Jump to content

Mendrek

Senior Member
  • Content Count

    5031
  • Joined

  • Days Won

    4

Mendrek last won the day on October 17

Mendrek had the most liked content!

Community Reputation

-106 Bajkopisarz

About Mendrek

  • Rank
    Klap 2017 & 2018
  • Birthday 12/31/1985

Informacje o profilu

  • Płeć:
    mężczyzna
  • Skąd:
    Tam gdzie nie wiesz.
  • Zainteresowania:
    Gry i takie tam.
  • PSN ID:
    ComaPL

Recent Profile Visitors

27421 profile views
  1. Jednak co pudełko to pudełko - ma pewną zaletę dla mnie. Czasami przychodzi mi hype na grę i jeśli w nią nie zagram szybko, to hype minie i ochota też. Zauważyłem ten syndrom często, gdy musiałem ściągać długo grę z cyfry. Wiecie, czasami coś włączy taką ochotę, jakiś utwór muzyczny, serial, nostalgia mode. Anyway, dobrze że dałem dalej szansę Borderlands 3, bo tytuł po wylocie z Pandory się rozkręca. Bawię się świetnie, bo gra wypełnia moje głody - od lootingu (a miałem brać Torchlight 2), przez humor, po bycie mięsistym fps-em. Z gier zaczętych, to Samurai Warriors 4. Grałem już co prawda na PS3, ale wolałem poczekać aż wejdzie na promocję wersja na PS4, by zobaczyć tę rzeź w pełnej krasie. Nie zawiodłem się, ta gra jest jak katharsis. Machniesz mieczem i od samego powiewu odlatują całe oddziały wrogich żołdaków. To co się dzieje na ekranie to poezja, postacie robią combosy, latają, strzelają, spuszczają deszcz zagłady, śmieją się gromko, wykonują specjale, a także komentują co chwilę w stylu: "Lord Nobunaga. Nie sądziłem, że posiada on taką moc!". Pięknie, ale trzeba lubić
  2. Wróćiłem z seansu. W skrócie - akcyjniak w uniwersum Terminatora. Pod kątem scen akcji, najbardziej widowiskowy Terminator. Pod kątem klimatu, kompletnie nijaki. Wszystko oklepane. Dwa plot twisty - ten z początku i ten potem: Generalnie fabuła jest chyba najsłabszym elementem. Sarah Connor gra zarozumiałą jędzę aż do porzygu, chyba zabrakło większego pomysłu na tę postać. Chyba jedynie postać Grace jako tako dobrze wypadła. Wrogi terminator - wygląda bardziej jak zwykła jednostka, niż jakiś wypaśny prototyp, bo generalnie byle kto nim pomiata. No i dużo femine power na ekranie. Powiem tak - uważam, że nie jest to najgorszy Terminator, natomiast na pewno do jedynki, dwójki nie ma startu, najbliżej mu do trójki, chociaż ta moim zdaniem i tak lepsza. No i zakończenie bez polotu. Aha, to co mi się podobało jeszcze: No i autentycznie smutno mi się zrobiło, gdy: To tak na gorąco. Nie żałuję, ale też nie ma co s*ać entuzjazmem. Bywały gorsze filmy
  3. Mendrek

    Dead Cells

    Wtedy nie byłby to roguelike Istotna jest wiedza, że collector kłamie co do drzwi, w sensie można je zniszczyć bez wydawania celli na odblokowywanie rzeczy. Po każdym bossie napotykamy Legendary Forge, gdzie wkładamy celle by znajdowane przedmioty miały wyższy poziom. To ułatwia grę, zwłaszcza jak już mamy przedmioty zwiększające statsy. Co do 1 boss steam cella (nie 0-wego), to polecam wymaksować brutality i spróbować shieldless, z czymś zadającym obrażenia czasowe - najlepiej Fire Grenade, można dorzucić coś co dodaje status "oiled", to wtedy już w ogóle damage ogniowy wywala w kosmos. Ewentualnie coś wybuchowego, by niszczyć sztandary w dalszej fazie. Generalnie Handa najlepiej po prostu przytłoczyć dps-em nim ten zdąży nas ubić. Ja ubiłem go mając około 20 brutality, bo zbierałem każdy zwój, nawet ten w cursed chestach, oraz przedmioty co dawały brutality. Moja droga wtedy o ile pamiętam - prison cells (haha, gra słów, c'nie?) -> sewers -> ramparts -> black bridge -> silt village -> clock tower -> clock room -> high peak castle -> throne room. Ps. Na drugim steam cellu zjesz stopę z rozpaczy, zwłaszcza na trzecim levelu gdy dojdą latające mieczniki. Difficulty spike w tej grze to poezja
  4. Dla mnie trofea są obecnie raczej miłym alertem, że zrobiłem coś mniej lub bardziej wyjątkowego w grze. Dlatego cenię sobie te, które wychodzą w trakcie gameplay'u. Nie czuję potrzeby, ani satysfakcji z platyny, jeśli miałaby wynikać z chorego grindfestu czy kosmicznych akcji. Zbyt dużo gier obecnie do wchłonięcia, by bawić się w wymuszone osiągnięcia. Dobrym przykładem mądrze rozplanowanych osiągnięć jest Dead Cells. Wbrew początkowym pozorom, są naturalnym następstwem pozyskiwania niezbędnego skilla. Wpadną one więc wraz z progresem, ale ten nie będzie łatwy i dzięki temu osiągnięcia też nie. W ogóle Dead Cells jest niezwykle w tym jak trakuje kolejne poziomy NG+ , gdzie niby gra ta sama, ale w dużej mierze kilka razy musimy się jej mocno uczyć na nowo
  5. Mendrek

