardem i spokojnym zyciu gdzies tam w galaktyce sie ziscil. Shep nie poradzilby sobie bez przyjaciol. Jego wiez z kazdym z kompanow okraszona jest wyzszym badz nizszym stopniem zaufania, ale jego najwieksze uznanie kierowane jest na Garrusa (coz za odkrycie) i Tali. Ta ostatnia jest kolejna swietna i bardzo dobrze zarysowana postacia. Z reszta ona i Garrus sa jedynymi towarzyszami, ktorzy sa czescia ekipy Shepparda w kazdej z czesci trylogii. Tali jest ostatnia osoba w 3ce, ktora wyraza olbrzymie uznanie do Shepa to jak bardzo pomogl jej w zyciu, w jej pielgrzymce oraz jak waznym byl czynnikiem w podejmowaniu decyzji zyciowych. Tali rowniez ewoluowala przez wszystkie trzy czesci wyrastajac na dumna pania admiral. Niewiele pozostalo z jej niepewnosci siebie, niemoznosci prowadzenia jasnych rozmow i wstydu, ktore ja cechowaly na poczatku ME1. Tali nigdy nie zawiedzie Shepa. Nawet kiedy ten odwroci sie od niej w trudnych sytuacjach nie odejdzie z jego druzyny i nie bedzie ryzykowac niepowodzenia misji z wlasnych, prywatnych pobudek. Nawet jesli Shepard zdradzi ja na rzecz Gethow w 3ce, Tali popelni samobojstwo mowiac krotkie „I’m sorry”. Przeprasza go za to, ze juz nie moze byc czescia jego inicjatywy w obliczu straty calej swojej rasy. Mmm, swietne. Ja oczywiscie uratowalem wszystkich, ktorych sie dalo. Jedynie w ME1 poswiecilem Kaidena, ale on, Jacob w 2ce i miesniak z 3ki sa najbardziej mdlymi postaciami. Zalu nie bylo. Ja i tak biegalem wszedzie z Liara, Tali, Wrexem, Gruntem i okazyjnie wybieralem Garrusa badz Legiona. W 3ce nie ma sensu brac kogokolwiek procz Liary i Javika, ktory ma przezabawne komentarze na temat ras, ktore „ewoluowaly z kosmicznej zaby”. Smieszny i skuteczny w walce kolo. Ogrom uniwersum Mass Effect jest ciezki do ogarniecia. Moje wybory byly skoordynowane i jednostronne bo doskonale wiedzialem co robilem i do czego zmierzalem, ale moze sie zdarzyc, ze nawet romansujac z Jack w ME2 jakims cudem pominiemy jej misje w 3ce. I teraz tak, szturmujac baze Illusive Mana napotkamy Jack, ale ze sprana mozgownica walczaca po stronie Cerberusa jako jedna z Phantomow. Wykrzykuje nawet swoje charakterystyczne „I’ll kill you all!!”, ale niestety to my ja zabijamy i to dosc szybko. Moze lepiej rozwazyc uratowanie jej ze szponow Cerberusa. „Alert! Shepard-Commander, these units are hostile!” Mass Effect jest cudowne na tak wielu plaszczyznach, ze z ciezkim sercem mowi sie o niewykorzystanym potencjale. W oryginalnej wersji Legion mial podejsc do nas w misji Normandy Crash Site. Mozna to osiagnac tylko przy pomocy modow i tylko na PC. Nagrano kwestie Legiona i sa one w kodzie gry, ale niestety konsolowcy moga doswiadczyc towarzystwa tego nieoczekiwanego sprzymierzenca dopiero pod koniec 2ki. Rozwiazanie po chuju, ale tak juz jest. Kiedys mocno liczylem na to, ze bede z nim biegal w 3ce, ale wszyscy wiemy jak bardzo ta opcja zostala pokpiona. Jak widzicie na zalaczonym obrazku Shep nie byl w stanie zapobiec smierci setek tysiecy walczacych ze Zniwiarzami. Jest to prawa strona areny wiec wiecie ktory wybor mial najwiecej sensu dla mnie. Catalyst pcha nas w inne opcje, ale zaden sztucznia nie bedzie mi mowil co jest lepsze dla cyklu galaktycznego i zywych organizmow. Tutaj moze zatrzymam ten chaotyczny wylew slow bo moglbym gadac o tej trylogii nieprzerwanie. Osobiscie widze ja na gorze Rushmore gdzie jej pozycja serii doskonalej z minusem jest niezagrozona. Zostawiam Was z tym przesmiesznym filmikiem podsumowujacym najlepsze mody do tej serii. No ale to tylko PeCeciarze moga doswiadczyc.
