-
[*]
Szokująca wiadomość. Ostatni raz byłem tak wryty, jak dowiedziałem się o śmierci znanego, lokalnego trenera z moich okolic. Też facet w tym samym wieku, w jego przypadku był to akurat zator... Szkoda, bo miał przed sobą jeszcze wiele lat pracy i kto wie, być może w przyszłości objąłby fotel selekcjonera naszej kadry.
-
GTA VI
Tym bardziej, że akurat kopii nie zabraknie. A nawet jeśli to pudełkowych - zawsze zostaje cyfra.
-
własnie ukonczyłem...
Cuphead Gra kusi swoją piękną oprawą graficzną, stylizowaną na dawne kreskówki z XX wieku. I w sumie na tym tyle, jeśli chodzi o przyjemności, bo sama rozgrywka to prawdziwa rzeźnia i droga przez męki. Nie jestem wymiataczem w platformówkach i ta gra boleśnie mi uświadomiła, że raczej nim nie zostanę. Design poziomów i bossów super, ale gra kompletnie nie wybacza błędów. Dzieje się tutaj dużo, więc o pomyłkę nietrudno, tym bardziej, że domyślne sterowania na PC jest dość specyficzne. Ukończyłem po wielu tygodniach od rozpoczęcia przygody, ale nie ukrywam, że trzeba było robić przerwy na ukojenie nerwów. 7/10 Sifu Gra bez wątpienia wyróżnia się swoją oprawą graficzną i samym zamysłem. Ciekawy system walki, choć w boju trudny do ogarnięcia, zwłaszcza, jeśli każdy błąd może być kluczowy. Interesująca mechanika, która polega na tym, że z każdym zgonem stajemy się coraz starsi, co daje korzyści, ale też i pewne utrudnienia. Jest dość krótka/mała (mówię o fabule, bo to zaledwie pięć misji), a rozgrywka wydłuża się przez poziom trudności i konieczność powtarzania poziomów. Im dalej w las, tym poziom wzrasta, a ostatnie plansze to już momentami niezłe wyzwanie, zwłaszcza przy walkach z bossami. 7+/10
-
Samson
Wiem, że to akurat najmniejszy problem, ale szkoda, że olali polskie rynek i nie przygotowali napisów. Ciekawy jestem, jak to prezentuje się na dłuższą metę, ale jeśli techniczne i gameplayowo będzie słabo, to niestety nic tej gry nie uratuje i będzie drugi MindsEye.
-
Scars Above
Kolejna z produkcji "nieoczywistych", które posiadałem, a których jeszcze nie ograłem. Czytając opinie o tej grze, często spotykałem się ze twierdzeniem "Mass Effect polany sosem soulslike". Do tej pory nie miałem dużo wspólnego z grami From Software, więc bazowałem na tym, że głównie chodzi tu o poziom trudności. I po ukończeniu można powiedzieć, że coś w tym stwierdzeniu jest. Sama gra - czyste sci-fi. Fabuła ma oklepany schemat, ale w czasie gry kilka razy zaskakuje. Problem w tym, że twórcom chyba trochę zabrakło pomysłu na to, jak zaplanować warstwę fabularną przez dłuższy okres gry. Bo niestety schemat typu "idź w to miejsce, idziesz, po czym się dowiadujesz, że w sumie to żeby tam wejść to musisz zrobić innego i znowu lecisz kilkaset metrów dalej, żeby wcisnąć jeden przycisk i wrócić do tego samego miejsca" po pewnym czasie nudzi i jest zwyczajnie słaby. Lepiej było zrobić krótszą grę, niż wydłużać ją przez tego typu rzeczy. Sam gameplay jest ciekawy i fajny. Mamy różnych przeciwników, mamy broń z amunicją "czterech żywiołów", co powoduje, że trzeba kombinować, bo każdy wróg ma swój czuły punkt. Do tego można fajnie się pobawić, bo np. jak ktoś jest w wodzie to można użyć amunicji rażącej, przez co dochodzą dodatkowe obrażenia od trafienia albo np. wróg jest na zamarzniętej rzece to strzelamy amunicją zapalającą i elegancko gość wpada do wody. Strzela się OK, natomiast w oczy rzuca się mała różnorodność wrogów. Mamy kilka potyczek z bossami, które w sumie zapadają w pamięć. Jeśli chodzi o lokacje - jest dobrze. Mamy góry, mamy tereny nizinne, jakieś bagna, miejsca wodne, raz jesteśmy w deszczu, raz w śniegu... Kreatywność świata wypadła dobrze. Nie wyszło jednak z oprawą graficzną - gra z 2023 roku