Jump to content

Mendrek

Senior Member
  • Posts

    5575
  • Joined

  • Days Won

    5

Mendrek last won the day on January 3

Mendrek had the most liked content!

Reputation

113 Exclusive Sony

About Mendrek

  • Birthday 12/31/1985

Informacje o profilu

  • Member Title
    Klap 2017 & 2018
  • Płeć:
    mężczyzna
  • Skąd:
    Tam gdzie nie wiesz.
  • Zainteresowania:
    Gry i takie tam.
  • PSN ID:
    ComaPL
  • Nintendo ID:
    Voldominat
  • GOG ID:
    Mendreklap

Recent Profile Visitors

46491 profile views
  1. Heavy metalowa aranżacja "Recieve You" w Hokuto no Ken: PL to pier*olone złoto. I nawet jest darmowy theme na PS4 z tym utworem :banderas:

     

     

  2. Mendrek

    NETFLIX

    Z anime na Netflix polecam Ajin - dość refleksyjne. A z takich oczywistości to oczywiście Full Metal Alchemist - masz nawet dwie adaptacje, klasyczny tasiemiec anime i "Misję braci" która bardziej skrupulatnie trzyma się mangi - wybierz sobie którąś wersję, obie są świetne A ja sobie lookam Shaman King, który jest nadwzyczaj dobry, ale trzeba lubić młodzieżowe shoneny
  3. Gram postacią online i faktycznie czuć te lata 2000 w kafejkach. Widzę, że lagi na serwerach też zremasterowali (nawet jak się gra samemu)
  4. Sorry za offtop, ale to phishing. https://tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl/uwaga-na-falszywe-smsy-o-kwarantannie-dostaja-je-mieszkancy/ar/c1-8467211 Na Śląsku też. Co do gry, niesamowite że jest polski dubbing z oryginalnej wersji. I to na konsolach! Takie remastery Baldura na GoG nie mają legendarnych dubbingów, a tu proszę...
  5. Co oni urwa myśleli, że grę legendę 100 osób kupi na premierę? Ja nawet dialogi z intra pamiętam, po 20 latach...
  6. Fist of the North Star: Lost Paradise - w zasadzie Yakuza w szatach kultowego anime, które z kolei jest hołdem/zżynką z Mad Maxa, tylko dołożono shonenowe sztuki walki. Nie oglądałem (jeszcze) anime, bo chyba czekałem, aż gdzieś pojawi się na platformie streamingowej. Choć gra opowiada ponoć alternatywną historię, tyle że ma masę smaczków (z oczywistym i częstym "Omae mou shinderiu"). W zasadzie gra z każdą godziną robi się jeszcze bardziej yakuzowata, dochodzą głupotki i minigry, miasto i sklepy. Nawet pod Kenshiro podkłada głos ten sam aktor co Kiryu (to na plus, bo to bardzo dobry aktor). Brakuje wielu rzeczy z Yakuzy, ale są nowości - mamy open world z samochodem i szukanie zasobów. W kwestii walki, to jest trochę odwrócony - teraz odpowiedniki heat action robimy po obiciu delikwenta, po to by napełnić tym pasek i aktywować burst mode, gdzie z kolei mamy dostęp do super wyczadzonych heat actions. To co najbardziej wyróżnia się w walce to gore. Yakuza była brutalna, ale w sumie nikt w normalnej walce nie ginął. Tutaj po prostu mordujemy w sposób widowiskowy za sprawą stylu Hokuto Shinken, który sprawia że ofiary wybuchają od środka. Generalnie na pewno ukończę. To powrót na stare śmieci, gdzie bohater jest jak młotek w świecie pełnym gwoździ. Stara dobra Yakuza, może nie tak dobra jak np. 5 czy 0, ale nadal. I to mi styknie
  7. Ciekawe czy będą mieli licencje, czy poczujemy zapach dawnych lat w stylu Butastity, Bekhama czy Van Dorsara
  8. Dla mnie muzyka to najważniejszy element w grze, gdyż sama w sobie może przytrzymać gracza dłużej przy rozgrywce i nawet ją rekompensować. I właśnie dlatego, że wpływa na emocje, zapada w pamięć i w pewnym sensie konserwuje te wspomnienia - jeśli jest oczywiście niezwykle dobra. Dobra, czyli taka, która słuchana bez grania, motywuje do tego by grę na nowo odpalić - choćby w myślach Takim przykładem utworu, który wywołuje ciary na plecach każdego, kto dawno w tytuł nie grał i słysząc to chce wcisnąć "new game" to: Dla mnie kolejnym takim zapalnikiem jest utwór Franka Klepackiego, czyli legendarny "Act of instinct". Jak to dobrze, że wyszedł remaster. Welcome back, Commander. Swoją drogą, remaster ma fajne remixy od Klepackiego i Tiberian Sons, zwłaszcza "No mercy" z legedarnym już okrzykiem "KANE LIVES! (you can't kill a messiah). Zawsze gdy obejrzę/usłyszę teledysk z Demo 1 (1997), to chcę wrócić do PSOne i pograć w jakieś klasyki. Kurde, wiecie że jakby dziś nowe PlayStation miało takie intro, to pewnie z każdym launchem bym oglądał? Ale gimby pewnie już tego nie zrozumio. Tak w ogóle Sony Music to zawsze miało smykałkę do dobrej muzyki. Wspomniane przez Kmiota Tenchu też ma muzykę tak dobrą za sprawą Sony Music. Swoją drogą