-
Dziś wypadają 25 urodziny Gothica. Siedziałem za dzieciaka przez całe wakacje do 4-5
Dziś wypadają 25 urodziny Gothica. Siedziałem za dzieciaka przez całe wakacje do 4-5 nad ranem i łupałem w pierwszą i drugą część na zmianę. Potem się ciężko było przestawić jak się zaczął rok szkolny i trzeba było wstawać do budy o wczesnych godzinach. Nieraz pragnienie Gothica było tak silne, że i tak siedziałem po nocach i słysząc kroki w przedpokoju szybko wyłączałem monitor, sus pod kołdrę i udawałem, że śpię. Potem byłem półprzytomny na lekcjach, ale co pograłem w Gothiczka to moje.
-
Resident Evil 9 Requiem
No ja dałbym RE9 do top 3. Pierwsze miejsce RE2R, drugie RE4R i na trzecim RE9. Wcześniej miałem RE7 na trzeciej pozycji, ale RE9 to dużo lepsza gra pod każdym względem, więc musiało dojść do podmianki.
-
własnie ukonczyłem...
Ryse: Son of Rome Po Crysis i Crysis Warhead jest to kolejna pozycja od konającego ostatnimi czasy studia Crytek, którą postanowiłem nadrobić. Zrobiłem szybkie rozeznanie przed odpaleniem gry i okazało się, że Son of Rome był jednym ze startowych tytułów na Xbox One, który miał pokazać możliwości graficzne konsoli. Trzeba przyznać, że Crytek potrafiło robić piękne gry, które wiele lat póżniej mogą zawstydzić niejeden współczesny tytuł. Podobno budżet oscylował w granicach 80-100 mln dolarów, więc nie ma co się dziwić, że wizualnie wszystko zostało dopieszczone. Dziwi jedynie to, że za taką kasę powstała krótka 5 godzinna kampania z powtarzalną walką i mało zróżnicowaną rozgrywką oraz trybem PvE dla dwóch graczy polegającym na czyszczeniu aren z fal wrogów. Chyba dostałbym pierdolca jakbym miał jeszcze grać to w co-opie i oglądać po raz tysięczny te same finishery, które skądinąd są piękne, ale ile można gapić się na to samo. Pod względem rozgrywki i prowadzenia narracji miałem silne skojarzenia z pierwszym Hellblade. Uproszczona walka, kinowe doświadczenie, wątki związane z lokalną mitologią, ładne widoki, walki z bossami posiadającymi ubogi wachlarz ataków. Z tym, że Hellblade potrafił zaciekawić fabularnie pomimo uproszczonych mechanik, a Ryse to taka sztampa do potęgi entej. Na domiar złego postaci są przerysowane do tego stopnia, że momentami wypada to karykaturalnie. Jest zły cesarz, który ma dwóch porąbanych synów. Oczywiście ten złowieszczy duet Kaligula brothers jest równorzędnym (jak nie większym) zagrożeniem jak barbarzyńcy, którzy właśnie najechali Rzym, bo władza w rękach dwóch debili nie może się skończyć dobrze. Także główny bohater tej historii generał Marius Titus od początku ma ręce pełne roboty. Rozgrywka to na przemian kasowanie w kółko powtarzających się modeli oponentów solo, starcia w formacji bojowej, strzelania z działka wyposażonego w kuszę, przetrwanie oblężeń itd. Cały system opiera się na lekkim i mocnym ataku, parowaniu, przewrocie, broni miotanej w postaci dzidy oraz umiejętności specjalnej, która spowalnia czas i unieruchamia przeciwników. Nie ma tu żadnych ciekawych combosów poza jebnięciem chłopa tarczą, poprawieniem dwa razy mieczem, powtórzeniem tego ze 2-3 razy i na koniec finisher, który kończy jego żywot albo zaciukanie go w normalny sposób. Na plus wypada to, że przeciwnicy nie czekają aż się wykończy ich ziomka tylko też są aktywni i wywierają presję. Podobały mi się również wspomniane finishery, które mają naprawdę brutalne i