  10. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Zrobiles przypadkiem platyne? Mi wpadla ot tak - idac przed siebie. Gra moze sie podobac lecz tylko i wylacznie grajac w to raz. Drugi raz mogl by ukazac wszystkie braki. James nie jest zadnym dresem wiec nie wie zbytnio jak machac bejzbolem. Co wiecej, widac, ze ma zupelny brak wyszkolenia strzelniczego. Walczy za pomoca kawalka drewna, pozniej rurki, w bardzo niezdarny sposob, trzyma palec na spuscie zamiast miec go w gotowosci na obreczy. Jego nieumiejetnosc obchodzenia sie z bronia jest, a przynajmniej powinna byc, zrozumiala. Moje osobiste odczucia wzgledem remake’u sa bardzo pozytywne, ale to dlatego, ze dlubanie w grze i odkrywanie co raz to nowszych rewelacji sprawialo mi sporo frajdy. James jest naprawde mocno psychicznie zwichrowany.
  11. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Mialem nie marnowac Waszego czasu mieleniem tematu sprzed lat, ale Dark Souls Remastered zaprosilo mnie na kolacje, a spedzilismy ze soba urlop z opierdolona kratka piwa. Usiadlem zatem przy pierwszym ognisku i rozpoczalem mozolna wspinaczke ku platynowemu szczytowi. Znajac niemal kazdy zakamarek nie mialem problemu z levelowaniem czy znalezieniem odpowiednich tasakow, ale szczerze powiedziawszy do samego konca moja glowna zabawka byl Divine Zweihander. W kilku przypadkach musialem posilkowac sie innym orezem, ale to dlatego, ze co bardziej ruchliwi bossowie byli zbyt trudni do okielznania czy trafienia przez ten, badz co badz, ciezki miecz. Natomiast to jak pieknie wkomponowywal 95% przeciwnikow w glebe cisnelo szeroki usmiech na moja starcza morde. Zweihander odrabal rowniez kazdy ogon-bron. Nawet Priscilla nie oparla sie takim rozmiarom, a przeca to krewka i duza dziewucha. Chcialbym zwrocic uwage na kilka aspektow tej gry, ktore rozwalily mnie za pierwszym razem (a raczej za pierwszym podejsciem, ktore zakonczylem na NG+5). Po pierwsze, zeby wejsc do olbrzymiego obrazu w jakims tam pomieszczeniu po drodze do bossa w Anor Londo trzeba wrocic na, doslownie, sam poczatek gry, po drodze ubic tlustego bossa i wrocic do obrazu gdzie napotkamy takie perelki jak pomieszczenie z zywymi kolami (?!?!), ktore zmiela postac w sekunde. Po drugie, From Soft bierze kase za DLC, ale nie daje ci tam po prostu wejsc - co to to nie. Gracz musi zatluc hydre, zrestartowac gre, zeby pojawil sie krysztalowy olbrzym, zaciukac drania, pogadac z babeczka, ktora byla w nim uwieziona, iii…przejsc pol gry, zeby zajebac kolejnego olbrzyma (tym razem srebrnego) i dopiero mozna wlezc do dodatku. Ale gdzie jest wejscie? Jest jeszcze ten jeden ukryty obszar, ktory mozna odblokowac tylko nakladajac pierscien, ktory znajdujemy w Katakumbach, czyli zupelnie innym, fhui oddalonym miejscu. Nie wspomne o questach, ktore sa dosc wazne dla skompletowania cudow, piromancji, kamykow niezbednych do podbicia broni, itd. Miyazaki to zabawny koles. W moim skromnym ujeciu jego gry to utwory Mozarta gierkolandii. Przede mna jeszcze nieruszone DS2, DS3 i Elden Ring. Wkurwiania wystarcz mi do konca moich dni.
  12. Yap odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Dark Souls Remastered - nie czaje dlaczego nie ma teofkow za Artoriasa, ale dzieki temu rozszerzeniu platynowanie DarkS jest jeszcze latwiejsze niz kiedys. Jeszcze przed walka z Artoriasem mozna wyhaczyc trzy slaby: titanite, blue titanite i white titanite. Mozna zaoszczedzic mase biegania w kolejnych przejsciavh, ale i tak to pierwsze jest najdluzsze i najciekawsze. Piekna gra, cudny setting, przechuj gameplay.