wygląda jak produkcja z poprzedniej generacji. Nie jest to dla mnie kluczowy wyznacznik gry, no ale jednak w pewien sposób wpływa to na końcowy odbiór. Nie brakowało też szeregu błędów technicznych np. lewitujących zwłok czy crashów, do tego dochodzą bardzo surowe i drewniane animacje głównej bohaterki. "Sos soulslike" opiera się głównie na tym, że nie mamy możliwości swobodnego zapisu gry. Możemy to zrobić za pomocą rozsianych po świecie monumentów - jeśli z nich skorzystamy, odnawia nam się życie, ale też jednocześnie do życia wracają wszyscy przeciwnicy. Da się to przeżyć, bo na szczęście twórcy dali możliwość wyboru poziomu trudności, więc każdy będzie usatysfakcjonowany z wyzwania, które ma w tej grze. Podsumowując: bawiłem się... nieźle. To będzie chyba najlepsze określenie. Gra ma swoje momenty, świetne pięć minut, ale im dalej w las, tym powszednieje. Idziesz przez kolejne godziny, robisz to samo, fabuła prowadzi do zakończenia, którego można się spodziewać, a sama końcowa walka nie jest jakimś wielkim WOW. Zakończenie sugeruje, że twórcy mogą stworzyć drugą część, natomiast biorąc pod uwagę to, że od premiery minęły trzy lata i nic się w tym temacie nie wydarzyło, raczej można przypuszczać, że plany w tym zakresie zostały porzucone.
-
własnie ukonczyłem...
Scars Above Kolejna z produkcji "nieoczywistych", które posiadałem, a których jeszcze nie ograłem. Czytając opinie o tej grze, często spotykałem się ze twierdzeniem "Mass Effect polany sosem soulslike". Do tej pory nie miałem dużo wspólnego z grami From Software, więc bazowałem na tym, że głównie chodzi tu o poziom trudności. I po ukończeniu można powiedzieć, że coś w tym stwierdzeniu jest. Sama gra - czyste sci-fi. Fabuła ma oklepany schemat, ale w czasie gry kilka razy zaskakuje. Problem w tym, że twórcom chyba trochę zabrakło pomysłu na to, jak zaplanować warstwę fabularną przez dłuższy okres gry. Bo niestety schemat typu "idź w to miejsce, idziesz, po czym się dowiadujesz, że w sumie to żeby tam wejść to musisz zrobić innego i znowu lecisz kilkaset metrów dalej, żeby wcisnąć jeden przycisk i wrócić do tego samego miejsca" po pewnym czasie nudzi i jest zwyczajnie słaby. Lepiej było zrobić krótszą grę, niż wydłużać ją przez tego typu rzeczy. Sam gameplay jest ciekawy i fajny. Mamy różnych przeciwników, mamy broń z amunicją "czterech żywiołów", co powoduje, że trzeba kombinować, bo każdy wróg ma swój czuły punkt. Do tego można fajnie się pobawić, bo np. jak ktoś jest w wodzie to można użyć amunicji rażącej, przez co dochodzą dodatkowe obrażenia od trafienia albo np. wróg jest na zamarzniętej rzece to strzelamy amunicją zapalającą i elegancko gość wpada do wody. Strzela się OK, natomiast w oczy rzuca się mała różnorodność wrogów. Mamy kilka potyczek z bossami, które w sumie zapadają w pamięć. Jeśli chodzi o lokacje - jest dobrze. Mamy góry, mamy tereny nizinne, jakieś bagna, miejsca wodne, raz jesteśmy w deszczu, raz w śniegu... Kreatywność świata wypadła dobrze. Nie wyszło jednak z oprawą graficzną - gra z 2023 roku wygląda jak produkcja z poprzedniej generacji. Nie jest to dla mnie kluczowy wyznacznik gry, no ale jednak w pewien sposób wpływa to na końcowy odbiór. Nie brakowało też szeregu błędów technicznych np. lewitujących zwłok czy crashów, do tego dochodzą bardzo surowe i drewniane animacje głównej bohaterki. "Sos soulslike" opiera się głównie na tym, że nie mamy możliwości swobodnego zapisu gry. Możemy to zrobić za pomocą rozsianych po świecie monumentów - jeśli z nich skorzystamy, odnawia nam się życie, ale też jednocześnie do życia wracają wszyscy przeciwnicy. Da się to przeżyć, bo na szczęście twórcy dali możliwość wyboru poziomu trudności, więc każdy będzie