BioShock The Collction
"There's always a lighthouse"
O serii BioShock słyszeli wszyscy, niezależnie czy ograli tytuły już na PS3 czy też nie. Sam miałem okazję ograć tylko ostatnią część jeszcze za czasów poprzedniej generacji. Niespodziewanie zremasterowana trylogia wylądowała w plusie, a mnie dane było w końcu zanurzyć się w odmętach oceanu by pozwiedzać Rapture...
BioShock 1 "It was not impossible to build Rapture at the bottom of the sea. It was impossible to build it anywhere else."
Pucharki standardowe: są za walkę, znajdźki i różne takie. Najwięcej zabawy zejdzie z fotografowaniem Splicerów. By zdobyć ten pucharek trzeba właściwie ciągle łazić z aparatem w łapie i pstrykać przy każdej okazji. A nie da się walczyć i pstrykać jednocześnie.
Drugim kłopotliwym pucharkiem może być ten za przejście gry na survivalu bez użycia Vita Chambers. Jest to najtrudniejszy dzban bo szczerze powiedziawszy strzelanie jest dosyć drętwe nawet pomimo faktu, że gra swoje lata już ma. Początek mocno daje w kość i dopiero później może zrobić się odrobinę łatwiej dzięki plasmidom i tonikom choć kill room'y mogą złoić dupę zwłaszcza, że operować możemy tylko save'ami: zgon ---> wczytanie ostatniego zapisu, a Big Daddy to skurczybyk na sterydach i ostatnie co chcesz zrobić to go w(pipi)ić. Więc lepiej często zapisywać.
Nie jestem dumny z tego pucharku. Nie dałem rady dokończyć gry na survivalu i skorzystałem z ficzera z poziomami trudności.
Pierdoły do zbierania nie są trudne do znalezienia pod warunkiem, że zaglądamy w każdy kąt. Niestety gra nie śledzi co zebraliśmy. Ale jest NG+ więc progres przechodzi dalej. I dobrze, bo są dwie lokacje do których nie można wrócić nawet poprzez wybór rozdziału. Sam ominąłem jeden audio log w takiej lokacji zaraz na początku i dzięki NG+ wystarczyło dozbierać.
BioShock 2 "We will be reborn"
Zestaw podobny do B1 ale jest dużo łatwiej bo najtrudniejszy pucharek został rozdzielony na dwa oddzielne: przejście gry na najwyższym poziomie trudności oraz przejście bez użycia Vita Chambers. To drugie można spokojnie zrobić przy pierwszym przejściu na easy. Tutaj tez polecam zabrać się za resztę rzeczy jak znajdzki, upgrady, zbieranie ADAMu i ratowanie Little Sisters. Nie trzeba też odnaleźć wszystkich dzienników audio, wystarczy 100 (a jest coś około 120?)
Survival jest wymagający ale teraz nie trzeba martwić się śmiercią. Po zgonie wracamy do VC z połową zdrowia, a przeciwnicy pozostają z zadanym dmg. I to ratuje sytuację mocno. Big Daddy to yebany tank jeżeli postanowimy go zaczepić ale to nic w porównaniu z Big Sister. Wyobraź sobie kobietę na ciągłym rage'u z siłą i szybkością przewyższającą BD. Dodaj do tego możliwość używania plasmidów i masz pełen obraz tego jak mocno masz prze(pipi)ane. Pierwsza walka z BS kosztowała mnie wszystkie zasoby: apteczki, EVE, ammo, a i tak nie wiem jakim cudem uszedłem z życiem.
VC są rozsiane gęsto więc nie jest to aż tak wymagający pucharek.
Kłopotliwy może być pucharek Master Protector gdzie trzeba asystować Little Sister podczas zbierania ADAMu i nie dopuścić do jakiegokolwiek damage'u zarówno u LS jak i u siebie. "Location, location, location" jak głosi pewien znany, martwy terrorysta. Wybór lokacji jest kluczowy by nie dostać przypadkowego strzała. Najlepsza jest chyba lokacja z pierwszym fabularny zbieraniem ADAMu. Ciasne pomieszczenie z dwoma tylko wejściami. Warto mieć zupgrade'owany Decoy oraz z miejsca potraktować turrety umiejętnościami hakerskimi, nawalić jak najwięcej pułapek obok LS i skitrać się za rogiem, a przy odrobinie szczęścia pucharek wpadnie. Pomagają też odpowiednie Toniki jak przyśpieszanie zbierania czy większy dmg zhakowanych turretów.
BioShock Infinite "Bring us the girl and wipe away the debt"
Nowa lokacja, nowy zestaw pucharków. Większość opiera się na killach albo konkretną bronią, albo wszystkim innym, np. zrzucenie kilku wrogów z Columbii, kille ze sky-line, combo z użyciem vigorów, itd.
Oczywiście gra ponownie jako tako nie śledzi postępów w zbieractwie. Są tylko audio logi i od czasu do czasu gra informuje nas o postępach przy pucharach ale nic do spokojnego przeglądania. A oprócz zapisów audio trzeba jeszcze zaliczyć każdy projektor i lunetę z punktu widokowego.
Trochę może zająć trofik z ubiciem Handymana tylko poprzez strzały w serducho. Skacze jak poyebany i ciężko zaliczyć crity. Snajperka, Murder of Crows (jedyne co go ogłusza na moment) i sukcesywne, pojedyncze strzały.
