Swietny game plan Artety - rozgrywamy piłkę we własnym polu karnym, w poprzek boiska aż do momentu, kiedy ją tracimy na 30 metrze i jest od razu szansa Liverpoolu. Jednak wielki trener. I nagroda dzbana meczu dla Lacazette za zmarnowaną setkę sam na sam (nawet dwie, ale przy pierwsze był spalony). Gwoli sprawiedliwości bramki Joty też raczej być nie powinno, zadziwiające, że przy tych wszystkich karnych podyktowanych za zagrania ręką tutaj nawet nie było VAR'u. Aktualnie Premier League jest na drodze do ok 240 karnych w sezonie (rekord do tej pory niecałe 120), nawet trenerzy zespołów, które dostały karne za takie zagrania zaczynają narzekać, że trochę przegięcie.