    DIABLO IV

    Jest trochę mroczniej, bardziej "sharp" i mięsiście. Wypadkowa między D2 i D3, chociaż przypuszczam że dałoby radę jeszcze bardziej przyciemnić klimat i byłby ciężki dark fantasy. Mimo wszystko wygląda to naprawdę dobrze i jeśli technicznie dowiezie, to będzie i mój day 1. Jeszcze niech dadzą PVP i gildie, to już w ogóle
  6. Wszystkiego najlepszego BoroBoro ;)

  7. Mendrek

    Death Stranding

    Mnie zastanawia czego ludzie oczekują od tej gry, że będzie strzelanko-przygodówko-skradanko-kurierówką? Geez, gra ma być przyjemna, mieć flow, posiadać miłą powtarzalną mechanikę, klimatyczne audio. I nieważne czym będzie, bo i nawet z symulatora chodzenia można stworzyć dzieło sztuki. Czy ICO albo SOTC są złe, bo nie mają tylu mechanik co GTA SA? Ano właśnie. Zluzujcie poślady i nie oczekujcie od gry "bycia wszystkim". Moim zdaniem hype strasznie szkodzi w tym przypadku, bo gra będzie pewnie miodna, ale też tak rozpasanych marzeń nie spełni...
  8. Ja długi czas nie piraciłem na psxa, więc tanie wersje niemieckie to była norma. Miałem niemieckiego Resudent Evila (ale dubbing dalej angielski, niestety), Alien Trilogy (który był łatwiejszy, bo nie było ludzkich przeciwników z powodu cenzury i ergo miałeś więcej amunicji) czy Command & Conquer (gdzie z kolei jednostki piechoty dla niepoznaki nazywano cyborgami lub androidami, nie pamiętam). Najgorsze jednak były francuskie wersje, bo te zawsze były lokalizowane w całości...
  9. Poza tym abonamenty typu dawny PS+ i dzisiejszy GP, są też w przypadku producentów konsol regulowane względem pozycji na rynku. PlayStation 3 musiało gonić długo Xboxa 360 i przyszedł PS+ 2.0 który był małą rewolucją. W obecnej generacji Sony dominuje, więc PS+ się mocno skurczył. MS jest w czarnej dupie w tej generacji, więc GwG jest dobrym ruchem. Przypuszczalnie jednak gdyby w kolejnej generacji Xbox zdominował konkurencję, to wydaje mi się że GP nie byłby już taki obfity...
  10. @Ukukuki Ja nie pisałem o PC w kontekście, że ma się źle czy coś. Chodzi o sam fakt wyeliminowania rynku wtórnego i fizycznych nośników jako takich. Ja jednak wolę mieć wybór i wolę mieć możliwość wymiany gier, lub pożyczenia ich komuś. Dla przykładu - udało mi się w pracy namówić znajomą by zamiast Xboxa swej 7-letniej pociesze kupiła PS4 (choćby ze względu na popularność tej konsoli wśród rówieśników), a dzięku temu że kilka gier mi się kurzy na biurku, to też od razu mogę pożyczyć młodemu i sprawić mu radość, tak jak my sprawialiśmy sobie radość za młodu na osiedlu czy w szkole. Ja jako konsument patrzę na siebie, potem na developerów, a na końcu na wydawcę. Ten ostatni chce po prostu wydusić ze mnie kasę, stąd dystans co do jego strategii. Ja serio nie mam nic do abonamentów, ale też chciałbym aby zostały jedynie jako dopełnienie rynku, a nie jego jedyne źródło z którego czerpać będziemy gry. Zresztą im więcej abonamentów, tym więcej kasy odpływa co miesiąc. To nie jest do końca fajne, gdy spojrzymy na takie VoD, gdzie za chwilę będziemy mieli w trzy dupy serwisów, gdzie każda wytwórnia sobie weźmie po kawałku tortu. A to zaczyna boleć w portfelu gdy subskrypcji robi się za wiele, tym bardziej jeśli chodzi o gry - bo to jednak produkt znacznie bardziej wielorazowego użytku niż film. Jak damy się przytłoczyć i nie będzie ucieszki, to wtedy będziemy w dupie i to ostro...