usatysfakcjonowany z wyzwania, które ma w tej grze. Podsumowując: bawiłem się... nieźle. To będzie chyba najlepsze określenie. Gra ma swoje momenty, świetne pięć minut, ale im dalej w las, tym powszednieje. Idziesz przez kolejne godziny, robisz to samo, fabuła prowadzi do zakończenia, którego można się spodziewać, a sama końcowa walka nie jest jakimś wielkim WOW. Zakończenie sugeruje, że twórcy mogą stworzyć drugą część, natomiast biorąc pod uwagę to, że od premiery minęły trzy lata i nic się w tym temacie nie wydarzyło, raczej można przypuszczać, że plany w tym zakresie zostały porzucone. 6/10
-
STARFIELD
Dokładnie, jeśli lubisz Fallouta albo The Elder Scrolls, bieganie po świecie, odkrywanie rzeczy, rozwiązywanie szeregu zadań pobocznych dla frakcji, a fabuła główna nie jest dla ciebie najważniejsza - bierz śmiało. Starfield ma swoje ułomności, ale da się tu spokojnie pograć i dobrze bawić. Zobaczymy, jak będzie wyglądała ta produkcja po dzisiejszym patchu i wejściu tzw. wersji 2.0.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Widzew może pluć sobie w brodę, bo już mogli mieć spokojniejszą sytuację, grali paździerz, zdobyli gola w doliczonym czasie gry, a potem tuż przed końcem dali sobie wbić bramkę wyrównującą... W innych meczach GKS też po golu w końcówce wygrywa z Wisłą i wkracza do walki o podium, Górnik pewnie rozjechał Cracovię i ma obecnie tylko samo punktów co wicelider, Jagiellonia, która w meczu na szczycie bezbramkowo zremisowała z Lechem. Ciekawy będzie poniedziałek - zwłaszcza starcia Radomiaka z Motorem i Pogoni z Legią. Przyniosą dużo odpowiedzi w kontekście walki o utrzymanie.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Szkoda tej decyzji, ale dla mnie od samego początku - jako gracza przyzwyczajonego do eksów dostępnych tylko na Playstation - od samego początku ta decyzja była dziwna i odbierała Sony klientów. No cóż, trzeba poczekać jeszcze kilka miesięcy, uzbiera się trochę gier ekskluzywnych, wjedzie GTA VI, to się pomyśli nad konsolą i ograniem tego wszystkiego, co na PC się nie pojawi.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Zapowiadało się na to od samego początku, ale jednak nie spodziewałem się, że gość będzie aż tak wielkim rozczarowaniem.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Jeśli to serio nie jest żart to może z tego wyjść ciekawa produkcja. Może nawet się skuszę
-
Reprezentacja Polski
Sędzia sędzią, ale ten mecz przegraliśmy sami i na własne życzenie. Zwalanie winy na arbitra jest śmieszne.
-
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 - Kanada, Meksyk, USA
Czekam, ilu naszych ekspertów zamiast "kurasą" powie "kurakao". Już wczoraj jeden taki był w studiu TVP, chyba to Wichniarek powiedział Tym bardziej, że mecz choćby Niemców z Curacao jest w niedzielny wieczór, więc takie kurakao może się w niejednym domu pojawić.
-
Reprezentacja Polski
Za brak zmiany Casha duży minus dla Urbana, zejście Świderskiego też trochę zepsuło grę. Natomiast ciężko się dziwić zmianom w ostatniej chwili - trener liczył na błysk Grosika i magiczne dotknięcie Piątka. Kogo miał wprowadzić na ostatnie sekundy?
-
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 - Kanada, Meksyk, USA
Fajnie, że wszedł Irak, natomiast szkoda mi Jamajki, bo liczyłem na to, że uda im się awansować i zagrać na turnieju. No cóż, mamy komplet uczestników. Nie będzie to mundial wysokiego poziomu, przynajmniej tak się zapowiada faza grupowa. Żadna z grup nie wzbudza jakichś wielkich emocji. Może ta nasza niedoszła grupa jest trudna do ogarnięcia, może ew. te w których jest Francja, Norwegia, Senegal i Anglia, Ghana, Chorwacja. W pozostałych raczej łatwo wskazać ekipy, które wyjdą do fazy pucharowej.