soczyste animacje. Aż mi się przypomniał świetny pod tym względem Shadow of Mordor. Ogólnie jest to widowiskowy, ale jednocześnie mocno ograniczony system, który póżniej nie wprowadza żadnych nowych możliwości. Na szczęście gra nie jest długa, więc nie zdążył mnie jakoś mocniej znużyć. Son of Rome to taka typowa gra ze starej ery, w której od pierwszych sekund jest intensywne tempo i napierdalanka na całego. Szybko giną ważni ludzie, miasto jest w płomieniach, średnio co pół godziny jest scena, w której główny bohater jest o krok od śmierci. Ledwo zrobisz parę kroków a pod kimś się zawalił most, gdzieś obok walnął potężnych rozmiarów pocisk, odwracasz głowę w innymi kierunku a tam barbarzyńcy szarżują na mamutach. Do tego w międzyczasie jakiś rzymski generał sprzedaje swoim żołnierzom gadki motywacyjne. Może i jest to kiczowate, ale ja tam lubię takie klimaty. Dobrze to podsumował tekst ze spolszczenia, do którego link znalazłem na steamie. Podczas jednego ze starć padło zdanie "O Bogowie! co tu się odpierdala". Chciałbym jedynie, żeby wydupczyli z tej gry wątki nadprzyrodzone i żeby antagoniści nie byli przerysowani jak postacie z kreskówki. Polecam dla fanów historycznych klimatów, którzy nie boją się gier z żółtkiem na meta.
-
ccu watch, rankingi sprzedażowe i inne metryczki
Wygląda na to, że ten druckmann-like to mocny kandydat do nagrody crapa roku.
-
Crimson Desert
Przecież to się od razu rzuca w oczy, że kolorystyka jest zbyt jaskrawa i środowisko jest prześwietlone. Zgadzam się z tym, że gra wygląda dobrze, ale na pewno nie zaszkodziłoby jej więcej kontrastu w otoczeniu i bardziej stonowane barwy.
-
Zakupy growe!
Wpadł klasyk do nadrobienia: No i moja ukochana seria Dead Space na kolejną platformę. Tutaj towar bez folii, Dead Space 1 i 2 stan bardzo dobry, 3 ma defekt wizualny z przodu, ale kosztowała coś koło trzech dych, więc nie będę narzekał. Grunt, że płyty w dobrym stanie i wszystko śmiga jak należy.
-
Crisol: Theater of Idols
Jakieś korekty z możliwością częstszego zapisu i ekonomią zasobów na pewno będą, bo widziałem na steamie dyskusje z devami. Ludzie im zgłaszają podobne problemy, Alvaro obiecują, że znajdą złoty środek i wprowadzą poprawki. Jeden gość napisał, że przed patchem było dobrze i na chuj to w ogóle ruszali. Z tym, że przed patchem na matyr zginąłem raz na przestrzeni całej gry. W porównaniu do was grałem na easy, więc zmiany były potrzebne. Małe studio, ich pierwsza gra, więc działają tak trochę po omacku i przechylają wajchę ze "zbyt łatwo" na "zbyt trudno", ale fajnie, że im się chce. Wprowadzą parę szlifów i będzie w sam raz.
-
Tormented Souls II
W SH2 remake były przyjemne zagadki i można było wybrać poziom trudności, więc jak ktoś się nie chciał męczyć, to ustawiał zagadki na łatwy i nie musiał główkować za długo. Dziwi mnie, że w TS nie spróbowali pójść tym tropem. Na easy/normal dać po prostu jakieś dodatkowe podpowiedzi albo nieco łatwiejszą konstrukcję łamigłówek.
-
Oglądam jakieś głupoty na yt i nagle mi mignęło Lego Island 2 na miniaturce. Fajnie s
Oglądam jakieś głupoty na yt i nagle mi mignęło Lego Island 2 na miniaturce. Fajnie się w to grało za dzieciaka i pamiętam, że zawsze mi smaka na pizzę robiła ta gra. To jeden z tych tytułów, o których zapomniałem na wiele lat i dopiero takie przypadkowe zetknięcie przypomniało mi o jego istnieniu.