  11. To moje zdanie, ale tak uważam. Widzę to po sobie i swoim stosunku do gier, który został nabyty i uważam go za lekko patologiczny. Jednocześnie wydaje się naturalny, gdyż stosunek ceny do wartości gry jest niski, tj. za byle grosz nabywam coś bardzo wartościowego, więc naturalnie nie cenię tego tak bardzo, gdybym musiał wydać na to znacznie więcej. Duża ilość gier i możliwość ich taniego nabycia, sprawia że gry zaczynamy kupować hurtowo i mamy backlogi, które i tak są sztuczne, bo w większość i tak nigdy nie zagramy. Nie wiem czy kiedykolwiek przejdę Wiedźmina 3, kupiłem go chyba za 80 PLN w przecenie i zagrałem może z 15 minut bo nie spodobało mi się jak Geralt sztywno się porusza. K*rwa, serio? Sam sobie niedowierzam. Kiedyś grałem w Dreams (Into Reality) na PSX-a, bo nie miałem przeróbki i był moment że oprócz demo była to jedyna gra jaką posiadałem. Wiem, porównanie z dupy, ale mimo wszystko uważam, że im więcej gier za tanie pieniądze, tym większa klęska dobrobytu, syndrom pirata i traktowanie stosu gier jak worka z ziemniakami...
  12. Poniekąd rynek PC-towy ten eksperyment już przerobił, tylko w innej formie - tanich zestawów starszych gier. Generalnie rynek PC-towy załamał handel z drugiej ręki, nie licząc wałków ze sprzedażą kont, to pudełka na PC najcześciej zawierają kod do Steam, a nie fizyczny nośnik. I dużo gier jest wtedy kupowanych tylko z zasady bo są w bundle za dolara. Z tym niestety wiąże się brutalna inflacja wartości gier jako efektu pracy. Jakiś zespół crunchował tygodniami nad jakimś tytułem, tylko po to aby ktoś kiedyś za dolca wrzucił sobie w bibliotekę i nigdy nie odpalił. Brutalne. Jeśli o nas chodzi, to mam nadzieję, że abonamenty nie wyprą sprzedaży fizycznej i cyfrowej. Choćby dla wentylu bezpieczeństwa. Po kryzysie z lat 80 nie należy w pelni ufać drugiej stronie branży, bo puszczona samopas też sobie może zrobić kuku. Zresztą sądzę, że ludzie lubią mieć gry na własność (albo przynajmniej mieć takie złudzenie, jeśli mówimy o cyfrze). Ja na przykład taką formę preferuję, bo nie chcę się ścigać z czasem, ani mieć poczucia że jak nie odpalę dziś konsoli, to w sumie jestem stratny. Ostatnim elementem jest faktyczna oferta - ostatnio spróbowałem EA Access, ale po miesiącu uznałem, że w sumie niewiele mnie tam porwało. Generalnie wielu graczy takich jak ja, ma pokaźną bibliotekę i wielki backlog, że dokładanie kolejnego mija się chyba już z celem...
  13. Łojezu, pierwszy odcinek miazga, zapowiada się klimat ciężki. Mniej śmiania się, więcej refleksji. Będziemy chyba żałować, że to już koniec...
  14. To co mi się w drugim Bioshocku podobało, to wątki moralne. No bo szukałeś swojej "małej siostry" czyli tak w zasadzie "córki" (ale komu osądzać waszą więź?!) którą ci odebrano, napotykałeś ludzi którzy bardzo cię skrzywdzili (z różnych przyczyn), a często mieli cię też za wynaturzenie i potwora. Mogłeś ich zabić w imię sprawiedliwości (lub zemsty), ale też czy to nie potwierdziłoby ich racji? No i ostatecznie przecież Generalnie dwójka pomimo pewnej powtarzalności i braku "wow", to jednak była bardzo udana gameplay'owo i pod kątem wzbudzania emocji część
  15. Mendrek

    Dead Cells

    Generalnie z tarczą gra jest prostsza, bo parry jest uniwersalne dla każdego poziomu trudności. Ba, są setupy gdzie gra się dwoma tarczami. Oczywiście to też zależy czy lubimy tak grać. Shieldless wymaga znacznie większego smartplay'u i cierpliwości, zwłaszcza przy bardziej zaludnionych strefach. Generalnie gra trudna, choć endgame da się ogarnąć - np. maksując brutality (z mutacją masochist) i mając wszystko na jednego szlaga (oprócz bossów)
×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.