Czy automobilista zostanie sportowcem roku?
![]()
Sam nie wiem czemu tyle lat czekałem na ogranie tej gry. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną odsłonę i postanowiłem prawilnie zacząć od pierwszej części. Od razu wgrałem moda DevilutionX, który poprawia sporo błędów, wprowadzę obsługę wysokich rozdzielczości i dodaje inne przydatne funkcje. Myślałem jeszcze nad Belzebubem, ale wyczytałem, że to bardziej mod dla doświadczonych graczy, którzy szukają jakiegoś urozmaicenia, a nie dla żóltodziobów, którzy pierwszy raz mierzą się z Diablo.
Miałem pograć tylko godzinę bo ogólnie miałem inne plany na ten dzień, a skończyło się tak, że 5 godzin zleciało nie wiadomo kiedy... jakoś ciężko mi się było oderwać od kursowania między Tristram i katakumbami sprzedając złom, dokupując mikstury, naprawiając ekwipunek albo kupując nowe elementy uzbrojenia i potem wracając po raz enty czyścić kolejne piętra tego demonicznego labiryntu.
Jakaś firma sprzątająca wpadła na forumka
![]()
![]()
Commodore 64 ![]()
Zapewne dla niejednego z was jest to już sprzęt "zbyt retro" i w swojej pierwotnej formie stał się on nieużywalny...
Oczywiście nie dla mnie! Ja z czystą, nieskrępowaną przyjemnością zagrywam się na oryginalnym Commodorku, choć nie ukrywam też, że dla wygody zrezygnowałem z nagrywania kaset (bo tylko magnetofon posiadam) i zdecydowałem się na współcześniejsze rozwiązanie w postaci tzw. "flashcarta". Jeden malutki kartridż otworzył mi drogę do niezliczonej ilości gier wśród których wyróżniłbym na przykład "Great Giana Sisters" albo "Krakout" ![]()
Ale jak to się w ogóle stało, że C64 trafiło pod moje strzechy? Osobiście nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa związanych z tym komputerem, bo to nie ja a mój 14 lat starszy brat dorastał z Commodore. Swoje pierwsze 64 dostałem przypadkiem jakieś 13-14 lat temu. Nie pobawiłem się z nim zbyt długo i traf chciał, że kupił je ode mnie @ping ![]()
Potem przez lata nie było mi po drodze z tym komputerem i choć po kupnie Amigi myślałem nad zakupem C64 do towarzystwa to nadal brakowało mi do tego motywacji. Aż nagle jeden ze znajonych rzucił hasło, że ma taki sprzęt, który pamięta jego dzieciństwo i chętnie by sprzedał to w dobre ręce. I tak oto kupiłem nie tylko "retro" komputer, ale też niesamowitą kapsułę czasu.
![]()
A u mnie na tapecie znów San Andreas, tym razem jednak w wydaniu Xboxowym :)
Tym razem postanowilem mocniej zanurzyć się w świat gry i zdecydowanie więcej czasu poświęcić na eksplorację świata gry, wykonywanie wszelkich aktywności pobocznych i po prostu "bycie" w San Andreas.
Niesamowite jak wiele życia jest w tym ponad 20-letnim świecie. Nie dość, że sam świat jest dosyć spory i różnorodny to jeszcze jest tu mnóstwo sposobów na spędzanie w nim czasu. Na tle poprzednich odsłon sporo się tutaj dzieje, a gdy pod uwagę weźmiemy czasy w jakich ten tytuł powstał i na jakich sprzętach się wówczas ukazał to trudno nie unieść brwi w geście podziwu.
Sam pamiętam pierwsze zetknięcie z San Andreas, jakoś w okolicy 2005 roku na PC. To co wywołało na mnie szczególne wrażenie to... możliwość jazdy na rowerze :D Dzisiaj błachostka, ale wówczas każdy o tym gadał. Nikt nie rozpływał się nad niuansami grafiki, a z radością odkrywał co nowego oferuje gra. Ja chyba do dziś nie odkryłem wszystkich tajemnic San Andreas i każda podróż do tego świata jest dla mnie wciąż fascynująca!