wiecie, że język w którym są śpiewane piosenki w Tenchu, to nie japoński, tylko plemienny afrykański język zwany Hausa? Jako, że dużo czasu spędzałem w salonach gier, a jedną z najpopularniejszych bijatyk był Uliczny Wojownik 2, stąd bardzo w pamięc zapadła mi muzyka intro i zwykle chcę sobie szpilnąć w klasycznego SFa, by zobaczyć jak to jest powolne i prymitywne (ale nadal grywalne). W dzieciństwie grało się oczywiście na Amiga. Jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych dla mnie ma Lethal Weapon, nie taki zły (w wewrsji na przyjaciółkę) shooterek chodzony od Ocean. Co ciekawe, ten OST nie ma słabych utworów. Każdy jest wkurvę wyyebisty. Oprócz Amigi był NES/Pegaz. Jetman był moją ulubioną grą. Tu emocjonalnym boosterem jest połączenie różowego nieba zachodzącego słońca i tej muzyki. Bardzo lubiłem ten kolor nieba, kojarzy mi się z dzieciństwem i zabawami popołudniu na podwórku, czy powrotami od kolegów przed 20:00 (w lato). W grze to niebo było w Area D i ma fajny utwór, któey mi się sentymentalnie kojarzy. Ale cała gra ma fajny OST. I na koniec coś, co uderza w uczucia i nie pozwala spokojnie doczekać września...
  9. Middleearth: Shadow of War - poprzednik Shadow of Mordor był moją pierwszą grą na PS4, który z perspektywy czasu uznaję za produkt ambitny, inspirowany mechaniką Assasin's Creedem, w sumie udanym i fabularnie intrygującym (w końcu bujamy się po z pozoru nieciekawym i w popkulturze pomijanym Mordorze), ale też trochę moim zdaniem niedokończonym. Shadow of War jest mocnym rozwinęciem skrzydeł tego co widzieliśmy w Shadow of Mordor. Na usta ciśnie mi się porównanie - Shadow of Mordor to taki Arkham Asylum, podczas gdy Shadow of War to już Arhkam City. Widać po prostu większy budżet, większy sztab ludzi, więcej pomysłów, większa przestrzeń. Początkowo gra bardzo przypomina Shadow of Mordor, bardzo powoli cedując nam kolejne elementy rozgrywki. System nemesis jak najbardziej działa i został dopakowany - orków i ologów jest masa, mają całe mnóstwo dialogów i osobowości, niektóre spotkania są zabawne (spodziewalibyście się orkowego barda? ), a niektóre nawiązujące do ostatnich wydarzeń. Do tego orki rywalizują ze sobą, a my możemy pomagać lub przeszkadzać w awansach. Wszystko to jednak eksploduje gdy dochodzi opcja podboju. Dostajemy prosty i przyjemny system oblegania i obrony zamków. W gruncie rzeczy orków zaczynamy rekrutować (przymusem i magią rzecz jasna), a spośród naszej armii mianujemy wodzów i ich przybocznych, którzy będą przyporządkowani do slotów ataku i obrony. Możemy im przypisać dodatkowe pomoce - np. atakującym bandę karagorów (takie czworonożne drapieżniki, można na nich jeździć) czy inspirujące sztandary, a obrońcom np. strugi trucizny lejące się z murów, czy uwięzionego draka ziejącego ogniem z bramy. W trakcie podboju musimy zdobyć przyczółki pokonując wrogich wodzów i nie pozwalając by nasi przywódcy zginęli (można ich "podnosić" jak się wykrwawiają). Dodatkowo oprócz kapitanów, wszędzie plączą się zwykłe trepy. Na końcu mierzymy się już osobiście z naczelnikiem (i jego przydupasami) w jego warowni. Samo oblężenie jest zresztą bardzo klimatyczne i fajnie zrobione, czuć ten power. Orki czy ologi wyróżniają się swoimi atutami i słabościami, które podzielone są na kategorie, określające to jak walczą, co potrafią, czego się boją, co ich oszałamia, czy dowodzą jakimś rodzajem oddziałów (np. kuszników) i tak dalej (można im niektóre perki kupować). Żeby zrekrutować co lepsze jednostki, trzeba im wpierw ryj oklepać, a im silniejszy tym trudniej. Tym bardziej, że ork może okazać się heroiczny a nawet legendarny. Ci ostatni to najbardziej pożądane jednostki, z których po zabiciu wypadają także najlepsze ekwipunki, w tym takie z odpowiednich zestawów dających dodatkowe umiejętności postaci. Zawsze jest więc dylemat - wcielić super orka, czy przerobić go na loot (co ciekawe można to też zrobić po zrekrutowaniu :) ). Orki rozwijają się i mogą awansować również w naszych szeregach. Możemy nawet organizować między nimi pojedynki na śmierć i życie, co by awansować zwycięzcę. Jest też dużo ciekawych losowych eventów. Np. możemy wykorzystać orków jako szpiegów przybocznych wrogiego wodza, by w kluczowym momencie zdradzili, albo wywiodli go w pułapkę. Żeby było zabawnie, orki potrafią to także zrobić wobec nas Nikt w Mordorze nie jest generalnie uczciwym i praworządnym, a zdrady i intrygi to rzecz powszechna, wygrywają najsilniejsi