Najgorszy jest puchar Scavenger Hunt, czyli przejście gry na poziomie trudności 1999 bez kupowania czegokolwiek z automatu Dollar Bill. Poziom trudności 1999 odblokuje się nam po przejściu gry albo po wklepaniu kodu w menu. Przy przechodzeniu gry na PS3 miałem ciężko nawet na Hard (nie dałem rady z ostatnią walką). Kluczem na 1999 jest dobre przygotowanie. Przede wszystkim zaglądanie w każdy kąt w poszukiwaniu surowców, wytrychów, saltu, pieniążków. Wprawdzie nie można kupować z Dollar Billa ale z innych już tak. No i można posyłać Possession na automaty, zawsze dodatkowy grosz.
Dobry gear też ważna rzecz. Osobiście polecam trzymać się od przeciwników jak najdalej. Tutaj byle lujek może nas łatwo zaciukać. Snajperka, karabin wyborowy, rewolwer Hand Cannon. Głównie tymi operowałem. Niestety można nosić ze sobą tylko dwie sztuki broni jednocześnie więc warto wiedzieć, w którym momencie co mieć pod ręką. Jeżeli mamy w lokacji sky-line nie bójmy się z nich korzystać oczywiście jeżeli mamy odpowiedni gear w slotach. Mega pomocnym jest tutaj Winter Shield, który daje nam czasową nietykalność (kilka sekund) po zejściu z trakcji. WS plus Burning Halo, Bull Rush, Eagel Strike i rozsyłamy typów za barierki. Jeżeli nie ma sky-line'ów kombinacja Sheltered Life (robi to samo co WS tylko, że po zjedzeniu czegoś), Blood to Salt, Last Man Standing (albo Urgent Care) oraz Tunnel Vision (dobre pod snajperki, karabiny) i można ściągać typków z daleka. Sprawa z gearem wygląda tak, że chociaż paczki z nimi są zawsze w tych samych miejscach to ich zawartość to loteria. Możesz całą grę przejść, wszędzie zaglądać, a WS nigdy nie znaleźć. Są na szczęście dwie lokacje gdzie można po automatycznym zapisie farmić gear. Nie znalazłeś ego co szukałeś? Restart checkpoint aż do upragnionego sprzętu.
Jeżeli chodzi o Vigory to na tym trybie najlepszym jest na pewno Possession. Dopakowany zamienia wrogów w sojuszników, a po efekcie robią samobója. Doskonały patent na ciężkich typów z granatnikami czy RPG. Na turrety też. Nawet jeżeli turret nie zabije nikogo to inni zajmą się turretem. Kombinacja Bronko + Undertow jest dobra do kontroli tłumów i ludków-gąbek. Jeżeli typy stoją blisko krawędzi zawsze warto posłać ich poza Columbię by przyoszczędzić ammo.
W trybie 1999 najgorszymi walkami są te z Handymanem i później z
Choć i na nich jest sposób. Ostatecznie końcowa walka wszystko wyjaśni.
O serii powiedziano już właściwie wszystko więc nie będę się tutaj rozwodził. Napiszę tylko, że jeżeli cenisz sobie oryginalny gameplay, ciekawy świat i fabułę to BioShock jest dla ciebie. Rapture to niezwykle klimatyczne miejsce choć kilka aspektów jest niedopracowanych. Część z nich ładnie wyjaśniają dodatki do Infinite. Chodzi głównie o wątek upadku Rapture i podział Splicery-ludzie.
BioShock 2 próbuje przemycić coś świeżego ale fabularnie nie chwyta za serce. Ot, motyw by wrócić na stare śmieci.
Infinite to krok dalej dla serii. Właściwie tylko dwa aspekty rzutują na całości. Fabuła może nie jest zbyt zawiła ale niepotrzebnie mieszali z
Columbia choć miejscami jest zjawiskowa cierpi na brak detali. Większe przestrzenie skutkują mniejszym pietyzmem elementów otoczenia. Columbia jest po prostu pusta i nudna. Rapture ze swoimi korytarzami aż kipi szczegółami. Człowiek czasami staje w przejściu i przypatruje się faunie i florze w głębinach morza.
Gameplay wciąż nie jest doskonały jeżeli chodzi o strzelanie ale używanie Vigorów jest porównywalne do Plasmidów z tym, że skupiają się bardziej na wspomaganiu walki aniżeli jej unikania.
Na pewno brawa dla Elizabeth. Chyba najlepszy towarzysz podróży do nastania ery Ellie i Joela. Niby zlepek polygonów a ile w nich życia. Rodzeństwo Lutece też wnosi sporo do lore i każde ich pojawienie się cieszy.
Jeżeli chodzi o dodatek Burial at the Sea to jest zacny. Pierwszy epizod przyrównałbym do kryminału noir z wątkiem polowania na nazistów. Podałbym tytuł filmu, z którym się mi to kojarzy ale to byłby spoiler, a poza tym nie pamiętam tytułu. Gameplayowo też jest ciekawie. O ile pierwszy epizod to zlepek wszystkich BioShock'ów, tak drugi obiera zupełnie inny mechanizm. Ciekawe zagranie. Ostatecznie też fabularnie jest pięknym postscriptum całej serii.
No i właściwie na tym polega piękno BioShocka. Piękna opowieść o wizji, upadku i błędnym kole wspomagana nieszablonowym gameplay'em. Gdyby nie Plasmidy, toniki i Vigory seria byłaby pewnie kolejnym sztampowym shooterem (i to drętwym).
Fajnie, że w plusie lądują takie perełki. A skoro jest w plusie raczej nie masz wymówki Square, a więc czy... ZECHCIAŁBYŚ UPRZEJMIE zagrać? ( ͡° ͜ʖ ͡°)