Warto napisać parę słów bo gierka na to zasługuje. Jak wyszedłem z pierwszej lokacji to sobie pomyślałem "wow ale to będzie przygoda" bo zrobiło to na mnie wrażenie i faktycznie była do pewnego czasu. Dochodzę do wniosku, że jednak bardziej wolę soulslike niż same soulsy, a tutaj podobieństw jest dużo. Faktycznie sama rozgrywka została nieco zmieniona, ale trzon pozostał ten sam. Bardzo mi się podobało od początku zwiedzanie świata, na koniu odkrywa się świat świetnie, koń nieco ułatwia walkę i gra to dobrze, ale po wielu godzinach zacząłem odczuwać powtarzalność. Kawałek odkrytej mapy, zwiedzanie lokacji katakumby, podziemia, lochy ogółem trochę zamkniętej lokacji na końcu mini boss, po jakimś czasie zaczynało mi to doskwierać, że często ten sam schemat się powtarza. Druga rzecz to technikalia gry. Momentami gra potrafi zachwycić tym jak wygląda by po chwili doczytujące się notorycznie tekstury popsuły cały efekt. Rozumiem, że gra jest ogromna ale jednak to kłuje w oczy. To czego From w kolejnej grze nie ogarnęło to praca kamery jak już mnie przeciwnik zagonił pod ścianę to jest pewny zgon kamera szaleje, nie widać walczących postaci i jest szybki koniec. To czego nie lubię w soulsach to sposób prowadzenia fabuły rozumiem, że jest szczątkowa ale tutaj jest jakby jaśniejsza, ale problem dla mnie to brak wyjaśnienia mechanik gry, jasnego wyjaśnienia. Przez 20 godzin grania nie wiedziałem, że popioły wojny można ulepszać i trafiłem na to przypadkiem rozmawiając z kowalem i laską. Te mechaniki powinny być przez grę wytłumaczone bo są podstawą. Gra z założenia nie prowadzi za rękę co z jednej strony jest fajne, ale z drugiej nie skończyłem misji pobocznych bo nie miałem pojęcia co mam dalej zrobić żeby ją pociągnąć dalej gdzie iść co zrobić. Fajne jest wskazanie łaski, w którą stronę należy się udać. Z perspektywy trochę żałuję, że poszedłem w samuraja bo myślałem, że będę szybkim madafaka, a w praktyce jak zrestowałem statystyki i rozdzieliłem je bardziej w build rycerza to nie był szczególnie wolniejszy, ale już moglem korzystać ze zdecydowanie większej ilości broni jak młoty, ciężkie miecze itp. Nie wiem jak Wy graliście bo może jesteście w soulsach bardziej obcykani, ale chyba trzeba było poczytać najpierw jakieś poradniki, a dopiero później wziąć się za grę żeby od samego początku znać wszystkie podstawowe mechaniki. Ogółem gra jest świetna, ale często mam wrażenie, że niektóre walki wygrywałem nie skillem i umiejętnościami lecz szczęściem jak przeciwnik się zachowywał i jakich technik używał/nie używał, nie zawsze miałem wrażenie, że walka jest sprawiedliwa. Jest jeszcze jedno wyjaśnienie mocno prawdopodobne, że po prostu jestem słaby w tą grę , ale Niohy przeszedłem chyba po 2-3 razy każdą część, Sekiro 3 razy, Lies of Pi 2 razy i czuję się w tych grach zdecydowanie lepiej. Rozumiem, że gra potrafi wciągnąć na setki godzin ale mnie chyba przerosła. Może odpocznę trochę i spróbuję dokończyć.