lub najsprytniejsi. Dodam na koniec tego akapitu, że podbój ma też bardzo fajną opcję online, gdzie podbijamy fortece innych graczy i obstawiamy obronę naszych. Oczywiście nasza postać też się rozwija. Skillów jest cała masa, acz nie możemy ich używać wszystkich naraz i musimy wybierać te, które w danej chwili mają być aktywne. O ile początkowo postać to taki sobie tam Ezio z AC, tak w późniejszej fazie gry przypomina bardziej bohatera Marvela, który zwykłych trepów morduje hurtowo i jeszcze zdąża wskoczyć na dach 4 metry wyżej i w slowmotion dobić uciekinierów serią z łuku. I do tego dochodzi system wierzchowców - ot możemy sobie pobiegać na karagorze, pomiażdżyć na graugu, czy nawet polatać na draku niczym Nazgule Wow, aż mi się Panzer Dragoon przypomniał. Fabularnie i otoczkowo, to jest to ciekawy miks. Z jednej strony mamy uniwersum w aranżacji Petera Jacksona, więc wszystko wygląda jak w filmach. Z drugiej - wydarzenia nie dość, że dzieją się między "Hobbitem" a "Władcą pierścieni" i bardzo starają się wpasować w ten okres, tak wszystko co dzieje się w grze jest, uhm, mocno niekanoniczne. Tolkienowi puryści zetrą sobie zęby od zagryzania. Gra bez ogródek dopisuje swoje wyobrażenia i wersje wydarzeń, a niektóre nagina. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, bo na upartego te wydarzenia mogłyby tak wyglądać i ktoś kto nie czytał książek, a widział tylko filmy mógłby nawet wziać je za dobrą monetę. Tym bardziej, że gra wspiera lore, a nawet go wzbogaca - znajdźki to np. gondorskie artefakty, okraszone przyjemnym komentarzem z perspektywy jednej z fabularnych postaci. Można się wiele o Śródziemiu dowiedzieć, a za owe znajdźki dostaje się także dodatkowe bonusy do rozwoju postaci. Również muzyka bardzo przypomina tą filmową, acz podobnie jak jedynka, znane motywy stosuje bardzo rzadko - by wyrobić sobie własny charakter i styl, bez taniego jechania na popularności z kinowych adaptacji. W grze napotkałem na krytyczny glicz, który o mało co nie spowodował, że porzuciłbym tę grę. Z powodu błędu designerskiego straciłem cennych orków, ale udało się ich odzyskać po załadowaniu save'a z chmury PS Plusowej. Tak poza tym, to gra nie miała błędów. Czy mogę ją polecić? Tak, to na pewno rozbudowany ubiklon, taki wyjątkowo klimatyczny, z fajnym systemem nemesis i podboju, wypchany contentem i lore po brzegi. Nawet po przejściu fabuły, którą może trochę aż nadto przeciągnęto pod koniec, można się dalej bawić w podbijanie fortec online. Co też od czasu do czasu sobie odpalam
  10. Od dziś w Żabce. Monster o smaku multiwitaminy. Niestety z cukrem...
  11. Lekkie ostrzeżenie co do spoilowania progresu rozgrywki w Shadow of War. Nie ma tu nic z historii, a jedynie coś co odblokowuje się nieco później. Jednak jest to też forma przestrogi, może komuś to uratuje stracony czas, bo da się tego w pewnym sensie uniknąć. Gram dość mocno do Shadow of War, zajarałem się kwestią budowania fortec i ustawiania szeregów, zwłaszcza w podbojach online (które są połączone z normalnym progresem single playerowym). Do tego stopnia, że story mode robię z doskoku, a skupiam się na rozbudowywaniu armii. I niestety gra m POTWORNY bug, który jest błędem czysto game designerskim. W pewnym momencie story mode jeśli mamy pełny skład w pewnym regionie, a w trakcie misji zwerbujemy wrogich wodzów (śmiech na sali, stworzeni by dostać wciry), to zastąpią oni naszych kapitanów (w tym istotnych tzw. "przybocznych"). No i lipa, bo miałem zmontowaną ekipę, praktycznie co 2-3 atak kogoś z online kończył się fiaskiem (to wbrew pozorom sukces, fortece raczej się zdobywa, niż wybrania bo obrona jest automatyczna bez udziału gracza). Jak to zobaczyłem i ile czasu na to zleciało, to byłem zdruzgotany. Jakieś melepety 16 lvl zastąpiły legedarnych kapitanów lvl 40 z wykupionymi mocnymi zdolnościami. Co gorsza, poziom ataku w online nie zmienił się, więc nagle trzeba walcyzć z silnymi graczami, będąc pozbawionym sporej części armii, która doprowadziła cię do tego poziomu. Gorzki happy end - po ściągnęciu wczorajszego save'a z chmury PS+-owej, udało się odzyskać straconych kapitanów. Niestety, raz że straciłem nieco progresu, dwa że teraz ta misja story mode wisi sobie I śmieje się mi w twarz. Teraz będę musiał się wykosztować, by poprzenosić tych legendarnych kapitanów w inne miejsca na czas tej ch*jowej, zabugowanej misji. Jeśłi chcesz wiedzieć co to za miejsce i o co biega, to:
  12. Mendrek