-
własnie ukonczyłem...
Crysis To jedna z tych gier, w których od pierwszych sekund jest taki meksyk na ekranie, że nie ma czasu na myślenie. Lecimy w kilku chłopa na pokładzie wojskowego transportowca, przywódca na szybko przewija mi cel misji "jest jaskinia na wyspie, na której dzieje się coś niedobrego, koreańska armia ludowa próbuje odjebać coś grubego, rząd kazał nam ich powstrzymać". Nie ma czasu na zadawanie zbędnych pytań, klapa się otwiera, trzeba zakładać spadochron i lecieć ku nieznanemu. Oczywiście szybko musiało się coś spieprzyć. Spadochron się zacina, na szczęście kombinezon, w który wyposażony jest Nomad (główny bohater tej gry) amortyzuje upadek do wody. Każdy wylądował gdzie indziej, więc trzeba znależć kompanów. Niestety po kilku krokach kolejna przeszkoda w postaci koreańskiego patrolu. Udało się ich wyeliminować, następnie dotrzeć do zagubionej ekipy i nagle znikąd pojawił się jakiś kosmita, który rozwalił w drobny mak jednego z moich ziomków. Na wojnie nie ma czasu na rozpacz, więc przywódca kwituje to krótkim komentarzem w stylu "dziękujemy za służbę, bracie" i wysadza jego kombinezon, żeby nie wpadł w łapy koreańców. Przez parę godzin wysadzałem statki, artylerię, niszczyłem wrogie bazy, czołgi, walczyłem z przybyszami z obcej planety. Musiałem prowadzić czołg, ciężarówkę, łódż, a nawet statek powietrzy, bo zastrzelili pilota. Właśnie ten ostatni przykład, to taki typowy absurd rodem z amerykańskiego kina akcji. Pilot wyzionął ducha, statek zaczyna pikować w dół, paru gości patrzy po sobie i nagle leci dialog: Dowódca: Nomad przejmujesz stery Nomad: panie dowódco, ale ja nie jestem pilotem Dowódca: nikt z nas nie jest, siadaj i prowadż, bo się rozbijemy Oczywiście nie jest to żaden paniczny przelot, w którym próbujemy wylądować w najbliższym bezpiecznym miejscu. Żółtodziób pierwszy raz za sterami wykonuje akrobacje, których nie powstydziłby się doświadczony pilot, w międzyczasie strzela z działek do kosmitów i jeszcze osłania sąsiednie statki. Po udanej misji z ust dowódcy pada zdanie "masz do tego talent chłopie". Jakby Nomad grał w swoją pierwszą grę w życiu, to nawet jakby mu odpalić Sekiro i kazać ubić ostatniego bossa, to nie dość, że zrobiły to za pierwszym razem, to jeszcze pewnie pobiłby go w rekordowym czasie i nie dał się trafić. Wady są takie, że przeciwnicy mają sokoli wzrok. Można się schować w krzakach 100 metrów od bazy, a i tak padnie "tam jest, brać go!". Na szczęście kombinezon ma różne funkcje w rodzaju pola maskującego, które daje możliwość stania się niewidzialnym na kilkanaście sekund. Ten patent nieco wyrównuje szansę i pozwala przetrwać kryzysowe sytuacje. Gunplay jest raczej przeciętny (najgorszym etapem gry są starcia z ufolami, którzy są gąbkami na pociski) AI wrogów też często głupieje i dochodzi do śmiesznych sytuacji. Raz była taka akcja, że rzucili granat w moim kierunku, ale żle wymierzyli odległość, granat odbił się od ściany i wysadził ich wszystkich w powietrze xD Kocham Crysis za destrukcję otoczenia (jak chłop z helikoptera pierdolnie rakietą w budynek, to dach potrafi polecieć na łeb), za interakcję z otoczeniem (można wszystkim ciskać we wrogów, nawet puszką napoju z automatu) za piękną wyspę, dynamiczne tempo, które nie pozwala się nudzić ani przez sekundę. Są piękne nieoskryptowane sceny. Raz mi ostrzelali samochód, zjechałem nim z mostu, bo już się jarał, a przede mną była kolczatka. W locie wyskoczyłem z auta i spod tafli wody widziałem eksplozję, a po wpłynięciu resztki tego, co zostało ze zniszczonego pojazdu... Przez parę godzin zwykły chłop mojego pokroju może stać się Rambo. Za to właśnie kocham gry wideo.