  13. Yap odpowiedział(a) na MYSZa7 temat w Graczpospolita
    Dark Souls Remastered - oto gra, której nie sposób nie rozłożyć na czynniki pierwsze. Nie jestem takim zwyrolem jak @Sylvan Wielki , który platynował Demon's Souls ze wszystkich regionów, o ile dobrze pamiętam, ale już splatynowałem DarkS na PS3, zcalakowałem na X360 i teraz wsiąknąłem po uszy w remastera. Najlepsze jest to, że gra się w to bez żadnego ciśnienia między-generacyjnego. Jasne, tekstury mogą lekko odpychać i czasem postać zablokuje się na "krawężniku", ale reszta? Dark Souls wciąż broni się klimatem i gameplayem, mnogością wariacji podejścia do rozgrywki, groteskowymi bossami i systemem rozwoju, skalowaniem się broni wraz z pobiciem poziomu postaci i tym, że jeśli gry nie znasz to się zgubisz. Dark Souls nie jest dla miłośników map i wskazówek. Trochę należy poczytać, posłuchać, a ponad wszystko - eksplorować. Tym razem wybrałem Wanderera, Master Key i udałem się na wycieczkę. zaraz po Asylum udałem się do Ash Lake bo czemu nie odfajczyć jednego przymierza i ogona na starcie. No super, ale zapomniałem, że po drodze napotykamy bazyliszki. I oto stałem z głupim ryjem po zainfekowaniu klątwą, z połową paska życia starając się sobie przypomnieć gdzie mogę ją zrzucić. Kiedy uzmysłowiłem sobie, że jest ta stara kaflara w akweduktach i ten wariat po walce z gargulcami. Ja, będąc głupim nad wyraz, doszedłem do wniosku, że przebiję się przez infrastrukturę ściekową i będę w domu. Ale hola...w akweduktach również można napotkać bazyliszki! Kto by to pamiętał? Kiedy sobie to już uświadomiłem i siedziałem z mocno zagubioną fizjonomią doszedłem do prostego wniosku, że bywałem w gorszych sytuacjach. Typowe polskie podejście - JA NIE DAM RADY?? Po wielu, wielu mękach i nieskończonych "kurwach, pizdach, ja-pierdolach" dotarłem do niej i nawet miałem kasiorę na odwrócenie klątwy. Od tego momentu grało mi się lżej, a co za tym idzie mogłem sobie planować moje podboje w luźniejszej formie. Od tego czasu zjebałem już quest człowieka-cebuli, wysłałem pyromantę do Blighttown bez podbicia jego rękawicy do +15 i kilka mniejszych wpadek. Gra się w to świetnie. Jestem we wrogich lokacjach, na wrogich terenach, w dzikich warunkach i myślę sobie jedno - jestem u siebie.
  14. Yap odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nie bez kozery ten obrazek reprezentuje moje skromne wypociny bo jest to glowny skin, ktory towarzyszyl moim gleboko pozytywnym doswiadczeniom grajac w Arkham Knight. Juz pierwsze dwie odslony wywarly na mnie ogromne wrazenie, ale ta dopakowuje ekscytacje jeszcze bardziej. Zaabsorbowalem ta gre ze wszystkimi zaletami i ulomnosciami jakie ma do “zaoferowania”. Zaczniemy od dupy strony, ale o jakich ulomnosciach tutaj mowie? Wszystkie maja zwiazek z ogolnym okolo-combatowym czuciem walki. Sa przeciwnicy, ktorych ataki sa bardzo trudne do przewidzenia, a zdarzy sie, ze nalezy ogarniac okolo pieciu roznych typow napastnikow w jednej walce. Kiedy w ferworze walki starasz sie ubic jak najwiekszy mnoznik combo, zatrzymujesz sie na sekunde by odstrzelic jednego napastnika giwera szokowa to skad masz niby wiedziec, ze jeden z nich szarzuje na ciebie off-screen? Kilka razy zdazylo mi sie dostrzec, ze kolo przebiegal ewidentnie obok, ale animacja ataku jednak zlapala Batmana i zostal poslany na deski. Doswiadczylem rowniez (i to gryzlo mnie najbardziej), ze zakapior bedac juz w fazie ataku jest niemozliwy do wytracenia z tejze. Po prostu najpierw dosiega nas cios, a dopiero pozniej mozemy odpowiedziec. Boli to o tyle, ze jest to bardzo nieprzewidywalne bo to sie zdaza, a nie jest regula. W walkach czasem panuje zbyt duzy chaos by temu racjonalnie zaradzic. Co gorsza, nawet jesli jestesmy swiadomi umiejscowienia atakujacego palka z ladunkiem elektrycznym lub kolesia z tarcza i wiemy, ze nie chcemy by nasz kolejny cios zostal wyprowadzony w kierunku jednego czy drugiego to wychylenie