    NETFLIX

    Jak zostać tyranem - przyjemnie się ogląda, acz jest to dość zabójcza mieszanka, bo dokument zrobiony nieco na modłę "Toys that made Us", czyli z lekkim przymrużeniem oka. No i tu szkopuł, bo mowa o ludziach, którzy z reguły byli bardzo źli, okrutni i zdemoralizowani. Zaś dokument ot tak w formie nieco wręcz poradnika jakby wyjętego spod ręki trenera personalnego, pokazuje jak działa mechanizm dyktatury od początku do końca, a główne jej etapy pokazuje na przykładach konkretnych przywódców. Pod płaszczykiem tego luzu kryje jednak się bardzo cenna lekcja. Polecam
  13. AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAHHAHAAHHAAHHAAHAH ANGLII DRUKOWALI USTAWIALI PRZEPYCHALI A CI CIENIARZE Z KRAJU PRZEREKLAMOWANEJ LIGI NIE POTRAFIĄ WYGRAĆ AHAHAHAHAHAHAHA Footbal is coming Rome. A Anglia is coming home autokarem
  14. Włosi chyba Red Bulla nie wypili, bo to jak bardzo nie chciało im się w obronie biegać, to jak w Fifie 99 na poziomie Amateur. Co to miało k*rwa być?
×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.