Opublikowano poniedziałek o 10:194 dni No tak, zwyczajowo jak jedna ekipa ma 4 celne strzały na bramkę, a druga ma 2 celne strzały (dwa), to ma sens mówić, że NIE ISTNIAŁA. Nie ma tu przesady na siłę w ogóle. Mecz był wyrównany, Kepa dał wygraną za darmo (ale jak to Kepa, przecież Arsenal wystawił najmocniejszą jedenastkę?!) i Man City wróciło do bronienia się, dobrze że im wyszło. Tyle prawdziwy mecz, ale przede wszystkim jest to zabawne, że granie wyrównanego meczu z Manchesterem City jest teraz jakąś kompromitacją rekordową. No bo ogólnie mnie rozwala, że są dwie beki niby.Tottenham: może spaść z ligi, pierwszy raz od dekad, drugi raz od czasów wojny - przy ogromnym dochodzie, spaść z ligi, być na dnie, przy tylu znacznie mniejszych klubikach radzących sobie.Arsenal: MOŻE nie zaliczyć najlepszego sezonu ever i wygrać wszystkiego lol BEKA.Liga z jakiegoś powodu w ogóle zrobiła się ciekawsza. Po latach dominacji Man City i 6/7 tytułów, stałej czołówki, stałych spadków, teraz może się toczyć inna walka o mistrza, nie wiadomo kto walczy o trzecie miejsce, mistrz ma kryzys (i fenomenalnego Ngumohę, swoją drogą - CO ZA MECZ 17-latka, jaką on ma jakość z piłką). West Ham i Tottenham mogą spaść, dwa z najbogatszych klubów Anglii. Na dnie Wolves, a nie żaden beniaminek. A w drugiej lidze dominuje Coventry, którego dawno w Premier League nie było. Niektórzy się bali, że z powodu pieniędzy liga się zrobi bardzo stabilna, ale za bardzo tak nie jest.
Opublikowano poniedziałek o 15:384 dni Fajnie ale jak już wspominasz o statystykach to wypada dodać, że współczynnik expected goals był 1.51 do 0.64 na korzyść City a posiadanie piłki 62% do 38% również dla City. Oglądałem to spotkanie i nie powiedziałbym, że Arsenal nie istniał ale równie daleko jest stwierdzenie, że mecz był wyrównany. Arsenal nie byl „sobą”. Aha no i co z tego, że bronił Kepa ??? Cała reszta jedenastki była możliwie najmocniejsza na tamten moment tylko że połowa składu otrzymała noty w okolicach 5/10 bo grali piach….W City bronił Trafford.
Opublikowano poniedziałek o 23:404 dni To z tego, że Kepa nie gra w ważnych meczach gdyż słaby jest, i z racji bycia słabym przewalił ten mecz (tak, między innymi wypuszczając piłkę z rąk prosto pod zawodnika przeciwników który wtedy był pół metra przed linią bramkową mając przed sobą pustą bramkę, co, domyślam się, pewnie ma zaiste niezłe szanse xG), który bez tego spokojnie mógł się potoczyć w dwie strony. Arsenal istniał, tyle powiem.To be fair - Arsenal pewnie mógł odpaść już z Mansfield, gdyby Kepa zagrał słaby mecz wtedy (nie zagrał). Wtedy to Kanonierzy mieli posiadanie piłki, ale co z tego, skoro Mansfield po prostu stwarzało okazje do strzelenia bramki (dużo liczniejsze niż Man City w tym finale). Trochę się im fuksło, nie musieli tego wygrać.No ale w sezonie na 60 meczów, każda ekipa ma czasem fuksa, czasem pecha, na długą metę tak ma każdy.Real Madryt wygrał w Hiszpanii puchar 4 razy za mojego życia, raz na dekadę, a przecież nikt o tym nie mówi inaczej niż o ciekawostce i nikt nie zaprzecza że w Hiszpanii są dwa liczące się kluby. W tym roku mają finał Atletico-Sociedad - coś czuję, że Real i Barca nie stracą od tego fanów.
Opublikowano 13 godzin temu13 godz. Tymczasem u Armatek klasycznie, Saka wypadł znowu i nie zagra w niedzielę z City, nadal nie wiadomo co z Madueke. Mecz sezonu można powiedzieć i decydujący o mistrzostwie.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. W dniu 14.04.2026 o 00:40, ogqozo napisał(a):(tak, między innymi wypuszczając piłkę z rąk prosto pod zawodnika przeciwników który wtedy był pół metra przed linią bramkową mając przed sobą pustą bramkę, co, domyślam się, pewnie ma zaiste niezłe szanse xG),Jak oggzogzoqgo stosuje jebany sarkazm to nie ma chuja. I dalej broni swoich projekcji na temat Arsenalu. Jestem fanem Arsenalu od 2001 roku, jak przepięknie wtedy rozjebali Leverkusen w dwumeczu. A później w sezonie 2003, mimo, że grali najlepiej i najładniej spośród tych melepetów Valencia, Roma, Ajax, to i tak ich wyjebali z rozgrywek. Wtedy to, motyla noga, dla mnie - jako świeżego kibica-entuzjasty - był to szok, wstrząs i ból niemalże porównywalny z rodzeniem dziecka (wiem, bo rodziłem małego murzyna nieraz na sedesie). Od tego czasu kupiłem szalik z logo, wisiorek z logo i kubek do kawy z logo, więc można mnie nawet uznać za Ultrasa i pseudo-kibola. A ty, skończ już robić dobrą minę, forowiczu Oquozgzogo i robić obiecanki cacanki, że Arsenal super partia kurwo. Z tą potworną pod-formą (niezła gra słow, nie, hehe?) mamy gwarantowany wpierdol z City (Haaland na C w Fanatsy i bencz bust aktywowany), później kalendarz taki, że się obsramy na miętowo. Chciałbym się mylić, szczerze chciałbym, żeby te chłopaki w końcu powąchały zwycięstwo. Edytowane 3 godziny temu3 godz. przez MarekCol
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.