galy w przeciwnym kierunku nie zawsze (a raczej rzadko) zwiastuje sukces i gra sama sobie wybiera kogo mamy zaatakowac. Strasznie frustrujace. Ponarzekalem na wady, a o zaletach mozna nawijac krotko bo stanowia CALA RESZTE. Postac Batmana jest najjaskrawszym tego przykladem. Brutalny, lecz ze sztywnymi zasadami, czlowiek o nadzwyczajnie silnym kregoslupie moralnym i wrecz mitycznym poczuciu koniecznosci niesienia pomocy potrzebujacym, karania winnych, wspierania organow scigania, itd. Jest twardy. Wspominalem juz we wczesniejszych notkach przy okazji ukonczenia AA i AC o tym, jak to Gacek nie marnuje czasu na zbyteczne komentarze. Jego komendy sa krotkie i dosadne. W obliczu tak mocnych ciosow, jakie zadaje nasz bohater, i tak silnej perswazji kazdy albo sie zlamie, albo zostanie zlamany. Oczywiscie osobiste doswiadczenia pchnely Bruce’a w paszcze takiego trybu zycia, ale on nie narzeka. Z zimna kalkulacja realizuje to co sam sobie zalozyl i do czego czuje, ze zostal stworzony. To tak jak Wolverine, moja druga ulubiona uber-postac - parcie do przodu bez zbednego pierdolenia. Zawsze wolalem ocene czynow niz pustej gadaniny. Na drugim miejscu postawilbym to jak Rocksteady zagospodarowalo przestrzen, po ktorej latamy. Gotham jest kapitalnie zaprojektowane, geste i pelne rzeczy do zrobienia. Bawilem sie swietnie badajac sprawy kryminalne, podazajac sladami zloli, “zamykajac” posterunki zakapiorow i robiac rozpierduche Batmobilem. Prowadzenie tego cacka moze wydawac sie nieco problematyczne dla niektorych, ale ja traktowalem go raczej jako niesfornego byka, ktory wszedzie widzi czerwona mulete, niz wehikul do dostojnego przemierzania dystansow. Podbijajac mu osprzet dajemy mu jeszcze ostrzejsze i twardsze rogi. Nie ma na ten pseudo-czolg mocnych. Rochsteady zadbali rowniez o warstwe fabularna. Nie tylko w sferze aktorskiej gdzie zatrudniono takich tuzow jak Mark Hamill jako Joker (wszyscy wiedza, ze to zaden przypadek), Jonathan Banks jako komisarz Gordon, John Noble jako Scarecrow, Nolan North jako Penguin oraz kilka innych swietnych postaci ze sceny jak chocby Troy Baker, Tara Strong, Ashley Greene i nawet moja ulubienica Laura Bailey, choc tym razem tylko jako dodatkowe glosy. Cala warstwa fabularna jak i mocne, bezkompromisowe zakonczenie wyrylo we mnie trwale doznanie satysfakcjo absolutnej. Wszyscy, ktorzy od czasu do czasu czytuja moje chaotyczne wypociny wiedza, ze nie jestem w swiecie gier dla fabul. Przynajmniej nie jest to element pierwszoplanowy. Najwazniejszy jest dla mnie gameplay, a jesli fabula lezy w kacie i cicho placze to i tak jestem w stanie wystawic wysoka ocene. W Arkham Knight zagralo mi wszystko i zaluje tylko jednej rzeczy - nie zagram w te gry po raz pierwszy. Cale szczescie zostal mi jeszcze Arkham Origins. Ale to za jakis czas. Teraz trylogia Dark Souls wola. P.S. Arkham Knight ma 2000 GSa do wyduszenia lecz ja zadowolilem sie 1770a punktami. Moze kiedys wroce dokonczyc calaka. Warto zostawic sobie uchylona furtke.
  15. Podbijam. Dawno w kinie nie bylem wiec odbior byl nieco pchany tesknota za popcornem i gazowanka, ale ten, nomen omen, projekt udal sie znakomicie. Film dobrze wykorzystuje retrospekcje, nie tylko do rozjasnienia jak i dlaczego Gosling znalazl sie tam gdzie jest, ale podkreslaja emocjonalny rollercoster i potencjalny zal i tesknote glownego bohatera. Jest jeden moment kiedy bohater nuci motyw komunikacyjny z Bliskich Spotkan Trzeciego Stopnia. Bylem jedynym smiejacym sie w tym momencie, ale to pewnie z powodu peselozy. Bylem z kolega, ktory czytal wszystko autora ksiazki, na podstawie ktorej zrobiono ten film. Powiedzial mi, ze koncowka byla nieco inna niz w ksiazce i czesc mnie chciala, zeby tak wlasnie film sie skonczyl, ale jest tez kierowany do mlodej widowni wiec moze tak jest lepiej. Zabawa jest przednia wiec spokojnie mozna wbijac do kina.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.