-
własnie ukonczyłem...
Pamiętam, że jakiś czas temu chciałem kupić RE6 na steam, ale od początku byłem negatywnie nastawiony. Postanowiłem wybrać zakładkę recenzji "tylko pozytywne", żeby przeprogramować swój umysł i nabrać ochoty na ogranie tej części. Zaczynam czytać jedną recenzję za drugą, a tam ludzie pomimo zaznaczenia opcji "polecam" i tak cisnęli po tej grze, że chłam, że nie ma klimatu klasycznych odsłon, gameplay do dupy, gra tylko dla oddanych fanów serii itd. Mimo wszystko nadrobię łącznie z 5 odsłoną (jakiś czas temu porzuciłem w połowie) bo już pudła zamówione i nie ma odwrotu.
-
Cyfrowe zakupy growe!
Pamiętam, że pierwszy Far Cry mi się podobał za dzieciaka, ale był dla mnie za trudny i bałem się tych zmutowanych małp, o których wspominasz. Teraz będzie powrót po latach i myślę, że siądzie. Zresztą w Crysis jest podobnie, bo najpierw starcia z koreańskimi żołnierzami, a potem z ufolami. Początkowo jest takie dziwne wrażenie, gdy ciągle walczysz ludżmi i nagle pojawiają się sceny jak z filmu "Na skraju jutra" z Tomem Cruisem, ale szybko się idzie wkręcić.
-
Cyfrowe zakupy growe!
Właśnie kończę pierwsze Crysis i mi mało, więc dokupiłem kolejne części. Jeszcze wleciał na doczepkę Far Cry wyprodukowany przez to samo studio.
-
Crisol: Theater of Idols
4 marca wyszedł patch 1.1, który zmienił kompletnie balans gry. Teraz jest dużo trudniej, bo ludzie narzekali na brak wyzwania na wyższych poziomach trudności. Sam przechodziłem Crisol przed zmianami na hard i faktycznie było łatwo. Tu jest lista zmian: Overall difficulty has been rebalanced. Astillados are now faster, attack more frequently, deal more damage, and their legs are harder to break. Cirios and Crossbowmen now attack more frequently. Petreo damage increased. Dolores boss damage increased. Some resources have been removed from the game. Syringe healing reduced from 55 to 40 HP. Final Boss now deals more damage and attacks more frequently. Pistol now consumes more blood per shot. Shotgun effective range reduced. Difficulty Modes Martyr Mode: Enemy damage increased from 125% to 150%. Novice Mode: Less blood required to reload. From 75% to 50%.
-
Właśnie zacząłem...
Kupiłem Crysis na próbę no i muszę przyznać, że świetna jest ta gierka. Chyba zaraz dokupię resztę gier z serii, bo nadal są na promki na Gogu. Może i jest liniowo, ale podoba mi się to, że ciągle coś się dzieję. Wybuchy, strzelaniny, ratowanie zakładników, wysadzanie w powietrze strategicznych celów, do tego jakaś obca rasa pojawiła się na wyspie i kasuje moich kompanów jednego po drugim. Nie ma żadnych zapychaczy w postaci odbijania baz i odhaczania znaczników. Od początku jest wjazd w sam środek akcji i po 5 godzinach tempo jest cały czas tak samo intensywne jak na początku. Aż mi się Titanfall 2 przypomniał, który może nie miał długiej kampanii, ale była tak treściwa i zajebiście zaprojektowana, że z chęcią do niej wracam co jakiś czas.